Muzealny Great Britain z Bristolu

Obraz z epoki przedstawiający pierwszy statek oceaniczny z żelazny kadłubem. Fot. Library of Congress

Obraz z epoki przed­sta­wia­jący pierw­szy sta­tek oce­aniczny z żela­zny kadłu­bem. Fot. Library of Congress

W zachod­nio­an­giel­skim Bristolu, w tak zwa­nym Porcie Pływowym, powsta­łym w wyniku zamknię­cia ślu­zami odnogi rzeki Avon, zacho­wano jeden z naj­waż­niej­szych, z punktu widze­nia roz­woju żeglugi, stat­ków zbu­do­wa­nych w pierw­szej poło­wie XIX w. Jest to Great Britain kon­struk­cji Isambarda Kingdoma Brunela.

Zauważyć trzeba, że oprócz nie­ba­ga­tel­nej roli w histo­rii okrę­tow­nic­twa jed­nostka ta poszczy­cić się może wyjąt­kowo cie­ka­wymi losami. Statek zbu­do­wany jako awan­gar­dowy paro­wiec z pomoc­ni­czym napę­dem żaglo­wym prze­isto­czył się w trak­cie swo­jego życia w żaglo­wiec z pomoc­ni­czym pęd­ni­kiem paro­wym, by w końcu w stan „śmierci kli­nicz­nej” popaść jako typowy win­djam­mer. Z tego stanu przy­wró­cony zaś został do „dru­giego”, tym razem muze­al­nego życia nie­po­spo­li­tym wysił­kiem bar­dzo licz­nej grupy zapa­leń­ców.
Great Britain może być trak­to­wany jako uoso­bie­nie XIX-wiecz­nej wiary w postęp tech­niczny. Silna pozy­cja poli­tyczna i gospo­dar­cza Wielkiej Brytanii uzy­skana w następ­stwie wojen napo­le­oń­skich spo­wo­do­wała nie­sły­chaną poprawę koniunk­tury, co w połą­cze­niu z nowymi wyna­laz­kami i dosko­na­le­niem roz­wią­zań nieco star­szych przy­czy­niło się, mię­dzy innymi, do bez­pre­ce­den­so­wego roz­woju infra­struk­tury trans­por­to­wej. Kiedy więc linią kole­jową połą­czono Londyn z Bristolem nie­jako natu­ral­nym kolej­nym kro­kiem stało się jej prze­dłu­że­nie… do Nowego Jorku. Ów „mor­ski” odci­nek obsłu­gi­wać miał nowo­cze­sny, trans­atlan­tycki sta­tek parowy. Rozpoczęta w 1838 r. eks­plo­ata­cja drew­nia­nego bocz­no­ko­łowca Great Western przy­no­siła zyski, wobec czego jego arma­tor – Great Western Steamship Company – zde­cy­do­wał się na budowę następ­nego statku. Początkowo miał on sta­no­wić udo­sko­na­le­nie poprzed­niej jed­nostki, jed­nakże odpo­wie­dzialny na prace pro­jek­towe i kon­struk­cyjne Isambard Brunel (1806−1859, jeden z naj­bar­dziej nie­zwy­kłych inży­nie­rów swo­jej epoki) zdo­łał prze­ko­nać inwe­sto­rów do zaak­cep­to­wa­nia znacz­nie bar­dziej awan­gar­do­wego podej­ścia.
Great Britain stał się więc pierw­szym stat­kiem oce­anicz­nym, który otrzy­mał żela­zny kadłub. Podkreślić należy, że dys­po­no­wano już wów­czas pew­nym doświad­cze­niem w budo­wie żela­znych kadłu­bów (sam Brunel odbył podróż do Antwerpii na pokła­dzie żela­znego statku kana­ło­wego Rainbow), a w pozba­wio­nej lasów Wielkiej Brytanii żelazo oka­zało się tań­sze od drewna. Użycie nowego mate­riału pozwa­lało ponadto na powięk­sze­nie kadłuba, a więc na spo­tę­go­wa­nie – nie­sły­cha­nie waż­nego w trans­por­cie mor­skim – efektu skali. W rezul­ta­cie jed­nostka miała 3700 t wypor­no­ści, co pozwo­liło jej utrzy­mać pozy­cję naj­więk­szego statku han­dlo­wego świata od 1845 do 1854 r.
W ówcze­snych latach nie­zwy­kle dyna­micz­nego roz­woju tech­niki było osią­gnię­ciem samym w sobie potwier­dza­ją­cym wizjo­ner­ski cha­rak­ter dzia­łań Brunela.
Drugą klu­czową decy­zją deter­mi­nu­jącą zna­cze­nie statku w histo­rii okrę­tow­nic­twa było wypo­sa­że­nie go w napęd śru­bowy. I znów, jak w przy­padku żelaza jako mate­riału budul­co­wego kadłuba, nie było to bynaj­mniej roz­wią­za­nie nie­znane. Brunel grun­tow­nie zazna­jo­mił się z dzia­ła­niem śruby będą­cej pęd­ni­kiem statku Archimedes. Była to wszak jed­nostka eks­pe­ry­men­talna, zaś Great Britain budo­wano jako wielki sta­tek pasa­żer­ski. Konstruktor trans­atlan­tyc­kiego parowca doce­nił jed­nak walory śruby i, podej­mu­jąc dobrze skal­ku­lo­wane inży­nier­skie ryzyko, zasto­so­wał to roz­wią­za­nie na swoim nowym statku.
Great Britain budo­wany był w spe­cjal­nie zaadap­to­wa­nym suchym doku w Bristolu. Wokół niego zbu­do­wano całą nie­zbędną infra­struk­turę. Tam obra­biane były kute ele­menty żela­zne przy­wo­żone bar­kami z Coalbrookdale w hrab­stwie Shropshire. Z tego wio­dą­cego ośrodka prze­my­słu hut­ni­czego spro­wa­dzono też wykwa­li­fi­ko­wa­nych robot­ni­ków. Z uwagi na pre­ce­den­sowy cha­rak­ter całego przed­się­wzię­cia nie może dzi­wić, że budowa statku posu­wała się sto­sun­kowo powoli. Rozpoczęła się ona w czerwcu 1839 r., kadłub wodo­wano 18 lipca 1843 (było to wiel­kie wyda­rze­nie towa­rzy­skie, zaszczy­cił je m.in. książę Albert, mał­żo­nek kró­lo­wej Wiktorii), zaś goto­wość do wyj­ścia na morze jed­nostka osią­gnęła w lipcu 1845 r.

  • Krzysztof Kubiak

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE