F4U Corsair w woj­nie kore­ań­skiej

F4U-4B z dywizjonów VF-113 i -114 w trakcie przygotowania do startu z pokładu USS Philippine Sea.

F4U-4B z dywi­zjo­nów VF-113 i ‑114 w trak­cie przy­go­to­wa­nia do startu z pokładu USS Philippine Sea.

Wojna w Korei była nie tylko bojo­wym debiu­tem odrzu­tow­ców w lot­nic­twie obu wal­czą­cych stron, ale rów­nież testem przy­dat­no­ści samo­lo­tów o napę­dzie tło­ko­wym w kon­flik­cie nowej epoki. Chance-Vought F4U Corsair, zasłu­żony wete­ran dru­giej wojny świa­to­wej, pora­dził sobie zna­ko­mi­cie.

Sukcesy Corsaira w wal­kach na Pacyfiku (Wyspy Salomona, Rabaul, Filipiny, Okinawa czy japoń­skie Wyspy Macierzyste) w latach 1943 – 1945 spra­wiły, że zapew­nił on sobie pocze­sne miej­sce na pokła­dach lot­ni­skow­ców US Navy i w sze­re­gach US Marine Corps także po zakoń­cze­niu II wojny świa­to­wej. Chociaż krótko przed wybu­chem kon­fliktu w Korei obie te for­ma­cje ame­ry­kań­skich sił zbroj­nych wpro­wa­dziły do służby nowe kon­struk­cje – myśli­wiec odrzu­towy Grumman F9F Panther i dedy­ko­wany samo­lot wspar­cia tak­tycz­nego Douglas AD Skyraider – Corsairy wciąż sta­no­wiły trzon sił lot­nic­twa mary­narki i kor­pusu pie­choty mor­skiej. Przesądziły o tym zna­ko­mite osiągi samo­lotu, jego poten­cjał roz­wo­jowy (Corsair był naj­dłu­żej pro­du­ko­wa­nym myśliw­cem tło­ko­wym ame­ry­kań­skiego lot­nic­twa – od 1942 do 1952 r.) oraz wielka uni­wer­sal­ność, dzięki któ­rej spraw­dził się on w róż­nych rolach.

F4U-4 Corsair  z VF-791 startuje z lotniskowca USS Boxer; lipiec 1951 r.

F4U‑4 Corsair z VF-791 star­tuje z lot­ni­skowca USS Boxer; lipiec 1951 r.

Użyte wer­sje

Najliczniejszą wer­sją Corsaira, która wzięła udział w woj­nie kore­ań­skiej, był spraw­dzony w boju F4U‑4. Debiutując w bitwie o Okinawę w 1945 r., wal­nie przy­czy­nił się do sku­tecz­nej obrony ame­ry­kań­skiej floty inwa­zyj­nej przed kami­ka­dze. Impulsem do powsta­nia F4U‑4 było skon­stru­owa­nie w fir­mie Pratt & Whitney ulep­szo­nej wer­sji sil­nika Double Wasp – R‑2800 – 18W. Jego mak­sy­malna moc bojowa wyno­siła 2380 hp przy 2800 obr./min na pozio­mie morza. Dla zaab­sor­bo­wa­nia tak wiel­kiej mocy sil­nika, Corsaira po raz pierw­szy wypo­sa­żono w śmi­gło czte­ro­ło­pa­towe (Hamilton Standard Hydromatic o śred­nicy 4,01 m).
Uzbrojenie F4U‑4 sta­no­wiło sześć kara­bi­nów maszy­no­wych Browning M2 kal. 12,7 mm z łącz­nym zapa­sem amu­ni­cji 2400 nabo­jów. Pod skrzy­dłami stan­dar­dowo insta­lo­wano osiem wyrzutni Mk 5 – 1 dla rakiet FFAR (Forward Firing Aircraft Rocket) lub HVAR (High Velocity Aircraft Rocket) kal. 127 mm. Na dwóch pylo­nach pod cen­tro­pła­tem można było pod­wie­szać dodat­kowe zbior­niki paliwa o pojem­no­ści po 378,5 l lub 568 l albo bomby o masie do 454 kg (mak­sy­mal­nie nawet 726 kg), ewen­tu­al­nie rakiety Tiny Tim kal. 300 mm. Zbiornik paliwa w kadłu­bie miał pojem­ność 886 l. Zbiornik mie­szanki wody z meta­no­lem mie­ścił 51 l, co wystar­czało na około 12 minut pracy sil­nika z mocą bojową (WEP), ale z ogra­ni­cze­niem do pię­ciu minut pracy cią­głej.
F4U‑4 był solid­nie opan­ce­rzony. Z przodu pilot był chro­niony kulo­od­porną szybą ze szkła lami­no­wa­nego o gru­bo­ści 38 mm umiesz­czoną pod wia­tro­chro­nem oraz sta­lową płytą pan­cerną przed tablicą przy­rzą­dów o masie 16,6 kg. Za fote­lem umiesz­czono płyty pan­cerne o masie 27,3 kg, zaj­mu­jące całą sze­ro­kość kadłuba i chro­niące głowę oraz plecy pilota. Nowością były płyty pan­cerne o masie aż 79,4 kg umiesz­czone pod sil­ni­kiem. Łączna masa opan­ce­rze­nia wyno­siła więc 123,3 kg. Ponadto kadłu­bowy zbior­nik paliwa osło­niono gumową okła­dziną samo­usz­czel­nia­jącą o masie 80,3 kg, arkusz zaś pokry­cia nad zbior­ni­kiem paliwa i tablicą przy­rzą­dów w kabi­nie wyko­nano z grub­szej bla­chy dura­lu­mi­nio­wej o masie 9,1 kg.
W trak­cie prób przed­pro­duk­cyj­nych F4U‑4, przy nomi­nal­nym zakre­sie pracy sil­nika i masie star­to­wej 5670 kg (bez pod­wie­szeń, z peł­nym zapa­sem paliwa i amu­ni­cji), osią­gnął pręd­kość 693 km/h na wyso­ko­ści 9723 m i 519 km/h na pozio­mie morza oraz pręd­kość wzno­sze­nia 14,7 m/s na pozio­mie morza i 10,7 m/s na wyso­ko­ści 8534 m. Na mak­sy­mal­nym zakre­sie mocy sil­nika pręd­kość mak­sy­malna wyno­siła aż 713 km/h na wyso­ko­ści 8839 m i 561 km/h na wyso­ko­ści 0 m, zaś pręd­kość wzno­sze­nia 19,1 m/s na pozio­mie morza i 13,8 m/s na wyso­ko­ści 8534 m.
Oprócz pod­sta­wo­wej wer­sji F4U‑4, któ­rej zbu­do­wano 2053 egzem­pla­rze (ostatni dostar­czono US Navy w sierp­niu 1947 r.), powstało 287 sztuk F4U-4B – wer­sji zapro­jek­to­wa­nej z myślą o ata­ko­wa­niu celów naziem­nych lub nawod­nych. F4U-4B był uzbro­jony w cztery działka M3 kal. 20 mm z łącz­nym mak­sy­mal­nym zapa­sem amu­ni­cji 924 nabo­jów (stan­dar­dowo 880). Pod skrzy­dłami mon­to­wano wyrzut­nie Mk 9, na któ­rych oprócz rakiet można też było pod­wie­szać bomby mniej­szych wago­mia­rów. Wyrzutnie te zostały roz­miesz­czone w cha­rak­te­ry­styczny spo­sób – dwie z nich (nr 3 i 6), znaj­du­jące się bez­po­śred­nio pod zewnętrzną parą dzia­łek, były wysu­nięte do przodu, tuż pod kra­wędź natar­cia skrzy­dła.
Znacznie mniej liczne były F4U‑5 – przede wszyst­kim dla­tego, że ich pro­duk­cja roz­po­częła się po zakoń­cze­niu wojny, gdy siły zbrojne masowo redu­ko­wały lub anu­lo­wały zamó­wie­nia. Ostatecznie zbu­do­wano tylko 223 F4U‑5 w stan­dar­do­wej dzien­nej wer­sji myśliw­sko-bom­bo­wej. Ponadto 30 samo­lo­tów ukoń­czono w wer­sji roz­po­znaw­czej F4U-5P, a 75 w wer­sji myśliw­skiej noc­nej F4U-5N.
Podobnie jak to było w przy­padku F4U‑4, impul­sem do pod­ję­cia prac nad F4U‑5 był opra­co­wy­wany w fir­mie Pratt & Whitney nowy sil­nik R‑2800 Double Wasp serii E. Zastosowano w nim wiele ulep­szeń kon­struk­cyj­nych i tech­no­lo­gicz­nych. Największą nowo­ścią była ste­ro­wana auto­ma­tycz­nie, zmien­no­bie­gowa sprę­żarka, samo­czyn­nie utrzy­mu­jąca odpo­wied­nie ciśnie­nie łado­wa­nia (wyni­ka­jące z poło­że­nia dźwi­gni prze­pust­nicy) w zależ­no­ści od wyso­ko­ści i pręd­ko­ści lotu oraz pręd­ko­ści obro­to­wej sil­nika.
Silnik R‑2800 – 32W osią­gał moc star­tową 2300 hp oraz mak­sy­malną moc bojową 2760 hp na pozio­mie morza i 2440 hp na wyso­ko­ści 7010 m, czyli odpo­wied­nio o 200, 380 i 360 hp wię­cej niż R‑2800 – 18W sto­so­wany do napędu F4U‑4. Nowy sil­nik był znacz­nie cięż­szy i dłuż­szy od R‑2800 – 18W. Oznaczało to koniecz­ność wydłu­że­nia przodu kadłuba o 25 cm.
Uzbrojenie strze­lec­kie F4U‑5 było takie samo jak w wer­sji F4U-4B. Składało się z czte­rech dzia­łek kal. 20 mm, umiesz­czo­nych po dwa w zewnętrz­nych (skła­da­nych) czę­ściach skrzy­deł. Każde działko zasi­lane było z dwóch maga­zyn­ków o pojem­no­ści po 100 (zewnętrzne) i 110 nabo­jów (wewnętrzne). Standardowo mak­sy­malny zapas amu­ni­cji wyno­sił więc po 210 nabo­jów na działko, czyli łącz­nie 840 nabo­jów. Oprócz dwóch pylo­nów pod cen­tro­pła­tem o udźwigu po 726 kg, cen­tral­nie pod kadłu­bem zain­sta­lo­wano trzeci pylon o udźwigu 907 kg. Wszystkie były wypo­sa­żone w zaczepy, na któ­rych można było pod­wie­szać mak­sy­mal­nie jedną bombę o masie 907 kg na cen­tral­nym pylo­nie pod kadłu­bem, dwie bomby po 454 kg na pylo­nach pod cen­tro­pła­tem lub dwie rakiety Tiny Tim kal. 300 mm. Pod zewnętrz­nymi (skła­da­nymi) czę­ściami skrzy­deł stan­dar­dowo mon­to­wano osiem krót­kich pylo­nów z wyrzut­niami dla rakiet HVAR kal. 127 mm.
Mimo wzro­stu masy star­to­wej o ponad 200 kg w porów­na­niu z F4U‑4, dzięki moc­niej­szemu sil­ni­kowi F4U‑5 miał zde­cy­do­wa­nie lep­sze osiągi. Prędkość mak­sy­malna wyno­siła 756 km/h na wyso­ko­ści 8230 m i 643 km/h na pozio­mie morza, począt­kowa pręd­kość wzno­sze­nia 24,6 m/s, a czas wzno­sze­nia 2,1 min na wyso­kość 3048 m i 4,7 min na wyso­kość 6096 m (dla porów­na­nia F4U‑4 osią­gał odpo­wied­nio: 732 km/h na wyso­ko­ści 8016 m i 626 km/h na pozio­mie morza, 19,7 m/s oraz 2,9 i 5,9 min). W isto­cie F4U‑5 był naj­szyb­szym myśliw­cem US Navy o napę­dzie tło­ko­wym.
Na bazie F4U‑5 zbu­do­wano dwie wer­sje spe­cja­li­styczne. Samoloty wer­sji F4U-5P (roz­po­zna­nia foto­gra­ficz­nego) miały takie samo uzbro­je­nie i wypo­sa­że­nie jak myśliw­skie F4U‑5, dla­tego mogły uczest­ni­czyć w lotach bojo­wych wraz z innymi samo­lo­tami i na bie­żąco doku­men­to­wać efekty ata­ków. W tyl­nej czę­ści kadłuba zamon­to­wano obra­cany elek­trycz­nie ste­laż dla apa­ratu foto­gra­ficz­nego, ste­ro­wany z kok­pitu przez pilota. W zależ­no­ści od jego usta­wie­nia zdję­cia mogły być wyko­ny­wane pio­nowo przez okno w spo­dzie kadłuba lub sko­śnie przez jedno z okien po bokach kadłuba.
Drugą wer­sją spe­cja­li­styczną był myśli­wiec nocny F4U-5N, wypo­sa­żony w naj­now­szy radar AN/APS-19. Antena radaru mie­ściła się w gon­doli w zewnętrz­nej (skła­da­nej) czę­ści pra­wego skrzy­dła. Gondola była wyko­nana z bla­chy ze stopu alu­mi­nium, nato­miast samą antenę zakryto die­lek­tryczną, pół­ku­li­stą osłoną z two­rzywa sztucz­nego. Radar APS-19, pro­du­ko­wany w fir­mie Sperry, miał zasięg w try­bie nawi­ga­cyj­nym 240 km, w try­bie poszu­ki­waw­czym 160 km, w try­bie prze­chwy­tu­ją­cym 32 km, a w try­bie pro­wa­dze­nia ognia 1370 m. Ten ostatni tryb umoż­li­wiał otwar­cie ognia do wykry­tego celu spoza zasięgu widzial­no­ści wzro­ko­wej, ale dla unik­nię­cia ewen­tu­al­nej pomyłki pre­fe­ro­wano podej­ście do celu na odle­głość umoż­li­wia­jącą jego iden­ty­fi­ka­cję wzro­kową. Okrągły wyświe­tlacz radaru umiesz­czony był cen­tral­nie w gór­nej czę­ści tablicy przy­rzą­dów.
Większość wypo­sa­żo­nych w Corsairy dywi­zjo­nów sta­cjo­no­wała na lot­ni­skow­cach floty typu Essex. Te zna­ko­mite okręty nadal sta­no­wiły, podob­nie jak w ostat­nich latach II wojny świa­to­wej, trzon sił ude­rze­nio­wych US Navy (w kon­flik­cie kore­ań­skim nie użyto żad­nego z trzech now­szych i więk­szych lot­ni­skow­ców typu Midway). Ostatecznie aż 11 z nich wzięło udział w woj­nie na Półwyspie Koreańskim, cho­ciaż nigdy wię­cej niż cztery jed­no­cze­śnie. Były to, wymie­nione tu w kolej­no­ści, w jakiej weszły do dzia­łań: Valley Forge, Philippine Sea, Boxer, Leyte, Princeton, Bon Homme Richard, Essex, Antietam, Kearsarge, Oriskany i Lake Champlain.
Inaczej niż w II woj­nie świa­to­wej, Corsairy Marines nie sta­cjo­no­wały na pokła­dach lot­ni­skow­ców floty. Służyły nato­miast – rota­cyj­nie, na zmianę w bazach lądo­wych i na morzu – na czte­rech lot­ni­skow­cach eskor­to­wych (Sicily, Badoeng Strait, Rendova i Bairoko) oraz jed­nym lek­kim (Bataan).

Od Pusan do Inczon

Corsairy były czę­ścią awan­gardy sił rzu­co­nych do powstrzy­ma­nia komu­ni­stycz­nej inwa­zji. Północnokoreańskie oddziały – wśród nich dzie­siątki tysięcy wete­ra­nów wojny domo­wej w Chinach, uzbro­jo­nych przez Związek Radziecki i nowo­pow­stałą Chińską Republikę Ludową – prze­kro­czyły 38. rów­no­leż­nik, wdzie­ra­jąc się do Korei Południowej, o świ­cie 25 czerwca 1950 r. W tym cza­sie jedy­nym ame­ry­kań­skim lot­ni­skow­cem na zachod­nim Pacyfiku był USS Valley Forge (CV-45). Jego grupę pokła­dową (CVG‑5) two­rzyło pięć dywi­zjo­nów: dwa odrzu­to­wych Panther (VF-51 i ‑52), dwa Corsairów (VF-53 i ‑54) oraz jeden sztur­mo­wych Skyraiderów (VA-55).
Kiedy wybu­chła wojna, Valley Forge kotwi­czył w Hongkongu. Po szyb­kim uzu­peł­nie­niu zapa­sów na Filipinach podą­żył na pół­noc. Tam dołą­czył do niego HMS Triumph, lot­ni­sko­wiec lekki Royal Navy. Oba okręty sta­no­wiły trzon Task Force 77 – pospiesz­nie sfor­mo­wa­nego zespołu okrę­tów, zło­żo­nego m.in. z krą­żow­nika cięż­kiego USS Rochester, krą­żow­nika lek­kiego HMS Jamaica i nisz­czy­cieli eskorty.
3 lipca, po wpły­nię­ciu zespołu na Morze Żółte u zachod­niego wybrzeża Korei, grupy pokła­dowe obu lot­ni­skow­ców prze­pro­wa­dziły pierw­sze w tej woj­nie naloty. Formacja 16 Corsairów, 12 Skyraiderów i ośmiu Panther zaata­ko­wała lot­ni­sko w Pjongjangu – sto­licy Korei Północnej. W tym samym cza­sie Seafire’y i Firefly z Triumpha wzięły na cel mosty i lot­ni­ska w Haeju. Po połu­dniu samo­loty z Valley Forge ude­rzyły ponow­nie, tym razem na sta­cję roz­rzą­dową w Pjongjangu i mosty na rzece Taedong. Nazajutrz, po kolej­nych nalo­tach na cele w Pjongjangu, Task Force 77 wyco­fał się w pobliże Okinawy, by stam­tąd obser­wo­wać sytu­ację na połu­dniu – zacho­dziła obawa, że komu­ni­styczne Chiny wyko­rzy­stają sytu­ację w Korei do odbi­cia z rąk chiń­skich nacjo­na­li­stów Tajwanu. W tym cza­sie na Daleki Wschód pędził kolejny lot­ni­sko­wiec floty, USS Boxer, który wiózł m.in. prio­ry­te­tową dostawę myśliw­ców F‑51 Mustang dla jed­no­stek USAF. Po ich wyła­do­wa­niu w Japonii wró­cił do Kalifornii (w rekor­dowo krót­kim cza­sie sied­miu dni i dzie­się­ciu godzin) i dopiero wtedy wziął na pokład swoją grupę lot­ni­czą.
Valley Forge wró­cił do dzia­łań bojo­wych 18 lipca. Rankiem tego dnia jego dywi­zjony osła­niały lądo­wa­nie sił ONZ w Pohang na wschod­nim wybrzeżu Korei. Po połu­dniu Corsairy i Skyraidery zbom­bar­do­wały rafi­ne­rię w Wonsan, gdzie spło­nęło 12 000 t pro­duk­tów naf­to­wych. Z kolei na lot­ni­sku w Pjongjangu Corsairy ostrze­lały myśliwce Jak, nisz­cząc osiem takich maszyn.
Po opusz­cze­niu Morza Japońskiego Task Force 77 wpły­nął, Cieśniną Cuszimską, na Morze Żółte, zaj­mu­jąc pozy­cję na pół­nocny zachód od Kunsan w celu prze­pro­wa­dze­nia nalo­tów na zachod­nim wybrzeżu Korei. 22 lipca Valley Forge wysłał swoją grupę pokła­dową, która otrzy­mała podwójne zada­nie. Corsairy i Skyraidery udały się na wschód, by z pomocą kon­tro­le­rów USAF na ziemi udzie­lić wspar­cia tak­tycz­nego woj­skom lądo­wym. W tym cza­sie odrzu­towce podą­żyły na pół­noc, zaata­ko­wać cele poło­żone za Seulem. Misja bli­skiego wspar­cia z powie­trza, pierw­sza w tej woj­nie, zakoń­czyła się fia­skiem – lot­nicy, nie mogąc nawią­zać kon­taktu na wyzna­czo­nych czę­sto­tli­wo­ściach z kon­tro­le­rami na ziemi, ata­ko­wali przy­god­nie napo­tkane cele.
Postój w por­cie Sasebo na japoń­skiej wyspie Kiusiu, w celu uzu­peł­nie­nia zapa­sów, został prze­rwany z powodu pogar­sza­ją­cej się sytu­acji na pół­wy­spie. Chociaż desant w Pohang usta­bi­li­zo­wał front na pół­noc od Pusan, pół­noc­no­ko­re­ań­skie woj­ska obe­szły z flanki utwo­rzoną tam linię obronną i teraz nacie­rały od zachodu. 25 lipca samo­loty z Valley Forge ponow­nie miały ope­ro­wać według wska­zó­wek kon­tro­le­rów. Brak jed­no­li­tych map i pro­ce­dur oraz prze­cią­że­nie dostęp­nych czę­sto­tli­wo­ści radio­wych także tę próbę współ­dzia­ła­nia US Navy i USAF ska­zały na nie­po­wo­dze­nie.
Siłą rze­czy, wszyst­kie wyko­nane do tam­tej pory loty dywi­zjo­nów CVG‑5 miały cha­rak­ter „roz­po­zna­nia walką”. Celem były lot­ni­ska, zakłady prze­my­słowe, infra­struk­tura kole­jowa, loko­mo­tywy i wagony, mosty, elek­trow­nie, maga­zyny paliwa, statki, pojazdy woj­skowe i „siła żywa”. Współpraca z kon­tro­le­rami na ziemi zaczęła się popra­wiać dopiero po tym, jak do bazy w Taegu przy­le­ciała grupa pilo­tów z Valley Forge, by usta­lić cele i metody komu­ni­ka­cji.
29 lipca Corsairy i Skyraidery prze­nio­sły uwagę na rejon Hadong/Sunchon na połu­dnio­wym wybrzeżu. Wieczorem Task Force 77 wziął kurs na połu­dnie, przy­by­wa­jąc na Okinawę dwa dni póź­niej. Na zakoń­cze­nie rejsu w dzien­niku bojo­wym Valley Forge odno­to­wano: Z powodu wyso­kiego zuży­cia paliwa przez samo­loty odrzu­towe, ich nie­zdol­no­ści do prze­no­sze­nia pod­wie­sza­nego uzbro­je­nia oraz braku nie­przy­ja­ciel­skiego oporu w powie­trzu, ich uży­cie ogra­ni­czono do mini­mum. Aby zapew­nić wyma­gane wspar­cie z powie­trza, konieczne było wyko­rzy­sta­nie samo­lo­tów F4U‑5 i AD prze­zna­czo­nych do dzia­łań noc­nych.
W isto­cie, w pierw­szym roku wojny w Korei aż 80 proc. wszyst­kich misji bez­po­śred­niego wspar­cia wyko­na­nych przez lot­nic­two US Navy i Marines przy­pa­dło w udziale Corsairom. Wspomniane w rapor­cie samo­loty „prze­zna­czone do dzia­łań noc­nych” nale­żały do VC‑3 (Composite Squadron 3), któ­rego pod­od­działy sta­cjo­no­wały na lot­ni­skow­cach floty, wyko­nu­jąc roz­ma­ite zada­nia – zwy­kle nocne loty „intru­der­skie”, ale także m.in. dzienne misje wspar­cia tak­tycz­nego i kie­ro­wa­nia ogniem arty­le­rii okrę­to­wej. Dywizjonem dowo­dził Cdr Richard Harmer, który w 1944 r., sta­cjo­nu­jąc na USS Enterprise, był jed­nym z pio­nie­rów pokła­do­wej służby Corsairów. Pododdział na Valley Forge miał na sta­nie dwa sprawne Corsairy F4U-5N i trzy Skyraidery AD-3N.
Na początku sierp­nia, pod­czas gdy Task Force 77 odpo­czy­wał na Okinawie, zespół opu­ścił HMS Triumph, a dołą­czył doń USS Philippine Sea (CV-47). Jego pokła­dowa grupa lot­ni­cza (CVG-11) miała taki sam skład, co CVG‑5: dwa dywi­zjony Panther, dwa Corsairów (VF-113 i ‑114) i jeden Skyraiderów oraz pewną liczbę F4U i AD w wer­sji noc­nej i roz­po­zna­nia foto­gra­ficz­nego.
W tym cza­sie do akcji weszły trzy dywi­zjony Corsairów lot­nic­twa Korpusu Piechoty Morskiej. Były to VMF-214, VMF-323 i nocny VMF(N)-513, zgru­po­wane w 1. MAW (Marine Air Wing) – lot­ni­czy kom­po­nent bry­gady Marines, która wylą­do­wała 3 sierp­nia w Pusan. Dowódcą VMF(N)-513 był Maj. Hunter Reinburg, kolejny wete­ran II wojny świa­to­wej i as Corsairów, który wal­czył z Japończykami w kam­pa­nii na Salomonach.
Owe trzy dywi­zjony 1. MAW przy­były do bazy lot­ni­czej Itami 2 sierp­nia, kata­pul­to­wane u wybrzeża Japonii z lot­ni­skowca eskor­to­wego USS Badoeng Strait (CVE-116). Nazajutrz VMF-214 zamu­stro­wał się na innym lot­ni­skowcu eskor­to­wym, USS Sicily (CVE-118). Dowódcą tego okrętu był Capt. (koman­dor) John Thach, as myśliw­ski z cza­sów II wojny świa­to­wej, znany jako wyna­lazca manewru bojo­wego zwa­nego Thach Weave („Splot Thacha”). Jeszcze tego samego dnia po połu­dniu, pod­czas gdy okręt pły­nął przez Cieśninę Cuszimską, VMF-214 wyko­nał pierw­sze ude­rze­nia lot­nic­twa Marines w tej woj­nie – osiem Corsairów zbom­bar­do­wało i ostrze­lało (rakie­tami HVAR i z broni lufo­wej) kon­cen­tra­cję nie­przy­ja­ciel­skich wojsk pod Jinju.
Następnie Sicily wpły­nął na Morze Żółte, skąd VMF-214 prze­pro­wa­dził naloty w rejo­nie Inczon/Seul. Wśród pilo­tów uczest­ni­czą­cych w tych wypa­dach był Maj. Kenneth Reusser, wete­ran walk o Guadalcanal i Okinawę. 5 sierp­nia Reusser popro­wa­dził swoją sek­cję do ataku na miej­sce postoju woj­sko­wych cię­ża­ró­wek i warsz­taty napraw­cze czoł­gów nie­da­leko Inczon. Chociaż jego samo­lot został uszko­dzony ogniem OPL, Reusser wró­cił na Sicily tylko po to, by uzu­peł­nić paliwo i uzbro­je­nie. Ponownie zaata­ko­wał odkryty przez sie­bie cel, obrzu­ca­jąc go napal­mem i ostrze­li­wu­jąc rakie­tami. Następnie popro­wa­dził swo­ich pilo­tów nad port Inczon, gdzie znisz­czyli maga­zyn paliwa. Na koniec ostrze­lał z dzia­łek przy­cu­mo­wany do pirsu tan­ko­wiec, powo­du­jąc jego eks­plo­zję, która omal nie cisnęła jego Corsairem o zie­mię. Za swoje doko­na­nia tego dnia Maj. Reusser został odzna­czony, po raz drugi w swo­jej karie­rze, Krzyżem Marynarki.
Pozostałe dwa dywi­zjony Corsairów Marines weszły do akcji wkrótce po VMF-214. 6 sierp­nia VMF-323, który dzień wcze­śniej wró­cił na pokład USS Badoeng Strait, prze­pro­wa­dził serię nalo­tów na kon­cen­tra­cję nie­przy­ja­ciel­skich wojsk, pojazdy, mosty i cele kole­jowe. Oba lot­ni­skowce eskor­towe, Sicily i Badoeng Strait (oraz towa­rzy­szące im okręty), ope­ro­wały razem jako Task Group 96.8. VMF(N)-513 zade­biu­to­wał 7 sierp­nia. Dywizjon ope­ro­wał z bazy Itazuke na pół­noc­nym wybrzeżu Kiusiu, które od połu­dnio­wego wybrzeża Korei dzie­liła, sze­roka na nieco ponad 200 km, Cieśnina Cuszimska.
Task Force 77 wyru­szył z Okinawy na wody Korei 4 sierp­nia, wzna­wia­jąc dzia­ła­nia następ­nego dnia. Przez więk­szość mie­siąca Valley Forge i Philippine Sea kur­so­wały w górę i w dół wschod­niego i zachod­niego wybrzeża Półwyspu Koreańskiego. Ich pokła­dowe grupy lot­ni­cze wyko­ny­wały, na zmianę, zada­nia tak­tyczne i stra­te­giczne. W tym cza­sie oba lot­ni­skowce eskor­towe Task Group 96.8 pozo­stały w pobliżu Pusan, gdzie nacie­ra­jący nie­przy­ja­ciel osa­czył siły ONZ.
7 sierp­nia żoł­nie­rze USMC prze­pro­wa­dzili kontr­atak z Masan w kie­runku Jinju, mający na celu powstrzy­ma­nie nie­przy­ja­ciela napie­ra­ją­cego na Pusan od zachodu. W trak­cie trzech dni cięż­kich walk Corsairy VMF-214 i ‑323 krą­żyły nad linią frontu, gotowe udzie­lić wspar­cia w ciągu zale­d­wie paru minut od momentu wezwa­nia. Współpraca Marines na ziemi i w powie­trzu ukła­dała się nie­po­rów­ny­wal­nie lepiej od tej mię­dzy lot­ni­kami Task Force 77 a kon­tro­le­rami USAF.
Dzięki wspar­ciu z powie­trza ame­ry­kań­scy żoł­nie­rze robili szyb­kie postępy, zbli­ża­jąc się do Goseong. 11 sierp­nia, po tym, jak arty­le­ria Marines wypło­szyła z mia­sta więk­szość sił nie­przy­ja­ciela, VMF-323 dopadł je wyco­fu­jące się drogą do Sacheon. Bezpośrednio na zachód od Goseong sek­cja Maj. Arnolda Lunda zaata­ko­wała kolumnę około 100 pojaz­dów. Spaliła połowę z nich, zanim na miej­sce przy­były kolejne Corsairy VMF-323 i F‑51 Mustang, które dokoń­czyły dzieła znisz­cze­nia. Capt. Vivian Moses, jeden z czte­rech pilo­tów, któ­rzy zapo­cząt­ko­wali ten pogrom, został tra­fiony z ziemi. Przy pró­bie awa­ryj­nego lądo­wa­nia na polu ryżo­wym jego samo­lot ska­po­to­wał i Moses uto­nął. Był pierw­szym lot­ni­kiem Korpusu Piechoty Morskiej pole­głym w woj­nie kore­ań­skiej. Notabene, dzień wcze­śniej Capt. Moses także został zestrze­lony, ale wtedy z ziemi pod­jął go śmi­gło­wiec USMC i dostar­czył na pokład Badoeng Strait ran­kiem tego samego dnia, w któ­rym zgi­nął.
19 sierp­nia dobie­gła końca, trwa­jąca dwa tygo­dnie, Pierwsza Bitwa o Naktong Bulge, wygrana przez Amerykanów w dużej mie­rze dzięki wspar­ciu z powie­trza przez Corsairy VMF-214 i ‑323. Przez resztę mie­siąca oba dywi­zjony ope­ro­wały wzdłuż linii obrony wokół przy­czółka pod Pusan.

Corsair z VMF-214 startuje z pokładu lotniskowca eskortowego USS Sicily od pierwszego nalotu lotnictwa Marines w wojnie koreańskiej; 3 sierpnia 1950 r.

Corsair z VMF-214 star­tuje z pokładu lot­ni­skowca eskor­to­wego USS Sicily od pierw­szego nalotu lot­nic­twa Marines w woj­nie kore­ań­skiej; 3 sierp­nia 1950 r.

Task Force 77 wró­cił do Sasebo 21 sierp­nia. Dwa dni wcze­śniej Philippine Sea stra­cił dowódcę CVG-11. Cdr Raymond Vogel, wete­ran II wojny świa­to­wej jesz­cze z cza­sów walk o Guadalcanal, został zestrze­lony w poje­dynku z bate­riami prze­ciw­lot­ni­czymi bro­nią­cymi mostu nie­da­leko Seulu. Gdy jego F4U-4B zapa­lił się, wysko­czył ze spa­do­chro­nem, który jed­nak nie roz­wi­nął się pra­wi­dłowo i Vogel zgi­nął.
Valley Forge i Philippine Sea zostały w Sasebo do 25 sierp­nia. Nazajutrz Corsairy i Skyraidery z tego dru­giego okrętu zdez­or­ga­ni­zo­wały kon­cen­tra­cję nie­przy­ja­ciel­skich pojaz­dów na zachód od rzeki Naktong. W nocy oba lot­ni­skowce podą­żyły przez Morze Japońskie na pół­noc i 27 sierp­nia ich grupy pokła­dowe prze­pro­wa­dziły naloty na cele w pasie wybrzeża od Wonsan aż po Chongjin. Następnie zespół wyko­nał zwrot na połu­dnie, okrą­żył pół­wy­sep i wpły­nął na Morze Południowe, by zaata­ko­wać cele na zachod­nim wybrzeżu. 30 sierp­nia samo­loty z obu lot­ni­skow­ców bom­bar­do­wały mosty, doki, wodo­ciągi oraz żeglugę w Nampo i Pjongjangu.
Gdy pod koniec sierp­nia sytu­acja na przy­czółku pod Pusan wyda­wała się opa­no­wana, VMF-214 i ‑323 prze­nio­sły się na stały ląd, na zasłu­żony odpo­czy­nek. Wtedy jed­nak oka­zało się, że nie­ustę­pliwy wróg prze­ła­mał linię obrony na wschód od rzeki Naktong i prze­bił się aż do Yongsan. Jako że Sicily i Badoeng Strait odpły­nęły uzu­peł­nić zapasy, VMF-214 i ‑323 pospiesz­nie prze­rzu­cono do bazy lot­ni­czej Ashiya na pół­nocy Kiusiu. Oba dywi­zjony przy­były tam 2 wrze­śnia i po połu­dniu tego samego dnia były z powro­tem nad Koreą, ata­ku­jąc nie­przy­ja­ciela na zagro­żo­nym odcinku frontu (na lot­ni­skowce zamu­stro­wały się ponow­nie trzy dni póź­niej, kiedy tylko Sicily i Badoeng Strait wró­ciły z Sasebo).
Kryzys pod Pusan był na tyle poważny, że także grupy lot­ni­cze Task Force 77 skie­ro­wano do zadań tak­tycz­nych. Gdy 3 wrze­śnia trudne warunki atmos­fe­ryczne uzie­miły Corsairy Marines w Ashiya, a z przy­czółka przy­szło wezwa­nie o pilną pomoc, CVG‑5 i ‑11 natych­miast ruszyły na odsiecz. Z Philippine Sea wystar­to­wały 22 samo­loty, które powstrzy­mały natar­cie przy­ja­ciela pod Masan. Jednocześnie Valley Forge wysłał 24 maszyny. W rejo­nie Masan sześć Corsairów, napro­wa­dzo­nych przez obser­wa­tora na ziemi, znisz­czyło dwa czołgi i 15 dział arty­le­rii polo­wej.

  • Tomasz Szlagor

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE