FARA – powrót Komancza?

Starodawny, lecz nieodzalowany w US Army, OH-58D Kiowa Warrior. Powstala po jego wycofaniu pustka dotad nie zostala zadowalajaco wypeniona.

Starodawny, lecz nie­odza­lo­wany w US Army, OH-58D Kiowa Warrior. Powstala po jego wyco­fa­niu pustka dotad nie zostala zado­wa­la­jaco wype­niona.

Wraz z roz­wo­jem poten­cjału mili­tar­nego moż­li­wych prze­ciw­ni­ków Stanów Zjednoczonych i powra­ca­ją­cym wid­mem wybu­chu nowej zim­nej wojny odra­dzają się też pomy­sły rodem z poprzed­niej. Jednym z nich jest pro­gram śmi­głowca bojowo-roz­po­znaw­czego, który choć bazuje na nieco innych zało­że­niach, może być postrze­gany jako duchowy spad­ko­bierca RAH-66 Commanche sprzed ponad dwóch dekad.

Wycofanie wyspe­cja­li­zo­wa­nych śmi­głow­ców roz­po­znaw­czych z lot­nic­twa US Army w latach 2014 – 2017 spo­wo­do­wało zna­czącą lukę sprzę­tową, którą tylko w teo­rii wypeł­niają dzi­siaj śmi­głowce Boeing AH-64E Apache Guardian, współ­pra­cu­jące z bez­za­ło­gow­cami AAI RQ-7B Shadow i General Atomics MQ-1C Gray Eagle (wię­cej w WiT 12/2017). Samo roz­wią­za­nie, pole­ga­jące na łącze­niu we wspólne grupy maszyn zało­go­wych i bez­za­ło­go­wych (tzw. MUMT – man unman­ned teaming), jest z pew­no­ścią kro­kiem w dobrym kie­runku, jed­nak raczej w kon­tek­ście zwięk­sze­nia efek­tyw­no­ści Apache Guardiana jako maszyny bojo­wej i słu­żą­cej do testo­wa­nia roz­wią­zań, które w kolej­nej deka­dzie staną się zapewne stan­dar­dem. Natomiast wyko­rzy­sty­wa­nie tego kosz­tow­nego w zaku­pie (śred­nia cena dla US Army to ok. 33,6 mln USD i to bio­rąc pod uwagę, że więk­szość maszyn powstaje w wyniku prze­bu­dowy AH-64D), eks­plo­ata­cji (6000 – 7000 USD za godzinę lotu), dużego i nie­zbęd­nego do wyko­ny­wa­nia innych zadań śmi­głowca wydaje się co naj­mniej dys­ku­syjne. Szczególnie w dobie, kiedy Pentagon nie dys­po­nuje już takimi moż­li­wo­ściami finan­so­wymi, jak w poprzed­niej deka­dzie. Tym bar­dziej, że lot­nic­two US Army nadal odczuwa potrzebę dys­po­no­wa­nia śmi­głow­cem roz­po­znaw­czym. Przypomnijmy, że po raz ostatni względ­nie nowe roz­wią­za­nie tego typu US Army otrzy­mało w 1985 r. i była to moder­ni­za­cja, uży­wa­nego od 1969 r., lek­kiego śmi­głowca Bell OH-58 Kiowa. W ramach ówcze­snego pro­gramu AHIP (Army Helicopter Improvement Program) dopro­wa­dzono je do stan­dardu OH-58D Kiowa. Dodatkowo, w 1991 r., maszyny te zaczęto przy­sto­so­wy­wać do prze­no­sze­nia uzbro­je­nia, w tym kie­ro­wa­nych poci­sków prze­ciw­pan­cer­nych AGM-114 Hellfire, przez co uzy­skały nazwę Kiowa Warrior. Już na początku lat 90. powszech­nie uzna­wano, że OH-58D jest roz­wią­za­niem przej­ścio­wym, a dowódcy US Army ocze­ki­wali na nowy śmi­gło­wiec RAH-66 Commanche, powsta­jący siłami Boeinga i Sikorsky’ego w ramach pro­gramu LHX (Light Helicopter Experimental). Pomimo wyda­nych nie­mal 7 mld USD, zaini­cjo­wany for­mal­nie w 1988 r. pro­gram zamknięto w 2004 r. w trak­cie inten­syw­nych prób dwóch pro­to­ty­pów. Tymczasem leciwe Kiowa Warrior zostały zaan­ga­żo­wane w wyczer­pu­jącą resursy „wojnę z ter­ro­ry­zmem”. Po zamknię­ciu LHX Wojska Lądowe USA pró­bo­wały zastą­pić OH-58D jesz­cze trzy­krot­nie, szu­ka­jąc znacz­nie tań­szego roz­wią­za­nia niż zaawan­so­wany Commanche. W latach 2004 – 2008 pro­wa­dzony był pro­gram Armed Reconnaissance Helicopter (ARH), w latach 2012 – 2013 Armed Aerial Scout (AAS), a w 2014 r. ska­so­wano – bar­dzo już „budże­towy” – pro­jekt moder­ni­za­cji OH-58D do nowego stan­dardu F. W tym samym roku pod­jęto decy­zję o stop­nio­wym wyco­fa­niu Kiowa Warriorów i zastą­pie­niu ich przez AH-64E.
Problem braku wyspe­cja­li­zo­wa­nej plat­formy został odsu­nięty w cza­sie. Pojawiły się nawet opi­nie, że bez­za­ło­gowce z powo­dze­niem zastą­pią lek­kie śmi­głowce w dzia­ła­niach roz­po­znaw­czych – albo już na zawsze, albo do czasu wpro­wa­dze­nia maszyny będą­cej efek­tem ambit­nego pro­gramu Future Vertical Lift (FVL). Program ten doty­czył jed­nak bar­dzo odle­głej przy­szło­ści – po korek­tach – miał dopro­wa­dzić do wdro­że­nia seryj­nych wiro­pła­tów dopiero w latach 30. XXI wieku.
Przypomnijmy, że FVL ma zaowo­co­wać powsta­niem pię­ciu nowych plat­form lata­ją­cych, opar­tych na podob­nych roz­wią­za­niach tech­nicz­nych, które zastą­pi­łyby 25 typów i wer­sji maszyn uży­wa­nych obec­nie:

  • Joint Multi-Role (JMR) Light – lek­kiej, zapla­no­wa­nej jako następca Kiowa Warrior;
  • JMR-Medium-Light;
  • JMR-Medium, m.in. następcę AH-64 i UH-60;
  • JMR-Heavy, następca CH-47;
  • JMR-Ultra – nie­ma­jąca w Stanach Zjednoczonych odpo­wied­nika śmi­głow­co­wego, o udźwigu porów­ny­wal­nym z C-130 Hercules, a być może nawet A400M Atlas.

Pierwszą plat­formą, jaką pla­no­wano opra­co­wać w ramach pro­gramu FVL miał być JMR-Medium, który umoż­li­wiłby wymianę ponad 3000 naj­po­pu­lar­niej­szych wiro­pła­tów, a zara­zem byłby dobrą bazą do „prze­ska­lo­wy­wa­nia” zwy­cię­skich roz­wią­zań w górę i w dół. Do udziału w postę­po­wa­niu dopusz­czono firmy: AVX, Karem, Bell Helicopter i Sikorsky w kon­sor­cjum z Boeingiem, po odrzu­ce­niu pro­po­zy­cji Piasecki Aircraft i rezy­gna­cji Eurocoptera. Do budowy demon­stra­to­rów zapro­szono osta­tecz­nie Bella i zespół Sikorsky – Boeing. Oblot ich kon­struk­cji zapla­no­wano na 2017 r. Wymóg ten udało się speł­nić tylko Bellowi, któ­rego roz­wią­za­nie – pro­to­typ zmien­no­wir­ni­kowca V-280 Valor – po raz pierw­szy wzbił się w powie­trze 18 grud­nia 2017 r. (wię­cej w WiT 2/2018). Próby tej maszyny, jak na razie pomyślne, pro­wa­dzone były przez cały ubie­gły rok. Na tym tle zespół Sikorsky – Boeing z SB>1 Defiant, maszyną z wir­ni­kami współ­o­sio­wymi i śmi­głem pcha­ją­cym (roz­wią­za­nia prze­jęte z doświad­czal­nego śmi­głowca Sikorsky X2) wypadł gorzej. Grudniowy oblot nie doszedł do skutku, ofi­cjal­nie z powodu posta­wio­nego przez US Army, na zaawan­so­wa­nym eta­pie budowy pro­to­typu, wymogu zasto­so­wa­nia w kon­struk­cji jego struk­tury zauto­ma­ty­zo­wa­nego ukła­da­nia włó­kien kom­po­zy­to­wych (auto­ma­ted fiber pla­ce­ment – AFP). Oblot prze­ło­żono naj­pierw na koniec lata ubr., ale został prze­su­nięty naj­pierw na gru­dzień, potem na począ­tek br. (patrz ramka). To wszystko nie ozna­cza jesz­cze, że roz­wią­za­nie teamu Sikorsky – Boeing jest na stra­co­nej pozy­cji. Po pierw­sze, Sikorsky dys­po­nuje już mniej­szą maszyną powstałą w tym samym ukła­dzie co SB>1 Defiant. Jest to obla­tany w 2015 r. i od tego czasu testo­wany S-97i Raider, który spóź­nił się na poprzed­nie kon­kursy na następcę Kiowa Warrior, a obec­nie jest jedy­nym ist­nie­ją­cym per­spek­ty­wicz­nym stat­kiem powietrz­nym tej klasy. Po dru­gie, US Army po raz kolejny zmie­niła swoje prio­ry­tety i zapo­wiada rewo­lu­cję w podej­ściu do opra­co­wy­wa­nia per­spek­ty­wicz­nych maszyn.

Pionowzlot jak smart­fon

Pierwsza zapo­wiedź tych grun­tow­nych zmian poja­wiła się w stycz­niu ub.r. Wówczas dyrek­tor ds. lot­nic­twa US Army w biu­rze zastępcy szefa sztabu SZ Stanów Zjednoczonych gen. bryg. Frank W. Tate potwier­dził nacisk, jaki lot­nic­two armii kła­dzie na sprawne wpro­wa­dze­nie rodziny FVL do służby i to, że jest to jeden z sze­ściu prio­ry­te­tów, jeśli cho­dzi o moder­ni­za­cję ame­ry­kań­skiej armii w naj­bliż­szej przy­szło­ści (pozo­stałe to: pre­cy­zyjna amu­ni­cja dużego zasięgu, pojazdy bojowe nowej gene­ra­cji, sie­cio­cen­trycz­ność, obrona prze­ciw­lot­ni­cza i zwięk­sze­nie moż­li­wo­ści raże­nia celów przez żoł­nie­rzy pie­choty). Poinformował też, że FVL ma dopro­wa­dzić do „dzie­się­cio­krot­nego” zwięk­sze­nia efek­tyw­no­ści lot­nic­twa armij­nego. Aby to osią­gnąć, będzie trzeba w nowy spo­sób prze­pro­wa­dzić całe postę­po­wa­nie. Jego zda­niem trzeba stwo­rzyć nie kon­struk­cje „ery prze­my­sło­wej”, cha­rak­te­ry­zu­jące się nie­wielką podat­no­ścią na zmiany i moder­ni­za­cje (np. AH-64 prze­szedł do tej pory rap­tem dwie duże moder­ni­za­cje, a w służ­bie jest od 34 lat!), ale pro­dukty wpi­su­jące się w prawo Moore’a. Zgodnie z nim postęp tech­niczny odbywa się w tren­dzie wykład­ni­czym i potrzebne są roz­wią­za­nia sys­te­mowe, które mogą za nim nadą­żyć. Rozwój jest obec­nie tak wielki, że poten­cjalny prze­ciw­nik, nawet ten o mniej­szym zaawan­so­wa­niu tech­nicz­nym (nie wspo­mi­na­jąc o Rosji i ChRL) jest w sta­nie doko­ny­wać ogrom­nego postępu, jeśli cho­dzi o moż­li­wo­ści roz­po­zna­nia czy raże­nia, dzięki poja­wia­ją­cym się ogól­nie dostęp­nym i tanim roz­wią­za­niom tech­nicz­nym. Tymczasem kolejne kon­struk­cje „ery indu­strial­nej”, na jakie US Army byłaby ska­zana przez kolej­nych kil­ka­dzie­siąt lat, mogłyby szybko oka­zać się prze­sta­rzałe mimo zain­we­sto­wa­nych olbrzy­mich środ­ków. Dlatego nowy pio­no­wzlot ma powstać wyłącz­nie jako plat­forma lata­jąca z w pełni otwartą archi­tek­turą, czyli napę­dowo-ener­ge­tycz­nym, struk­tu­ral­nym (pła­to­wiec i układ nośny) i infor­ma­tycz­nym „krę­go­słu­pem”, zdol­nym do łatwego inte­gro­wa­nia z wszel­kimi roz­wią­za­niami, jakie mogą poja­wić się w przy­szło­ści. Jako porów­na­nia gen. Tate użył opro­gra­mo­wa­nia sys­te­mo­wego do smart­fo­nów, dzięki otwar­to­ści któ­rego można na nich insta­lo­wać coraz now­sze funk­cjo­nal­no­ści i uno­wo­cze­śniać wcze­śniej posia­dane. Pierwszą maszyną z takim eks­pe­ry­men­tal­nym „krę­go­słu­pem” ma być śmi­gło­wiec UH-60V Victor, czyli moder­ni­za­cja UH-60L do stan­dardu zbli­żo­nego do budo­wa­nych od pod­staw UH-60M, pro­wa­dzona obec­nie przez Northrop Grummana.

  • Maciej Szopa

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE