Czy powstaje „mor­ski Airbus”?

Stocznia Muggiano wloskiego koncernu stoczniowego Fincantieri. Fincantieri wraz z francuska Naval Group sa na koncowym etapie rozmow o konsolidacji obu firm. Na zdjeciu m.in. wyposazane fregaty typu FREMM.

Stocznia Muggiano wlo­skiego kon­cernu stocz­nio­wego Fincantieri. Fincantieri wraz z fran­cu­ska Naval Group sa na kon­co­wym eta­pie roz­mow o kon­so­li­da­cji obu firm. Na zdje­ciu m.in. wypo­sa­zane fre­gaty typu FREMM.

Jak wynika z donie­sień zachod­nich mediów spe­cja­li­stycz­nych z ostat­nich mie­sięcy, jeste­śmy świad­kami począt­ków kształ­to­wa­nia się nowej, skon­so­li­do­wa­nej struk­tury stocz­nio­wej czę­ści euro­pej­skiego sek­tora zbro­je­nio­wego. Trwające ofi­cjal­nie od wrze­śnia 2017 r. roz­mowy mię­dzy rzą­dami Włoch i Francji oraz kon­cer­nami Fincantieri i Naval Group na temat kon­so­li­da­cji przed­się­biorstw powoli wcho­dzą w ostat­nią fazę i w naj­bliż­szych mie­sią­cach być może będziemy świad­kami utwo­rze­nia połą­czo­nego fran­cu­sko-wło­skiego giganta stocz­nio­wego, przez nie­któ­rych okre­śla­nego „mor­skim Airbusem”. Jednocześnie coraz gło­śniej o pla­nach zacie­śnie­nia współ­pracy w obsza­rze pro­gra­mów mor­skich także pomię­dzy Holandią i Niemcami.

O potrze­bie fuzji mor­skiej czę­ści branży obron­nej na wzór sek­tora lot­ni­czo-rakie­to­wego mówi się w Europie od lat, ale jedyne co do tej pory udało się zro­bić to utwo­rzyć kilka przed­się­biorstw będą­cych naro­do­wymi lide­rami plus nie­udany eks­pe­ry­ment w postaci prze­ję­cia stoczni Saab Kockums w Karlskronie przez nie­miecką Howaldtswerke-Deutsche Werft z Kilonii (obec­nie część thys­sen­krupp Marine Systems, tkMS), która w 2014 r., po latach per­tur­ba­cji, wró­ciła pod szwedz­kie skrzy­dła. Zarazem jesz­cze do nie­dawna spa­da­jące wydatki zbro­je­niowe w Europie i rosnąca kon­ku­ren­cja na rynku glo­bal­nym ze strony firm z Republiki Korei, Japonii czy Chińskiej Republiki Ludowej powo­do­wały, że jedyną dłu­go­fa­lową stra­te­gią zacho­wa­nia nad nimi prze­wagi jest kon­so­li­da­cja na Starym Kontynencie. Wygląda na to, że przy­naj­mniej część mili­tar­nego sek­tora stocz­nio­wego doj­rzała do decy­zji o sca­le­niu. Informacja, że pierw­szymi, które podej­mują dzia­ła­nia w tym wzglę­dzie, są firmy mające za sobą dwie dekady współ­pracy przy pro­jek­to­wa­niu i budo­wie okrę­tów – Naval Group i Fincantieri w zasa­dzie nie zaska­kuje.

Stan obron­nego sek­tora stocz­nio­wego w Europie

Proces prze­jęć i fuzji w sek­to­rze stocz­nio­wym, z któ­rym mie­li­śmy do czy­nie­nia od początku lat 90., dopro­wa­dził do wykre­owa­nia sze­ściu dużych przed­się­biorstw reali­zu­ją­cych ponad 90% wszyst­kich zamó­wień branży w Europie. Chodzi o: fran­cu­ską Naval Group, hisz­pań­ską Navantię, holen­der­skiego Damena, nie­miecki tkMS, wło­skie Fincantieri i bry­tyj­skie BAE Systems. Są to skon­so­li­do­wani naro­dowi lide­rzy, zdolni do wypro­du­ko­wa­nia dowol­nego okrętu dla rodzi­mych mary­na­rek wojen­nych i zagra­nicz­nych klien­tów – od nie­wiel­kich łodzi patro­lo­wych począw­szy, na okrę­tach pod­wod­nych z napę­dem jądro­wym i lot­ni­skow­cach floty koń­cząc (te naj­więk­sze i naj­bar­dziej zaawan­so­wane sys­temy potra­fią zbu­do­wać tylko fran­cu­skie i bry­tyj­skie firmy). Każda z nich ma wię­cej niż jedną stocz­nię (łącz­nie 16 z 25 waż­nych euro­pej­skich stoczni), nato­miast poza tą grupą pozo­stają jesz­cze liczne, mające zni­komy udział w rynku, ośrodki stocz­niowe w Szwecji, Polsce, Rumunii, Portugalii czy Grecji.
Stoczniowy seg­ment euro­pej­skiej branży zbro­je­nio­wej znaj­duje się w sto­sun­kowo dobrej kon­dy­cji finan­so­wej. Chociaż nie może pochwa­lić się takimi wyni­kami, jak czę­ściowo skon­so­li­do­wany euro­pej­ski prze­mysł lot­ni­czo-rakie­towy, to jest zde­cy­do­wa­nie ren­towny. W zależ­no­ści od sza­cun­ków zatrud­nia od 60 000 do ponad 80 000 ludzi bez­po­śred­nio, a kolej­nych 120140 tys. pośred­nich miejsc pracy zależy od kon­dy­cji stoczni pro­du­ku­ją­cych na potrzeby mary­narki. Owych sze­ściu lide­rów cał­ko­wi­cie domi­nuje na euro­pej­skim rynku pro­du­cen­tów na rzecz mary­na­rek wojen­nych, przy czym same róż­nią się mię­dzy sobą. Trzech z nich (BAE Systems, tkMS i Damen) znaj­duje się w pry­wat­nych rękach, dwóch (Naval Group i Fincantieri) jest czę­ściowo pod kon­trolą rzą­dów, nato­miast hisz­pań­ska Navantia w cało­ści jest w rękach pań­stwa. Niektóre z tych przed­się­biorstw sku­piają się głów­nie na pro­duk­cji woj­sko­wej, jed­nak więk­szość (Fincantieri, Naval Group, Navantia i Damen) pro­du­kuje rów­nież na potrzeby cywilne, zwłasz­cza w sek­to­rze dużych stat­ków wyciecz­ko­wych i jed­no­stek spe­cjal­nych.
Bodaj naj­bar­dziej istotną cechą euro­pej­skiego sek­tora stocz­nio­wego pro­du­ku­ją­cego na rzecz mary­narki, jest domi­nu­jąca glo­bal­nie pozy­cja eks­por­towa. Według sza­cun­ków, euro­pej­skie przed­się­bior­stwa tej branży mają ok. 80% udziału w świa­to­wym eks­por­cie jed­no­stek nawod­nych i nie­mal 85% kon­wen­cjo­nal­nych okrę­tów pod­wod­nych. Europejskie stocz­nie mają w wielu przy­pad­kach zna­czącą prze­wagę tech­niczną i tech­no­lo­giczną nad kon­ku­ren­tami, czego przy­kła­dem jest pro­du­ko­wa­nie przez Naval Group, tkMS, Navantię i Kockumsa okrę­tów pod­wod­nych z sys­te­mami napę­do­wymi nie­za­leż­nymi od powie­trza (Air Independent Propulsion, AIP).

Nowa jakość już latem?

Jak wynika ze wspól­nej infor­ma­cji pra­so­wej Naval Group i Fincantieri z wrze­śnia 2017 r. rządy Francji i Włoch roz­po­częły prace nad tzw. mapą dro­gową ze szcze­gó­łami two­rzą­cego się soju­szu. Wstępem było pod­pi­sa­nie mię­dzy­rzą­do­wego poro­zu­mie­nia na temat struk­tury wła­ści­ciel­skiej fran­cu­skiej stoczni STX France w Saint-Nazaire, w któ­rym usta­lono, że Fincantieri odkupi (co nastą­piło w lutym br.) od fran­cu­skiego skarbu pań­stwa 50% udzia­łów w stoczni, pod­czas gdy pozo­stała połowa zosta­nie w rękach pań­stwa fran­cu­skiego (ponad 34%), Naval Group (10%) oraz pra­cow­ni­ków STX France i lokal­nych firm (ponad 5%). Co wię­cej, fran­cu­ski skarb pań­stwa poży­czy Fincantieri dodat­kowy 1%, aby ta mogła spra­wo­wać sku­teczną kon­trolę nad spółką, przy czym z zacho­wa­niem prawa do wyco­fa­nia owej pożyczki w sytu­acji nie­speł­nia­nia przez Włochów swo­ich zobo­wią­zań wzglę­dem STX France. Sprawa tej stoczni sta­nowi pierw­szy, kon­kretny krok do utwo­rze­nia euro­pej­skiego lidera w sek­to­rze mor­skim, z któ­rym nawet pozo­stałe duże przed­się­bior­stwa branży nie będą mogły się rów­nać.

  • Kamil Ł. Mazurek

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE