Czołgi roz­po­znaw­cze TKS

Uroczyste przekazanie czolgow TKS ufundowanych na rzecz armii przez pracownikow Panstwo-+wych Zakladow Inżynierii; maj 1938 r. W rzeczywistosci produkcja tego sprzetu zakosczyla sie rok wczesniej.

Uroczyste prze­ka­za­nie czoł­gów TKS ufun­do­wa­nych na rzecz armii przez pra­cow­ni­ków Państwowych Zakładów Inżynierii; maj 1938 r. W rze­czy­wi­sto­ści pro­duk­cja tego sprzętu zakoń­czyła się rok wcze­śniej.

Intensywny pod wzglę­dem wpro­wa­dza­nych popra­wek pro­ces two­rze­nia nowo­cze­śniej­szej wer­sji czołgu TK czyli TKS jaki miał miej­sce w latach 1933 – 1934 mógł dawać nadzieję, na wpro­wa­dze­nie do służby wozu nie­za­wod­nego i trwa­łego. Rozpoczęta pro­duk­cja wiel­ko­se­ryjna spra­wiła, że pod wzglę­dem liczby posia­da­nych czoł­gów II RP zbli­żyła się do świa­to­wej czo­łówki. Kształtowana przez kilka dzie­się­cio­leci legenda czołgu roz­po­znaw­czego TKS dopro­wa­dziła do zepchnię­cia na dal­szy plan badań infor­ma­cji na temat jego służby w WP w dru­giej poło­wie lat trzy­dzie­stych. Codzienność pracy z kra­jo­wymi tan­kiet­kami nie była jak się oka­zuje tak wido­wi­skowa, jak defi­lady i pokazy, w któ­rych były one zaan­ga­żo­wane.

Lata 1935 – 1397

Kierowanie do PZInż. kolej­nych zle­ceń doty­czą­cych czoł­gów lek­kich nie ozna­czało zakoń­cze­nia prac badaw­czych zwią­za­nych z tym typem czołgu. Między 26 czerwca, a 18 lipca 1935 r. BBTechBrPanc. zor­ga­ni­zo­wało coroczny rajd doświad­czalny dla pro­du­ko­wa­nego w Państwowych Zakładach Inżynierii sprzętu, skró­towo okre­ślany jako „Lato 1935”. Połowa lat trzy­dzie­stych to cał­ko­wita domi­na­cja czoł­gów rodziny TK w WP, co odzwier­cie­dliło się rów­nież w liście uczest­ni­ków testo­wego prze­mar­szu. Poza two­rzo­nym dopiero czoł­giem lek­kim 7TP „Smok” w kolum­nie rajdu odnaj­du­jemy aż pięć czoł­gów roz­po­znaw­czych z czego trzy TKS, każdy w nieco innej wer­sji:

  • TKS nr 1585 z sil­ni­kiem Fiat 122BC (nr 130063) z tule­jami azo­to­wa­nymi (ina­czej nitro­wa­nymi) i apa­ra­tem zapło­no­wym Vertex,
  • TKS nr 1514 z pierw­szej par­tii 100 sztuk zamó­wio­nych w PZInż. prób­nie z sil­ni­kiem Polski Fiat 122BC (nr 130057),
  • TKS nr 1517 z pierw­szej par­tii 100 sztuk zamó­wio­nych w PZInż. z wyko­rzy­sty­wa­nym wtedy sil­ni­kiem Polski Fiat 122 AC (nr 120058) pro­duk­cji PZInż.

Pomimo upływu ponad dwóch lat od momentu zbu­do­wa­nia pierw­szych czoł­gów TKS w trak­cie oma­wia­nego rajdu masowo wystę­puje: goto­wa­nie wody w chłod­ni­cach, pęka­nie pasów wen­ty­la­to­ro­wych, pęka­nie reso­rów i ich kon­sol, roz­sz­czel­nia­nie zbior­ni­ków paliwa, awa­rie insta­la­cji elek­trycz­nej, zatar­cia hamul­ców itd. Protokół z rajdu, wzglę­dem czoł­gów TK ma formę nieco inną, od tej sto­so­wa­nej na ogół w tego typu doku­men­tach. Wyniki prób czoł­gów TKS, jak rów­nież obec­nych w kolum­nie repre­zen­tan­tów TKF i TK-3, zostały omó­wione wspól­nie, w ramach jed­nej grupy sprzę­to­wej:
Porównawcza próba trzech typów czoł­gów na prze­strzeni około 1800 km dała moż­ność stwier­dze­nia celo­wo­ści wpro­wa­dzo­nych zmian i ulep­szeń w typie czołga TK-S z siln. 122BC, będą­cego ostat­nim wyra­zem ewo­lu­cyj­nego roz­woju tego typu czołga od czołga TK z sil­ni­kiem Ford przez czołg z sil­ni­kiem 122 A. Jednocześnie wypró­bo­wano po raz pierw­szy czołg TK-F, będący prze­ro­bio­nym czoł­giem TK-3 na czołg o wła­ści­wo­ściach czołga TK-S przez zasto­so­wa­nie w nim sil­nika 122BC i zawie­sze­nia typu TK-S o posze­rzo­nej gąsie­nicy i rol­kach szer­szych o więk­szej śred­nicy. W oce­nie porów­naw­czej szyb­ko­ści i zuży­cia paliwa czołg ten zali­czono do grupy czoł­gów TK-S z sil­ni­kiem 122BC.
Z jed­nej strony osta­teczne uzna­nie pry­matu TKS z sil­ni­kiem PF 122BC, który potocz­nie, choć nie­po­praw­nie nazwać można wz. 35 (podob­nie nie­po­praw­nie TKS z nkm nazywa się TKS wz. 38), jest wnio­skiem nie­zwy­kle cen­nym. Z dru­giej zaś strony, czy prace nad pro­stym prze­cież czoł­giem, będą­cym roz­wi­nię­ciem angiel­skiego Carden-Loyda i pro­du­ko­wa­nego już masowo TK-3 musiały trwać nad Wisłą aż trzy lata? Czy wybór sil­nika z i tak wąskiego prze­cież wachla­rza moż­li­wo­ści lub opty­malne zaaran­żo­wa­nie wnę­trza i wypo­sa­że­nia czołgu roz­po­znaw­czego było rze­czy­wi­ście mak­si­mum kra­jo­wych moż­li­wo­ści?
Wiele wska­zuje na to, że należy tutaj udzie­lić odpo­wie­dzi twier­dzą­cej. Za stały punkt odnie­sie­nia uzna­wano nadal czołg pocho­dzący sprzed pię­ciu lat czyli TK-3. Dodajmy, że był to wóz nie posia­da­jący w pier­wot­nym warian­cie lunety celow­ni­czej, pery­skopu obra­cal­nego, ze słab­szym sil­ni­kiem, węż­szymi gąsie­ni­cami i pudeł­ko­wa­tym, przez co bar­dzo podat­nym na uszko­dze­nia, kadłu­bem wyko­na­nym z płyt o mniej­szej gru­bo­ści. W takiej sytu­acji każda zmiana czy ulep­sze­nie wpro­wa­dzone w TKS zasłu­gi­wało na miano istot­nego osią­gnię­cia i pozwa­lało na kil­ku­let­nie, jak to stwier­dzono w spra­woz­da­niu „ewo­lu­cyjne”, udo­sko­na­la­nie prze­cięt­nego w grun­cie rze­czy czołgu.
Pomimo, że: Komisja stwier­dza, że rege­ne­ro­wa­nie czołga TK-3 na czołg TK-F przez zmianę w nim sil­nika Ford A, na sil­nik 122 BC i zało­że­nie zawie­sze­nia typu TK-S zostało wyko­nane pra­wi­dłowo i nie budzi żad­nych zastrze­żeń – pod wzglę­dem pew­no­ści pracy czołg ten jest na 2-gim miej­scu w 1935 r. nie zde­cy­do­wano się na prze­bu­dowę masową TK-3 do stan­dardu TKF. Mogłaby to być decy­zja słuszna, tym bar­dziej że inny pro­gram, tj. TKS-B okaże się zbyt kosz­towny i nieco kon­tro­wer­syjny.
Zaznaczmy, że w tym momen­cie nie trwały w Polsce żadne, nawet teo­re­tyczne, prace nad następcą TKS. W pol­skich realiach, uwa­żany przez wielu za drogą fana­be­rię o pomoc­ni­czym cha­rak­te­rze sprzęt pan­cerno-moto­rowy funk­cjo­no­wać miał w jed­nost­kach wiele lat, aż do cał­ko­wi­tego zuży­cia lub peł­nej tech­no­lo­gicz­nej degra­da­cji.
Wydaje się, że upo­je­nie suk­ce­sem jakim było dopra­co­wa­nie TKS uśpiło uwagę pol­skich woj­sko­wych, a pro­ces moder­ni­za­cji wyha­mo­wał na mini­mum dwa lata. Jak poka­zuje tabela nr 1 „TKS wz. 35” dekla­so­wał rywali pod wzglę­dem osią­gów i nie­za­wod­no­ści (dłu­gość przy­mu­so­wych posto­jów w sku­tek awa­rii), na tra­sie rajdu o dłu­go­ści ponad 1700 km nie odno­to­wano też ani jed­nego pęk­nię­cia pióra reso­ro­wego lub odpa­rze­nia rolki bież­nej. Nadal jed­nak oce­niany pojazd to bez­wie­żowa tan­kietka, o ści­śle roz­po­znaw­czym prze­zna­cze­niu, któ­rej wyż­szość nad pozo­sta­łymi
kon­struk­cjami była dys­ku­syjna.

  • Jędrzej Korbal

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE