Ewolucja prze­ciw­lot­ni­czego Tora

Tor-M1 na nosniku GM-5922, antena SOC gotowa do pracy, antena SN w polozeniu marszowym

Tor-M1 na nosniku GM-5922, antena SOC gotowa do pracy, antena SN w polo­ze­niu marszowym

Historia powsta­nia i roz­woju prze­ciw­lot­ni­czego zestawu rakie­to­wego 9K330 Tor (pol. torus) jest pod wie­loma wzglę­dami nie­ty­powa. Choć prace nad nim roz­po­częto jesz­cze w 1975 r., a miał on stać się następcą „dywi­zyj­nego” zestawu Osa, pro­du­ko­wa­nego seryj­nie od 1972 r., to do służby wszedł dopiero w 1986 r. Tych kil­ka­na­ście lat prac zaowo­co­wało jed­nak powsta­niem sys­temu uzbro­je­nia, który wów­czas nie miał sobie rów­nych na świecie.

Zestaw 9K33 Osa był na początku lat 70. kon­struk­cją nie­zwy­kle nowa­tor­ską i bar­dzo zaawan­so­waną, nie­ma­jącą odpo­wied­nika w armiach NATO (w latach 50. i 60. Amerykanie nie pora­dzili sobie z podob­nym w zało­że­niu zesta­wem Mauler, któ­rego roz­wój wstrzy­mano na eta­pie badań pro­to­ty­pów w 1965 r.). Główną nowo­ścią i nową jako­ścią w obro­nie prze­ciw­lot­ni­czej wojsk lądo­wych było roz­miesz­cze­nie sta­cji radio­lo­ka­cyj­nych wykry­wa­nia celów, napro­wa­dza­nia rakiet i samych wyrzutni na jed­nym pojeź­dzie – prze­ciw­lot­ni­czym rakie­to­wym wozie bojo­wym. W ten spo­sób powstała kon­struk­cja auto­no­miczna – każdy pojazd mógł dzia­łać cał­ko­wi­cie samo­dziel­nie, a do obez­wład­nie­nia bate­rii nie wystar­czyło znisz­cze­nie jej sta­cji napro­wa­dza­nia rakiet (jak w sys­te­mach 2K11 Krug i 2K12 Kub). Ilość kana­łów celu była równa ilo­ści wyrzutni w bate­rii. Na doda­tek jej nośnik – kołowy pojazd tere­nowy BAZ-5937 w ukła­dzie 6×6 – zapew­niał pracę sys­te­mów elek­tro­nicz­nych w ruchu, a więc także wykry­wa­nie i śle­dze­nie celów oraz odpa­la­nie poci­sków pod­czas jazdy. Na doda­tek pły­wał i mógł pro­wa­dzić ogień z wody (choć były wtedy pro­blemy ze sta­tecz­no­ścią). Był także przy­sto­so­wany do trans­portu lot­ni­czego na pokła­dzie cięż­kich samo­lo­tów trans­por­to­wych An-22.
Mimo kil­ka­krot­nej moder­ni­za­cji Osy, zwięk­sza­ją­cej m.in. liczbę goto­wych do uży­cia rakiet 9M33 z czte­rech do sze­ściu, uznano za celowe opra­co­wa­nie nowego zestawu prze­ciw­lot­ni­czego dla dywi­zyj­nych puł­ków prze­ciw­lot­ni­czych. Oczekiwano zwięk­sze­nia osią­gów poci­sków (zasięgu, wyso­ko­ści, pręd­ko­ści i sku­tecz­no­ści raże­nia celu) oraz dal­szego wzro­stu liczby goto­wych do uży­cia rakiet na każ­dej wyrzutni. Zestaw miał funk­cjo­no­wać w struk­tu­rze zauto­ma­ty­zo­wa­nego sys­temu dowo­dze­nia i trans­mi­sji danych, który dziś można byłoby nazwać sieciocentrycznym.

Od Osy do Tora

Początkowo kon­struk­to­rzy roz­wa­żali dal­szą – znacz­nie głęb­szą – moder­ni­za­cję Osy. Okazało się jed­nak, że nowe poci­ski kie­ro­wane będą cięż­sze od dotych­cza­so­wych i nawet roz­miesz­cze­nie ich na wyrzutni 9A33BM w nie­zmie­nio­nej licz­bie sze­ściu prze­ciąży nośnik, który utraci na sku­tek tego zdol­ność pły­wa­nia. Zwiększenie liczby rakiet do ośmiu tylko pogłę­bi­łoby pro­blem. Dlatego posta­no­wiono opra­co­wać nie tylko nowe poci­ski, ale i zupeł­nie nową wyrzut­nię, wyko­rzy­stu­jącą nowy nośnik. Pracę badaw­czo-roz­wo­jową nad nowym zesta­wem zaini­cjo­wała decy­zja Rady Ministrów ZSRR i Komitetu Centralnego KPZR z 4 lutego 1975 r., a jego zało­że­nia dopre­cy­zo­wało Postanowienie Ministra Przemysłu Radiotechnicznego nr 206 z 21 kwiet­nia 1975 r.
Początkowo roz­wa­żano moż­li­wość zasto­so­wa­nia nowego, więk­szego, rów­nież pły­wa­ją­cego nośnika koło­wego z Briańskich Zakładów Samochodowych – BAZ-a-6944 w ukła­dzie 8×8, ale szybko uznano, że tak duży pojazd, kon­stru­owany jako nośnik wyrzutni 9P71 sys­temu rakie­to­wego „zie­mia – zie­mia” 9K714 Oka, kom­pli­ko­wałby dzia­ła­nie bate­rii w pobliżu linii frontu. Dla zapew­nie­nia ocze­ki­wa­nych cha­rak­te­ry­styk w tere­nie woj­skowi nale­gali na zasto­so­wa­nie nośnika gąsie­ni­co­wego. Jego opra­co­wa­nie zle­cono kon­struk­to­rom z Mińskich Zakładów Przemysłu Ciągnikowego (Minskij trak­tor­nyj zawod, MTZ), jako kon­struk­cji bazo­wej dla ele­men­tów róż­nych zesta­wów prze­ciw­lot­ni­czych: 2S6 Tunguska, 9K37 Buk i 9K330 Tor, choć osta­tecz­nie do każ­dego z nich skon­stru­owano nieco inny pojazd. Wyrzutnię 9A330 na nośniku GM-355 z MTZ pro­jek­to­wano w moskiew­skim NIEMI (Naukowo-Badawczy Instytut Elektromechaniki) Ministerstwa Przemysłu Radiotechnicznego pod kie­run­kiem Josifa Drize. Naprowadzany radio­ko­men­dowo pocisk kie­ro­wany 9M330 powsta­wał z kolei w MKB (Biuro Konstrukcyjne Budowy Maszyn) Fakieł z pod­mo­skiew­skich Chimek, pod kie­run­kiem Piotra Gruszina.
W porów­na­niu z wcze­śniej­szymi podob­nymi kon­struk­cjami nowa wyrzut­nia miała sze­reg nowa­tor­skich roz­wią­zań. Większość jej kom­po­nen­tów roz­miesz­czono w masyw­nej obro­to­wej wieży, w któ­rej osi zna­lazł się prze­dział do ośmiu, usta­wio­nych pio­nowo, poci­sków. W przed­niej czę­ści wieży zamon­to­wano ruchomą w płasz­czyź­nie pio­no­wej ścia­nową antenę sta­cji radio­lo­ka­cyj­nej śle­dze­nia celów i napro­wa­dza­nia rakiet oraz sprzę­żoną z nią apa­ra­turę opto­elek­tro­niczną. W tyl­nej czę­ści wieży zna­la­zła się sta­bi­li­zo­wana, obro­towa, para­bo­liczna antena sta­cji radio­lo­ka­cyj­nej wykry­wa­nia celów, zin­te­gro­wana z anteną sys­temu iden­ty­fi­ka­cji „swój – obcy”. W poło­że­niu mar­szo­wym zespół ante­nowy sta­cji wykry­wa­nia celów był składany.
Nośnik – pojazd gąsie­ni­cowy GM-355 o masie wła­snej 24 t także cecho­wał się wie­loma nowo­cze­snymi roz­wią­za­niami. Wprowadzono w nim hydro­me­cha­niczny układ prze­nie­sie­nia mocy GMP, zain­sta­lo­wano dodat­kowy sil­nik tur­bi­nowy 9I56, napę­dza­jącą na postoju prąd­nice zasi­la­jące apa­ra­turę pokła­dową przy wyłą­czo­nym sil­niku głów­nym W-46 – 2S1. Zawieszenie pojazdu było hydro­pneu­ma­tyczne, z regu­lo­wa­nym w zakre­sie od 180580 mm prze­świ­tem. To ostat­nie roz­wią­za­nie zapew­niało dosko­nałą amor­ty­za­cję i płyn­ność ruchu w tere­nie, a jed­no­cze­śnie uła­twiało stra­te­giczny trans­port lot­ni­czy i kole­jowy. Przedział załogi był, podob­nie jak w Osie, dostępny dzięki dwóm wła­zom w przed­niej czę­ści stropu kadłuba. Kompletny pojazd z zała­do­wa­nym kom­ple­tem rakiet ważył 32 t.

  • Tomasz Szulc

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE