Działania bojowe na Krymie 1943 – 1944 r.

Wyzwolenie Krymu trwalo od 8 kwietnia do 12 maja 1944 r. Wojska sowieckie zaatakowaly pozycje niemieckie z polnocy, z przesmyku perekopskiego i ze wschodu, z Polwyspu Kerczynskiego.

Wyzwolenie Krymu trwalo od 8 kwiet­nia do 12 maja 1944 r. Wojska sowiec­kie zaata­ko­waly pozy­cje nie­miec­kie z polnocy, z prze­smyku pere­kop­skiego i ze wschodu, z Polwyspu Kerczynskiego.

Do jesieni 1943 r. sytu­acja na fron­cie sowiecko-nie­miec­kim zasad­ni­czo zmie­niła się na korzyść Armii Czerwonej. W poło­wie paź­dzier­nika Front Południowy gene­rała-puł­kow­nika Fiodora I. Tołbuchina sztur­mo­wał Wał Wschodni na rzece Mołoczna, przy­kry­wa­jący podej­ścia do Krymu od pół­nocy, a Front Północnokaukaski gene­rała armii Iwana J. Pietrowa oczy­ścił z prze­ciw­nika Półwysep Tamański i ponow­nie wyszedł na Cieśninę Kerczeńską. W Zarządzie Operacyjnym Sztabu Generalnego Robotniczo-Chłopskiej Armii Czerwonej znów wyjęto mapy Krymu.

Podczas oma­wia­nia róż­nych warian­tów dal­szych dzia­łań część ofi­ce­rów zło­żyła wnio­sek, by na razie Krymu nie zdo­by­wać, lecz izo­lo­wać tam prze­ciw­nika i uwol­nić dużą część wojsk dwóch fron­tów, kie­ru­jąc je do dzia­łań na innych kie­run­kach. Byłaby to naj­lep­sza decy­zja. Półwysep, wąskie podej­ścia do któ­rego łatwo można było zamknąć, nie sta­no­wił bazy, z któ­rej można by było wyko­nać ude­rze­nie, tym bar­dziej, że siły 17. Armii – 3 dywi­zje nie­miec­kie i 7 rumuń­skich – były nie­wy­star­cza­jące do pro­wa­dze­nia dzia­łań zaczep­nych. Nie bez powodu nie­mieccy żoł­nie­rze żar­to­wali, że „Krym, to gotowy obóz jeniecki”. Jednak byłoby to podej­ście nie­so­wiec­kie. Stalinowską stra­te­gię wojenną wyróż­niała zasada, że: „Jeśli się powie­działo A, to trzeba powie­dzieć B”. Dlatego punkt widze­nia „izo­la­cjo­ni­stów” został odrzu­cony z powo­dów zasad­ni­czych: tylko szturm. Problem można było roz­pa­try­wać tylko na jed­nej płasz­czyź­nie: „W jaki spo­sób zdo­być pół­wy­sep”.
22 wrze­śnia na zapy­ta­nie Kwatery Głównej (Stawki) Najwyższego Naczelnego Dowództwa swoje zda­nie na ten temat przed­sta­wił mar­sza­łek Aleksander M. Wasilewski. Jego pomysł pole­gał na tym, żeby woj­ska Frontu Południowego, jed­no­cze­śnie z obej­ściem Melitopola od połu­dnia szybko zdo­były Siwasz, Perekop, Dżankoj i wdarły się na Krym „na ple­cach” prze­ciw­nika. By było to moż­liwe nale­żało wzmoc­nić armie Tołbuchina woj­skami Frontu Północnokaukaskiego. Oprócz tego, w rejo­nie Dżankoju powi­nien zostać wysa­dzony desant powietrzny i mor­ski w celu wyj­ścia na tyły prze­ciw­nika bro­nią­cego Siwaszu i wyko­na­nia ude­rze­nia w kie­runku pół­noc­nym, by spo­tkać się z woj­skami Frontu Południowego. Jednak prze­gru­po­wa­nie całego frontu to sprawa kło­po­tliwa. Dlatego zamiast zma­so­wa­nego ude­rze­nia sił na jed­nym kie­runku, pod­jęto decy­zję, by jed­no­cze­śnie z prze­ła­ma­niem obrony pod Prerekopem for­so­wać Cieśninę Kerczeńską.

Desant ker­czeń­sko-elti­gen­ski

12 paź­dzier­nika gene­rał Pietrow, po otrzy­ma­niu odpo­wied­niej dyrek­tywy Stawki, wydał woj­skom frontu roz­kaz prze­pro­wa­dze­nia wspól­nie z Flotą Czarnomorską i Azowską Flotyllą Wojenną ope­ra­cji desan­to­wej w celu opa­no­wa­nia Półwyspu Kerczeńskiego. Początkowo Pietrow prze­wi­dy­wał wysa­dze­nie dwóch armii na sze­ro­kim fron­cie, to jest nie tylko w Kerczu, ale i w rejo­nie Jałty, Ałuszty albo nawet bez­po­śred­nio w Sewastopolu, by zmu­sić prze­ciw­nika do roz­środ­ko­wa­nia wojsk. Jednak oka­zało się to nie­moż­liwe ze względu na opła­kany stan floty. Już doświad­cze­nie ope­ra­cji ker­czeń­sko-fie­odo­sij­skiej 1941 r. poka­zało, że tak zło­żone dzia­ła­nia bojowe prze­ra­stają moż­li­wo­ści sowiec­kich stra­te­gów mor­skich. Wtedy, w warun­kach abso­lut­nego sowiec­kiego pano­wa­nia na morzu i w powie­trzu, zgi­nęła pra­wie połowa desantu i wiele jed­no­stek pły­wa­ją­cych, zostały uszko­dzone prak­tycz­nie wszyst­kie bio­rące udział w ope­ra­cji okręty bojowe. Fatalnie wyszła także nowo­ro­syj­ska ope­ra­cja desan­towa, w wyniku któ­rej wice­ad­mi­rał Filip Oktiabrski został zwol­niony ze sta­no­wi­ska dowódcy Floty Czarnomorskiej i wyzna­czony na dowódcę Amurskiej Flotylli Wojennej. 23 kwiet­nia 1943 r. dowódcą Floty Czarnomorskiej został wice­ad­mi­rał Lew Władymirski.
Jesienią 1943 r. moż­li­wo­ści do pro­wa­dze­nia dużej ope­ra­cji desan­to­wej były jesz­cze mniej­sze. Nie było w ogóle środ­ków trans­por­to­wych i sprzętu spe­cjal­nego umoż­li­wia­ją­cego desan­to­wa­nie. W ciągu dwóch lat wojny Flota Czarnomorska ponio­sła cięż­kie, nie­moż­liwe do uzu­peł­nie­nia straty: 1 krą­żow­nik, 3 lidery, 11 nisz­czy­cieli, 28 okrę­tów pod­wod­nych, dzie­siątki kutrów, setki pomoc­ni­czych jed­no­stek pły­wa­ją­cych i uzbro­jo­nych stat­ków trans­por­to­wych. Dosłownie w przed­dzień, 5 paź­dzier­nika, trzech dowód­ców floty – admi­ra­ło­wie Kuzniecow, Władymirski i Jelisiejew – wysłało zespół okrę­tów w skła­dzie: lider Charków, nisz­czy­ciele Biesposzczadnyj i Sposobnyj, w celu doko­na­nia ataku na Jałtę. Przy tym pla­no­wa­nie ope­ra­cji było igno­ranc­kie i zbrod­ni­cze. Po ostrzale wybrzeża, w wyniku któ­rego zgi­nęło kilku miesz­kań­ców mia­sta i ani jeden żoł­nierz prze­ciw­nika, okręty ran­kiem zmie­niły kurs na powrotny do bazy. 6 paź­dzier­nika, w trak­cie odej­ścia, zostały zaata­ko­wane przez nie­miec­kie bom­bowce nur­ku­jące i znisz­czone. Ta bez­sen­sowna ope­ra­cja dopro­wa­dziła Stalina do wście­kło­ści. Dla unik­nię­cia takich zda­rzeń w przy­szło­ści roz­ka­zał wszyst­kie duże okręty Floty Czarnomorskiej wypro­wa­dzić do odwodu Stawki. Najwyższy Naczelny Dowódca posia­dał wszel­kie pod­stawy do zwąt­pie­nia w umie­jęt­no­ści wyż­szych mor­skich kadr dowód­czych.
Azowska Flotylla Wojenna tylko w sierp­niu 1942 r., pod­czas prze­bi­ja­nia się do Noworosyjska, stra­ciła 107 kutrów i uzbro­jo­nych jed­no­stek pły­wa­ją­cych, 14 okrę­tów zostało wysa­dzo­nych w bazach. Niemcy ze swej strony, opusz­cza­jąc Tamań, znisz­czyli albo upro­wa­dzili na Krym wszystko, co jesz­cze mogło utrzy­mać się na wodzie. Flotylla powsta­wała od nowa; w dniach 1 – 20 paź­dzier­nika 1943 r. w dwu­dzie­stu trans­por­tach z Morza Kaspijskiego do jej składu prze­ka­zano: 14 opan­ce­rzo­nych kutrów rzecz­nych, 18 kutrów tra­ło­wych, 60 pon­to­nów, 20 ten­drów, 12 łodzi desan­to­wych, 6 kutrów tor­pe­do­wych, 15 kutrów dozo­ro­wych (do końca mie­siąca spo­śród nowo dostar­czo­nych jed­no­stek utra­cono 8 łodzi desan­to­wych i 2 kutry tra­łowe). W tych warun­kach for­so­wać Cieśninę Kerczeńską prak­tycz­nie nie było czym, o wspar­ciu ognio­wym przez duże okręty arty­le­ryj­skie, nawet nie było co marzyć, a dla więk­szej czę­ści arty­le­rii lądo­wej brzeg Krymu znaj­do­wał się poza zasię­giem ognia. W dodatku zbli­żał się okres jesien­nych sztor­mów.
Ale zada­nie opa­no­wa­nia Krymu zostało posta­wione i Pietrowa oraz nad­zo­ru­ją­cego Front Północnokaukaski mar­szałka Siemiona K. Timoszenkę cze­kało jego wyko­na­nie. Na przy­go­to­wa­nie ope­ra­cji prze­zna­czono dwa tygo­dnie. Myśl prze­wod­nia ope­ra­cji, zatwier­dzona przez Stawkę 13 paź­dzier­nika, spro­wa­dzała się do wysa­dze­nia dużych sił na pół­noc i na połu­dnie od mia­sta Kercz. Po umoc­nie­niu się na przy­czół­kach woj­ska scho­dzą­cymi się ude­rze­niami miały opa­no­wać porty Kercz i Kamysz-Burun, w któ­rych miały zostać wysa­dzone pozo­stałe siły desan­towe, następ­nie natar­cie miało być roz­wi­nięte na zachód i we współ­dzia­ła­niu z woj­skami Frontu Południowego (20 paź­dzier­nika został on prze­mia­no­wany na 4. Front Ukraiński) dopro­wa­dzić
do wyzwo­le­nia Krymu.
Decyzja ta prze­wi­dy­wała stwo­rze­nie dwóch zgru­po­wań ude­rze­nio­wych. Pierwsze utwo­rzyła Azowska Flotylla Wojenna i 56. Armia gene­rała-lejt­nanta Kondrata S. Mielnika, miało ono zostać wysa­dzone w pół­nocno-wschod­niej czę­ści Półwyspu Kerczeńskiego i opa­no­wać Kercz. Dowodził tym zgru­po­wa­niem dowódca Azowskiej Flotylli Wojennej kontr­ad­mi­rał Siergiej G. Gorszkow. W skład dru­giego zgru­po­wa­nia weszły okręty Floty Czarnomorskiej, skon­cen­tro­wane w Noworosyjsku i 18. Armia gene­rała-puł­kow­nika Konstantina N. Leselidze. Zgrupowanie to miało się desan­to­wać we wschod­niej czę­ści pół­wy­spu w rejo­nie rybac­kiej wsi Eltigen. Tym zgru­po­wa­niem dowo­dził szef Noworosyjskiej Bazy Morskiej kontr­ad­mi­rał Gieorgij N. Chołostiakow. Na skrzy­dłach desan­tów głów­nych zapla­no­wano wysa­dze­nie dwóch desan­tów będą­cych dzia­ła­niami mylą­cymi: w rejo­nie przy­lądka Tarchan, na pół­nocno-wschod­nim wybrzeżu Półwyspu Kerczeńskiego, i w pobliżu góry Opuk, na połu­dniowy zachód od wsi Eltigen.

  • Władimir Bieszanow

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE