Czołg – broń XXI wieku cz. 2

Na razie wszystko wskazuje, że uzbrojeniem czołgów najbliższej przyszłości pozostaną klasyczne armaty, choć może kalibru większego niż 120 mm (na zdjęciu południowokoreański czołg K2

Na razie wszystko wska­zuje, że uzbro­je­niem czoł­gów naj­bliż­szej przy­szło­ści pozo­staną kla­syczne armaty, choć może kali­bru więk­szego niż 120 mm (na zdję­ciu połu­dnio­wo­ko­re­ań­ski czołg K2

Pierwsza część arty­kułu poświę­co­nego czoł­gom XXI wieku, opu­bli­ko­wana w luto­wym nume­rze „Wojska i Techniki”, poru­szała takie aspekty tech­niczne, zwią­zane z czoł­gami przy­szło­ści, jak: układ kon­struk­cyjny, liczeb­ność załogi, mobil­ność oraz bez­pie­czeń­stwo wozu i załogi. Druga część oma­wia m.in. uzbro­je­nie i wypo­sa­że­nie elek­tro­niczne.

Prognozy pro­fe­sora Wiesława Barnata, zawarte w arty­kule w „Nowej Technice Wojskowej” nr 10/2000, doty­czące uzbro­je­nia głów­nego per­spek­ty­wicz­nych czoł­gów, wska­zu­jące, że będą to kla­syczne armaty kal. 120 i 125 mm, są uza­sad­nione. Co prawda prof. Barnat wska­zy­wał, że trwają prace nad arma­tami elek­tro­ma­gne­tycz­nymi w ukła­dzie szy­no­wym (tzw. rail­gun), które dziś są już o wiele bar­dziej zaawan­so­wane (nad lądo­wymi rail­gu­nami pra­cuje się m.in. w Stanach Zjednoczonych, Republice Korei, Rosji oraz – wspól­nie – we Francji i Niemczech, a mor­skie nie­ba­wem zaczną tra­fiać na pokłady okrę­tów), to jed­nak wciąż nie­roz­wią­za­nym pro­ble­mem pozo­staje pojem­ność ogniw elek­trycz­nych oraz kon­struk­cja urzą­dzeń prze­ka­zu­ją­cych ener­gię, pozwa­la­ją­cych oddać jej odpo­wied­nio dużo w krót­kim cza­sie, z wła­ściwą powta­rzal­no­ścią para­me­trów i czę­sto­tli­wo­ścią. Oferowałyby one naj­więk­szy wzrost para­me­trów, ale też popra­wia­łyby bez­pie­czeń­stwo załogi (amu­ni­cja nie potrze­bo­wa­łaby ładun­ków mio­ta­ją­cych), ale wciąż nie jest moż­liwe ich zain­sta­lo­wa­nie w czoł­gach.

Czołgowe przeciwpancerne pociski kierowane (jak IAI LAHAT na zdjęciu) na Zachodzie wciąż pozostają raczej ciekawostką, ale upowszechnianie się amunicji precyzyjnej może dotyczyć też uzbrojenia czołgów.

Czołgowe prze­ciw­pan­cerne poci­ski kie­ro­wane (jak IAI LAHAT na zdję­ciu) na Zachodzie wciąż pozo­stają raczej cie­ka­wostką, ale upo­wszech­nia­nie się amu­ni­cji pre­cy­zyj­nej może doty­czyć też uzbro­je­nia czoł­gów.

Uzbrojenie

Prawdopodobnie uzbro­je­niem czoł­gów 4. gene­ra­cji pozo­staną zatem kla­syczne armaty 120 i 125 mm (jak ame­ry­kań­ska XM360E1 lub rosyj­ska 2A82M) albo więk­szego kali­bru (jak armata Rhein-metall 130 mm L/51). Podobnie, jak w przy­padku ogól­nego układu kon­struk­cyj­nego, raczej nie należy spo­dzie­wać się eks­pe­ry­men­tów zwią­za­nych ze spo­so­bem umiesz­cze­nia głów­nego uzbro­je­nia w wieży (o ukła­dzie bez­wie­żo­wym nie pisząc), a więc praw­do­po­dob­nie czołgi z wie­żami oscy­la­cyj­nymi czy z uzbro­je­niem głów­nym lawe­to­wa­nym zewnętrz­nie nie roz­po­wszech­nią się. Amunicja do nich będzie dosy­łana za pomocą auto­ma­tów łado­wa­nia, przy czym nie jest pewne, czy amu­ni­cja będzie znaj­do­wała się w pod­wo­ziu (jak w T‑14 czy w nie­do­szłym nie­miec­kim NGP-KPz), czy w niszy wieży, i czy cały zapas będzie skła­do­wany w zme­cha­ni­zo­wa­nym maga­zy­nie. 19 lat temu prof. Barnat pro­gno­zo­wał wręcz zasto­so­wa­nie wymien­nych „maga­zyn­ków” z amu­ni­cją, choć wydaje się to nie­po­trzeb­nie kom­pli­ko­wać kon­struk­cję wozu, mimo że oczy­wi­ście przy­spie­szy­łoby to prze­ła­do­wa­nie amu­ni­cji. Ze względu na odizo­lo­wa­nie maga­zynu amu­ni­cji od załogi, jej człon­ko­wie mogą nie mieć do niej nawet awa­ryj­nego dostępu (co pre­mio­wa­łoby umiesz­cze­nie całego zapasu amu­ni­cji w zme­cha­ni­zo­wa­nym maga­zy­nie), by móc ręcz­nie zała­do­wać działo w sytu­acji awa­ryj­nej. Byłaby to ryzy­kowna decy­zja, ale dostęp awa­ryjny ozna­cza rów­no­cze­sną koniecz­ność pozo­sta­wie­nia miej­sca w wieży dla co naj­mniej jed­nego czło­wieka. Być może w bar­dziej odle­głej przy­szło­ści kla­syczne armaty zostaną zastą­pione przez działa elek­tro­ma­gne­tyczne lub prost­sze do zbu­do­wa­nia elek­tro­ter­malno-che­miczne, które przy niż­szym zapo­trze­bo­wa­niu na ener­gię elek­tryczną w sto­sunku do rail­gu­nów pozwa­lają na zwięk­sze­nie ener­gii kine­tycz­nej przy opusz­cza­niu lufy przez 120 mm pocisk do poziomu armat kal. 140 mm (na przy­kła­dzie ame­ry­kań­skiej testo­wej XM291, która osią­gała ener­gię wylo­tową poci­sku rzędu 17 MJ). Odbędzie się to raczej przy wdra­ża­niu kolej­nych wer­sji roz­wo­jo­wych czoł­gów 4. gene­ra­cji lub pod­czas ich grun­tow­nej moder­ni­za­cji. Gama dostęp­nej amu­ni­cji zosta­nie zre­du­ko­wana praw­do­po­dob­nie do trzech rodza­jów: prze­ciw­pan­cer­nej z poci­skiem pod­ka­li­bro­wym z odrzu­ca­nym sabo­tem, wie­lo­za­da­nio­wej z zapal­ni­kiem pro­gra­mo­wal­nym i kie­ro­wa­nych poci­sków rakie­to­wych z gło­wicą prze­ciw­pan­cerną lub uni­wer­salną. Pocisk kie­ro­wany mógłby w pew­nym zakre­sie zwal­czać także nisko­le­cące cele powietrzne, nawet na dość znacz­nym dystan­sie (testo­wany obec­nie rosyj­ski czoł­gowy ppk Sokoł‑W – nabój 3UBK25) wg nie­któ­rych infor­ma­cji ma mieć zasięg nawet 12 km, co jed­nak wydaje się prze­sa­dzone). Konieczne będzie zna­le­zie­nie nowych roz­wią­zań, które pozwolą prze­ła­my­wać coraz bar­dziej wymyślne środki ochrony wozów prze­ciw­nika (na przy­kład moż­liwe jest zasto­so­wa­nie pod­ka­li­bro­wych poci­sków dwu­czło­no­wych z pre­kur­so­rem).

Uzbrojenie zasad­ni­cze będzie tra­dy­cyj­nie uzu­peł­niane przez jeden – trzy 7,62 i 12,7 mm kara­biny maszy­nowe (ale np. wg nie­któ­rych źró­deł T‑14 nie ma sprzę­żo­nego z armatą km!), choć być może nie­które armie zechcą eks­pe­ry­men­to­wać z insta­la­cją, nie­za­leż­nie lawe­to­wa­nej, armaty auto­ma­tycz­nej lub napę­do­wej kal. 2040 mm, która mia­łaby słu­żyć do raże­nia lżej opan­ce­rzo­nych celów. Idea taka poja­wiła się już na prze­ło­mie lat 60. i 70. (np. w czołgu MBT-70/KPz-70), jako odpo­wiedź na pro­gno­zo­wany wzrost kali­bru armat czoł­go­wych, a więc i reduk­cję zapasu amu­ni­cji z ok. 4045 do 2836 naboi (co jest aktu­alne do dziś). Każdy z „nowych” naboi byłby więc cen­niej­szy niż nabój 120125 mm, przez co szkoda byłoby uży­wać go do znisz­cze­nia bojo­wego wozu pie­choty czy trans­por­tera opan­ce­rzo­nego. Ponadto armata taka byłaby znacz­nie bar­dziej war­to­ściową bro­nią prze­ciw­lot­ni­czą, niż współ­cze­sne 12,7 mm wkm – dziś w tej roli mające war­tość raczej psy­cho­lo­giczną, i popra­wiają jedy­nie samo­po­czu­cie zało­dze, zaś np. 30 mm armata zapew­nia­łaby znaczne praw­do­po­do­bień­stwo eli­mi­na­cji lekko opan­ce­rzo­nych celów i polo­wych sta­no­wisk ognio­wych (tym bar­dziej z amu­ni­cją pro­gra­mo­walną, choć nadal jest to kosz­towne roz­wią­za­nie). Alternatywą byłyby spe­cjalne pojazdy wspie­ra­jące czołgi, podobne do rosyj­skich BMPT: uzbro­jone w armaty śred­niego kali­bru, ppk i km, być może bez­za­ło­gowe (jak ame­ry­kań­skie wozy klasy RCV). Poza armatą i km moż­liwe byłoby wyko­rzy­sta­nie wyrzutni kie­ro­wa­nych na odbite świa­tło lasera rakiet kal. 5770 mm, insta­lo­wa­nych w zdal­nie ste­ro­wa­nych sta­no­wi­skach uzbro­je­nia, ale byłaby to raczej opcja do wyko­rzy­sta­nia pod­czas kon­flik­tów asy­me­trycz­nych – ana­lo­gicz­nie można zastą­pić km (lub jeden z dwóch km) umiesz­czony w takim sta­no­wi­sku gra­nat­ni­kiem auto­ma­tycz­nym kal. 2540 mm. Nie można rów­nież wyklu­czyć inte­gra­cji sys­te­mów anty­dro­no­wych do samo­obrony przed amu­ni­cją krą­żącą.

Wetronika i świa­do­mość sytu­acyjna – jądro „cyfro­wej” gene­ra­cji

Tym, co będzie sta­no­wić o praw­dzi­wej rewo­lu­cji, będzie wypo­sa­że­nie elek­tro­niczne i jego archi­tek­tura. Nowa gene­ra­cja czoł­gów pod­sta­wo­wych będzie w znacz­nie więk­szym stop­niu „cyfrowa”, niż nawet wozy tzw. gene­ra­cji 3+, już cechu­jące się boga­tym wypo­sa­że­niem elek­tro­nicz­nym. Wskazywał na to, choć jesz­cze lako­nicz­nie, autor wspo­mnia­nego na wstę­pie arty­kułu – a świa­do­mość decy­du­ją­cej roli roz­woju wetro­niki jest powszechna od prze­łomu lat 80. i 90. Postęp w tej dzie­dzi­nie umoż­li­wia już dziś rezy­gna­cję z roz­miesz­cze­nia człon­ków załogi pojazdu w wieży (na razie głów­nie lżej­szych pojaz­dów), co zde­cy­do­wa­nie zwięk­sza bez­pie­czeń­stwo żoł­nie­rzy. Perspektywiczne sys­temy kie­ro­wa­nia ogniem (SKO) umoż­li­wią: pro­wa­dze­nie bar­dziej cel­nego ognia, skró­ce­nie czasu reak­cji ognio­wej, czy sku­teczną iden­ty­fi­ka­cję celu przed ostrze­la­niem. Trudno zresztą będzie mówić o SKO jako takim – zapewne cała wetro­nika zosta­nie zin­te­gro­wana w jeden „sys­tem sys­te­mów”. Część odpo­wia­da­jąca za pro­wa­dze­nie ognia będzie dzięki temu mogła korzy­stać np. z infor­ma­cji czuj­ni­ków aktyw­nego sys­temu samo­obrony czy kamer sys­temu obser­wa­cji dookól­nej (SOD) i wza­jem­nie. Wszystkie one będą otrzy­my­wać dane z zewnętrz­nych źró­deł za pośred­nic­twem sys­temu zarzą­dza­nia polem walki. Sam SOD będzie popra­wiał świa­do­mość sytu­acyjną załogi, która być może już wkrótce nie będzie dys­po­no­wać tra­dy­cyj­nymi optycz­nymi środ­kami bez­po­śred­niej obser­wa­cji. Stąd tym bar­dziej istotny będzie szybki trans­fer infor­ma­cji z czuj­ni­ków pojazdu i ze źró­deł zewnętrz­nych oraz zakres zbie­ra­nych przez nie danych. Prawdopodobnie zresztą zatrze się gra­nica mię­dzy czuj­ni­kami SKO, ASOP, SOD itd., skoro wszyst­kie zostaną spięte w jeden „sys­tem sys­te­mów”. Interfejs czło­wiek – maszyna zosta­nie oparty zapewne na wyświe­tla­czach naheł­mo­wych, jak w sys­te­mie Iron Vision izra­el­skiego Elbitu. Uzupełniać je będą wie­lo­funk­cyjne wyświe­tla­cze z ekra­nami doty­ko­wymi. Interfejs czło­wiek – maszyna będzie nie­mal na pewno ofe­ro­wał funk­cje tre­nin­gowe – wóz bojowy sta­nie się jed­no­cze­śnie tre­na­że­rem, a więc te ostat­nie albo odejdą w zapo­mnie­nie, albo będzie potrzeba ich znacz­nie mniej. Człowiek zapewne nie podo­łałby jed­no­cze­śnie pro­wa­dze­niu walki i prze­twa­rza­niu tylu infor­ma­cji (a pamię­tajmy, że dotych­cza­sowe sys­temy VR czy AR czę­sto gene­rują pro­blemy zwią­zane m.in. z pracą błęd­nika, co sta­wia dodat­kowe wyzwa­nia pod­czas doboru człon­ków załogi i ich szko­le­nia), stąd wspie­rać go będzie kom­pu­ter (przy oka­zji spi­na­jący w jedno ASOP, BMS, SKO, sys­tem dia­gno­styczny itd.), wypo­sa­żony w algo­rytmy sztucz­nej inte­li­gen­cji. Prawdopodobnie zastąpi on celow­ni­czego (choć wg nie­któ­rych źró­deł w izra­el­skim czołgu lek­kim – i plat­for­mie gąsie­ni­co­wej w ogóle – Karmel sztuczna inte­li­gen­cja zastąpi kie­rowcę, a nie celow­ni­czego), będzie też w sta­nie czę­ściowo podej­mo­wać decy­zje (np. obró­cić wieżę czołgu w kie­runku zagro­że­nia) czy pod­po­wia­dać decy­zje ludziom. Komunikacja może być wer­balna, taką drogą idą m.in. izra­el­scy inży­nie­ro­wie. „Dodatkowy czło­nek załogi” Merkawy Mk IV Barak ma nie tylko odpo­wia­dać czę­ściowo za pro­wa­dze­nie walki, ale też dora­dzić kie­rowcy wybór opty­mal­nej trasy, wyko­rzy­stu­jąc kobiecy głos (jakoby sku­tecz­niej przy­ku­wa­jący uwagę). Możliwa będzie także auto­ma­tyczna wymiana danych mię­dzy wozami, np. ASOP dwóch róż­nych czoł­gów będą mogły ze sobą współ­pra­co­wać, wza­jem­nie się osła­nia­jąc. Samo zasto­so­wa­nie sztucz­nej inte­li­gen­cji w kie­ro­wa­niu wozem może umoż­li­wić zapro­jek­to­wa­nie go jako czołgu „opcjo­nal­nie zało­go­wego”, na wzór (nie­do­szłego?) następcy bwp M2 Bradley (WiT 1/2020). Podczas reali­za­cji nie­któ­rych zadań, np. szcze­gól­nie nie­bez­piecz­nych, czołg ope­ro­wałby bez ludzi na pokła­dzie. Byłby wów­czas albo zdal­nie ste­ro­wany, albo też (co będzie moż­liwe raczej w dal­szej przy­szło­ści) wyko­ny­wałby pro­ste, choć nie­bez­pieczne zada­nia samo­dziel­nie, według usta­lo­nego pro­gramu.

  • Bartłomiej Kucharski

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE