Doświadczenia z wyko­rzy­sta­nia śmi­głow­ców w ope­ra­cji antyterrorystycznej

LAI_2_2016_ANTYTER

Analiza obec­nej sytu­acji poli­tyczno-woj­sko­wej na świe­cie daje pod­stawy do stwier­dze­nia, że zagro­że­nie wojenne, czy to w postaci wojny, czy kon­fliktu zbroj­nego, któ­rego następ­stwem jest otwarta agre­sja – tak wobec Ukrainy, jak i innych kra­jów – jest aktu­alne, czego dowo­dem może być skryta agre­sja Federacji Rosyjskiej na wscho­dzie Ukrainy. Doświadczenia z kon­flik­tów zbroj­nych z ostat­nich lat poka­zują także, że w każ­dej woj­nie lokal­nej i kon­flik­cie z udzia­łem sił zbroj­nych brało udział lot­nic­two wojsk lądo­wych. Bezdyskusyjna jest ten­den­cja do wzro­stu jego roli w dzia­ła­niach wojen­nych, co nie pozo­staje bez wpływu na cha­rak­ter uży­cia bojo­wego lot­nic­twa wojsk lądo­wych w tych konfliktach.

Historycznie patrząc na to zagad­nie­nie, po dru­giej woj­nie świa­to­wej lot­nic­two wojsk lądo­wych (LWL) wyraź­nie zazna­cza swój udział w woj­nach lokal­nych poczy­na­jąc od wojny kore­ań­skiej (1950−53). W kolej­nych latach ogry­wało coraz więk­szą rolę w woj­nie wiet­nam­skiej (1959−1973), izra­el­sko-arab­skich kon­flik­tach na Bliskim Wschodzie w 1967 i 1973 r., a także woj­nie afgań­skiej (1979−1989). Po nich nastą­piła wojna w Zatoce Perskiej (1990−1991), w któ­rej w dzia­ła­niach prze­ciwko Irakowi wzięło udział ponad 1600 śmi­głow­ców państw koali­cji, wojna w Czeczenii (1999−2000), wojny w Afganistanie (od 2001 r.) i Iraku (od 2003 r.). Wszystkie poka­zały stały wzrost zna­cze­nia LWL, a w szcze­gól­no­ści śmi­głow­co­wego, i wyko­rzy­sta­nie go nie tylko do trans­portu ludzi i sprzętu, ale w prak­tycz­nie peł­nym spek­trum reali­zo­wa­nych zadań bojo­wych (wspar­cie ogniowe bojo­wych grup tak­tycz­nych, dez­or­ga­ni­za­cja sys­temu dowo­dze­nia i kie­ro­wa­nia prze­ciw­nika, pro­wa­dze­nie roz­po­zna­nia, patro­lo­wa­nie dróg i osłona kolumn itp.).

LWL w ope­ra­cji antyterrorystycznej

Wojny i kon­flikty trwają nie­stety nadal, a kolejne ogni­ska zapalne zbroj­nych kon­flik­tów wybu­chają także nie­mal w środku Europy – na Ukrainie. Lotnictwo Wojsk Lądowych Wojsk Lądowych Sił Zbrojnych Ukrainy brało udział w ope­ra­cji anty­ter­ro­ry­stycz­nej (ukr. Антитерористична операція, ATO) od jej pierw­szych dni, a więc wio­sny 2014 r. W począt­ko­wej fazie dzia­łań jego zada­nia pole­gały przede wszyst­kim na: pro­wa­dze­niu roz­po­zna­nia wzdłuż gra­nicy pań­stwa i trans­por­cie ludzi oraz ładun­ków. Później, po przej­ściu kon­fliktu w fazę zbrojną, coraz wię­cej reali­zo­wa­nych zadań zaczęło mieć cha­rak­ter bojowy: ewa­ku­acja ran­nych i cho­rych, lot­ni­cze wspar­cie wojsk lądo­wych, prze­pro­wa­dza­nie ata­ków na siłę żywą i tech­nikę prze­ciw­nika, prze­rzut grup sił spe­cjal­nych, wysa­dza­nie desan­tów itp.

W pierw­szej fazie kon­fliktu zbroj­nego, z racji sła­bego prze­ciw­dzia­ła­nia ze strony prze­ciw­nika, zada­nia reali­zo­wane były na wyso­ko­ściach 50 – 300 m, bez wyko­ny­wa­nia manew­rów prze­ciw­lot­ni­czych i prze­ciw­ra­kie­to­wych. Chociaż wielu człon­ków załóg śmi­głow­ców miało doświad­cze­nia wynie­sione z misji pod­czas wojny w Afganistanie, czy też wojen lokal­nych i ope­ra­cji poko­jo­wych na tere­nie innych kra­jów, z cza­sem oka­zały się one mało przy­datne w nowej sytu­acji. W marcu i kwiet­niu 2014 r. opa­no­wane umie­jęt­no­ści w wyko­ny­wa­niu lotów w zło­żo­nych warun­kach i nawyki wynie­sione z udziału w ope­ra­cjach poko­jo­wych wystar­czyły do efek­tyw­nego wyko­ny­wa­nia posta­wio­nych zadań przy sto­sun­kowo niskiej inten­syw­no­ści dzia­łań, to w kolej­nych sytu­acja zaczęła się komplikować.

Z cza­sem per­so­ne­lowi lata­ją­cemu dowódz­two ATO zaczęło sta­wiać nie­prze­my­ślane, a czę­ściowo nie­moż­liwe do wyko­na­nia z przy­czyn tech­nicz­nych zada­nia, nie przy­sta­jące do moż­li­wo­ści znaj­du­ją­cych się w dys­po­zy­cji śmi­głow­ców, popeł­niano także błędy w pla­no­wa­niu czasu wyko­ny­wa­nia misji pod­czas sta­wia­nia zadań, co poskut­ko­wało stra­tami w ludziach i sprzę­cie. Szokiem były pierw­sze prze­strze­liny w śmi­głow­cach wra­ca­ją­cych z misji, czy też znisz­cze­nie – co prawda na ziemi – pierw­szego śmi­głowca Mi-8, ale nikt spo­śród lot­ni­ków nie domy­ślał się wów­czas, że roz­po­czyna się wojna. Ta w ich świa­do­mo­ści roz­po­częła się 2 maja 2014 r., gdy zostały zestrze­lone śmi­głowce Mi-24 i od razu zgi­nęły dwie załogi, a śmi­gło­wiec Mi-8, który wylą­do­wał nie­da­leko miej­sca ich upadku z zada­niem ewa­ku­acji oca­la­łych człon­ków załóg i ciał pole­głych, zna­lazł się pod hura­ga­no­wym ogniem. W tej akcji rany odniósł dowódca grupy poszu­ki­waw­czo-ratow­ni­czej. Daleko było jed­nak do zała­ma­nia morale per­so­nelu lata­ją­cego, który pomimo rap­tow­nej zmiany sytu­acji nie zaprze­stał wyko­ny­wa­nia posta­wio­nych zadań. Tak dowódz­two, jak i stan oso­bowy zro­zu­mieli, że prze­ciw­nik jest dobrze przy­go­to­wany, umie­jęt­nie wyko­rzy­stuje broń i dys­po­nuje naj­now­szymi jej typami.

Późną wio­sną 2014 r. można już było sfor­mu­ło­wać twier­dze­nia o spe­cy­ficz­nych cechach kon­fliktu na wscho­dzie Ukrainy: braku ści­śle okre­ślo­nej linii stycz­no­ści bojo­wej wojsk, wyko­rzy­sty­wa­niu przez ter­ro­ry­stów w cha­rak­te­rze osłony obsza­rów o dużej gęsto­ści zalud­nie­nia, poru­sza­nie się prze­ciw­nika bez prze­szkód po całym obsza­rze dzia­łań, także kon­tro­lo­wa­nym przez siły bez­pie­czeń­stwa, a także duża wro­gość lud­no­ści miej­sco­wej do Ukrainy i sił wier­nych rzą­dowi w Kijowie (sepa­ra­tyzm). Zaczęły też, dzięki wspar­ciu Federacji Rosyjskiej, powsta­wać nie­le­galne for­ma­cje zbrojne, w tym także wypo­sa­żone w środki obrony prze­ciw­lot­ni­czej. Zaczęła w związku z tym rosnąć liczba śmi­głow­ców zestrze­lo­nych i uszko­dzo­nych przez prze­no­śne prze­ciw­lot­ni­cze zestawy rakie­towe oraz mało­ka­li­brową arty­le­rię przeciwnika.

Wśród uzbro­je­nia prze­ciw­lot­ni­czego, które zna­la­zło się w rejo­nie ATO zna­la­zły się naj­now­sze środki bli­skiego i krót­kiego zasięgu, które w ostat­nim okre­sie weszły do uzbro­je­nia w Siłach Zbrojnych Federacji Rosyjskiej. W tym kon­tek­ście należy m.in. wymie­nić zestawy prze­no­śne 9K333 Wierba, wypo­sa­żone w trzy­za­kre­sową pod­czer­woną gło­wicą samo­na­pro­wa­dza­nia (ultra­fio­let, bli­ska i śred­nia pod­czer­wień), cechu­jącą się więk­szą czu­ło­ścią i zasię­giem wykry­cia oraz prze­chwy­ce­nia celu i prak­tycz­nie uod­por­nioną na zakłó­ce­nia (auto­ma­tyczna selek­cja celu na tle zakłó­ceń), czy też samo­bieżne, arty­le­ryj­sko-rakie­towe zestawy prze­ciw­lot­ni­cze 96K6 Pancyr-S1. Ten ostatni dys­po­nuje: trój­w­spół­rzędną sta­cją radio­lo­ka­cyjną wykry­wa­nia celów z anteną z pół­ak­tyw­nym szy­kiem fazo­wym; dwuw­spół­rzędną (pasmo mili­me­trowo-cen­ty­me­trowe) sta­cją radio­lo­ka­cyjną śle­dze­nia celów i napro­wa­dza­nia, pozwa­la­jącą na ela­styczne wyko­rzy­sta­nie każ­dego zakresu pasma robo­czego; pra­cu­ją­cymi w róż­nych zakre­sach kana­łami opto­elek­tro­nicz­nymi śle­dze­nia celów i rakiet; cechuje się także wysoką odpor­no­ścią na dowolny rodzaj zakłó­ceń z racji inte­gra­cji czuj­ni­ków radio­lo­ka­cyj­nych i opto­elek­tro­nicz­nych w jeden sys­tem, pra­cu­jący w zakre­sach: decy­me­tro­wym, cen­ty­me­tro­wym, mili­me­tro­wym i podczerwonym.

  • Wełentyn Pistriuga

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE