Ciągnik C4P. Wersja przeciwlotnicza

Bateria armat 75 mm St w marszu w czasie pokazów w Warszawie. Na pierwszym planie ciągnik przyczepy-jaszcza produkcji zakładów Zieleniewskiego.

Bateria armat 75 mm St w mar­szu w cza­sie poka­zów w Warszawie. Na pierw­szym pla­nie cią­gnik przy­czepy-jasz­cza pro­duk­cji zakła­dów Zieleniewskiego.ika

Pierwsze zało­że­nia doty­czące cią­gnika dla ocze­ki­wa­nych przez WP 75-mm armat prze­ciw­lot­ni­czych o masie 3,5 t powstały już w 1935 r. Określone w maju wyj­ściowe wyma­ga­nia dla pojazdu, takie jak śred­nia pręd­kość mar­szowa na pozio­mie 35 km/h, nie­ogra­ni­czona moż­li­wość jazdy po wszyst­kich typach dróg wystę­pu­ją­cych w kraju czy poko­ny­wa­nie wznie­sień o nachy­le­niu 45o, uznano szybko za zbyt wygórowane.

Podobnie ewo­lu­owała kwe­stia prze­wozu obsługi na cią­gniku – w pier­wot­nej wer­sji miało się na nim znaj­do­wać tylko 6 ludzi, a 3 kolej­nych kano­nie­rów zaj­mo­wać miało miej­sca bez­po­śred­nio na arma­cie. O tym, jak bar­dzo nie­celne były to zało­że­nia, świad­czyły ana­lo­giczne pomy­sły, jak cho­ciażby przy­pa­dek trans­portu obsług moź­dzie­rzy 220 mm wz. 32 wprost na sie­dze­niach przy­czep. Określający swój pogląd na przy­szły cią­gnik armat prze­ciw­lot­ni­czych 75 mm, p.o. dowódcy 11 GA – ppłk Kamiński – nie pre­cy­zo­wał, czy pojazd ma mieć napęd kołowy, gąsie­ni­cowy czy mie­szany, jed­nak wyraź­nie skła­niał się do zakupu zagra­nicz­nego wobec braku odpo­wied­niej kon­struk­cji rodzi­mej produkcji.
W paź­dzier­niku 1935 r. II Wiceminister Spraw Wojskowych zwięk­szył budżet Dowództwa Broni Pancernych, tak aby moż­liwe było wyko­na­nie pierw­szej par­tii 12 cią­gni­ków dla arty­le­rii prze­ciw­lot­ni­czej 75 mm, nada­jąc rów­no­cze­śnie oma­wia­nej spra­wie wysoki prio­ry­tet. Konsekwencją tej decy­zji było pismo zastępcy Dowódcy Broni Pancernych ppłk. Stanisława Kopańskiego do Szefa Departamentu Artylerii MSWojsk. z 24 paź­dzier­nika 1935 r. (L.dz.2502/Tjn.35.Studj.), w któ­rym pro­sił on o powtórne okre­śle­nie pod­sta­wo­wych para­me­trów ocze­ki­wa­nego cią­gnika (zdol­no­ści tere­nowe, pręd­kość, ładow­ność etc.). Miały one pozwo­lić na przed­ło­że­nie zain­te­re­so­wa­nym stro­nom kon­kretne pro­po­zy­cje co do typów pojaz­dów. Choć sprawa sprzętu arty­le­ryj­skiego nie była jesz­cze wtedy – mówiąc naj­ogól­niej – dopre­cy­zo­wana (nie­roz­strzy­gnięta kwe­stia wyboru armaty plot), to przed upły­wem 1935 r. opra­co­wano teo­re­tyczne zało­że­nia doty­czące jej cią­gnika. Przyjęto wtedy, że przy­szły cią­gnik musi mieć zdol­ność prze­wo­że­nia przy­naj­mniej czę­ści załogi i amu­ni­cji, roz­wi­jać pręd­kość do 40 km/h (inne dane: 30 – 35 km/h), holu­jąc rów­no­cze­śnie działo o masie 3,2 – 4 t. Jako średni dobowy dystans, jaki miał poko­ny­wać ocze­ki­wany pojazd, przy­jęto 100 km (w skraj­nych przy­pad­kach 200). Wobec tak posta­wio­nych warun­ków ist­nie­jący już wtedy cią­gnik C4P w wer­sji prze­zna­czo­nej dla armat 120 mm i hau­bic 155 mm uznano za nie­od­po­wiedni, przede wszyst­kim z racji sła­bej mocy sil­nika, nie­wy­star­cza­ją­cej pręd­ko­ści oraz nie­od­po­wied­niej kon­struk­cji zaczepu działa. Prace nad cią­gni­kiem dla armat prze­ciw­lot­ni­czych kali­bru 75 mm wzno­wiono na szer­szą skalę w poło­wie 1936 r. Na kon­fe­ren­cji z 8 czerwca 1936 r. Zastępca Dowódcy Broni Pancernych wraz z przed­sta­wi­cie­lami BBTechBrPanc. oraz Departamentu Artylerii usta­lili pod­sta­wowe wytyczne, jakimi miały kie­ro­wać się PZInż. przy pro­jek­to­wa­niu oma­wia­nego pojazdu. Ustalono m.in., że w skład każ­dego dzia­łonu wcho­dzić muszą dwa w pełni zuni­fi­ko­wane cią­gniki oraz bli­żej nie­okre­ślona wtedy przy­czepa amu­ni­cyjna. Taka kon­fi­gu­ra­cja wyni­kała z koniecz­no­ści trans­por­to­wa­nia w ramach dzia­łonu 2 JO (jed­no­stek ognia) wyno­szą­cych 200 poci­sków i 220 zapal­ni­ków wz. 37 oraz całość prze­wi­dzia­nego eta­tem wypo­sa­że­nia arty­le­ryj­skiego działa. Ponadto każdy cią­gnik powi­nien mieć zdol­ność prze­wo­że­nia 7 osób załogi. Pod wzglę­dem finan­so­wym zakła­dano, że jed­nost­kowy koszt cią­gnika dla armaty 75 mm wynie­sie do 40 000 zł.
21 – 24 wrze­śnia 1936 r. obyły się próby tech­niczne cią­gni­ków arty­le­rii prze­ciw­lot­ni­czej armat 75 i 40 mm. Trasa rajdu roz­po­czy­na­ją­cego się w Ursusie wio­dła do Starachowic i dalej w rejon Gór Świętokrzyskich, gdzie prze­pro­wa­dzono próby tere­nowe, po czym powró­cono do macie­rzy­stych zakła­dów – łącz­nie około 500 km. Poza mniej­szym pojaz­dem – pro­to­ty­pem C2P o nazwie „Tygrys” – w raj­dzie brały udział dwa cią­gniki C4P, które obcią­żono 1200 kg bala­stem. Pierwszy z nich, o nume­rach reje­stra­cyj­nych 7245, wypo­sa­żono w sil­nik CRD (55 KM); drugi pojazd o nume­rach 8556 w fia­tow­ski sil­nik 122B o mocy 45 KM. Żaden z bada­nych cią­gni­ków sta­ra­cho­wic­kiej armaty 75 mm nie był jed­nak doce­lo­wym warian­tem pojazdu prze­zna­czo­nego dla prze­ciw­lot­ni­ków. Jeśli cho­dzi o pręd­ko­ści, oba pojazdy osią­gnęły bar­dzo zbli­żone wyniki – 25 km/h na szo­sie oraz ok. 15 km/h w tere­nie – i, sądząc po zapi­sach pro­to­kołu z prób, cią­gniki na ogół szły luzem. Deficyt mocy w cią­gniku 8556 z sil­ni­kiem Fiata dał o sobie znać dopiero w sytu­acji, kiedy pojazd wcią­gał działo po stoku o nachy­le­niu 15o. W obu wozach C4P wystę­po­wało śli­zga­nie gąsie­nic na pochy­łych odcin­kach trasy oraz trud­no­ści w prze­kra­cza­niu odcin­ków pod­mo­kłych. W wielu przy­pad­kach szlak rajdu oka­zał się na tyle trudny, że zapad­nięte po łoże działo wycią­gały oba badane cią­gniki C4P. Po zakoń­cze­niu prób stwier­dzono, że badane pojazdy są zbyt lek­kie jak na holo­wa­nie armaty 75 mm, a ich cię­żar powi­nien oscy­lo­wać w gra­ni­cach 4000 kg. Komisja skła­niała się do zasto­so­wa­nia cią­gnika w pełni gąsie­ni­co­wego, odpo­wia­da­ją­cego typowi cią­gnika TKS, gdyż cią­gnik ten mógłby poko­ny­wać znacz­nie trud­niej­sze tereny ani­żeli obecny cią­gnik C4P. Charakterystyki jezdne obu kon­struk­cji pół­gą­sie­ni­co­wych pod­su­mo­wano w spo­sób nastę­pu­jący: Ciągnik „C4P” może nada­wać się do działa 75 mm jedy­nie w gra­ni­cach szyb­ko­ści, które osią­gnął, przy­czem nie byłby on zdol­nym do poko­ny­wa­nia z dzia­łem plotn. 75 mm „Starachowice” – tere­nów bar­dzo cięż­kich (wznie­sie­nia 8 – 10 o, roz­mo­kłą glinę i więk­sze, sze­ro­kie błota). W koń­co­wych wnio­skach z rajdu zawarto bar­dzo cie­kawą uwagę, która być może rzu­to­wała wie­lo­krot­nie na wyniki prze­pro­wa­dza­nych prób: Komisja zazna­cza jed­nak, że nie­zdol­ność poko­ny­wa­nia tere­nów gli­nia­stych, roz­mo­kłych i grzą­skich była w dużej mie­rze spo­wo­do­wana nad­mier­nymi opo­rami dro­go­wymi działa 75 mm wsku­tek zasto­so­wa­nia w niem zbyt małych pneu­ma­ty­ków w sto­sunku do obcią­że­nia 4 tonn (na każde koło 32×6” przy­pada 1 tonna), co powo­do­wało zary­wa­nie się kół w miękki grunt.

  • Jędrzej Korbal

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE