Zapisz się do naszego new­slet­tera

Wybierz listę(y):

ZAPOMNIAŁEŚ HASŁA?

DDG 1000. Rewolucja w US Navy

MiO_spec_1_2016_DDG 1000

7 grud­nia ubie­głego roku stocz­nię General Dynamics Bath Iron Works opu­ścił pierw­szy awan­gar­dowy nisz­czy­ciel nowej gene­ra­cji – Zumwalt. Pod komendą kmdr. Jamesa A. Kirka – imien­nika dowódcy słyn­nego kosmicz­nego Enterprise‘a z kino­wej sagi „Star Trek” – okręt udał się na pierw­sze próby mor­skie, które zre­ali­zo­wano na Zatoce Maine i Atlantyku. Po ponad dwóch deka­dach prac nad nisz­czy­cie­lem przy­szło­ści, dziś wiemy już, że US Navy nie otrzyma ich tyle, ile marzyło się jej admi­ra­łom na początku tego kosz­tow­nego pro­gramu.

Wydarzenie o któ­rym mowa we wstę­pie jest kro­kiem milo­wym dla tego, cią­gną­cego się bez mała 26 lat, pro­gramu. Aby jed­nak móc wyro­bić sobie o nim opi­nię należy cof­nąć się do 1987 r., kiedy to roz­po­częto wstępne stu­dia nad okrę­tami nowej gene­ra­cji. Zakończono je 5 lat póź­niej ofi­cjal­nie roz­po­czy­na­jąc prace w ramach pro­gramu SC‑21 (Surface Combatant for 21th cen­tury). Analizowano wów­czas różne kon­cep­cje pozy­ska­nia nowo­cze­snych okrę­tów drogą grun­tow­nej mody­fi­ka­cji ist­nie­ją­cych kon­struk­cji, lub też budowy ich od pod­staw. W tym ostat­nim przy­padku zapre­zen­to­wano wiele pro­jek­tów, któ­rych wypor­no­ści wahały się od 2500 do aż 40 000 t. Spośród nich naj­bar­dziej uni­kalna była rodzina okrę­tów, któ­rych wspólną cechą była ogromna liczba wyrzutni pio­no­wych rzędu 500 (!), zaś wypor­ność wyno­siła od 13 400 do 30 000 t.
Pomysł budowy potęż­nej plat­formy wspar­cia ognio­wego przy­padł do gustu kon­gres­me­nom do tego stop­nia, że na początku 1996 r. nazwali ten pro­jekt Arsenal Ship. W lipcu 1996 r. pięć naj­więk­szych ame­ry­kań­skich biur pro­jek­to­wych otrzy­mało kon­trakty o war­to­ści 1 mln USD na wstępne opra­co­wa­nie swo­ich kon­cep­cji Arsenal Ship.
Pomysł jed­nak tak szybko jak się naro­dził, w tym samym tem­pie zaczął tra­cić na atrak­cyj­no­ści i prze­ciągu kilku następ­nych mie­sięcy US Navy prze­stała się nim inte­re­so­wać. Zanim do tego doszło, już w poło­wie 1997 r. przed­sta­wi­ciele mary­narki, zda­jąc sobie sprawę ze śle­pej uliczki w jaką się zapę­dzono, powró­cili do ana­lizy dostęp­nych pro­jek­tów, by osta­tecz­nie zapro­po­no­wać nową wizję ozna­czoną robo­czo 3B1. Zakładała ona budowę okrętu wie­lo­za­da­nio­wego wypie­ra­ją­cego 9500 t, przy­sto­so­wa­nego do ope­ro­wa­nia na wodach przy­brzeż­nych
i uzbro­jo­nego w dwie 64‑komorowe wyrzut­nie pio­nowe oraz dwie armaty kal. 127 mm. Stosowne doku­menty doty­czące wyma­gań ope­ra­cyj­nych pod­pi­sano w listo­pa­dzie 1997 r., pod­czas gdy memo­ran­dum już mie­siąc póź­niej – 11 grud­nia. Biuro wyko­naw­cze pro­jektu zna­nego wów­czas już jako DD‑21 powo­łano 25 lutego 1998 r. W ciągu następ­nych kilku mie­sięcy pro­jekt ten ewo­lu­ował, zwięk­sza­jąc swoją wypor­ność do 16 000 t, a jego kadłub miał otrzy­mać awan­gar­dowy grusz­ko­waty prze­krój poprzeczny (odwrot­nie pochy­lone wręgi, ang. tum­ble­home) oraz dziob­nicę o ujem­nym sko­sie. Uzbrojenie pozo­sta­wiono bez zmian, z tą róż­nicą, że wymogi doty­czące sys­te­mów arty­le­ryj­skich uogól­niono, zapi­su­jąc jedy­nie „duży kali­ber”. 1 listo­pada 2001 r. Departament Obrony prze­pro­wa­dził rewi­zję pro­gramu DD‑21, prze­mia­no­wu­jąc go na DD(X).
Z naj­waż­niej­szych zmian pla­no­wano m.in. zmniej­szyć wypor­ność przy­szłych jed­no­stek z 16 000 do 12 000 t (co osta­tecz­nie się nie udało…). Co warte pod­kre­śle­nia, od początku stu­diów wszyst­kie roz­wa­żane kon­cep­cje zakła­dały budowę okrę­tów mogą­cych zastą­pić
w służ­bie zarówno fre­gaty typu O. H. Perry, nisz­czy­ciele typu Spruance, jak i dru­go­wo­jenne pan­cer­niki typu Iowa (przy­wra­cane okre­sowo do kam­pa­nii w razie potrzeby). Stąd też pla­no­wano budowę aż 32 jed­no­stek. Jednak wraz z postę­pami pro­gramu, wzro­stem kosz­tów oraz zmianą kon­cep­cji wyko­rzy­sta­nia, ich liczba ule­gała stop­nio­wemu zmniej­sza­niu – począt­kowo do 24, następ­nie do 7, by osta­tecz­nie zatrzy­mać się na zale­d­wie trzech okrę­tach.

  • Marcin Chała

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE
TOP