Drednoty kaj­zera Cz.2

Pancernik Kaiser, ktory nadal nazwe najdluzszej serii niemieckich drednotow. Liczyla ona piec jednostek.

Pancernik Kaiser, ktory nadal nazwe naj­dluz­szej serii nie­miec­kich dred­no­tow. Liczyla ona piec jed­no­stek.

Kolejne lata wyścigu mię­dzy Niemcami i Wielką Brytanią w budo­wie dred­no­tów wią­zały się z powsta­niem kolej­nych kon­struk­cji. Z przy­czyn finan­so­wych i tech­nicz­nych Niemcy wybu­do­wali w tym cza­sie dwie gene­ra­cje jed­no­stek eko­no­micz­nych i dys­po­nu­ją­cych względ­nie nie­du­żym kali­brem arty­le­rii głów­nej. Mimo to były to okręty solidne i śmier­tel­nie nie­bez­pieczne, zdolne do prze­ciw­sta­wie­nia się w walce nawet super­dred­no­tom typu Queen Elizabeth. Potem przy­szedł czas na praw­dziwy prze­łom, który zaowo­co­wał powsta­niem jed­nych z naj­po­tęż­niej­szych pan­cer­ni­ków Wielkiej Wojny.

Typ Kaiser

Budowa okrę­tów typu Helgoland dała przez chwilę wra­że­nie, iż Niemcy i Wielka Brytania pro­wa­dzą w budo­wie dred­no­tów wyrów­nany wyścig. Wszystko się jed­nak zmie­niło, kiedy w 1909 r. Brytyjczycy roz­po­częli budowę okrę­tów kolej­nych dwóch ich typów – Colossus i pierw­szej z 4 jed­no­stek serii Orion. Te ostat­nie, miały zostać wkrótce okrzyk­nięte „super­dred­no­tami”, głów­nie z uwagi na uzbro­je­nie ich w 10 armat kal. 343 mm, które mogły pro­wa­dzić ogień na jedną burtę. Okręty te jesz­cze wyżej sta­wiały poprzeczkę jeżeli cho­dzi o moż­li­wo­ści i koszt budowy poje­dyn­czego pan­cer­nika.
Niemcy nie zamie­rzali zosta­wać z tyłu i już w marcu 1909 r. poja­wiły się wyli­cze­nia co do prze­wi­dy­wa­nych kosz­tów kolej­nego poko­le­nia okrę­tów linio­wych. Od ponad roku trwały też dys­ku­sje na temat roz­miesz­cze­nia ich arty­le­rii głów­nej. Tym razem kon­ser­wa­ty­ści musieli ustą­pić pola. Zdecydowano się na umiesz­cze­nie jed­nej wieży z przodu i dwóch z tyłu kadłuba, z któ­rych górna stała w super­po­zy­cji. Liczbę wież na śród­o­krę­ciu zmniej­szono za to z czte­rech do dwóch, które usta­wiono dia­go­nal­nie (tj. po prze­kąt­nej). Układ ten był już w tym cza­sie zatwier­dzony dla budo­wa­nego wła­śnie krą­żow­nika linio­wego Von der Tann (z jedną wieżą na dzio­bie, jedną na rufie i dwiema umiesz­czo­nymi dia­go­nal­nie na śród­o­krę­ciu).
W cza­sie usta­la­nia pro­jektu nowych okrę­tów trwały dys­ku­sje co do tego w jaki spo­sób zwięk­szyć ich siłę ognia. Najważniejszą pro­po­zy­cją było zasto­so­wa­nie trój­dzia­ło­wych wież arty­le­rii głów­nej, jed­nak osta­tecz­nie odrzu­cono ją z uwagi na więk­sze koszty i ryzyko kon­struk­cyjne. Ostatecznie nigdy nie uzbro­jono w takie wieże ani jed­nego z kaj­ze­row­skich pan­cer­ni­ków, a pierw­szym nie­miec­kim cięż­kim okrę­tem z wie­żami na trzy działa został dopiero „pan­cer­nik kie­szon­kowy” Deutschland.
Powstały więc okręty uzbro­jone w 10 (5xII) armat kal. 305 mm, czyli teo­re­tycz­nie słab­sze niż te nale­żące do typu Helgoland. W prak­tyce jed­nak nowe jed­nostki były w sta­nie pro­wa­dzić ogień bur­towy ze wszyst­kich pię­ciu wież (choć jak się miało oka­zać strze­la­nie z wieży na prze­ciw­le­głej bur­cie powo­do­wało pro­blemy), a nie jak w przy­padku poprzed­ni­ków – z czte­rech.
W ten spo­sób powstały okręty, któ­rych uzbro­je­nie nie sta­no­wiło wiel­kiego skoku tech­nicz­nego w sto­sunku do poprzed­ni­ków, jak było to w przy­padku ich bry­tyj­skich odpo­wied­ni­ków (Orionów). Niemcy nad­ra­biali to jed­nak w inny spo­sób – poprzez znaczne popra­wie­nie opan­ce­rze­nia, które wyprze­dziło swoją epokę. Do tego docho­dziły zasto­so­wane nowinki jeśli cho­dzi o napęd i wspo­mniane roz­miesz­cze­nie arty­le­rii. Praktyczne podej­ście do pro­jektu spra­wiło, że nowe pan­cer­niki były mini­mal­nie tań­sze od poprzed­ni­ków, mimo że w przy­padku Orionów nastą­pił wzrost ceny w sto­sunku do pre­kur­so­rów o ponad 14.
Nowe nie­miec­kie dred­noty miały przejść do histo­rii jako typ Kaiser, od pierw­szego okrętu, któ­rego budowę roz­po­częto jesz­cze we wrze­śniu 1909 r. Jego wodo­wa­niu w marcu 1911 nadano dużą rangę. Dokonano go przy obec­no­ści cesa­rza i kanc­le­rza Rzeszy, a matką chrzestną została cesa­rzowa. Kaisera przy­go­to­wano do roli okrętu fla­go­wego zło­żo­nej z pre­dred­no­tów V Eskadry Okrętów Liniowych i wszedł do służby 1 sierp­nia 1912 r. Oprócz niego powstały jesz­cze aż cztery takie jed­nostki: Friedrich der Große (roz­po­czę­cie budowy sty­czeń 1910, w służ­bie od paź­dzier­nika 1912 r.), Kaiserin (lipiec 1910 – maj 1913), König Albert (lipiec 1910 – lipiec 1913) i Prinzregent Luitpold (paź­dzier­nik 1910 – sier­pień 1913). Była to naj­licz­niej­sza seria nie­miec­kich dred­no­tów.
Kaisery otrzy­mały 10 armat kal. 305 mm SK/L50 C/08 w wie­żach umoż­li­wia­ją­cych pod­nie­sie­nie ich luf o 13,5o pozwa­la­jąc na pro­wa­dze­nie ognia na 18 700 m, a po prze­bu­do­wie wież w 1916 r. zasięg ten wzrósł do 20 400 m.
Artylerię śred­nią two­rzyło 14 armat kal. 150 mm SK L/45 w kaza­ma­tach, po 7 na burtę. Do tego dodano 8 dział kal. 88 mm L/45 MPL C/06 do walki z kontr­tor­pe­dow­cami i 4 prze­ciw­lot­ni­cze „osiem­dzie­siątki ósemki” SK L/45 C/13. Uzbrojenie to dopeł­niało 5 wyrzutni tor­ped kal. 500 mm: po dwie na burtę i rufowa. Z wyrzutni dzio­bo­wej zre­zy­gno­wano.
Na Kaiserach „zaosz­czę­dzono” całą wieżę głów­nego kali­bru z dzia­łami i bar­betą, lecz mimo to ich wypor­ność nor­malna wzro­sła do 24 700 t. Było to zasługą zasto­so­wa­nia znacz­nie grub­szego opan­ce­rze­nia, nie mają­cego sobie wów­czas rów­nych i będą­cego efek­tem obaw przed bry­tyj­skimi poci­skami kal. 343 mm.
Główny pas pan­cerny miał gru­bość 350 mm i był cień­szy ku dołowi, dzio­bowi i rufie do 180 mm. Jego górna część była gruba na 200 mm. Cytadelę pan­cerną ogra­ni­czały poprzeczne gro­dzie pan­cerne gru­bo­ści 300 mm. 40 mm pan­cerz oddzie­lał gro­dzie prze­ciw­tor­pe­dowe od wewnętrz­nych pomiesz­czeń okrętu. Jeśli cho­dzi o opan­ce­rze­nie pozio­mie to pokład górny otrzy­mał pan­cerz gruby na 20 mm, a główny pokład pan­cerny – 30 mm. Pokład pochyły chro­niący od góry gro­dzie prze­ciw­tor­pe­dowe otrzy­mał pan­cerz 50 mm. Wieże arty­le­rii głów­nej miały 300 mm pan­cerz czo­łowy, 250 mm na bokach i 110 mm na dachu, co świad­czyło o poważ­niej­szym bra­niu pod uwagę moż­li­wo­ści tra­fie­nia poci­skiem lecą­cym po tra­jek­to­rii stro­mo­to­ro­wej. Barbety otrzy­mały pan­cerz 300 mm. Z kolei przed­nie sta­no­wi­sko dowo­dze­nia zostało opan­ce­rzone stalą o gru­bo­ści 400 mm, a tylne – 200 mm.

  • Maciej Szopa

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE