Deutsches Afrikakorps

Kolumna typowej grupy bojowej organizowanej przez dowództwo Deutsches Afryka Korps w latach 1941-1942 – elementy batalionu rozpoznawczego wzmocnione 37 mm armatą przeciwpancerną PaK 36 na skrzyni ciężarówki.

Kolumna typo­wej grupy bojo­wej orga­ni­zo­wa­nej przez dowódz­two Deutsches Afryka Korps w latach 1941 – 1942 – ele­menty bata­lionu roz­po­znaw­czego wzmoc­nione 37 mm armatą prze­ciw­pan­cerną PaK 36 na skrzyni cię­ża­rówki.

Deutsches Afrikakorps (DAK) to nie­miecki kor­pus pan­cerny wal­czący w Afryce Północnej. Jego funk­cjo­no­wa­nie trwało do 13 maja 1943 r., kiedy to woj­ska państw Osi osta­tecz­nie pod­dały się alian­tom w pół­noc­nej Tunezji. Z DAK powszech­nie koja­rzony jest gene­rał, póź­niej­szy feld­mar­sza­łek, Erwin Rommel. W isto­cie dowo­dził on Deutsches Afrikakorps jedy­nie do 15 sierp­nia 1941 r., kiedy to zwierzch­nic­two nad DAK prze­jął gene­rał porucz­nik (póź­niej gen. wojsk pan­cer­nych) Ludwig Crüwell.

Powszechnie uważa się, że wszyst­kie nie­miec­kie woj­ska wal­czące w Afryce Północnej wcho­dziły w skład Deutsches Afrikakorps. DAK był jed­nak niczym innym, jak wła­śnie kor­pu­sem pan­cer­nym. Kiedy na początku wrze­śnia 1941 r. roz­bito wło­ską 5. Armię (dowódca: gene­rał armii Italo Gariboldi), powstała armijna Grupa Pancerna Afryka (Panzergruppe Afrika), na czele któ­rej sta­nął gene­rał wojsk pan­cer­nych (od 1 lutego 1942 r. – gene­rał puł­kow­nik) Erwin Rommel. W skład tej grupy armij­nej wszedł DAK, ale też wydzie­lone siły wło­skie. Pozostałe wło­skie kor­pusy weszły w bez­po­śred­nią pod­le­głość dowódz­twa wojsk Osi w Afryce, które nosiło ofi­cjalną nazwę Comando Superiore della Forze Armate dell Africa – naczelne dowódz­two wojsk armii w Afryce.
Na czele tego ostat­niego, od 19 lipca 1941 r. do 2 lutego 1943 r., stał gene­rał armii, a od 12 sierp­nia 1942 r. – mar­sza­łek, Ettore Bastico. 30 stycz­nia 1942 r. Panzergruppe Afrika została prze­for­mo­wana w armię pan­cerną o nazwie Panzerarmee Afrika, na czele któ­rej sta­nął Erwin Rommel, 1 lutego 1942 r. awan­so­wany do stop­nia gene­rała puł­kow­nika, a 21 czerwca 1942 r. – do stop­nia feld­mar­szałka.

PzKpfw III Ausf. G z 5. Pułku Pancernego póź­niej two­rzą­cego 15. Dywizję Pancerną krótko po przy­by­ciu do Libii wio­sną 1941 r. Zwraca uwagę stan­dar­dowy, szary kamu­flaż oraz sym­bol 3. Dywizji Pancernej (odwró­cony „Y” z kre­seczką), z któ­rej zabrano 5. Pułk Pancerny by skie­ro­wać go do Afryki.

Armia Pancerna Afryka nadal skła­dała się z kor­pusu DAK, pozo­sta­łych nie­miec­kich for­ma­cji lądo­wych oraz jed­nego-dwóch wło­skich kor­pu­sów, choć poza nią nadal pozo­sta­wały podobne siły wło­skie, znaj­du­jące się pod bez­po­śred­nim dowódz­twem (wło­skiego) naczel­nego dowódz­twa wojsk armii w Afryce. To ostat­nie zostało zli­kwi­do­wane 18 wrze­śnia 1942 r. i całość wojsk osi w Afryce Północnej wal­czą­cych z 8. Armią bry­tyj­ską zostało połą­czone w Deutsch-Italienische Panzerarmee, prze­mia­no­wa­nej z Panzerarmee Afrika, pod dowódz­twem feld­mar­szałka Erwina Rommla. Dla porządku dodajmy, że for­mal­nie zmiana nazwy armii nastą­piła 15 paź­dzier­nika 1942 r., choć włosi nazy­wali ją Armata Corazzata Italo-Tedesca (ACIT) od 1 paź­dzier­nika 1942 r. Marszałek Bastico pozo­stał do 2 lutego 1943 r. dowódcą wojsk wło­skich w Libii (Comando Superiore delle Forze Armate della Libia), a siły wło­skie pod­le­gały mu jedy­nie pod wzglę­dem admi­ni­stra­cyj­nym i logi­stycz­nym. Całością wojsk w polu dowo­dził Erwin Rommel.
Po lądo­wa­niu alian­tów w Afryce Północno-Zachodniej 8 listo­pada 1942 r., do Tunezji tra­fiła 5. Armia Pancerna (ist­nie­jąca od 3 grud­nia 1942 r.) dowo­dzona przez gene­rała puł­kow­nika Hansa Jürgena von Arnima. 5. Armia Pancerna i Deutsch-Italienische Panzerarmee, wal­czące nie­za­leż­nie (odpo­wied­nio) po zachod­niej i wschod­niej stro­nie Afryki Północnej, pod­le­gały bez­po­śred­nio Oberbefehlshaber Süd (OB Süd), nie­miec­kiemu dowódz­twu „Południe”, na czele któ­rego stał feld­mar­sza­łek Albert Kesserling (od 2 grud­nia 1941 r. do 10 marca 1945 r.). Dodajmy, że dowódz­two to w chwili swo­jego powo­ła­nia 2 grud­nia 1941 r. do kapi­tu­la­cji Włoch 8 wrze­śnia 1943 r. pod­le­gało wło­skiemu Comando Supremo, na czele któ­rego stał for­mal­nie Benito Mussolini, pre­mier Włoch. Faktycznie jed­nak dowo­dze­niem siłami wło­skimi zaj­mo­wał się szef sztabu Comando Supremo, któ­rym był mar­sza­łek Ugo Cavallero (do 2 lutego 1943 r.), a następ­nie został nim gene­rał armii Vittorio Ambrosio. W tym cza­sie sze­fem sztabu wło­skich Królewskich Wojsk Lądowych (do czerwca 1942 r.) był gene­rał armii Mario Roata. Temu szta­bowi bez­po­śred­nio pod­le­gało wło­skie dowódz­two w Libii.
Nie zmie­nia to faktu, że OB Süd przyj­mo­wało też (a może przede wszyst­kimi) roz­kazy bez­po­śred­nio od OKW (Oberkommando der Wehrmacht) z Berlina, czyli od Adolfa Hitlera. Aby sprawę skom­pli­ko­wać bar­dziej dodajmy, że Erwin Rommel też sys­te­ma­tycz­nie kon­tak­to­wał się bez­po­śred­nio z Hitlerem jako naczel­nym dowódcą wojsk nie­miec­kich (Oberbefehlshaber der Wehrmacht), z pomi­nię­ciem drogi służ­bo­wej przez OB Süd, co bar­dzo zło­ściło feld­mar­szałka Kesserlinga. Stosunki mię­dzy Rommlem a Kesserlingiem można by okre­ślić jako napięte (szorstka, męska przy­jaźń,
chcia­łoby się powie­dzieć…).
Mimo, że for­mal­nie od 18 wrze­śnia 1942 r. dowo­dze­nie prze­jął feld­mar­sza­łek Erwin Rommel, to aż do 2 lutego 1943 r. część sił wło­skich wal­czą­cych w Egipcie, a następ­nie w Libii nadal pod­le­gała bez­po­śred­nio wło­skiemu dowódz­twu w Libii, czyli mar­szał­kowi Bastico. Po pro­stu każdy dowo­dził swoją połówką frontu… Co oczy­wi­ście nie wyszło pań­stwom Osi na dobre, jako że tzw. druga bitwa pod El Alamein została prze­grana. Notabene pod nie­obec­ność Erwina Rommla w Afryce, prze­by­wa­ją­cego w Niemczech na urlo­pie zdro­wot­nym od 22 wrze­śnia 1942 r. Zastępował go gene­rał kawa­le­rii Georg Stumme do swo­jej śmierci 24 paź­dzier­nika 1942 r., a następ­nie przez nieco ponad dobę, gene­rał wojsk pan­cer­nych Wilhelm Ritter von Thoma. Wtedy wró­cił Rommel i objął dowódz­two, ale było już za późno…
Sprawa wło­sko-nie­miec­kiego sys­temu dowo­dze­nia jak widać, jest mocno skom­pli­ko­wana. Jeśli dodamy do tego obrazu fakt, że siły powietrzne Włochów i Niemców miały osobne kanały dowo­dze­nia, to naprawdę można dostać od tego zawrotu głowy. Jak się łatwo domy­śleć, musiało to przy­spa­rzać wiele pro­ble­mów. Apodyktyczny Erwin Rommel przez pół roku musiał kon­sul­to­wać swoje decy­zje ze swoim for­mal­nym prze­ło­żo­nym gene­ra­łem armii Italo Gariboldi, a potem przez kolejny rok z gen. armii (póź­niej mar­szał­kiem) Ettore Bastico, któ­rego nazy­wał „Bombastico”, nawią­zu­jąc do zaro­zu­mia­ło­ści Włocha. Wcale zresztą nie zamie­rzał mu się do końca pod­po­rząd­ko­wy­wać i nie­za­leż­nie od decy­zji wło­skiego gene­rała (mar­szałka), robił czę­sto to, co sam uwa­żał za słuszne.
Włoskie dowódz­two miało tego świa­do­mość i sta­rało się jakoś zadość­uczy­nić obu dowód­com, Mussolini bowiem cenił Rommla. Mówi się na przy­kład, że awans gen. armii Bastico na mar­szałka Włoch (Maresciallo d’Italia) 12 sierp­nia 1942 r. był spo­wo­do­wany głów­nie tym, że 21 czerwca 1942 r. awans na feld­mar­szałka (Generalfeldmarschall) otrzy­mał Erwin Rommel. Chodziło o to, by prze­ło­żony nie był niż­szy stop­niem od pod­wład­nego.
W celu upo­rząd­ko­wa­nia sytu­acji, wymieńmy w tym miej­scu kto przez cały ten czas dowo­dził siłami Osi w Afryce Północnej:

  • od skie­ro­wa­nia DAK do Afryki w marcu 1941 r. do 19 lipca 1941 r. gen. armii Italo Gariboldi;
  • od 19 lipca 1941 r. do 18 wrze­śnia 1942 r., kiedy to zli­kwi­do­wano dowódz­two wojsk armii w Afryce – mar­sza­łek Ettore Bastico;
  • od 18 wrze­śnia 1942 r. do 17 lutego 1943 r. feld­mar­sza­łek Erwin Rommel jako dowódca Deutsch-Italienische Panzerarmee;
  • od 17 lutego 1943 r. do 22 lutego 1943 r. cza­sowo peł­niący obo­wiązki dowódcy Deutsch-Italienische Panzerarmee gen. mjr Karl Bülowius;
  • od 23 lutego 1943 r. do 9 marca 1943 r. dowódca Heeresgrupe Afrika feld­mar­sza­łek Erwin Rommel;
  • od 9 marca 1943 r. do 13 maja 1943 r. dowódca Heeresgrupe Afrika gen. płk Hans Jürgen von Arnim.

13 maja 1943 r. woj­ska Osi w Afryce Północnej pod­dały się alian­tom, a gen. płk Hans Jürgen von Arnim zna­lazł się wśród jeń­ców wojen­nych, dołą­cza­jąc do wymie­nio­nych już tu gene­ra­łów, Wilhelma Ritter von Thoma i Ludwiga Crüwella, schwy­ta­nych wcze­śniej.
Zarówno Grupa Armii Afryka (Heeresgruppe Afrika), jak i Deutsches Afrika Korps, mające w nazwie „Afryka”, nie zostały już póź­niej odtwo­rzone, choć nazwy „5 Armia Pancerna” użyto ponow­nie ponad rok póź­niej, kiedy na nią prze­mia­no­wano Grupę Pancerną Zachód wal­czącą w Normandii. Odtworzono też nie­które dywi­zje: 21. Dywizja Pancerna (DPanc), 90. Lekka (DLek), a także 15. Dywizję Pancerną ale już jako 15. Dywizję Grenadierów Pancernych (DGPanc) i 90. DGPanc, a z 5. Armii Pancernej – 334. Dywizję Piechoty (DP) i Dywizję „Hermann Göring”, która została odtwo­rzona jako Dywizja Spadochronowo-Pancerna „Hermann Göring”. Bezpowrotnie znik­nęły nato­miast 10. DPanc, 15. DPanc (jako dywi­zja pan­cerna), 164. DLek i Brygada Spadochronowa Ramcke.
To przy­po­mnie­nie, doty­czące obu czę­ści arty­kułu, pozwoli czy­tel­ni­kowi lepiej zro­zu­mieć miej­sce i rolę Deutsches Afrikakorps (co cza­sem jest w nie­miec­kich źró­dłach zapi­sy­wane jako Deutsches Afrika-Korps, ale zawsze albo łącz­nie, albo z myśl­ni­kiem) w ugru­po­wa­niu wojsk Osi w Afryce Północnej. A piszemy to po to, by oba­lić powszechne prze­ko­na­nie o tym, że tzw. Afrika Korps, na czele któ­rego stał Erwin Rommel, to całość nie­miec­kich wojsk w Afryce Północnej, bo ani nie całość, ani Erwin Rommel nie dowo­dził DAK przez cały okres jego ist­nie­nia, a jedy­nie na samym początku.

Geneza Deutsches Afrikakorps

10 czerwca 1940 r. Włochy wypo­wie­działy wojnę Francji i Wielkiej Brytanii, cho­ciaż rok wcze­śniej, w sierp­niu 1939 r. do wojny włą­czyć się nie chciały. Jednak teraz, w obli­czu zwy­cięstw nie­miec­kich, chciały mieć po pro­stu swój udział w podziale łupów. Kiedy 22 czerwca 1940 r. Francja ska­pi­tu­lo­wała, sztab nie­miec­kich wojsk lądo­wych – Oberkommando des Heeres (OKH), na czele któ­rego stał dowódca nie­miec­kich wojsk lądo­wych (Oberbefehlshaber des Heeres), feld­mar­sza­łek Walther von Brauchitsch (awan­so­wany na ten sto­pień 19 lipca 1940 r.), zaczął stu­dio­wać dal­sze plany dzia­łań prze­ciwko Wielkiej Brytanii.
W pla­nach tych uwzględ­niono też pięć moż­li­wych opcji dzia­łań w base­nie Morza Śródziemnego, takie jak zaję­cie Gibraltaru oraz – co dla naszego tematu naj­waż­niej­sze – wysła­nie pan­cer­nego wzmoc­nie­nia dla wojsk wło­skich w Libii. W tym cza­sie Benito Mussolini rów­nież pla­no­wał atak na Egipt, ukie­run­ko­wany na odblo­ko­wa­nie wło­skich posia­dło­ści w Etiopii i wło­skiej Somalii. Przy oka­zji pla­no­wano zaję­cie Kanału Sueskiego. Odpowiednie przy­go­to­wa­nia do ofen­sywy zle­cono dowódcy wło­skich wojsk w Libii, mar­szał­kowi Rodolfo Grazianiemu już w końcu czerwca 1940 r. Jednocześnie od strony Etiopii, przez Sudan, połu­dniowy Egipt miał być zaata­ko­wany przez sta­cjo­nu­jące tam siły pod dowódz­twem gen. armii Amedeo Giovanni
di Savoia-Aosta (mar­kiza Aosty).
Feldmarszałek von Brauchitsch zapre­zen­to­wał swoje pro­po­zy­cje Hitlerowi 30 lipca 1940 r. Zakładano, że konieczny prze­rzut kor­pusu pan­cer­nego do Afryki Północnej wraz ze sprzę­tem i zaopa­trze­niem może być zre­ali­zo­wany jesie­nią i kor­pus miałby osią­gnąć goto­wość do dzia­łań w grud­niu 1940 r. Dzień wcze­śniej te same pro­po­zy­cje zre­fe­ro­wał wezwany przez Hitlera gen. mjr Walter Warlimont, zastępca szefa oddziału ope­ra­cyj­nego OKW (Wehrmacht-Führungsamt). Co cie­kawe, dopiero 31 lipca 1940 r. Hitler ogło­sił swoim dowód­com, w tym dowódcy wojsk lądo­wych von Brauchitschowi, jego sze­fowi sztabu (Chef des Generalstabes des Heeres) gen. płk. Franzowi Halderowi oraz sze­fowi sztabu wojsk nie­miec­kich (chef des OKW) feld­mar­szał­kowi Wilhelmowi Keitlowi swój zamiar zaata­ko­wa­nia Związku Radzieckiego. Mimo oczy­wi­stego zamiaru skie­ro­wa­nia więk­szo­ści nie­miec­kich sił na wschód i odstą­pie­nia od inwa­zji na Wielką Brytanię, Hitler uznał pro­po­zy­cję wysła­nia kor­pusu pan­cer­nego do Północnej Afryki jako „wartą roz­wa­że­nia”.
Warto dodać, że Hitler wystę­po­wał z pozy­cji naczel­nego dowódcy wojsk nie­miec­kich (Oberbefehlshaber der Wehrmacht), które to sta­no­wi­sko pia­sto­wał od 4 lutego 1938 r., po zli­kwi­do­wa­niu 27 stycz­nia 1938 r. mini­ster­stwa sił zbroj­nych III Rzeszy (Reichswehrministerium) i zdy­mi­sjo­no­wa­niu feld­mar­szałka Wernera von Blomberga. Celem nie­miec­kiego wzmoc­nie­nia wysła­nego do Afryki, wyra­żo­nym przez Hitlera, miało być głów­nie zapew­nie­nie, że Włochy pozo­staną sojusz­ni­kiem Niemiec.
Jak posta­no­wiono, tak zro­biono. Od początku wrze­śnia 1940 r. trwały przy­go­to­wa­nia, by skom­ple­to­wać mie­szaną bry­gadę wysta­wioną na bazie 3. Dywizji Pancernej, w celu jej wysła­nia do Afryki. Warto przy­po­mnieć, że w tym cza­sie dywi­zja ta, sta­cjo­nu­jąca w Heimat w Niemczech, miała dwa pułki pan­cerne – 5. ppanc i 6. ppanc. Do Afryki miał poje­chać jeden z nich, 5. ppanc. Jednocześnie 5 wrze­śnia 1940 r. gen. płk Alfred Jodl poin­for­mo­wał wło­skiego atta­ché woj­sko­wego w Berlinie o zamia­rze Hitlera wysła­nia do Afryki bry­gady pan­cer­nej do wspar­cia wojsk wło­skich. Z Włoch nie nade­szła jed­nak żadna odpo­wiedź. Zamiast tego 7 wrze­śnia Mussolini wydał marsz. Grazianiemu roz­kaz, by w ciągu dwóch dni roz­po­cząć ofen­sywę prze­ciwko woj­skom bry­tyj­skim w Egipcie. Oczywiście, w ciągu dwóch dni, to był nie­re­alny ter­min. Włoska ofen­sywa ruszyła 13 wrze­śnia.
16 wrze­śnia 1940 r. zdo­byto Sidi Barani (90 km od gra­nicy z Libią) i Włosi posu­nęli się jesz­cze 80 km na wschód, po czym prze­szli do obrony. Marsz. Graziani chciał pod­cią­gnąć swoje zaopa­trze­nie i ponow­nie pod­jąć ofen­sywę w poło­wie grud­nia. Brytyjczycy zaczęli przy­go­to­wy­wać obronę przed Mersa Matruh. Na połu­dniu w dru­giej poło­wie sierp­nia Włosi zajęli bry­tyj­ską część Somalii i na razie też na tym poprze­stali.
Na początku wrze­śnia 1940 r. OKH wysłała do Afryki gen. mjr. barona Wilhelma von Thoma, który wio­sną zdał dowódz­two 3. ppanc i tra­fił do OKH jako General der Schnellen Truppen (szef wojsk szyb­kich). W końcu, pod koniec wrze­śnia 1940 r. nade­szła odpo­wiedź od mar­szałka Pietro Badoglio, wów­czas szefa wło­skiego Sztabu Generalnego (Capo di Stato Maggiore, do grud­nia 1940 r.) – poza bom­bow­cami nur­ku­ją­cymi Ju 87, Włosi żad­nego wspar­cia nie potrze­bują. Ta odpo­wiedź bar­dzo Hitlera zanie­po­ko­iła. Do tego stop­nia, że popro­sił on Duce (Benito Mussoliniego) o oso­bi­ste spo­tka­nie. Doszło do niego 3 paź­dzier­nika 1940 r. na Przełęczy Brenner, na gra­nicy Włoch i Austrii (zaanek­to­wa­nej przez Niemcy).
W trak­cie spo­tka­nia obu dyk­ta­to­rów, Mussolini oświad­czył, że 15 paź­dzier­nika wło­ska ofen­sywa ruszy ponow­nie. Hitler obie­cał wysła­nie Włochom 100 czoł­gów i wiele pojaz­dów mecha­nicz­nych w nie­miec­kim kon­tyn­gen­cie pan­cer­nym. Mussolini tej oferty nie odrzu­cił, ale też nie potwier­dził. Tymczasem 14 paź­dzier­nika do gen. płk. Franza Haldera dotarł raport gen. mjr. von Thoma, w któ­rym reko­men­do­wał on uży­cie czte­rech dywi­zji pan­cer­nych w Afryce. Większa liczba byłaby nie­moż­liwa do zaopa­try­wa­nia przez Morze Śródziemne, na któ­rym gene­ral­nie pano­wała bry­tyj­ska Royal Navy, mniej­sza zaś – nie gwa­ran­to­wała powo­dze­nia ope­ra­cji zaję­cia Egiptu. 24 paź­dzier­nika ów raport przed­sta­wiono Hitlerowi, który jed­nak uznał sprawę za nie­re­alną, szcze­gól­nie wobec nie­chęci Włochów do przy­ję­cia nie­miec­kiego wzmoc­nie­nia w ogóle.
Tymczasem 28 paź­dzier­nika 1940 r. wło­skie woj­ska zaata­ko­wały Grecję z tery­to­rium oku­po­wa­nej przez Włochów Albanii. Hitler się wściekł, w cza­sie spo­tka­nia 3 paź­dzier­nika Mussolini nie wspo­mniał o takim zamia­rze! Natychmiast wyco­fał zamiar wysła­nia bry­gady pan­cer­nej do Afryki, choć była ona gotowa do wyru­sze­nia na połu­dnie już od 14 paź­dzier­nika. Wkrótce się jed­nak uspo­koił i 12 listo­pada wydał Dyrektywę nr 18, w któ­rej napi­sał, że trzeba być goto­wym na każdą ewen­tu­al­ność, w tym wysła­nie do Afryki Północnej dywi­zji pan­cer­nej. Zalecił jed­nak, by wysła­nie tych sił uza­leż­nić od zdo­by­cia Mersa Matruh przez Włochów.
Włosi Mersa Matruh nie zdo­byli. Sprawa się skom­pli­ko­wała, 6 grud­nia 1940 r. bowiem gen. Archibald Wavel roz­po­czął bry­tyj­ską ofen­sywę, ope­ra­cję „Compass”. Już 10 grud­nia odzy­skano Sidi Barani, i Brytyjczycy nie­ubła­ga­nie parli dalej, bio­rąc po dro­dze tysiące wło­skich jeń­ców. 22 stycz­nia 1941 r. zdo­byto Tobruk, ważny port i mia­sto w libij­skiej Cyrenajce. Brytyjska ofen­sywa utknęła w El Agheila, 8 lutego. Jednak do tego momentu kom­plet­nie roz­bito wło­ską 10. Armię, bio­rąc do nie­woli około 133 300 jeń­ców.
24 marca 1941 r. zdy­mi­sjo­no­wano mar­szałka Rodolfo Grazianiego, a jego miej­sce zajął gen. por. Italo Gariboldi.
W poło­wie grud­nia 1940 r. Włosi zmie­nili zda­nie, co do nie­miec­kiej pomocy. 28 grud­nia wło­ski atta­ché woj­skowy w Berlinie, gen. mjr Luigi Efisio Marras poin­for­mo­wał szefa Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu, feld­mar­szałka Wilhelma Keitla, że bez pomocy Niemiec Libia upad­nie. W tym cza­sie w dro­dze na Sycylię był już X Korpus Lotniczy (100 bom­bow­ców He 111 i Ju 88, 60 Ju 87, 20 myśliw­ców Bf 109 i kilka Bf 110). Jego dowódca gen. lot­nic­twa Hans Geisler, do 1933 r. słu­żył w mary­narce wojen­nej docho­dząc do stop­nia kmdr por. (w latach 1932 – 1933 był I ofi­ce­rem na pan­cer­niku Schleswig-Holstein), dzięki czemu miał doświad­cze­nie w dzia­ła­niach mor­skich. Zadaniem tego kor­pusu było ata­ko­wa­nie bry­tyj­skiej żeglugi przez Kanał Sueski, bry­tyj­skich kon­wo­jów i okrę­tów na Morzu Śródziemnym oraz wspar­cie wojsk lądo­wych w Afryce Północnej.
8 stycz­nia 1941 r. na kon­fe­ren­cji u Hitlera pod­jęto decy­zję o jak naj­szyb­szym wzmoc­nie­niu wojsk wło­skich w Libii, poprzez wysła­nie tzw. sił blo­ku­ją­cych (Sperrverband Libyen), zor­ga­ni­zo­wa­nych pier­wot­nie na bazie 3. Dywizji Pancernej. Dowódcą tych sił został gen. mjr Hans von Funck, dowódca 3. Brygady Pancernej z 3. DPanc. To nie pomyłka, tak wła­śnie było, nazwi­sko Rommla poja­wiło się kil­ka­na­ście dni póź­niej. Tymczasem von Funck w końcu stycz­nia 1941 r. wyje­chał do Libii, by zorien­to­wać się w sytu­acji. Kto wysu­nął nazwi­sko Erwina Rommla, histo­ry­kom nie udało się usta­lić. Jednak na początku lutego obaj gene­ra­ło­wie zamie­nili się miej­scami, gen. mjr wła­śnie awan­so­wany na gen. por. Erwin Rommel zdał dowo­dze­nie 7. Dywizją Pancerną, a gen. mjr Hans von Funck je objął. E. Rommel zamel­do­wał się u Hitlera w Berchtesgaden 6 lutego 1941 r., a tego samego dnia feld­mar­sza­łek Keitel z OKW wydał dyrek­tywę do roz­po­czę­cia ope­ra­cji „Sonnenblume”.
Wyznaczenie E. Rommla na dowódcę mają­cego udzie­lić Włochom wspar­cia było swego rodzaju iro­nią losu. W paź­dzier­niku 1917 r. por. Rommel dowo­dził Królewskim Württemberskim Batalionem Górskim (Königlich Württembergisches Gebirgsbataillon) i zadał Włochom dru­zgo­cącą klę­skę w toku bitwy pod Caporetto, za co nota­bene otrzy­mał naj­wyż­sze kaj­ze­row­skie odzna­cze­nie – Pour le Mérite, znane bar­dziej jako „błę­kitny Max”. Klęska w tej bitwie omal nie zła­mała kariery gen. por. Pietro Badoglio, który do grud­nia 1940 r. był sze­fem wło­skiego Sztabu Generalnego, już w stop­niu mar­szałka Włoch.
Najprawdopodobniej Rommla wybrał sam Hitler. W tym cza­sie nad Rommlem zbie­rały się ciemne chmury. Jego nie­sub­or­dy­na­cja jako dowódcy 7. Dywizji Pancernej we Francji nie podo­bała się dowódcy XV Korpusu (w skład któ­rego wcho­dziła 7. DPanc), gen. płk. Hermannowi Hothowi, a także sze­fowi sztabu OKH, gen. płk. Franzowi Halderowi. Kiedy kore­spon­dent wojenny Alfred Tschimpke napi­sał książkę: „Die Gespenster-Division. Mit der Panzerwaffe durch Belgien und Frankreich” (Dywizja-duchów. Z pan­cer­nia­kami przez Belgię i Francję), w któ­rej wychwa­lano Rommla jako dowódcę „dywi­zji duchów” – 7. DPanc, Halder nie chciał wydać zgody na publi­ka­cję zdjęć odda­nych przez Rommla do publi­ka­cji w tej książce. Kiedy książka pod naci­skami Goebelsa (mini­stra pro­pa­gandy) jed­nak się uka­zała jesz­cze w 1940 r., prze­ciwko jej tre­ściom zapro­te­sto­wał dowódca 15. ppanc z 5. DPanc, płk Johannes Streich, twier­dzący, że to 5. DPanc odnio­sła nie­które ze zwy­cięstw przy­pi­sa­nych 7. DPanc. Notabene, Rommel nie zapo­mniał mu tego – kiedy gen. mjr Streich został dowódcą 5. DLek w Deutsches Afrikakorps, po kilku mie­sią­cach, na początku maja 1941 r., został przez Rommla zdjęty z dowo­dze­nia i ode­słany do Niemiec…
Kiedy Hitler wyzna­czył Rommla na sta­no­wi­sko dowódcy Sperrverband Libyen (póź­niej­szego DAK), nikt z dowód­ców pan­cer­nych przy­szłego frontu wschod­niego, gdzie jak spo­dzie­wano się – miały być praw­dziwe laury i gdzie było zapo­trze­bo­wa­nie na mądrych, efek­tyw­nych dowód­ców kor­pu­sów pan­cer­nych, nie zapro­te­sto­wał. Ani von Kleist, ani Guderian, ani Hoth, czy Hoepner, dowódcy czte­rech grup pan­cer­nych w ope­ra­cji „Barbarossa”, nie zapro­te­sto­wali, nie upo­mnieli się o Rommla, ani w roli dowódcy kor­pusu, czy choćby dywi­zji pan­cer­nej.

Operacja „Sonnenblume”

Taki kryp­to­nim otrzy­mał prze­rzut wojsk nie­miec­kich sił blo­ku­ją­cych do Libii. Już zgod­nie z tym pla­nem, dowódz­two otrzy­mał gen. por. Erwin Rommel, a jego sze­fem sztabu został płk Claus von dem Borne, narzu­cony mu jako były ofi­cer ope­ra­cyjny 3. DPanc. Dodajmy, że von dem Borne był ofi­ce­rem nie­miec­kiego Sztabu Generalnego (naj­zdol­niejsi ofi­ce­ro­wie zgod­nie z tra­dy­cją byli wybie­rani jako umowni „ofi­ce­ro­wie Sztabu Generalnego”, co miało gwa­ran­to­wać im dodat­kowe szko­le­nia, kursy i przy­śpie­szony awans), a Erwin Rommel swego czasu oblał egza­miny i ofi­ce­rem Sztabu Generalnego nie został.
W ramach ope­ra­cji „Sonnenblume” do Afryki miała zostać prze­rzu­cona 5. Dywizja Lekka stwo­rzona z pro­wi­zo­rycz­nej bry­gady wydzie­lo­nej z 3. DPanc oraz z dodat­ko­wych jed­no­stek. A także, nie wyzna­czona na razie, kolejna dywi­zja pan­cerna. Wybiegając nieco w przy­szłość warto odno­to­wać, że żadna z wal­czą­cych w Afryce Północnej nie­miec­kich for­ma­cji nie miała nigdy dokład­nie eta­to­wej orga­ni­za­cji i wypo­sa­że­nia. Przez cały ten czas, za wyjąt­kiem jed­no­stek prze­rzu­co­nych na prze­ło­mie 1942 i 1943 r. do Tunezji, każda dywi­zja miała impro­wi­zo­waną, nie­ty­pową orga­ni­za­cję.
11 lutego do połu­dnia gen. por. Erwin Rommel (wła­śnie otrzy­mał awans z gene­rała majora) spo­tkał się z Mussolinim w Rzymie, a po połu­dniu pole­ciał na Sycylię, na spo­tka­nie z gen. lot­nic­twa Hansem Geislerem. Mając uzgod­nione zasady współ­dzia­ła­nia, w tym także obiet­nice Mussoliniego odda­nia mu pod komendę wło­skich for­ma­cji szyb­kich (dywi­zji pan­cer­nej i zmo­to­ry­zo­wa­nej), Rommel pole­ciał do Libii 12 lutego 1941 r. W Libii na krótko poja­wił się też adiu­tant Hitlera, gen. mjr Rudolf Schmundt, by zorien­to­wać się w sytu­acji.
Pierwsze ele­menty logi­styczne, w tym dwie sek­cje trans­portu wody, mały ele­ment remon­towy i nie­wielka kolumna zaopa­trze­nia już do Libii dotarły. Ale jed­nostki bojowe były dopiero w dro­dze.
Parowiec Saalfeld przy­był do Trypolisu 14 lutego 1941 r. mając na pokła­dzie dwa pierw­sze pod­od­działy: 3. Batalion Rozpoznawczy i 39. Dywizjon Przeciwpancerny. Pierwszy z nich skła­dał się z dowódz­twa i sztabu (dwa dowód­cze SdKfz 263, pięć dowód­czych SdKfz 223), kom­pa­nii samo­cho­dów pan­cer­nych (plu­ton 8×8 – 3 radiowe SdKfz 232 i 3 stan­dar­dowe SdKfz 231, dwa plu­tony 4×4 – po 8 SdKfz 222), kom­pa­nii moto­cy­klo­wej (trzy plu­tony po 11 moto­cy­kli z koszem, dwa moto­cy­kle zwy­kłe i dwa samo­chody oso­bowo-tere­nowe) i kom­pa­nii broni cięż­kiej (plu­ton prze­ciw­pan­cerny z trzema arma­tami PaK 36 kal. 37 mm cią­gnione przez oso­bowo-tere­nowe samo­chody Horch 1A, plu­ton dział pie­choty z dwoma dzia­łami le.IG 18 kal. 75 mm L11,2 z takimi samymi cią­gni­kami, plu­ton sape­rów). Każdy z tych pod­od­dzia­łów miał ponadto pewną liczbę cię­ża­ró­wek, samo­cho­dów oso­bo­wych i moto­cy­kli w swo­ich ele­men­tach zabez­pie­cze­nia. Dywizjon prze­ciw­pan­cerny miał trzy kom­pa­nie po trzy plu­tony po cztery działa PaK 36 kal. 37 mm z cią­gni­kami Horch 1A oraz odpo­wied­nią liczbę pojaz­dów towa­rzy­szą­cych. W póź­niej­szym okre­sie, w 1942 r., każdy trzeci plu­ton kom­pa­nii prze­ciw­pan­cer­nej prze­zbro­jono w trzy armaty PaK 38 kal. 50 mm z cią­gni­kami pół­gą­sie­ni­co­wymi SdKfz 10.
Gen. por. Rommel przy­wi­tał obu dowód­ców wspo­mnia­nych pod­od­dzia­łów i dał im czas do rana 15 lutego na wyła­du­nek oraz osią­gnię­cie goto­wo­ści bojo­wej na brzegu. Natychmiast obie jed­nostki wyko­nały marsz do Syrty, mia­sta por­to­wego nad Zatoką Wielka Syrta, poło­żo­nego ponad 300 km na wschód od Trypolisu. Stąd oba pod­od­działy, jako pierw­sze ele­menty Sperrverband Libyen,
miały wejść do walki.

Wszystkie Pzkpfw III które trafiły do Afryki Północnej były uzbrojone w armatę kal. 50 mm. Do drugiej bitwy pod El Alamein był to podstawowy czołg niemieckich wojsk w Afryce Północnej.

Wszystkie Pzkpfw III które tra­fiły do Afryki Północnej były uzbro­jone w armatę kal. 50 mm. Do dru­giej bitwy pod El Alamein był to pod­sta­wowy czołg nie­miec­kich wojsk w Afryce Północnej.

Mimo dłu­gich przy­go­to­wań, Niemcy nie mieli poję­cia co ich czeka w Afryce. Nie wie­dzieli nawet, jaki kamu­flaż będzie naj­lep­szy w Afryce Północnej. Służby zaopa­trze­nia nie miały odpo­wied­niej farby i wozy bojowe oraz inne pojazdy poje­chały w obo­wią­zu­ją­cym wów­czas, sza­rym kamu­flażu. Na miej­scu począt­kowo sma­ro­wano łaty na pojaz­dach ole­jem i posy­py­wano pia­skiem, kiedy olej wysechł, pia­sek się trzy­mał, pozo­sta­wia­jąc pia­skowe plamy na sza­rym tle. Dopiero póź­niej poja­wiło się cha­rak­te­ry­styczne żółto-brą­zowe malo­wa­nie (Dunkelgrau, RAL7021).
Podobnie było z wyży­wie­niem. Uważano, że ziem­niaki, chleb, masło i mar­ga­ryna nie mogą być uży­wane w gorą­cym, pustyn­nym kli­ma­cie. Pierwsze dwa pro­dukty jako łatwo psu­jące się, a dru­gie dwa – ze względu na roz­ta­pia­nie się. Dlatego ziem­niaki zastą­piono fasolą, a chleb – sucha­rami, do sma­ro­wa­nia zaś uży­wano oliwy z oli­wek. Problem był z kieł­basą (abso­lut­nie nie­do­pusz­czalna jak uznano), ale też z mię­sem. Stosowano też woło­winę w pusz­kach, a także wło­skie gotowe racje żyw­no­ściowe, coś w rodzaju dzi­siej­szych MRE – Meal Ready to Eat, czyli zestawy żywie­niowe dla żoł­nie­rzy. Oczywiście, o wiele bar­dziej pry­mi­tywne niż dziś, zawie­ra­jące m.in. suszone mięso albo pusz­ko­waną woło­winę.
Ponieważ racje te były ozna­czone liter­kami AM (Amministrazione Militare – admi­ni­stra­cja woj­skowa), to nie­mieccy żoł­nie­rze nazy­wali je Arsch der Mussolini (d… Mussoliniego), a sami Włosi – Arabo Mòrto (mar­twy Arab). Dieta była nato­miast uboga w warzywa i owoce, a zatem i w wita­miny, co dra­ma­tycz­nie osła­biało odpor­ność nie­miec­kich żoł­nie­rzy. Na przy­kład jesie­nią 1942 r. cho­ro­wało około 10 000 nie­miec­kich żoł­nie­rzy i ofi­ce­rów (dezyn­te­ria, żół­taczka, szkor­but, a na pew­nym eta­pie nawet mala­ria) z nieco ponad 48 000 sta­no­wią­cych stan oso­bowy DAK. Czyli jedna piąta sta­nów.

  • Michał Fiszer, Jerzy Gruszczyński

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE