Dzwon Kujawiaka

Nurkowie przymocowany dla bezpieczeństwa karabińczykiem dzwon do opustówki puścili w stronę powierzchni…

Nurkowie przy­mo­co­wany dla bez­pie­czeń­stwa kara­biń­czy­kiem dzwon do opu­stówki puścili w stronę powierzchni…

Nurkowie czwar­tej mię­dzy­na­ro­do­wej eks­pe­dy­cji „The Rising Heart of L72”, nie­mal dokład­nie w 75. rocz­nicę zato­nię­cia na minie ORP Kujawiak, w odle­gło­ści kilku mil mor­skich od wybrzeży Malty, wydo­byli z jego wraku serce nisz­czy­ciela – dzwon okrę­towy.

O fascy­nu­ją­cej histo­rii z odna­le­zie­niem i eks­plo­ra­cją wraku nisz­czy­ciela eskor­to­wego ORP Kujawiak, który zato­nął w poło­wie czerwca 1942 r., bli­sko od wej­ścia do La Valletty, było ostat­nio bar­dzo gło­śno. O suk­ce­sie bada­czy histo­rii oraz nur­ków ze Stowarzyszenia Wyprawy Wrakowe w latach 2014 – 2016 dono­siły wszel­kie media. Jak dotych­czas, było to naj­więk­sze w histo­rii osią­gnię­cie pol­skich poszu­ki­wa­czy wra­ków!
Podczas trze­ciej eks­pe­dy­cji zapla­no­wano odna­le­zie­nie dzwonu okrę­to­wego. Byli pra­wie pewni, że to tylko kwe­stia czasu. Na dwa dni przed koń­cem pobytu na Malcie, nur­ko­wie Piotr Wytykowski i Mark Alexander zlo­ka­li­zo­wali go. Był on w bar­dzo nie­do­stęp­nym miej­scu. Zdążyli tylko udo­ku­men­to­wać zna­le­zi­sko…, bo na jego wycią­gnię­cie nie mieli zgody. Musieli poko­nać wie­lo­mie­sięczną pro­ce­durę urzęd­ni­czą.

Dlatego nigdy nie pytaj, komu bije dzwon: bije on tobie”

Owe zda­nie zaczerp­nięte z frag­mentu tek­stu sie­dem­na­sto­wiecz­nego angiel­skiego poety epoki baroku Johna Donne’a „Medytacja XVII”, które ponad 300 lat póź­niej wyko­rzy­stał jeden ze zna­ko­mit­szych ame­ry­kań­skich pisa­rzy i dzien­ni­ka­rzy – Ernest Hemingway w książce „Komu bije dzwon”, przez ostatni rok w spo­sób szcze­gólny towa­rzy­szyły także Romanowi Zajderowi – pre­ze­sowi Stowarzyszenia Wyprawy Wrakowe i jego przy­ja­cie­lowi Piotrowi Wytykowskiemu, któ­rzy od bli­sko 30 lat nur­kują na wraki.
Długo cze­kali na wia­do­mość, że eks­pe­dy­cja otrzy­mała od rządu Republiki Malty zezwo­le­nie na wydo­by­cie dzwonu z wraku Kujawiaka – zgodę pod­pi­sał dr Anthony Pace z Superintendence of Cultural Heritage. Do ostat­niej chwili przed roz­po­czę­ciem czwar­tej mię­dzy­na­ro­do­wej wyprawy kom­ple­to­wali zespół nur­ków tech­nicz­nych, nur­ków supor­to­wych i ludzi z zaple­cza tech­nicz­nego.
Nowym człon­kiem zespołu był Chris Kraska, ame­ry­kań­ski nurek, arche­olog pod­wodny i histo­ryk z Ohio, który ma pol­skie korze­nie. Jego ojciec był mary­na­rzem w PMW, słu­żył na Kujawiaku, gdy ten zato­nął u wybrzeży Malty, bio­rąc udział w ope­ra­cji „Harpoon”. Po tym Jan Kraska nadal wal­czył na nisz­czy­cie­lach Garland i Orkan. Czułem się nie­zwy­kle wzru­szony, gdy Piter Wytykowski zapro­sił mnie do udziału w czwar­tej, a zara­zem ostat­niej eks­pe­dy­cji. Bardzo mu kibi­co­wa­łem, gdy w 2014 r. pozna­li­śmy się pod­czas warsz­ta­tów arche­olo­gicz­nych w Toledo. Dzięki opo­wie­ściom mojego ojca pozna­łem tro­chę histo­rię pol­skiej mary­narki wojen­nej pod­czas wojny, a szcze­gól­nie dra­ma­tyczne chwile doty­czące ostat­niej nocy „Kujawiaka” na Morzu Śródziemnym. Bardzo chcia­łem, aby zna­leźć się w miej­scu, gdzie kole­dzy mojego ojca oddali swoje życie. Jemu się udało – gdy okręt po wej­ściu na minę zaczął tonąć, wdra­pał się na burtę i sko­czył do wody. Miał na sobie kami­zelkę ratun­kową i pły­nął mię­dzy szcząt­kami z okrętu aż pode­brał go jeden z bry­tyj­skich tra­łow­ców – wspo­mina Kraska.

  • Mariusz Borowiak

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE