Dwie wojny PNS Ghazi

Ghazi w 1970 r. w Karaczi, po powrocie z remontu przeprowadzonego w tureckiej Stoczni Marynarki Wojennej w Gölcük. Z uwagi na fakt, iz Kanał Sueski zamkniety byl od wojny szesciodniowej w 1967 r., okret dwukrotnie pokonal trase dookola Afryki.

Ghazi w 1970 r. w Karaczi, po powro­cie z remontu prze­pro­wa­dzo­nego w turec­kiej Stoczni Marynarki Wojennej w Gölcük. Z uwagi na fakt, iz Kanał Sueski zamkniety byl od wojny szes­cio­dnio­wej w 1967 r., okret dwu­krot­nie poko­nal trase dookola Afryki.

Marynarka Wojenna Pakistanu, która wyod­ręb­niła się w 1947 r. drogą podziału z Królewskiej Marynarki Wojennej Indii, od początku swo­jego ist­nie­nia zain­te­re­so­wana była posia­da­niem okrę­tów pod­wod­nych. Już jej pierw­szy dowódca, bry­tyj­ski ofi­cer kadm. James Wilfred Jefford, pró­bo­wał uzy­skać zgodę Londynu na dzier­żawę lub zakup jed­nostki tej klasy. Jednakże Brytyjczycy, wobec nara­sta­nia kon­fliktu paki­stań­sko-indyj­skiego nie byli zain­te­re­so­wani eska­lo­wa­niem sytu­acji. Zarówno mary­narka paki­stań­ska, jak i indyj­ska musiały o okrę­tach pod­wod­nych zapo­mnieć na lata. Słabsza flota Pakistanu, upa­tru­jąc w tej kla­sie spo­sobu na prze­ciw­sta­wie­nie się indyj­skiej prze­wa­dze ilo­ścio­wej, była jed­nak w mate­rii wpro­wa­dze­nia do służby okrę­tów pod­wod­nych znacz­nie bar­dziej zde­ter­mi­no­wana od opo­nenta.

Sytuacja zmie­niła się po pod­pi­sa­niu przez Pakistan poro­zu­mie­nia o pomocy obron­nej ze Stanami Zjednoczonymi (Mutual Defense Assistance Agreement) 19 maja 1954 r. Przystąpienie tego pań­stwa do SEATO (Organizacja Paktu Azji Południowo-Wschodniej, ang. South East Asia Treaty Organization) 8 wrze­śnia oraz do Paktu Bagdadzkiego w lutym roku następ­nego, umoż­li­wiło się­gnię­cie po ame­ry­kań­skie fun­du­sze pomo­cowe. Okazało się jed­nak, że Amerykanie, podob­nie jak wcze­śniej Brytyjczycy, zain­te­re­so­wani byli w pierw­szej kolej­no­ści zdol­no­ściami sojusz­nika w zakre­sie zwal­cza­nia okrę­tów pod­wod­nych, a nie anga­żo­wa­niem się w two­rze­nie paki­stań­skich sił pod­wod­nych. W takiej sytu­acji pierw­szy „miej­scowy” dowódca mary­narki, komo­dor Haji Mohammad Siddiq Choudri, zaini­cjo­wał głę­boko utaj­nione roz­mowy ze Szwecją. Zamiar paki­stań­ski był przy tym nie­sły­cha­nie ambitny (choć trudno obec­nie okre­ślić ile w tym było poke­ro­wej zagrywki zasto­so­wa­nej w celu poprawy pozy­cji w chwili otwar­cia nego­cja­cji), gdyż zakła­dał pozy­ska­nie 6 do 8 jed­no­stek. Szwedzi zapro­po­no­wać mieli, jako pierw­szy krok, dostar­cze­nie wyre­mon­to­wa­nego okrętu pod­wod­nego wyco­fa­nego z wła­snej floty za 800 tys. fun­tów szter­lin­gów, a następ­nie dwóch nowych wzo­ro­wa­nych na typie Draken. Pomysł w całej roz­cią­gło­ści popie­rał jakoby pre­zy­dent Pakistanu, gen. Ayub Khan, i to mimo ostrego sprze­ciwu mini­stra finan­sów.
Według dostęp­nych infor­ma­cji „opcja szwedzka” spa­liła na panewce na sku­tek wewnątrz­pa­ki­stań­skich roz­gry­wek poli­tycz­nych. Attaché mor­ski w Londynie, nie­wy­klu­czone, że dzia­ła­jąc z inspi­ra­cji prze­ciw­ni­ków Khana, poin­for­mo­wał o wszyst­kim Pierwszego Lorda Morskiego adm. Mountbattena, i to mimo obo­wią­zu­ją­cego go nakazu utrzy­ma­nia ści­słej tajem­nicy. Działając we współ­pracy z Amerykanami, dążąc do nie­do­pusz­cze­nia Skandynawów do paki­stań­skiego rynku, Brytyjczycy zapro­po­no­wali wów­czas dzier­żawę jed­nego z wła­snych okrę­tów. Naciskany przez mini­stra finan­sów pre­zy­dent Khan, jakoby nie­chęt­nie, zgo­dził się na ową tań­szą opcję. Ostatecznie nie została ona jed­nak zre­ali­zo­wana.
Sukces w dziele two­rze­nia nowego rodzaju sił mary­narki wojen­nej uzy­skał dopiero następca adm. Choudriego (zło­żył dymi­sję w stycz­niu 1959 r.), kadm. Afzal Akram Rahman Khan. Doszło do tego w 1962 r., i to za sprawą Amerykanów, a nie Brytyjczyków. To osta­tecz­nie Waszyngton zde­cy­do­wał się na prze­ka­za­nie sojusz­ni­kowi z Azji jed­nostki typu Tench noszą­cej nazwę Diablo (SS 479). Według począt­ko­wych usta­leń miała ona zostać wydzier­ża­wiona na 4 lata, ale okres ten prze­dłu­żono. Szkolenie paki­stań­skiego per­so­nelu roz­po­częto w 1962 r., zaś okręt pod­niósł nową ban­derę, otrzy­mu­jąc nazwę Ghazi (wojow­nik za wiarę lub wal­czący z nie­wier­nymi), w czerwcu 1964 r. Mimo że według ame­ry­kań­skich dekla­ra­cji prze­ka­zana jed­nostka miała być wyko­rzy­sty­wana wyłącz­nie do celów szko­le­nio­wych, nie tylko nie prze­szka­dzano, ale nawet wspo­ma­gano paki­stań­skie wysiłki by dopro­wa­dzić okręt do peł­nej spraw­no­ści. Zasadniczą rolę w odtwo­rze­niu goto­wo­ści bojo­wej okrętu ode­grało jed­nak wspar­cie Turcji. W latach 1967 – 1968 prze­pro­wa­dzono nad Bosforem sze­reg prac moder­ni­za­cyj­nych, w tym dosto­so­wano jakoby jed­nostkę do sta­wia­nia nowo­cze­snych min (co zwią­zane było z dosta­wami, wraz z okrę­tami pod­wod­nymi typu Daphné, uzbro­je­nia mor­skiego z Francji). Wartość robót wynieść miała 1,5 mln USD. W Turcji zaku­piono też ame­ry­kań­skie miny mor­skie Mk 12.
Kiedy we wrze­śniu 1965 r. nara­stało napię­cie mię­dzy Indiami a Pakistanem Ghazi opu­ścił Karaczi 3 wrze­śnia i 2 dni póź­niej zna­lazł się na podej­ściach do Bombaju. Rozkazy, jakie otrzy­mał dowódca okrętu, naka­zy­wały mu pro­wa­dze­nie śle­dze­nia sił prze­ciw­nika, a po otrzy­ma­niu sto­sow­nego sygnału, roz­po­czę­cie ich zwal­cza­nia. W „bojo­wej” fazie patrolu celami prio­ry­te­to­wymi miały być duże okręty nawodne, czyli lot­ni­sko­wiec i krą­żow­niki. Kierownictwo mary­narki paki­stań­skiej liczyło, że jeżeli nie lot­ni­sko­wiec Vikrant (ex HMS Hercules), któ­rego miej­sca dys­lo­ka­cji nie znano, to Ghazi zdoła prze­chwy­cić przy­naj­mniej Mysore (ex HMS Nigeria) idący – jak usta­lił nasłuch radiowy – na Morze Arabskie z Zatoki Bengalskiej. Założono że por­tem doce­lo­wym krą­żow­nika będzie Bombaj. Okręt tym­cza­sem zaszedł 5 wrze­śnia do Koczin (Cochin) w celu uzu­peł­nie­nia paliwa i dopiero w 7 wrze­śnia dotarł do swo­jej bazy wraz z nisz­czy­cie­lami Rana, Rajput i Ranjit (odpo­wied­nio ex HMS Raider, HMS Rotherham i HMS Redoubt) oraz fre­gatą Betwa.
Początkowo, jesz­cze przed wybu­chem kon­fliktu, Ghazi ope­ro­wał pod Bombajem. Okręt wykrył wów­czas 4, a może nawet 5 jed­no­stek prze­ciw­nika, ale w owej fazie kon­fron­ta­cji jego dowódcy nie było wolno ata­ko­wać. Kiedy dowódz­two paki­stań­skie pod­jęło decy­zję o prze­pro­wa­dze­niu ostrzału Dwarki przez grupę okrę­tów nawod­nych Ghazi odwo­łany został spod Bombaju i skie­ro­wany w rejon zatoki Kaććh (ang. Kutch). Było to odej­ście od pier­wot­nego planu, spo­wo­do­wane zapewne prze­ko­na­niem, że jeżeli Mysore nie wszedł do bazy głów­nej, to rów­nież inne duże okręty zostały zawczasu roz­środ­ko­wane, w związku z tym utrzy­my­wa­nie okrętu pod­wod­nego na podej­ściach do bazy głów­nej jest nie­ce­lowe. Ghazi manew­ro­wał w naka­za­nym rejo­nie do 13 wrze­śnia wykry­wa­jąc cztery-pięć jed­no­stek eskor­to­wych. Nie ata­ko­wano ich jed­nak, z uwagi na otrzy­mane roz­kazy, czy­niące prio­ry­tet z lot­ni­skowca i krą­żow­ni­ków.
Od 11 wrze­śnia mary­narka indyj­ska sko­kowo zwięk­szyła inten­syw­ność dzia­łań lot­nic­twa ZOP w rejo­nie pół­wy­spu Kaććh, co może wska­zy­wać, że obec­ność tam Ghazi prze­stała być tajem­nicą. Jeden z samo­lo­tów Breguet Alizé prze­le­ciał nawet nad paki­stań­skim okrę­tem pod­wod­nym, gdy manew­ru­jąc na chra­pach łado­wał bate­rie, ale do wykry­cia i ataku nie doszło.

  • Krzysztof Kubiak

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE