F4U Corsair nad Okinawą. Task Force 58

F4U-1D jednego z dwóch dywizjonów marines (VMF-124 lub -213) na pokładzie USS Essex; styczeń 1945 r.

F4U-1D jed­nego z dwóch dywi­zjo­nów mari­nes (VMF-124 lub -213) na pokła­dzie USS Essex; sty­czeń 1945 r.

Bitwa o wyspę Okinawa, sto­czona w dniach 1 kwiet­nia – 21 czerwca 1945 r., zakoń­czyła się zwy­cię­stwem Amerykanów w dużej mie­rze dzięki wspar­ciu lot­nic­twa. Samoloty US Navy i Marines nie tylko toro­wały drogę siłom lądo­wym, ale także bro­niły floty inwa­zyj­nej przed zma­so­wa­nymi ata­kami kami­ka­dze. W obu tych dzie­dzi­nach wiel­kie zasługi odniósł samo­lot myśliw­ski Vought F4U Corsair – ulu­bie­niec Marines i „nie­chciane dziecko” US Navy.

Corsair prze­był długą i skom­pli­ko­waną drogę, zanim na stałe zago­ścił na lot­ni­skow­cach US Navy. Z powodu zbyt sprę­ży­stego pod­wo­zia pod­czas lądo­wa­nia samo­lot noto­rycz­nie odbi­jał się od pokładu star­to­wego i prze­ska­ki­wał nad linami hamu­ją­cymi, dla­tego po serii wypad­ków ame­ry­kań­ska mary­narka uznała, że F4U-1 nie nadaje się do służby pokła­do­wej. Jedynym dywi­zjo­nem dzien­nym US Navy, który pozo­stał przy Corsairach (na żąda­nie jego dowódcy) był słynny VF-17 „Jolly Rogers”. Chociaż Vought – pro­du­cent Corsaira – stwo­rzył ulep­szoną wer­sję F4U-1A, a „Jolly Rogers” opa­no­wali sztukę lądo­wa­nia na lot­ni­skowcu, w dowódz­twie US Navy uznano, że utrzy­my­wa­nie na morzu poje­dyn­czego dywi­zjonu Corsairów powo­duje nie­po­trzebne pro­blemy logi­styczne. VF-17 ode­słano więc na stały ląd, na Wyspy Salomona, gdzie sta­cjo­no­wały dywi­zjony Marines użyt­ku­jące z powo­dze­niem ten typ samo­lotu.
Pierwszymi Corsairami, które US Navy dopu­ściła do służby pokła­do­wej, były myśliwce nocne – wypo­sa­żone w radar F4U-2. W stycz­niu 1944 r. VF(N)-101, roz­dzie­lony na dwa pod­od­działy, zaokrę­to­wał się na USS Enterprise i USS Intrepid. Zanim w poło­wie roku jego tura bojowa dobie­gła końca, dywi­zjon dowiódł, że ten typ myśliwca może bez­piecz­nie i efek­tyw­nie ope­ro­wać z lot­ni­skow­ców. Zapewne nie bez zna­cze­nia były rów­nież doświad­cze­nia Brytyjczyków, któ­rzy swoje Corsairy przy­dzie­lili lot­ni­skow­com Royal Navy już w kwiet­niu 1944 r.
W dru­giej poło­wie 1944 r. lot­nic­two Marines miało tak wiele dywi­zjo­nów, że kil­ka­na­ście zostało roz­for­mo­wa­nych. W Europie ich nie chciano, a na środ­ko­wym Pacyfiku bra­ko­wało miej­sca, by pomie­ścić je wszyst­kie i sen­sow­nie wyko­rzy­stać – zapa­dła więc decy­zja, by część z nich zamu­stro­wać na lot­ni­skow­cach eskor­to­wych. Piloci Marines wła­śnie szko­lili się do nowej roli, gdy pod koniec 1944 r., pod­czas ope­ra­cji wyzwa­la­nia Filipin, poja­wił się nowy, śmier­tel­nie groźny prze­ciw­nik – kami­ka­dze. Lotniskowce US Navy musiały natych­miast zwięk­szyć liczbę pokła­do­wych myśliw­ców, by móc się bro­nić przed samo­bój­czymi ata­kami. W zaist­nia­łej sytu­acji uznano, że dywi­zjony Marines będą naj­lep­szym tym­cza­so­wym roz­wią­za­niem.
Dwa dywi­zjony Corsairów Marines (VMF-124 i -213), przy­jęte na pokład Essexa, wyko­nały pierw­sze loty bojowe w stycz­niu 1945 r., uczest­ni­cząc w ata­kach na Formozę (obec­nie Tajwan). W lutym, gdy Task Force 58 – zespół lot­ni­skow­ców szyb­kich US Navy, zło­żony z czte­rech pod­ze­spo­łów (Task Group 58.1 do 58.4) – wyru­szał z atolu Ulithi, by doko­nać nalo­tów na japoń­skie Wyspy Macierzyste, jego pokła­dowe grupy lot­ni­cze miały na sta­nie już dzie­więć dywi­zjo­nów Corsairów, w tym jeden nale­żący do lot­nic­twa mary­narki (VF-84).
1 marca, w dro­dze powrot­nej z pierw­szej tury nalo­tów na Japonię, samo­loty Task Force 58 prze­pro­wa­dziły serię ude­rzeń na Okinawę. Priorytetowymi celami były lot­ni­ska i żegluga. U brze­gów wyspy piloci VF-84 ostrze­lali dwa statki, pod­pa­la­jąc oba. W ciągu dnia obrona prze­ciw­lot­ni­cza na wyspie zestrze­liła kilka Corsairów, ale wszyst­kich pilo­tów udało się ura­to­wać. Corsairy VMF-124 i -213 z Essexa, uzbro­jone w 1000-fun­towe bomby, dwu­krot­nie ata­ko­wały lot­ni­sko w Naha. Piloci VMF-216 i -217, dywi­zjo­nów sta­cjo­nu­ją­cych na USS Wasp, pod­czas jed­nego z wypa­dów nad Okinawę dostrze­gli okręt, który ziden­ty­fi­ko­wali jako nisz­czy­ciel, zbli­ża­jący się do portu w Naha. Porucznicy Driggs i Stratton w pierw­szym podej­ściu tra­fili go dzie­wię­cioma rakie­tami HVAR. Na pokła­dzie coś wybu­chło, a za rufą poka­zała się struga wycie­ka­ją­cego paliwa. Po kolej­nych dwóch ata­kach załoga okrętu skie­ro­wała go do brzegu, gdzie osiadł na mie­liź­nie, pło­nąc i obfi­cie dymiąc. Ofiarą Corsairów naj­praw­do­po­dob­niej padł tor­pe­do­wiec Manazuru.
Tymczasem US Navy, która nagle zapa­łała wiel­kim entu­zja­zmem do Corsairów, zaczęła przy­dzie­lać pokła­do­wym gru­pom lot­ni­czym – oprócz dywi­zjo­nów myśliw­skich (VF) – także dywi­zjony myśliw­sko-bom­bowe (VBF) tych wszech­stron­nych samo­lo­tów. W prak­tyce ów podział był w dużej mie­rze umowny, gdyż Corsairy użyt­ko­wane przez dywi­zjony VF i VBF nie róż­niły się niczym i zwy­kle wyko­ny­wały te same zada­nia.
Gdy w marcu 1945 r. lot­ni­skowce Task Force 58 ponow­nie ude­rzyły na Japonię, na ich pokła­dach sta­cjo­no­wało aż 13 dywi­zjo­nów Corsairów – sie­dem mary­narki (VF i VBF) i sześć lot­nic­twa kor­pusu pie­choty mor­skiej (VMF). Tym razem, zamiast rejonu Tokio, celem były wyspy Kiusiu i Sikoku, poło­żone naj­bli­żej Okinawy. Ta druga tura nalo­tów, prze­pro­wa­dzona w dniach 18 – 19 marca, oka­zała się kosz­towna dla obu stron. Kilka lot­ni­skow­ców Task Force 58 odnio­sło uszko­dze­nia róż­nego stop­nia. Franklin, tra­fiony dwiema bom­bami i zde­mo­lo­wany wtór­nymi eks­plo­zjami wewnątrz kadłuba, został wyłą­czony z dal­szych dzia­łań aż do końca wojny. Także Wasp musiał opu­ścić zespół w celu doko­na­nia napraw. Z tego względu do czasu roz­po­czę­cia inwa­zji na Okinawę w Task Force 58 zostało dzie­więć dywi­zjo­nów Corsairów (w wer­sjach F4U-1D, FG-1D i F4U-1C1): Task Group 58.1 – VMF-112 i VMF-123 (USS Bennington); Task Group 58.3 – VF-84, VMF-221 i VMF-451 (USS Bunker Hill), VBF-83 (USS Essex) i VBF-6 (USS Hancock) oraz Task Group 58.4 – VF-10 i VBF-10 (USS Intrepid).
  • Tomasz Szlagor

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE