Francja 1940

  • Wojsko i Technika Historia numer specjalny 3/2019
Francja 1940. Czołgi PSZ na Zachodzie

Francja 1940. Czołgi PSZ na Zachodzie.

Istnienie pol­skich wojsk pan­cer­nych we Francji w 1940 r. było tylko krót­kim epi­zo­dem w ich dłu­giej i boga­tej histo­rii. Nie mniej jest on uzna­wany za począ­tek tego typu for­ma­cji w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie. Zalążki orga­ni­za­cyjne jed­no­stek wojsk pan­cer­nych Wojska Polskiego prze­wi­dzia­nych do sfor­mo­wa­nia we Francji po kapi­tu­la­cji ojczy­zny Napoleona zostały ewa­ku­owane do Wielkiej Brytanii i tam dwa lata póź­niej stały się pod­stawą do sfor­mo­wa­nia 1. Dywizji Pancernej.

Dziewiątego wrze­śnia 1939 r. w Paryżu, pre­mier Francji Edward Daladier i amba­sa­dor Polski Juliusz Łukasiewicz pod­pi­sali umowę woj­skową o utwo­rze­niu pol­skiej dywi­zji pie­choty we Francji. Jednostka miała być sfor­mo­wana z pol­skich emi­gran­tów zarob­ko­wych, któ­rzy licz­nie wyjeż­dżali do Francji, Belgi i Holandii, w latach dwu­dzie­stych i trzy­dzie­stych. W Polsce w tym cza­sie trwały zacięte walki z nie­miec­kim agre­so­rem, któ­rych wynik nie był prze­są­dzony.

Dwudziestego czwar­tego wrze­śnia 1939 r. do Paryża przy­był gene­rał dywi­zji Władysław Sikorski, który wkrótce potem został pre­mie­rem rządu RP na uchodź­stwie, a następ­nie Naczelnym Wodzem Polskich Sił Zbrojnych i Generalnym Inspektorem Sił Zbrojnych. Od listo­pada 1939 roku roz­po­częto for­mo­wa­nie czte­rech pol­skich związ­ków tak­tycz­nych: 1. Dywizji Grenadierów, 2. Dywizji Strzelców Pieszych, 3. Dywizji Piechoty i 4. Dywizji Piechoty. W stycz­niu 1940 r. dodat­kowo roz­po­częto for­mo­wa­nie Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich i 10. Brygady Kawalerii Pancernej. Ponadto for­mo­wano sze­reg oddzia­łów lot­nic­twa, mary­narki wojen­nej i wspar­cia. Organizacja jed­no­stek była utrud­niona z powodu braku uzbro­je­nia i sprzętu woj­sko­wego oraz nie­przy­chyl­no­ści spo­łe­czeń­stwa fran­cu­skiego. W efek­cie tylko część z wymie­nio­nych for­ma­cji Wojska Polskiego mogła wziąć czynny udział w wal­kach na fron­cie zachod­nim w maju i czerwcu 1940 r.

Żołnierze z Centrum Wyszkolenia Broni Pancernej zapoznają się z otrzymanym sprzętem. Zwraca uwagę fakt, że nie wszystkie przekazane nam Renault FT miały zamontowane uzbrojenie.

Żołnierze z Centrum Wyszkolenia Broni Pancernej zapo­znają się z otrzy­ma­nym sprzę­tem. Zwraca uwagę fakt, że nie wszyst­kie prze­ka­zane nam Renault FT miały zamon­to­wane uzbro­je­nie.

Oto jak początki for­mo­wa­nia jed­no­stek pol­skich we Francji wspo­mina gene­rał Stanisław Maczek:
W nocy z 21 na 22 paź­dzier­nika 1939 roku przy­je­cha­łem z rodziną do Paryża. O godz. 10 dnia następ­nego mel­do­wa­łem się w szta­bie Naczelnego Wodza w hotelu Regina. (…)

Gen. Sikorski przy­jął mnie bar­dzo ser­decz­nie. Znał już prze­bieg dzia­łań 10. Brygady Kawalerii w kam­pa­nii wrze­śnio­wej i był pełen uzna­nia dla bit­no­ści jej żoł­nie­rzy. Zaproponował mi obję­cie dowódz­twa 1. pol­skiej dywi­zji pie­choty, która zaczy­nała się for­mo­wać, pod­kre­śla­jąc zaszczyt dowo­dze­nia pierw­szą jed­nostką pol­ską na ziemi fran­cu­skiej.

Na razie wyzna­czył mnie na dowódcę wojsk pol­skich w obo­zie Coëtquidan w Bretanii – po gen. J. Ferek-Błeszyńskim.

Mianowany gene­ra­łem bry­gady obją­łem dowódz­two obozu, ośrodka głów­nego for­mo­wa­nia oddzia­łów pol­skich.

Jak na począ­tek wszyst­kiego było brak w tym obo­zie: i kwa­ter, i mun­du­rów, i uzbro­je­nia, prócz dwóch rze­czy: walą­cego ze wszyst­kich stron ele­mentu ludz­kiego, z któ­rego miały być for­mo­wane jed­nostki pie­choty i dobrych rad fran­cu­skich, jak z tego zro­bić woj­sko.

Napływ zaczął się od ochot­ni­ków, wielce patrio­tycz­nych synów emi­gra­cji naszej we Francji, a potem i całego świata, od ofi­ce­rów i pod­ofi­ce­rów ewa­ku­owa­nych z Węgier i Rumunii, a wresz­cie Polaków z emi­gra­cji fran­cu­skiej, na któ­rych, za zgodą rządu fran­cu­skiego, gene­rał Sikorski roz­cią­gnął prawo poboru woj­sko­wego.

Wkrótce zaczęło być bar­dzo cia­sno w obo­zie, repre­zen­to­wa­nym przez kil­ka­dzie­siąt bara­ków i poję­cie obozu Coëtquidan objęło w dużym pro­mie­niu oko­liczne biedne wio­ski bre­toń­skie, dające, jak na okres zimy, bar­dzo pry­mi­tywne i biedne zakwa­te­ro­wa­nie w spi­chrzach i na stry­chach.

Ale „ochota” była, więc z podziwu godną cier­pli­wo­ścią zno­sił żoł­nierz pol­ski te biedne warunki egzy­sten­cji, marząc o fron­cie – jak o szczy­cie wygód i kom­fortu.
Na warsz­ta­cie pracy była pie­chota i tylko na jej for­mo­wa­nie zga­dzały się czyn­niki fran­cu­skie. (…)
Obóz, prócz prze­ro­stu admi­ni­stra­cji fran­cu­skiej, naszpi­ko­wany był instruk­to­rami fran­cu­skimi, o dobrym pozio­mie instruk­to­rów czasu pokoju. Koniecznie chciano nas nauczyć wojo­wać – nas, z któ­rych część była już wete­ra­nami pierw­szego star­cia z Niemcami, ze świe­żymi doświad­cze­niami wojen­nymi (…).
(Stanisław Maczek „Od pod­wody do czołga”, wydaw­nic­two im. Ossolińskich 1990.)

W pierw­szych dniach stycz­nia 1940 r., rząd pol­ski pod­pi­sał poro­zu­mie­nie z Francuzami, okre­śla­jące sta­tus Wojska Polskiego w tym kraju. Zaraz potem ruszyła orga­ni­za­cja kolej­nych jed­no­stek. Stosunek spo­łe­czeń­stwa fran­cu­skiego, jak rów­nież niż­szych władz woj­sko­wych, do żoł­nie­rzy pol­skich był bar­dzo nie­przy­chylny lub wręcz wrogi. Cały czas sły­chać było echa fran­cu­skiej pro­pa­gandy pra­so­wej, sza­fu­ją­cej hasłem: „Francuzi nie będą ginąć za Gdańsk”. Generał Stanisław Sosabowski tak wspo­mi­nał ten okres: Francuzi, jeżeli nie wrogo, to nie­chęt­nie odno­sili się do pol­skich żoł­nie­rzy. Nastrój prze­ciw wojenny pano­wał wszę­dzie. Polacy byli prze­cież „powo­dem wojny”. Ta atmos­fera w wyraźny spo­sób odbi­jała się na tem­pie i jako­ści two­rze­nia nowych
pol­skich for­ma­cji woj­sko­wych.

W pierw­szych mie­sią­cach 1940 r. oczy i nadzieje całej Europy były skie­ro­wane na Francję. Po zwy­cię­stwie w pierw­szej woj­nie świa­to­wej oraz wybu­do­wa­niu dłu­giego pasa sil­nych for­ty­fi­ka­cji gra­nicz­nych (Linia Maginota), kraj ten jawił się jako potęga nie do poko­na­nia. W poczu­ciu siły mili­tar­nej naszego stra­te­gicz­nego sprzy­mie­rzeńca zaczęły powsta­wać nowe pol­skie jed­nostki.
Po wielu sta­ra­niach i zabie­gach, na prze­ło­mie stycz­nia i lutego 1940 r., Francuzi zgo­dzili się na utwo­rze­nie pol­skiej jed­nostki pan­cer­nej. Do tego czasu dotarło już do Francji wielu żoł­nie­rzy 10. Brygady Kawalerii, naj­no­wo­cze­śniej­szej pol­skiej jed­nostki pan­cer­nej, która brała udział w wal­kach we wrze­śniu 1939 r. Na bazie tej for­ma­cji zaczęto two­rzyć we Francji 10. Brygadę Kawalerii Pancernej. Różnicą w nazwie, w sto­sunku do jed­nostki wal­czą­cej w Polsce w 1939 r., było doda­nie słowa „pan­cer­nej”.

Dowódcą 10. Brygady Kawalerii Pancernej mia­no­wano gene­rała bry­gady Stanisława Maczka, ofi­cera, który dowo­dził w Polsce 10. Brygadą Kawalerii i na polu walki udo­wod­nił swój nie­sa­mo­wity talent dowód­czy. Był to jeden z nie­licz­nych dowód­ców, który posia­dał wielki auto­ry­tet i praw­dziwe uzna­nie wśród swo­ich pod­wład­nych. Kochali go żoł­nie­rze, a on dbał o nich z pełną
odpo­wie­dzial­no­ścią za ich los.

  • Tomasz Szczerbicki

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE