Czołgi Renault FT w Wojsku Polskim

Czołgi Renault FT w Wojsku Polskim.

Czołgi Renault FT w Wojsku Polskim.

Pierwszym czoł­giem Wojska Polskiego był fran­cu­ski Renault FT, jeden z pierw­szych pojaz­dów pan­cer­nych mają­cych kla­syczną formę dzi­siej­szego czołgu. Był to nowa­tor­ski, pro­sty w kon­struk­cji, pro­duk­cji i obsłu­dze pojazd pan­cerny wytwa­rzany masowo przez prze­mysł samo­cho­dowy. Cechy te oraz dobre wła­ści­wo­ści trak­cyjne i moż­li­wo­ści bojowe spra­wiły, że w latach swo­jej świet­no­ści był to naj­licz­niej pro­du­ko­wany i naj­bar­dziej roz­po­wszech­niony czołg na świe­cie.

Pierwsze próby stwo­rze­nia opan­ce­rzo­nych wozów bojo­wych na bazie samo­cho­dów oso­bo­wych i cię­ża­ro­wych miały miej­sce na prze­ło­mie XIX i XX wieku. Proste pojazdy woj­skowe, będące de facto samo­cho­dami pan­cer­nymi, zaczęto testo­wać w róż­nych armiach w latach 1900 – 1905. Wraz ze wzro­stem mocy sil­ni­ków spa­li­no­wych zaczęto kon­stru­ować coraz cięż­sze, jeż­dżące bun­kry, które były pre­kur­so­rami czoł­gów.

Czołg Renault FT podczas ćwiczeń na poligonie koło Stanisławowa. Rok 1925.

Czołg Renault FT pod­czas ćwi­czeń na poli­go­nie koło Stanisławowa. Rok 1925.

W mie­sięcz­niku woj­sko­wym „Bellona” z czerwca 1919 r. w arty­kule o czoł­gach inż. W. Vorbrodt napi­sał: Pierwszy raz zna­la­zły czołgi zasto­so­wa­nie w lecie 1916 r., brało wtedy udział w walce po stro­nie koali­cji 35 wozów. Pomyślne rezul­taty, jakie koali­cja osią­gnęła wów­czas przy pomocy tego nowego środka walki, dały pochód do sta­łego zwięk­sza­nia ilo­ści uczest­ni­czą­cych w walce czoł­gów. A więc w kwiet­niu 1917 r. (bitwa pod Arras) widzimy już 60 czoł­gów, w czerwcu tegoż roku (pod Messines) – 72, a w listo­pa­dzie (pod Cambrai) biorą już udział 432 wozy…
Plany kon­struk­cyjne czołgu Renault FT powstały w 1916 r. Twórcą tego wozu był fran­cu­ski gene­rał Jean-Baptiste Estienne, który zdo­by­wał doświad­cze­nie uczest­ni­cząc w pra­cach przy budo­wie pierw­szego fran­cu­skiego czołgu Schneider CA. Pozytywne wnio­ski wyni­ka­jące z wyko­rzy­sta­nia nowej broni na polu walki pona­glały do pośpie­chu przy roz­wi­ja­niu wiel­ko­se­ryj­nej pro­duk­cji.
Pierwsze egzem­pla­rze czołgu Renault FT tra­fiły do armii fran­cu­skiej pod koniec 1917 r., na polu bitwy poja­wiły się zaś 31 maja 1918 r. we Francji, wspie­ra­jąc dzia­ła­nia pie­choty maro­kań­skiej w rejo­nie Foret de Retz. W dniu zakoń­cze­nia I wojny świa­to­wej armia fran­cu­ska posia­dała 1991 spraw­nych czoł­gów Renault FT i dodat­kowo 386 sztuk w warsz­ta­tach remon­to­wych. Po woj­nie były one nadal pro­du­ko­wane i eks­por­to­wane – uży­wane były w więk­szo­ści państw mają­cych woj­ska pan­cerne, zwy­kle jako ich pierw­sze czołgi. Większość z wypro­du­ko­wa­nych wozów znaj­do­wała się wciąż w służ­bie jesz­cze w chwili wybu­chu II wojny świa­to­wej, cho­ciaż wów­czas były one już cał­ko­wi­cie prze­sta­rzałe.

Czołgi Renault FT roz­po­częły służbę w Wojsku Polskim jesz­cze we Francji, 22 marca 1919 r., w skła­dzie armii gen. Józefa Hallera. Wtedy to na bazie fran­cu­skiego 505. Pułku Czołgów roz­po­częto for­mo­wa­nie pol­skiego 1. Pułku Czołgów. Przekazano nam wów­czas sprzęt, uzbro­je­nie, dowódz­two, ofi­ce­rów i pod­ofi­ce­rów, kie­row­ców i kadrę warsz­ta­tów napraw­czo-remon­to­wych. 1 czerwca 1919 r. pierw­szy trans­port kole­jowy ze sprzę­tem jed­nostki skie­ro­wany do Polski dotarł do Łodzi.

Czołgi. Rozwój, organizacja, taktyka, zastosowanie, przeciwdziałanie.

Czołgi. Rozwój, orga­ni­za­cja, tak­tyka, zasto­so­wa­nie, prze­ciw­dzia­ła­nie.

1. Pułk Czołgów miał w wypo­sa­że­niu 120 wozów Renault FT, w tym 72 uzbro­jone w armaty kali­bru 37 mm i 48 z kara­bi­nami maszy­no­wymi kal. 8 mm. Niektóre źró­dła podają, że było to 75 czoł­gów z arma­tami i 45 z kara­bi­nami. Różnica jest nie­wielka, podaję ją jed­nak dla rze­tel­no­ści histo­rycz­nej. Dodatkowo na sta­nie jed­nostki było: 10 samo­cho­dów oso­bo­wych, 13 samo­cho­dów pół­cię­ża­ro­wych, 18 samo­cho­dów cię­ża­ro­wych, 5 trak­to­rów koło­wych, 2 trak­tory gąsie­ni­cowe, 10 moto­cy­kli, 10 rowe­rów i 8 przy­cze­pek warsz­ta­to­wych.

W wal­kach 1. Pułku Czołgów na zie­miach pol­skich, w woj­nie z bol­sze­wi­kami, utra­cono bez­pow­rot­nie 8 wozów, a kolejne 12 zostało poważ­nie uszko­dzo­nych. Jak podają histo­rycy zaj­mu­jący się bada­niem prze­biegu kon­fliktu pol­sko-bol­sze­wic­kiego, udział wozów 1. Pułku Czołgów wpły­nął zna­cząco na prze­bieg wielu bitew i starć. Najbardziej jest przy tym pod­kre­ślane to, że wozy Renault FT wspie­ra­jąc dzia­ła­nia pie­choty (nisz­cząc sta­no­wi­ska ogniowe kara­bi­nów maszy­no­wych, arty­le­rii i zasieki) pozwo­liły unik­nąć wielu ofiar.

Czołg Renault FT z wytwornicą dymów zasłonowych.

Czołg Renault FT z wytwor­nicą dymów zasło­no­wych.

W 1921 r. 1. Pułk Czołgów roz­wią­zano, bata­liony usa­mo­dziel­niono i utwo­rzono w Warszawie Centralną Szkołę Czołgów. Dwa lata póź­niej pułk sfor­mo­wano ponow­nie. W 1925 r. dwu­kom­pa­nij­nym bata­lio­nom czoł­gów dodano trze­cie kom­pa­nie. W 1931 r. pułk otrzy­mał nazwę 1. Pułk Pancerny. Jednocześnie z jego składu został wyłą­czony 2. bata­lion czoł­gów, który połą­czony z 2. Dywizjonem Samochodów Pancernych stał się 2. Pułkiem Pancernym.

Prawdopodobnie pierw­szą publi­ka­cją pol­sko­ję­zyczną na temat czoł­gów była książka kpt. Jana Załuskiego: „Czołgi. Rozwój, orga­ni­za­cja, tak­tyka, zasto­so­wa­nie i prze­ciw­dzia­ła­nie”, napi­sana latem 1920 r. i wydana w Warszawie w następ­nym roku. W jed­nym z jej frag­men­tów autor zazna­czył:
Nasza instruk­cja uży­cia czoł­gów (I. S. 12) mówi: „Jednostką tak­tyczną jest plu­ton”. Jednocześnie zazna­cza jed­nak: „Plutonu nie należy nigdy roz­dzie­lać”. Przeto w rze­czy­wi­sto­ści plu­ton czoł­gów lek­kich jest, jak i we Francji, jed­nostką bojową i z tego wła­śnie względu nigdy nie może być podzie­lony.

Szczegółowy skład:
2 puł­plu­tony + jeden czołg dowódz­twa;
1 puł­plu­ton – jeden czołg z armatą + jeden czołg z kara­bi­nem maszy­no­wym;
Warunki uży­cia czołga z armatą i czołga z kara­bi­nem maszy­no­wym:
1) W walce pozy­cyj­nej pożą­dana jest prze­waga czoł­gów z armatą ze względu na koniecz­ność nisz­cze­nia obiek­tów i burze­nia schro­nów;
2) W walce rucho­wej nato­miast wska­zana jest więk­sza ilość czoł­gów z kara­bi­nem maszy­no­wym, gdyż nie­przy­ja­ciel rzadko bywa umoc­niony;
3) Dowódca plu­tonu, ze względu na swoją rolę, nie może obsłu­gi­wać broni trud­niej­szej w uży­ciu, musi więc z tego względu znaj­do­wać się w czołgu z dzia­łem. Ilość plu­to­nów użyta w linii jest pro­por­cjo­nalna do siły umoc­nień odcinka nie­przy­ja­ciel­skiego. Ze względu na to do baonu pie­choty mogą być przy­dzie­lone 1 lub 2 plu­tony, choć z reguły przy­dziela się tylko jeden. (…)
Kompania czoł­gów lek­kich jest jed­nostką tak­tyczną. Szczegółowy skład jej:
25 czoł­gów – 3 plu­tony + 1 plu­ton odwo­dowy + 1 czołg tele­grafu iskro­wego…
Należy w tym miej­scu pod­kre­ślić, że książka ta została napi­sana zale­d­wie cztery lata po powsta­niu tych pojaz­dów i pierw­szym bojo­wym uży­ciu czoł­gów na polach bitew­nych I wojny świa­to­wej oraz zale­d­wie rok po pierw­szym uży­ciu czoł­gów w wal­kach przez pol­skiego żoł­nie­rza.

Czołgi Renault FT w czasie ćwiczenia 1. batalionu pancernego z Poznania. Listopad 1927 r. Wśród wozów widać kilka zbudowanych w Centralnych Warsztatach Samochodowych.

Czołgi Renault FT w cza­sie ćwi­cze­nia 1. bata­lionu pan­cer­nego z Poznania. Listopad 1927 r. Wśród wozów widać kilka zbu­do­wa­nych w Centralnych Warsztatach Samochodowych.

W poło­wie lat dwu­dzie­stych dla Wojska Polskiego zaku­piono kil­ka­dzie­siąt nowych czoł­gów Renault FT oraz uno­wo­cze­śnio­nych modeli M 2627 i serii NC. W Warszawie, w Centralnych Warsztatach Samochodowych (CWS) zbu­do­wano, w opar­ciu o fran­cu­ską doku­men­ta­cję, 27 czoł­gów z fran­cu­skimi sil­ni­kami (były one opan­ce­rzone zwy­kłymi pły­tami żela­znymi i prze­zna­czone do szko­le­nia i nauki jazdy). Największy ilo­ściowo stan czoł­gów Renault, wszyst­kich typów, Armia Polska osią­gnęła w 1931 r. i wyno­sił on 174 sztuki, nie zmie­niony do 1936 r. Składało się na to: 112 wozów FT, 6 pojaz­dów z radio­sta­cją TSF, 29 sztuk modeli M26/27 i NC (pochodne Renault FT) oraz 27 czoł­gów zbu­do­wa­nych w CWS.

Czołg Renault FT z wytwornicą dymów zasłonowych.

Czołg Renault FT z wytwor­nicą dymów zasło­no­wych.

Przeprowadzona w 1933 r. reor­ga­ni­za­cja pol­skiej broni pan­cer­nej ponow­nie prze­for­mo­wała pułki w samo­dzielne bata­liony. Dwa lata póź­niej przy­stą­piono do for­mo­wa­nia kolej­nych bata­lio­nów pan­cer­nych. W tym momen­cie dzieje czoł­gów Renault FT w Polsce są zwią­zane już nie­mal wyłącz­nie z 2. bata­lio­nem pan­cer­nym, przej­mu­ją­cym czołgi tego typu od innych bata­lio­nów, wypo­sa­ża­nych w now­szy sprzęt.

Renault FT miały uzbro­je­nie zabu­do­wane w obro­to­wej wieży – mogła to być armata kali­bru 37 mm Peteaux SA mod. 1917 (z zapa­sem amu­ni­cji 237 nabo­jów) lub kara­bin maszy­nowy Hotchkiss wz. 14 o kal. 8 mm (4800 nabo­jów). Wozy będące w wypo­sa­że­niu Wojska Polskiego miały rów­nież kara­biny maszy­nowe Hotchkiss wz. 25 o kali­brze 7,92 mm. W nie­wiel­kich ilo­ściach budo­wano też pojazdy, które zamiast uzbro­je­nia miały stałą wieżę z radio­sta­cją. Powstał też egzem­plarz z wytwor­nicą dymów zasło­no­wych w miej­sce wieży obro­to­wej z uzbro­je­niem.

Czołg Renault FT

Czołg Renault FT

Czołg Renault FT miał kadłub zbu­do­wany z płyt pan­cer­nych o gru­bo­ści od 6 do 22 mm, przy­ni­to­wa­nych (nie­kiedy przy­śru­bo­wa­nych) do klatki ze sta­lo­wych kątow­ni­ków. Najsilniej opan­ce­rzona była wieża, gdzie wyko­rzy­stano płyty o gru­bo­ści 22 mm. Przód, boki i tył miały pan­cerz 16 mm, góra – 8 mm, dno – 6 mm. Z tyłu pojazdu znaj­do­wał się tzw. ogon, który poma­gał przy poko­ny­wa­niu rowów, a w cza­sie prze­mar­szów mógł słu­żyć do prze­wo­że­nia ładun­ków.

Zawieszenie skła­dało się z czte­rech wóz­ków jezd­nych: pierw­szy wózek z trzema rol­kami bież­nymi, a pozo­stałe z dwoma, po każ­dej stro­nie. Rolki bieżne były połą­czone wzdłużną belką, którą amor­ty­zo­wał resor pió­rowy. U góry gąsie­nica opie­rała się na sze­ściu rol­kach pod­trzy­mu­ją­cych połą­czo­nych listwą reso­ro­waną sprę­żyną spi­ralną.

W celu maksymalnego przedłużenia żywotności gąsienic czołgu Renault FT, na dłuższych odcinkach (np. dowóz na poligon i powrót z niego) pojazdy te transportowano ciężarówkami.

W celu mak­sy­mal­nego prze­dłu­że­nia żywot­no­ści gąsie­nic czołgu Renault FT, na dłuż­szych odcin­kach (np. dowóz na poli­gon i powrót z niego) pojazdy te trans­por­to­wano cię­ża­rów­kami.

Dwuosobowa załoga (dowódca-strze­lec i kie­rowca) dys­po­no­wała dwoma wła­zami, jed­nym z tyłu wieży oraz dru­gim, dużym wła­zem z przodu pojazdu. Załoga czołgu obser­wo­wała pole walki przez spe­cjalne, wąskie szcze­liny w pan­ce­rzu. Podczas prze­mar­szu, dla lep­szej widocz­no­ści, kie­rowca mógł otwo­rzyć rów­nież okno znaj­du­jące się na wyso­ko­ści twa­rzy. Wnętrze było podzie­lone na trzy czę­ści: przed­nią – prze­dział kie­rowcy, środ­kową – prze­dział bojowy oraz tylną – prze­dział napę­dowy, w któ­rym znaj­do­wał się sil­nik. Przedział załogi był oddzie­lony od czę­ści miesz­czą­cej układ napę­dowy sta­lową ścianką, w któ­rej znaj­do­wały się dwa zakra­to­wane otwory. Okienka te słu­żyły do wen­ty­la­cji układu chło­dze­nia sil­nika. Załoga miała moż­li­wość awa­ryj­nego uru­cho­mie­nia sil­nika z wnę­trza pojazdu, za pomocą korby.

W instruk­cji obsługi czołgu Renault FT, wyda­nej w Polsce w 1921 r. przez Ministerstwo Spaw Wojskowych, wśród wielu cie­ka­wych opi­sów m.in. można zna­leźć:
Wewnętrzne urzą­dze­nia.
Z przodu sie­dzi kie­rowca na poduszce. Za poduszką zawie­szony jest pas słu­żący jako opar­cie. Pas ten można zdjąć dla dania moż­no­ści strzel­cowi wej­ścia i wyj­ścia z czołgu.
Cały mecha­nizm kie­ro­wa­nia czołga i pro­wa­dze­nia sil­nika umiesz­czony jest pod meta­lową pod­łogą tak, że w pomiesz­cze­niu kie­rowcy lub strzelca niema drąż­ków ani czę­ści rucho­mych mecha­ni­zmu. Strzelec ma do swego użytku lek­kie ruchome sie­dze­nie, umiesz­czone w wieży i umo­co­wane na pasie. Przedział oso­bowy jest oddzie­lony od prze­działu maszyn ścianką meta­lową zaopa­trzoną w dwa zakra­to­wane okienka, pozwa­la­jące na prze­wiew i krą­że­nie powie­trza dzięki wen­ty­la­to­rowi, znaj­du­ją­cemu się w prze­dziale maszyn. Jeżeli w prze­dziale maszyn powsta­nie pożar, poru­sze­nie rygla opusz­cza dwie meta­lowe okien­nice, zamy­ka­jące otwory zakra­to­wa­nych okien, nie pozwa­la­jąc pło­mie­niom i dymowi prze­do­stać się do przed­niego prze­działu i dając czas
ludziom opu­ścić czołg.

Ćwiczenia Szkoły Czołgów i Samochodów na po- ligonie w podwarszawskim Rembertowie. Sierpień 1927 r.

Ćwiczenia Szkoły Czołgów i Samochodów na po-
ligo­nie w pod­war­szaw­skim Rembertowie.
Sierpień 1927 r.

Do wcho­dze­nia i wycho­dze­nia służą zazwy­czaj drzwiczki z przodu czołgu. Dostanie się do otwo­rów wej­ścio­wych uła­twiane jest przez zewnętrzne stop­nie.
Obserwację terenu umoż­li­wiają zało­dze wąskie szcze­liny wykro­jone w ścian­kach pan­ce­rza. Szczeliny te są tak wąskie, że nie prze­pusz­czają kul kara­bi­no­wych…
Pod koniec lat dwu­dzie­stych i na początku trzy­dzie­stych były podej­mo­wane próby moder­ni­za­cji czołgu Renault FT. Działania te nie przy­nio­sły jed­nak zado­wa­la­ją­cych efek­tów i fran­cu­ski wytwórca zaczął przy­go­to­wy­wać plany jako­ściowo nowych czoł­gów lek­kich. W Polsce też podej­mo­wano próby moder­ni­za­cji modeli, które były w wypo­sa­że­niu Wojska Polskiego. Prowadzono próby z innymi typami gąsie­nic, które pozwo­li­łyby na osią­ga­nie więk­szych pręd­ko­ści jazdy.

Sztafeta 1. Pułku Czołgów opuszcza dziedziniec Belwederu po złożeniu Józefowi Piłsudskiemu życzeń imieninowych. Warszawa, 19 marca 1929 roku. Na pierwszym planie czołg Renault FT (uzbrojony w armatkę 37 mm) z widocznym znakiem CWS. W tle widoczny wóz z karabinem maszynowym.

Sztafeta 1. Pułku Czołgów opusz­cza dzie­dzi­niec Belwederu po zło­że­niu Józefowi Piłsudskiemu życzeń imie­ni­no­wych. Warszawa, 19 marca 1929 roku. Na pierw­szym pla­nie czołg Renault FT (uzbro­jony w armatkę 37 mm) z widocz­nym zna­kiem CWS. W tle widoczny wóz z kara­bi­nem maszy­no­wym.

Powolność była dużą wadą Renault FT, dla­tego w Centralnych Warsztatach Samochodowych zaczęto mon­to­wać i testo­wać w czoł­gach drob­no­ogni­wowe gąsie­nice kon­struk­cji kpt. Kardaszewicza. Pozwalały one na zwięk­sze­nie pręd­ko­ści wozu do 12 km/h. Pojazd ten był jed­nak nadal za wolny w sto­sunku do podob­nych wozów z początku lat trzy­dzie­stych. Podjęto rów­nież dzia­ła­nia w celu mody­fi­ka­cji i uno­wo­cze­śnie­nia kon­struk­cji w opar­ciu o ele­menty angiel­skiego czołgu Vickers. Działania te rów­nież nie powio­dły się i osta­tecz­nie zde­cy­do­wano się na wpro­wa­dze­nie do uzbro­je­nia zupeł­nie nowych typów czoł­gów.

W dru­giej poło­wie lat trzy­dzie­stych sprze­dano kil­ka­dzie­siąt sztuk Renault FT za gra­nicę. Jak podają dostępne źró­dła – czołgi tego typu z Polski, za pośred­nic­twem spółek han­dlo­wych z róż­nych kra­jów, tra­fiły do Hiszpanii i do Chin. Cały pro­blem ze sprze­dażą pole­gał na tym, że Hiszpania była wów­czas rzą­dzona przez komu­ni­stów, co w owym cza­sie w Europie powo­do­wało izo­la­cję han­dlową tego kraju. Z dru­giej strony zaś Hiszpanie pła­cili za wszystko zło­tem, co z han­dlo­wego punktu widze­nia było korzystne i nęcące. Fundusze pozy­skane ze sprze­daży Renault FT prze­zna­czono – podobno – na zakup kilku nowy czoł­gów 7TP.

Czołgi Renault FT podczas ćwiczeń 1. batalionu pancernego z Poznania. Listopad 1927 r. Widoczne dwa rodzaje wieżyczek.

Czołgi Renault FT pod­czas ćwi­czeń 1. bata­lionu pan­cer­nego z Poznania. Listopad 1927 r. Widoczne dwa rodzaje wie­ży­czek.

We wrze­śniu 1939 r. Wojsko Polskie posia­dało na sta­nie jesz­cze 102 wozy Renault FT, w które m.in. były uzbro­jone trzy kom­pa­nie czoł­gów – 111, 112 i 113 (2. bata­lion pan­cerny, 70 sztuk). Pozostałe wyko­rzy­stano jako zespoły dre­zyn pan­cer­nych na pod­wo­ziach szy­no­wych.

W drugiej połowie lat dwudziestych ubiegłego wieku czołgi Renault FT coraz bardziej stawały się konstrukcją przestarzałą, dlatego w Polsce zastanawiano się nad możliwościami ich modernizacji. Starano się też zorientować, co w tej sprawie robią inni. W ramach tych działań władze wojskowe zakupiły po 1-5 sztuk kilku modeli czołgów zagranicznych, których konstrukcja bazowała na Renault FT. Tą drogą trafiły do Polski m.in. czołgi: Fiat 3000, Renault M-26, Renault M26/27. Na zdjęciu Fiat 3000 podczas ćwiczeń 1. batalionu pancernego z Poznania. Listopad 1927 r., awaria na brodzie.

W dru­giej poło­wie lat dwu­dzie­stych ubie­głego wieku czołgi Renault FT coraz bar­dziej sta­wały się kon­struk­cją prze­sta­rzałą, dla­tego w Polsce zasta­na­wiano się nad moż­li­wo­ściami ich moder­ni­za­cji. Starano się też zorien­to­wać, co w tej spra­wie robią inni. W ramach tych dzia­łań wła­dze woj­skowe zaku­piły po 1 – 5 sztuk kilku modeli czoł­gów zagra­nicz­nych, któ­rych kon­struk­cja bazo­wała na Renault FT. Tą drogą tra­fiły do Polski m.in. czołgi: Fiat 3000, Renault M-26, Renault M26/27. Na zdję­ciu Fiat 3000 pod­czas ćwi­czeń 1. bata­lionu pan­cer­nego z Poznania. Listopad 1927 r., awa­ria na bro­dzie.

Zespoły dre­zyn pan­cer­nych na pod­wo­ziach szy­no­wych były wyko­rzy­sty­wane do osłony pocią­gów pan­cer­nych (spraw­dze­nia stanu torów, roz­po­zna­nia i łącz­no­ści). Była to bar­dzo cie­kawa kon­struk­cja. Składały się z dwóch tan­kie­tek TKS i czołgu Renault FT. Zespół dre­zyn pan­cer­nych był napę­dzany od sil­nika Renault FT.

W trak­cie kam­pa­nii wrze­śnio­wej 1939 r. więk­szość pozo­sta­łych w Wojsku Polskim czoł­gów Renault FT zna­la­zła się na wschod­nich tere­nach kraju. Tam stała się zdo­by­czą wojsk nie­miec­kich i sowiec­kich. Z racji małej przy­dat­no­ści bojo­wej zostały one prze­ka­zane do dal­szej służby w for­ma­cjach poli­cyj­nych.

W 1944 r., pod­czas walk o Wilno, Armia Krajowa zdo­była w mie­ście czołg Renault FT. Nasunął on pomysł zama­ni­fe­sto­wa­nia sowie­tom posia­da­nia przez AK „broni pan­cer­nej”. Czołg został uru­cho­miony i przez kilka dni jeź­dził po Wilnie jako pol­ski pojazd pan­cerny. Być może był to egzem­plarz słu­żący przed 1939 r. w Wojsku Polskim, ale nie ma na to jed­no­znacz­nego potwier­dze­nia. Sowieci jed­nak szybko i krwawo roz­pra­wili się z wileń­skimi AK-owcami, co było zara­zem koń­cem histo­rii tego czołgu w pol­skich bar­wach.

  • Tomasz Szczerbicki

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE