Chrzest bojowy Sił Powietrznych Argentyny

LAI_2_2016_ARGENTYNA

IA 58 Pucara – samo­lot sztur­mowy i prze­ciw­par­ty­zancki, uży­wany przez Siły Powietrzne Argentyny od 1975 r. do chwili obec­nej (zbu­do­wano 110 sztuk, z któ­rych część wyeks­por­to­wano).

Argentyna jest ósmym pod wzglę­dem wiel­ko­ści powierzchni pań­stwem świata, leżą­cym na połu­dniu kon­ty­nentu ame­ry­kań­skiego. Z uwagi na poło­że­nie geo­gra­ficzne, kraj ten znaj­do­wał się dość daleko od przo­du­ją­cych ośrod­ków roz­woju prze­my­słu lot­ni­czego. Jednak nie­od­parta chęć lata­nia, obecna wśród pio­nie­rów argen­tyń­skiego lot­nic­twa od XIX wieku, dała silny impuls do importu nowych tech­no­lo­gii.

Historia Fuerza Aerea Argentyna

Pierwsze kroki argen­tyń­skiego lot­nic­twa woj­sko­wego zostały posta­wione jesz­cze w XIX wieku, w cza­sie jed­nej z wielu wojen mają­cych miej­sce w tym stu­le­ciu. W trak­cie wojny z Paragwajem 6 lipca 1866 r. pol­ski inży­nier Robert Adolf Chodasiewicz, słu­żący w armii argen­tyń­skiej w stop­niu kapi­tana wzniósł się w balo­nie na uwięzi w celu roz­po­zna­nia pozy­cji arty­le­rii para­gwaj­skiej. Został tym samym pierw­szym argen­tyń­skim woj­sko­wym oraz pierw­szym czło­wie­kiem w Ameryce Łacińskiej, który latał balo­nem. Kilkadziesiąt lat póź­niej pierw­szym pilo­tem, który wyko­nał lot samo­lo­tem napę­dza­nym sil­ni­kiem w Argentynie został Henry Brégi (6 lutego 1910 r.). Lot odbył się w oko­licy Longchamps w pro­win­cji Buenos Aires, trwał 16 min i 45 s; samo­lot Voisin osią­gnął wyso­kość 60 m i roz­wi­nął śred­nią pręd­kość 50 kilo­me­trów na godzinę.

Biorąc pod uwagę szybki roz­wój tech­niczny lot­nic­twa w Europie, pomysł uży­cia samo­lo­tów do zadań woj­sko­wych zaczął zdo­by­wać szer­sze popar­cie. Dlatego też już 10 sierp­nia 1912 r. pre­zy­dent Argentyny dr Roque Sáenz Peña pod­pi­sał dekret sank­cjo­nu­jący utwo­rze­nie Oficerskiej Szkoły Lotniczej. Szkoła powstała w El Palomar, na tere­nie zaj­mo­wa­nym wcze­śniej przez 2. Grupę Artylerii Konnej. Po roz­po­czę­ciu dzia­łal­no­ści przez pla­cówkę, zarzą­dzaną począt­kowo przez Aeroklub Argentyny, roz­po­częto nabór ofi­ce­rów armii chęt­nych do prze­szko­le­nia w nowej spe­cjal­no­ści lot­nika woj­sko­wego. Naukę lata­nia pro­wa­dzono na samo­lo­tach Bleriot XI i Farman. W 1914 r. nazwę pla­cówki zmie­niono na Wojskową Szkołę Lotnictwa (Escuela Militar de Aviación).

Początki argentyńskich sił powietrznych sięgają 1912 r

Marynarka Wojenna Argentyny roz­po­częła roz­wój wła­snego lot­nic­twa rów­nież w 1912 r. Już w 1916 r. Marynarka zało­żyła jed­nostkę nazwaną Parque y Escuela de Aerostación y Aviación de la Armada w Fuerte Barragán, bazie mor­skiej nie­opo­dal mia­sta La Plata w pro­win­cji Buenos Aires. W ten spo­sób już w 1916 r. wła­sne oddziały lot­ni­cze posia­dały dwa rodzaje sił zbroj­nych Argentyny.
21 marca 1919 r. utwo­rzono Dowództwo Lotniczej Służby Armii (Dirección del Servicio Aeronáutico del Ejército). Mniej wię­cej w tym samym cza­sie do Argentyny przy­była wło­ska misja woj­skowa z wła­snymi samo­lo­tami – pię­cioma myśliw­skimi Ansaldo Balilla, czte­rema Caproni Ca.33 i dwoma bom­bo­wymi SAML Aviatik. Postrzegając Argentynę jako dobry rynek zbytu dla wła­snych maszyn, rów­nież Francja odde­le­go­wała woj­skową misję z samo­lo­tami kra­jo­wej pro­duk­cji, w tym trzema SPAD SVII i XIII, sze­ścioma Caudron GIII oraz dwoma Nieuport 28C‑1 Bebé.

23 lutego 1920 r. Dowództwo Lotniczej Służby Armii zre­or­ga­ni­zo­wano two­rząc Służbę Lotniczą Armii (Servicio Aeronáutico del Ejército). Prawie rok póź­niej, 23 stycz­nia 1922 r. w bazie El Palomar koło Buenos Aires utwo­rzono Grupo 1 de Aviación (1. Grupę Lotniczą). Pod koniec 1922 r. 1. Grupa w ramach szko­le­nia w nawi­ga­cji wyko­nała kilka dale­ko­dy­stan­so­wych prze­lo­tów, w któ­rych wzięły udział cztery eska­dry star­tu­jące z El Palomar. Jedna z eskadr obser­wa­cyj­nych pole­ciała do pro­win­cji Jujuy, 1350 km na pół­noc. Z kolei eska­dra bom­bowa wyru­szyła w kie­runku pół­nocno-wschod­nim, do odle­głej o 850 km pro­win­cji Misiones. Najdalszy prze­lot stał się udzia­łem jed­nej z eskadr myśliw­skich, któ­rej samo­loty poko­nały aż 2100 km do poło­żo­nej na połu­dniu kraju pro­win­cji Santa Cruz. Inna eska­dra myśliw­ska pole­ciała 1000 km na zachód, do pro­win­cji Mendoza.

Pierwszymi samolotami odrzutowymi argentyńskiego lotnictwa wojskowego stały się myśliwce Gloster Meteor F Mk 4 zakupione w 1947 r. w Wielkiej Brytanii w liczbie 100 sztuk (wycofane z użytku w 1970 r.).

Pierwszymi samo­lo­tami odrzu­to­wymi argen­tyń­skiego lot­nic­twa woj­sko­wego stały się myśliwce Gloster Meteor F Mk 4 zaku­pione w 1947 r. w Wielkiej Brytanii w licz­bie 100 sztuk (wyco­fane z użytku w 1970 r.).

Powstanie 1. Grupy Lotniczej spo­wo­do­wało cza­sowe zawie­sze­nie dzia­łal­no­ści Wojskowej Szkoły Lotnictwa. 26 stycz­nia 1925 r. ponow­nie roz­po­częto szko­le­nie per­so­nelu lata­ją­cego przy uży­ciu samo­lo­tów Avro 504K i Bristol F2B. W tym samym roku w bazie Paraná w pro­win­cji Entre Rios powstała Grupo 3 de Observación (3. Grupa Rozpoznawcza), na któ­rej sta­nie zna­la­zły się samo­loty Bristol F2B oraz Bréguet XIX. Dekada lat dwu­dzie­stych ubie­głego wieku zapi­sała się w histo­rii lot­nic­twa wie­loma rekor­do­wymi prze­lo­tami; w tej dzie­dzi­nie argen­tyń­skie lot­nic­two nie ustę­po­wało naj­lep­szym na świe­cie. W kwiet­niu 1927 r. dostrze­ga­jąc rosnące zna­cze­nie lot­nic­twa woj­sko­wego dekre­tem rzą­do­wym utwo­rzono Generalne Dowództwo Lotnictwa. W tym samym roku prze­for­mo­wano 1. Grupę Lotniczą w 1. Grupę Obserwacyjną, zło­żoną z trzech eskadr.

Jedno z naj­waż­niej­szych wyda­rzeń w histo­rii argen­tyń­skiego lot­nic­twa miało miej­sce w paź­dzier­niku 1927 r.; w pro­win­cji Cordoba została zało­żona Wojskowa Fabryka Samolotów (FMA – Fábrica Militar de Aviones). Fakt ten miał fun­da­men­talne zna­cze­nie dla póź­niej­szego roz­woju lot­nic­twa woj­sko­wego w Argentynie, dzięki moż­li­wo­ści pro­duk­cji w kraju maszyn od początku prze­zna­czo­nych do spe­cja­li­stycz­nych zadań woj­sko­wych.

W latach trzy­dzie­stych zakłady podej­mo­wały próby pro­duk­cji wła­snych kon­struk­cji, ale przede wszyst­kim budo­wały samo­loty na licen­cji, na przy­kład bry­tyj­skie Avro 504R Gosport czy nie­miec­kie Focke Wulf Fw 44J Stieglitz. Podobnie jak inne kraje kon­ty­nentu, rów­nież Argentyna zaku­piła pewną liczbę samo­lo­tów Junkersa; pierw­sze tra­fiły do kraju w 1932 r. Znacznym wzmoc­nie­niem były myśliw­skie Curtiss 75O Hawk, kupione w 1936 r. w Stanach Zjednoczonych a następ­nie pro­du­ko­wane na licen­cji.

Odnotowując w 1935 r. koniecz­ność szko­le­nia coraz licz­niej­szego per­so­nelu lata­ją­cego oraz doce­nia­jąc zna­cze­nie stat­ków powietrz­nych na polu walki, zrów­nano for­mal­nie lot­nic­two armijne z pozo­sta­łymi rodza­jami wojsk – pie­chotą, kawa­le­rią, łącz­no­ścią, arty­le­rią i woj­skami inży­nie­ryj­nymi. Wyższa pozy­cja for­ma­cji spo­wo­do­wała prze­nie­sie­nie w 1942 r. Szkoły Lotnictwa Wojskowego (Escuela de Aviación Militar) z El Palomar do pro­win­cji Cordoba; od tej pory uczel­nia znana była jako Colegio Militar de Aviación.

Kolejna reor­ga­ni­za­cja lot­nic­twa armii roz­po­częła się w 1936 r. 14 lipca powstała 1. Dywizja Lotnicza (División Aérea 1), skła­da­jąca się z dwóch Pułków Lotniczych (1. i 2.), 3. Pułku Bombowców Lekkich oraz 1. Grupy Rozpoznawczej. Równolegle utwo­rzono Dowództwo Zaopatrzenia Lotnictwa (Dirección General del Material Aeronáutico), pod­le­głe Ministerstwu Wojny. W trak­cie dru­giej wojny świa­to­wej Argentyna pozo­sta­wała kra­jem neu­tral­nym; była jed­no­cze­śnie jedy­nym pań­stwem Ameryki Łacińskiej, które nie otrzy­mało sprzętu lot­ni­czego ze Stanów Zjednoczonych w ramach pro­gramu Lend Lease.

Pierwszym opracowanym w Argentynie wojskowym samolotem odrzutowym był myśliwiec FMA I.Ae. Pulqui I. Oblatany 9 sierpnia 1947 r. (zbudowano 1 prototyp). Jego konstruktorem był Francuz Emile Dewoitine.

Pierwszym opra­co­wa­nym w Argentynie woj­sko­wym samo­lo­tem odrzu­to­wym był myśli­wiec FMA I.Ae. Pulqui I. Oblatany 9 sierp­nia 1947 r. (zbu­do­wano 1 pro­to­typ). Jego kon­struk­to­rem był Francuz Emile Dewoitine.

Lotnictwo wciąż jed­nak pod­le­gało argen­tyń­skiej Armii; pierw­szym kro­kiem do nie­za­leż­no­ści nowego rodzaju sił zbroj­nych było utwo­rze­nie 11 lutego 1944 r. Głównego Dowództwa Lotnictwa (Comando en Jefe de Aeronáutica). Niedługo póź­niej, bo 4 stycz­nia 1945 r. powstały nie­za­leżne Siły Powietrzne Argentyny. Colegio Militar de Aviación wkrótce prze­mia­no­wano ponow­nie na Escuela de Aviación Militar; sie­dziba szkoły nie zmie­niła się – były to przed­mie­ścia sto­licy pro­win­cji Cordoba w cen­tral­nej czę­ści kraju.

Można poku­sić się o stwier­dze­nie, że neu­tral­ność Argentyny w cza­sie wojny świa­to­wej oraz póź­niej­szy brak dostaw samo­lo­tów ze Stanów Zjednoczonych wpły­nęły pozy­tyw­nie na moż­li­wo­ści pro­duk­cyjne zakła­dów FMA i zaowo­co­wały roz­po­czę­ciem reali­za­cji wła­snych, w pełni kra­jo­wych pro­jek­tów. Od 1946 r. w fabryce FMA powstało m.in. 101 egzem­pla­rzy dwu­sil­ni­ko­wych bom­bow­ców lek­kich I.Aé. 24 Calquin, a od 1949 r. roz­po­częto pro­duk­cję szkol­nych I.Ae. 22 DL, któ­rych zbu­do­wano 199 sztuk. Po zakoń­cze­niu wojny Stany Zjednoczone zde­cy­do­wały się jed­nak sprze­dać do Argentyny maszyny z demo­bilu; wkrótce do kraju tra­fiły samo­loty szkolne oraz trans­por­towe, takie jak Beech AT-11B Kansan czy Douglas C‑47A Skytrain.

27 czerwca 1950 po raz pierwszy wzbił się w powietrze myśliwiec FMA I.Ae. Pulqui II, zbudowano 4 egzemplarze latające i jeden do prób wytrzymałościowych. Jego konstruktorem był Niemiec Kurt Tank.

27 czerwca 1950 po raz pierw­szy wzbił się w powie­trze myśli­wiec FMA I.Ae. Pulqui II, zbu­do­wano 4 egzem­pla­rze lata­jące i jeden do prób wytrzy­ma­ło­ścio­wych. Jego kon­struk­to­rem był Niemiec Kurt Tank.

W 1947 r. Fuerza Aerea Argentina (FAA) zaku­piły znaczną ilość sprzętu lata­ją­cego w Wielkiej Brytanii. Wśród pierw­szych nabyt­ków były trans­por­towe Bristol 170 Freighter oraz Vickers Viking; póź­niej przy­były bom­bowce Avro Lancaster, Avro Lincoln oraz sto odrzu­to­wych myśliw­ców Gloster Meteor. Tym samym FAA zostały pierw­szą for­ma­cją w Ameryce Południowej użyt­ku­jącą samo­loty z napę­dem odrzu­to­wym. Zakupiono rów­nież nowe samo­loty szkolno-tre­nin­gowe Percival Prentice i de Haviland DH.104 Dove. Tych ostat­nich uży­wano rów­nież w cha­rak­te­rze maszyn łącz­ni­ko­wych oraz do szko­le­nia zaawan­so­wa­nego pilo­tów dwu­sil­ni­ko­wych Meteorów; ówcze­śnie FAA nie dys­po­no­wały jesz­cze dwu­miej­sco­wymi odrzu­tow­cami. W tym samym cza­sie FAA zaku­piły rów­nież samo­loty wło­skie, m.in. myśliw­skie Fiat G.55A/B Centauro oraz szkolne Fiat G.46 – 2B.

Krótko po zakoń­cze­niu dru­giej wojny świa­to­wej rząd Argentyny pod­jął decy­zję o zatrud­nie­niu przez FAA nie­miec­kich dorad­ców. Wśród nich byli słynni piloci, tacy jak as myśliw­ski Adolf Galand czy Hans Rudel; dołą­czyli do nich wkrótce nie mniej znani kon­struk­to­rzy lot­ni­czy, jak Kurt Tank i Reimar Horten. Pierwsi inży­nie­ro­wie przy­byli w 1947 r.: Kurt Tank, dr Thaulau, Paul Klagres (który zapro­jek­tuje póź­niej IAe-35 Huanquero); Dr Rotz, pra­cu­jący wcze­śniej w fir­mie Daimler Benz; pilot doświad­czalny Otto Behrens, były szef cen­trum badaw­czego Luftwaffe; Dr Abst, spe­cja­li­sta dyna­miki gazów; dok­to­rzy Plock i Werse, spe­cja­li­ści od mate­ria­łów i kon­struk­cji; Dr Heinstzzelman, spe­cja­li­sta prób sta­tycz­nych; kon­struk­to­rzy Bansemir i Mittelhauber, mate­ma­tyk Rothkegal i inni.

Grupa pilo­tów z Adolfem Gallandem na czele przy­była do Argentyny w 1948 r. Generał Galland został doradcą dowódcy Sił Powietrznych, odwie­dzał poszcze­gólne bazy szko­ląc lot­ni­ków w zagad­nie­niach, na któ­rych się dosko­nale znał, czyli obro­nie powietrz­nej. Dzięki udzia­łowi w woj­nie domo­wej w Hiszpanii w sze­re­gach Legionu Condor znał on język hisz­pań­ski w stop­niu wystar­cza­ją­cym do bez­pro­ble­mo­wej komu­ni­ka­cji.

W 1947 r. Argentyna wyko­nała pierw­sze kroki w kie­runku badań i pod­boju prze­strzeni kosmicz­nej. Siły Powietrzne w ramach prac Narodowego Komitetu Badań Kosmicznych (Comisión Nacional de Investigaciones Espaciales) współ­pra­co­wały przy uda­nych lotach rodziny skon­stru­owa­nych w kraju rakiet. Były wśród nich m.in. rakiety nazwane Gamma Centauro, Beta Centauro i Orion.
Również Fabryka Samolotów Wojskowych zro­biła na prze­ło­mie lat czter­dzie­stych i pięć­dzie­sią­tych znaczne postępy; zre­ali­zo­wano w tych latach tak nowa­tor­skie pro­jekty jak odrzu­towe myśliwce Pulqui I i Pulqui II, zapro­jek­to­wane przez argen­tyń­skich inży­nie­rów pod kie­row­nic­twem fran­cu­skiego kon­struk­tora Emilie Dewoitine i wspo­mnia­nego wcze­śniej Kurta Tanka.
W 1949 r. struk­turę Sił Powietrznych zre­or­ga­ni­zo­wano, two­rząc nastę­pu­jące Brygady sku­pia­jące Grupy Lotnicze:
– I Brigada, El Palomar – Regimiento 1 de Transporte Aéreo; Morón – Regimento 2 de Transporte Aéreo
– II Brigada, Paraná – Grupo 1 de Observación
– III Brigada, Reconquista – Grupo 2 de Observación
– IV Brigada, Mendoza – Regimiento 2 de Caza, Regimiento 3 de Ataque
– V Brigada, Villa Reynolds – Regimiento 1 de Bombardeo
– VI Brigada, Tandil – Regimento 4 de Caza Interceptora, Regimento 6 de Caza Interceptora

Kolejna zmiana orga­ni­za­cji miała miej­sce w stycz­niu 1951 r., kiedy Brygady prze­mia­no­wano na Brygady Lotnicze, Pułki zaś na Grupy Lotnicze. Struktura wyglą­dała nastę­pu­jąco:
– I Brigada Aérea, Palomar — Grupo 1 de Transporte Aéreo (Bristol 170, C‑47/DC‑3, C‑54/DC‑4, Fairchild 82D), Grupo 1 de Entrenamiento (IAe 22),
– II Brigada Aérea, Paraná — Grupo 1 de Observación (IAe 22, Northrop 8A, AT-11),
– III Brigada Aérea, Reconquista — Grupo 2 de Observación (IAe 24),
– IV Brigada Aérea, Mendoza — Grupo 1 de Caza (Fiat G.55, G.59, Hawk), Grupo 1 de Ataque (IAe 24),
– V Brigada Aérea, Villa Reynolds — Grupo 1 de Bombardeo (Lincoln, Lancaster),
– VI Brigada Aérea, Tandil — Grupo 2 de Caza Interceptora, Grupo 3 de Caza Interceptora (Meteor),
– VII Brigada Aérea, Morón — Grupo 2 de Transporte Aéreo (C‑54/DC‑4, Viking, Lancastrian).

W latach pięć­dzie­sią­tych zakłady FMA dostar­czały lot­nic­twu woj­sko­wemu dwu­sil­ni­kowe wie­lo­za­da­niowe samo­loty I.Ae. 35 Huanquero, zapro­jek­to­wane i budo­wane w cało­ści w Argentynie, oraz pro­du­ko­wane na licen­cji szkolno-tre­nin­gowe Beech T‑34A Mentor. W 1951 r. wśród samo­lo­tów trans­por­to­wych uży­wa­nych przez FAA były Ju 52, C‑47 i C‑54 i ich cywilne wer­sje DC‑3 i DC‑4 oraz Vickers Viking 620 i 615.

W 1952 r. miała miej­sce pierw­sza ope­ra­cja FAA w Antarktyce: bom­bo­wiec Avro Lincoln wyko­nał zrzut zaopa­trze­nia w bazie armii argen­tyń­skiej General San Martin w argen­tyń­skiej czę­ści Antarktydy. Stała obec­ność FAA na Antarktydzie została potwier­dzona utwo­rze­niem w 1961 r. wspól­nie z Armią bazy „Teniente Benjamín Matienzo”. Już w 1963 r. per­so­nel bazy skła­dał się wyłącz­nie z żoł­nie­rzy FAA, two­rzą­cych jed­nostkę Destacamento Aeronáutico Teniente Matienzo (Oddział Lotniczy im. porucz­nika Matienzo), dys­po­nu­jącą dwoma sta­cjo­nu­ją­cymi na stałe na Antarktydzie samo­lo­tami DHC‑2 Beaver.

W 1969 r. FAA utwo­rzyły Bazę Antarktyczną Marambio, nazwaną na cześć pole­głego tra­gicz­nie w 1953 r. pio­niera lot­nic­twa antark­tycz­nego Vicecomodoro Gustavo Marambio. Stacja ta działa do dziś na Wyspie Marambio (nazy­wa­nej rów­nież Wyspą Seymoura) na Morzu Weddella. Jej duże zna­cze­nie wynika z posia­da­nie pasa star­to­wego, z któ­rego mogą ope­ro­wać przez cały rok wypo­sa­żone w pod­wo­zie kołowe samo­loty wiel­ko­ści C‑130. Stacjonowała tam rów­nież śmi­głow­cowa eska­dra eks­pe­dy­cyjna, ope­ru­jąca na całym obsza­rze argen­tyń­skiej Antarktydy. Użytkowała ona dwa śmi­głowce Mi-171E, które zastą­piły wcze­śniej sto­so­wane Belle 212. W Marambio sta­cjo­nują też cza­sowo samo­loty DHC‑6 Twin Otter z eska­dry lot­ni­czej „Aguila”, nale­żą­cej do IX Brygady Lotniczej z bazy Comodoro Rivadavia.

W latach sześć­dzie­sią­tych FAA roz­po­częła wymianę znacz­nej liczby sprzętu lata­ją­cego na nowo­cze­śniej­sze maszyny. Wprowadzono wtedy do uzbro­je­nia samo­loty North American T‑28A Trojan, Morane-Saulnier MS.760 Paris (budo­wane w zakła­dach FMA na licen­cji), McDonnell Douglas A‑4B Skyhawk i North American F‑86F Sabre. Rodzimy prze­mysł dostar­czył m.in. samo­loty trans­por­towe i łącz­ni­kowe IA 50 Guarani II. W tej deka­dzie roz­po­częto rów­nież prace mające dopro­wa­dzić w kon­se­kwen­cji do powsta­nia uda­nego samo­lotu sztur­mo­wego i prze­ciw­par­ty­zanc­kiego (COIN) IA 58 Pucara.

W wypo­sa­że­niu FAA poja­wiły się nowo­cze­sne śmi­głowce tur­bi­nowe, jak Bell UH-1H (zastą­piły Sikorsky S‑55) oraz pierw­sze Hughes 500 i 369HE i HM. Niedługo póź­niej zaku­piono fran­cu­skie śmi­głowce SA.315 Lama, które wyko­rzy­stano do ukoń­cze­nia prac na trudno dostęp­nej gra­nicy z Chile wzdłuż szczy­tów Andów; słu­żyły one póź­niej w górach jako śmi­głowce poszu­ki­waw­czo-ratow­ni­cze.

Najliczniejszym argentyńskim samolotem myśliwsko bombowym jest Douglas A-4 Skyhawk używany od połowy lat sześćdziesiątych w liczbie stu kilkudziesięciu sztuk przez siły powietrzne i lotnictwo morskie.

Najliczniejszym argen­tyń­skim samo­lo­tem myśliw­sko bom­bo­wym jest Douglas A‑4 Skyhawk uży­wany od połowy lat sześć­dzie­sią­tych w licz­bie stu kil­ku­dzie­się­ciu sztuk przez siły powietrzne i lot­nic­two mor­skie.

W 1961 r. FAA zde­cy­do­wały się zaku­pić samo­loty trans­por­towe Lockheed C‑130 Hercules, lecz z powodu braku fun­du­szy trans­ak­cję prze­ło­żono na póź­niej­sze lata. Pozyskano też wtedy trzy amfi­bie Grumman HU-16B Albatros, słu­żące następ­nie do ratow­nic­twa mor­skiego. Zakup Herculesów udało się sfi­na­li­zo­wać w 1967 r.; samo­loty tra­fiły na stan I Brygady w El Palomar pod koniec 1968 r. i wkrótce stały się pod­sta­wo­wym samo­lo­tem trans­por­to­wym FAA. W 1968 r. zre­or­ga­ni­zo­wano lot­nic­two trans­por­towe; otrzy­mało ono nowo­cze­sne samo­loty w postaci tur­bo­śmi­gło­wych Fokkerów 27 Friendship i DHC‑6 Twin Otter, jak rów­nież wspo­mnia­nych C‑130. W służ­bie pozo­sta­wały wciąż liczne C‑47, C‑54 i DC‑6. Pod koniec lat sześć­dzie­sią­tych doko­nano kolej­nej reor­ga­ni­za­cji struk­tury FAA; Dowództwo Lotnictwa Bojowego oraz Dowództwo Obrony Powietrznej połą­czono two­rząc Dowództwo Operacji Lotniczych.

Kolejna dekada przy­nio­sła zna­czącą moder­ni­za­cję sprzętu lata­ją­cego FAA: zaku­piono nowe samo­loty myśliw­skie Dassault Mirage III EA i DA, a następ­nie myśliw­sko-bom­bowe IAI Dagger oraz Douglas A‑4C Skyhawk. W 1971 r. C‑130 Hercules wyko­nał pierw­szy lot bez­po­średni z Buenos Aires do ark­tycz­nej bazy Marambio (odle­głość 3600 km). Z kolei pierw­szy trans­an­tark­tyczny prze­lot mię­dzy­kon­ty­nen­talny argen­tyń­skiego C‑130 roz­po­czął się 4 grud­nia 1973 r., łącząc sym­bo­licz­nie kon­ty­nent ame­ry­kań­ski z Australią. Rok 1975 zapi­sał się wej­ściem do służby w FAA Boeingów 707; tra­fiły one do 5. Eskadry sta­cjo­nu­ją­cej w głów­nej bazie I Brygady w El Palomar. Dwa lata póź­niej, w 1977 r. woj­skowy śmi­gło­wiec SA.315 Lama trzy­krot­nie wylą­do­wał na naj­wyż­szym szczy­cie Andów – Aconcagua, na wyso­ko­ści 6962 m n.p.m. Po reali­za­cji tego zada­nia pilot otrzy­mał spe­cjalne gra­tu­la­cje od pro­du­centa maszyny, fran­cu­skiej firmy Aerospatiale.

W 1981 r. Argentyńczycy wprowadzili do uzbrojenia 350 kierowanych rakiet „powietrze-powietrze” Shafrir 2, ale pod wieloma względami ustępowały one rakietom AIM-9L, którymi dysponowało lotnictwo brytyjskie.

W 1981 r. Argentyńczycy wpro­wa­dzili do uzbro­je­nia 350 kie­ro­wa­nych rakiet „powie­trze-powie­trze” Shafrir 2, ale pod wie­loma wzglę­dami ustę­po­wały one rakie­tom AIM-9L, któ­rymi dys­po­no­wało lot­nic­two bry­tyj­skie.

W 1982 r. Siły Zbrojne Argentyny wzięły udział w bez­pre­ce­den­so­wych dzia­ła­niach zbroj­nych. 2 kwiet­nia tego roku roz­po­częto zakoń­czoną suk­ce­sem ope­ra­cję odzy­ska­nia Malwinów. FAA brała w tych dzia­ła­niach aktywny udział, podob­nie jak w trwa­ją­cych do 14 czerwca póź­niej­szych star­ciach z woj­skami Wielkiej Brytanii. Podczas tego kon­fliktu FAA prze­szły 1 maja swój „chrzest bojowy”; od tego dnia aż do końca walki for­ma­cja pro­wa­dziła nie­prze­rwane dzia­ła­nia, doce­nione na całym świe­cie ze względu na ich śmia­łość i trudne warunki, w któ­rych przy­szło wal­czyć. Wojna zakoń­czyła się 14 czerwca, Wyspy Malwiny ponow­nie zna­la­zły się w rękach bry­tyj­skich. W wyniku starć śmierć ponio­sło 55 żoł­nie­rzy Sił Powietrznych.

Po zakoń­cze­niu wojny FAA roz­po­częły pozy­ski­wa­nie sprzętu dla uzu­peł­nie­nia strat. Nowe samo­loty Dassault Mirage 5P otrzy­mano z Peru, z kolei w Izraelu zaku­piono Mirage IIIC. W tym samym cza­sie wyko­nano moder­ni­za­cję wypo­sa­że­nia elek­tro­nicz­nego samo­lo­tów IAI M5 Dagger, zna­cząco zwięk­sza­jąc ich moż­li­wo­ści; po prze­bu­do­wie maszyny te nazwano IAI Finger.

W 1987 r. FAA otrzy­mały pierw­sze nowe samo­loty szkolne – bra­zy­lij­skie Embraery EMB-312 Tucano. Również pod koniec lat osiem­dzie­sią­tych jed­nostki szko­le­niowe IV Brygady Lotniczej otrzy­mały pierw­sze maszyny szko­le­nia zaawan­so­wa­nego IA 63 Pampa. Są to jed­no­sil­ni­kowe odrzu­towe samo­loty szkolno-tre­nin­gowe zapro­jek­to­wane i zbu­do­wane w Argentynie. Dzięki nim zna­cząco zwięk­szyły się moż­li­wo­ści szko­le­nia pilo­tów samo­lo­tów bojo­wych. W 1990 r. FAA zaku­piły w Stanach Zjednoczonych 36 samo­lo­tów A‑4AR Fightinghawk, będą­cych zmo­der­ni­zo­wa­nymi przez Lockheeda uży­wa­nymi A‑4M Skyhawk. Był to ostatni zakup maszyn bojo­wych doko­nany przez Argentynę do dziś.

W 1997 r. w ramach IV Brygady Lotniczej utwo­rzono 4. eska­drę, któ­rej per­so­nel sta­no­wią byli piloci zespołu akro­ba­cyj­nego FAA „Cruz del Sur” (Krzyż Południa). Zespół latał na samo­lo­tach Suchoj Su-29AR. Z kolei w sierp­niu 2009 r. moż­li­wo­ści trans­por­towe IX Brygady Lotniczej w Comodoro Rivadavia w Patagonii zna­cząco zwięk­szyły się po zaku­pie czte­rech samo­lo­tów pasa­żer­skich SAAB 340B.

Jednym z ostat­nich nabyt­ków FAA są cztery tur­bo­śmi­głowe samo­loty szkolne Grob G120TP, przy­dzie­lone do Escuela de Aviación Militar, gdzie służą do szko­le­nia pod­sta­wo­wego. Ciągłe utrzy­ma­nie w spraw­no­ści nawet tych pro­stych maszyn jest jed­nak utrud­nione, praw­do­po­dob­nie z powo­dów finan­so­wych; część z nich jest cza­sowo uzie­miona.
Ostatnia reor­ga­ni­za­cja FAA odbyła się w 2011 r.; liczba dowództw i jed­no­stek pozo­stała bez zmian, ale za to zmniej­szyła się liczba per­so­nelu i sprzętu Sił Powietrznych. W skład dowódz­twa FAA wcho­dzą obec­nie: Jefatura de Estado Mayor General (Szefostwo Sztabu Generalnego), Sub Jefatura de Estado Mayor General (Zastępstwo Szefostwa Sztabu Generalnego) i Comando de Adiestramiento y Alistamiento (Dowództwo Szkolenia i Rekrutacji). Część ope­ra­cyjna Sił Powietrznych składa się z ośmiu Brygad Lotniczych, dwóch samo­dziel­nych Baz Lotniczych, Bazy Lotniczej w Antarktyce, Centrum Nadzoru i Kontroli Przestrzeni Powietrznej oraz Grupy Wsparcia Operacyjnego.

Sprzęt lata­jący FAA sta­no­wiły w 2015 r.:

  • samo­loty myśliw­sko-bom­bowe — Douglas A‑4AR Fightinghawk, IAI Finger (eks Dagger), Mirage 5P Mara,
  • samo­loty myśliw­skie — AMD Mirage IIIEA,
  • samo­loty sztur­mowe — IA-58 Pucará,
  • samo­loty szkolne — Grob 120TP, Embraer EMB-312 Tucano, Beechcraft B45 Mentor, FMA IA-63 Pampa,
  • samo­loty roz­po­znaw­cze — Learjet 35A,
  • samo­loty obser­wa­cyjne — Cessna 210,
  • samo­loty trans­por­towe i spe­cja­li­styczne — Lockheed L100-30/C‑130B/H/KC-130 Hercules, Saab 340B, Fokker F‑28 Fellowship, Fokker F‑27 Friendship, de Havilland Canada DHC‑6 Twin Otter, Learjet 35A, Learjet 60,
  • samo­loty akro­ba­cyjne: Suchoj Su-29,
  • śmi­głowce: Bell UH-1D/H, Bell 212, SA315B Lama, Hughes 500D/E,
  • samo­loty łącz­ni­kowe i wie­lo­za­da­niowe — Cessna 182, Aero Commander 500U,
  • sys­temy obrony prze­ciw­lot­ni­czej: rakie­towe Roland II, arty­le­ryj­skie Rheinmetall RH 202 (kali­ber 20 mm) i Skyguard (kali­ber 35 mm),
  • sprzęt kon­troli prze­strzeni powietrz­nej – radio­lo­ka­tory Westinghouse AN-TPS 43/W‑430.

Od początku obec­nego stu­le­cia zdol­no­ści bojowe FAA sys­te­ma­tycz­nie się obni­żają; jest to skut­kiem coraz mniej­szych środ­ków prze­zna­cza­nych na obron­ność przez wła­dze pań­stwa. Bez wąt­pie­nia obecne moż­li­wo­ści ope­ra­cyjne oraz stan tech­niczny sprzętu, podob­nie jak poziom wyszko­le­nia pilo­tów i tech­ni­ków są dużo niż­sze niż w 1982 r. Wciąż odby­wają się dys­ku­sje na temat zakupu nowych myśliw­ców dla FAA, ale cią­gle nie ma jed­no­znacz­nej odpo­wie­dzi, jaki to będzie samo­lot. Jako naj­bar­dziej praw­do­po­dob­nego następcę Mirage III i IAI Finger wymie­nia się podobną maszynę, rów­nież pocho­dze­nia izra­el­skiego – IAI Kfir.

Dzień, który prze­szedł do histo­rii

1 maja 1982 r. roz­po­częły się dzia­ła­nia bojowe w ostat­nim dotych­czas kon­flik­cie zbroj­nym mię­dzy dwoma kra­jami wywo­dzą­cymi się z cywi­li­za­cji zachod­niej. Starcie miało miej­sce w odle­głej od kon­ty­nen­tów połu­dnio­wej czę­ści naszej pla­nety, w rejo­nie nie­wiel­kich wysp poło­żo­nych kil­ka­set km od brze­gów Ameryki Południowej, około 14 000 km w linii pro­stej od Polski. Argentyna i Wielka Brytania od 1933 r. pozo­stają w spo­rze o suwe­ren­ność wysp, nazy­wa­nych przez Argentyńczyków Malwinami, przez Brytyjczyków zaś Falklandami. Spór nie został roz­wią­zany do dziś, nego­cja­cje z czyn­nym udzia­łem Organizacji Narodów Zjednoczonych są wciąż pro­wa­dzone.
W 1982 r. mię­dzy Wielką Brytanią a Argentyną wybuchł kon­flikt zbrojny, znany obec­nie jako Wojna o Malwiny, a w lite­ra­tu­rze anglo­ję­zycz­nej Wojna o Falklandy. Do dziś w Polsce znana była głów­nie bry­tyj­ska wer­sja wyda­rzeń; tutaj przed­sta­wimy zarys pierw­szego dnia dzia­łań lot­ni­czych widzia­nego ze strony argen­tyń­skiej. Poniższy tekst trak­tuje głów­nie o dzia­ła­niach Sił Powietrznych Argentyny, o dzia­ła­niach innych for­ma­cji (Armii i Marynarki Wojennej) wspo­mniano pobież­nie. Starcia miały miej­sce na tere­nie okre­śla­nym mia­nem Morza Argentyńskiego, roz­cią­ga­ją­cego się na wschód od wybrzeży Patagonii na połu­dnio­wym Oceanie Atlantyckim. Wyspy Malwiny znaj­dują się w odle­gło­ści 700 km od brze­gów Argentyny i około 13 000 km od Wielkiej Brytanii.
W celu prze­ję­cia kon­troli nad Malwinami i ich obroną z czę­ści sił FAA sfor­mo­wano zwią­zek nazwany Fuerza Aérea Sur (FAS, Południowe Siły Powietrzne). Wszystkie jed­nostki pod­le­ga­jące FAS zostały roz­miesz­czone na połu­dnie od 42 stop­nia sze­ro­ko­ści połu­dnio­wej. W skład PSP wcho­dził Sztab Generalny (GSFAS) oraz eska­dry lot­nic­twa bojo­wego, roz­lo­ko­wane na poszcze­gól­nych lot­ni­skach w Patagonii. Bazą GSFAS była sie­dziba IX Brygady Lotniczej w Comodoro Rivadavia (Prowincja Chubut), około 1500 km na połu­dnie od sto­licy kraju Buenos Aires. Łączna liczba maszyn w dys­po­zy­cji FAS wyno­siła około 300, z czego 95 to samo­loty bojowe– myśliw­skie, myśliw­sko-bom­bowe i bom­bowe. Pozostałą flotę two­rzyły statki powietrzne wspar­cia – trans­por­towe, roz­po­znaw­cze, tan­ko­wa­nia powietrz­nego itp.

Samoloty sta­cjo­no­wały w nastę­pu­ją­cych bazach:
– BAM Trelew: bom­bowce Canberra Mk 62,
– BAM Com.Rivadavia: trans­por­towe i tan­ku­jące C‑130 Hercules,
– BAM San Julian: myśliw­sko-bom­bowe IAI Dagger, A‑4C Skyhawk,
– BAM Santa Cruz: sztur­mowe IA-58 Pucara,
– BAM Rio Gallegos: myśliw­sko-bom­bowe A‑4B Skyhawk i myśliw­skie Mirage IIIEA,
– BAM Rio Grande: myśliw­sko-bom­bowe IAI Dagger i Super Etendard1 (lot­nic­twa mary­narki).

Na powyż­szych lot­ni­skach roz­miesz­czono rów­nież inne samo­loty – wspar­cia, roz­po­zna­nia i pozo­ru­jące.
Odległość do Malwinów od naj­bliż­szej bazy lot­ni­czej to około 700 km (BAM Rio Grande), naj­dal­sza z kolei znaj­duje się 1000 km od Wysp (BAM Trelew). Dodatkowo na samych wyspach zbu­do­wano trzy nowe nie­wiel­kie lot­ni­ska. Łącznie na archi­pe­lagu sta­cjo­no­wało 57 maszyn, z czego 34 to samo­loty bojowe: 24 Pucara oraz 10 uzbro­jo­nych szkolno-tre­nin­go­wych samo­lo­tów lot­nic­twa Marynarki Wojennej – sześć Aermacchi MB.339 i cztery T‑34 Turbo Mentor. Pozostałe statki powietrzne to śmi­głowce lub samo­loty lek­kie, nale­żące do Sił Powietrznych, Armii lub Straży Przybrzeżnej.

Trzema nowymi lot­ni­skami były:
– BAM Puerto Argentino, umiej­sco­wiona 6 km od Puerto Argentino, pas star­towy dłu­go­ści 1200 m, śmi­głowce Bell 212;
– BAM Condor, zlo­ka­li­zo­wana nie­da­leko wio­ski Goose Green, tra­wia­sty pas star­towy, śmi­głowce Boeing Vertol CH-47 Chinook, Bell 212 oraz samo­loty IA 58 Pucara;
– BAM Calderon, pomoc­ni­cze lot­ni­sko utrzy­my­wane przez lot­nic­two Marynarki Wojennej na Wyspie Borbon (Pebble).
Siły FAS przy­go­to­wy­wały się do dzia­łań zbroj­nych od 2 kwiet­nia. W dok­try­nie argen­tyń­skich sił zbroj­nych ope­ra­cje nad obsza­rami wod­nymi były domeną lot­nic­twa Marynarki Wojennej, lecz z róż­nych przy­czyn for­ma­cja ta nie była w sta­nie pod­jąć się ataku na bry­tyj­ską flotę. W tej sytu­acji głów­no­do­wo­dzący FAA zde­cy­do­wał, że to samo­loty Sił Powietrznych zaata­kują okręty, aby bro­nić kraju i wal­czyć o honor Argentyny.

Dla FAA dzia­ła­nia nad akwe­nami mor­skimi były znacz­nym wyzwa­niem, nie­rzadko prze­kra­cza­ją­cym moż­li­wo­ści tech­niczne i ówcze­sne wyszko­le­nie; jak się miało wkrótce oka­zać, for­ma­cja nie była nale­ży­cie przy­go­to­wana do ope­ro­wa­nia na mor­skim teatrze. Naprędce zor­ga­ni­zo­wano ćwi­cze­nia w bom­bar­do­wa­niu okrę­tów z udzia­łem nisz­czy­ciela typu 42 Marynarki Wojennej Argentyny. Wyliczono rów­nież, że teo­re­tyczne praw­do­po­do­bień­stwo zestrze­le­nia ata­ku­ją­cego samo­lotu przez okręt wynosi aż 90 pro­cent.

Kolejnym wyzwa­niem dla myśliw­ców Mirage i myśliw­sko-bom­bo­wych Daggerów był zasięg lotu bojo­wego, obej­mu­ją­cego długi dolot do wysp, walkę oraz rów­nie długi powrót na kon­ty­nent. Samoloty te nie miały moż­li­wo­ści uzu­peł­nia­nia paliwa w locie, co zna­cząco obni­żało ich moż­li­wo­ści ope­ra­cyjne, dając jedy­nie kilka minut lotu w rejo­nie celu. Dodatkowym ele­men­tem kom­pli­ku­ją­cym ope­ra­cje, wyni­ka­ją­cym rów­nież z dużej odle­gło­ści do wysp, była koniecz­ność dolotu i powrotu tymi samymi tra­sami, nara­ża­jąc samo­loty na „zasadzki” ze strony Brytyjczyków. Obraz przy­szłego udziału FAA w nad­cho­dzą­cej bitwie mor­skiej nie ryso­wał się opty­mi­stycz­nie.

W momen­cie roz­po­czę­cia kon­fliktu Królewska Marynarka Wojenna (Royal Navy) dys­po­no­wała m.in. dwoma lot­ni­skow­cami (m.in. myśliwce Sea Harrier), 16 nisz­czy­cie­lami, 44 fre­ga­tami i 31 okrę­tami pod­wod­nymi. Do sił ofen­syw­nych mogły dołą­czyć dwa okręty desan­towe-doki, sześć okrę­tów logi­stycz­nych oraz 60 kutrów desan­to­wych.

O poranku 1 maja około godziny 4:00 Royal Air Force zaata­ko­wały lot­ni­sko w Puerto Argentyno (Port Stanley); w ramach efek­tow­nej i skom­pli­ko­wa­nej logi­stycz­nie ope­ra­cji o kryp­to­ni­mie „Black Buck” bomby na pas star­towy zrzu­cił bom­bo­wiec Avro Vulcan. Efekt skom­pli­ko­wa­nej misji był raczej psy­cho­lo­giczny niż destruk­cyjny, gdyż tylko jedna z 21 zrzu­co­nych 454 kg bomb tra­fiła w pas star­towy 80 m od progu 08, nie­znacz­nie go uszka­dza­jąc. Nie prze­szko­dziło to w pro­wa­dze­niu z lot­ni­ska ope­ra­cji aż do ostat­nich dni kon­fliktu. W ciągu całej wojny bry­tyj­skie ataki nigdy nie spo­wo­do­wały wyłą­cze­nia drogi star­to­wej z użyt­ko­wa­nia. Pozostałe bomby wyrzą­dziły nie­wiel­kie szkody, gdyż argen­tyń­ski dowódca zawczasu odpo­wied­nio roz­lo­ko­wał ludzi i sprzęt, aby zmi­ni­ma­li­zo­wać ryzyko.

Nadchodzący dzień miał być dla FAS bar­dzo trudny. Na kon­ty­nen­cie pano­wały nie­sprzy­ja­jące warunki pogo­dowe; pra­wie na wszyst­kich lot­ni­skach widocz­ność była poni­żej mini­mów do startu. Ponieważ spo­dzie­wano się kolej­nych ata­ków lot­ni­czych Brytyjczyków, od rana zapla­no­wano loty mające na celu osłonę naj­waż­niej­szych obiek­tów na wyspach. W bazach Rio Grande, Rio Gallegos i San Julian uzbro­jono samo­loty Mirage III oraz IAI Dagger w rakiety „powie­trze-powie­trze” Matra R530, R550 Magic i Shafrir‑2 oraz amu­ni­cję do dzia­łek pokła­do­wych.

Wczesnym ran­kiem pierw­sze zada­nia bojowe wyko­nały myśliw­sko-bom­bowe Daggery z BAM Rio Grande, które wystar­to­wały o 7:45. Dwa IAI Dagger, kryp­to­nim „Toro” (hiszp. byk), uzbro­jone były w rakiety „powie­trze-powie­trze” Shafrir. Samoloty pilo­to­wali Capitano Carlos Moreno i Teniente Ricardo Volponi (który zgi­nął w walce 23 maja nad Elephant Bay). Misja zakoń­czyła się bez kon­taktu z prze­ciw­ni­kiem. Samoloty były napro­wa­dzane przez naziemne Centrum Informacji i Kontroli Malwiny, patro­lo­wały rejon wysp pozo­sta­jąc w kon­tak­cie z ope­ra­to­rami radio­lo­ka­to­rów na ziemi. Z pokładu HMS Invincible wystar­to­wały dwa Sea Harriery (piloci Lt Cdr Robin Kent i Lt Brian Haigh) w celu prze­chwy­ce­nia prze­ciw­nika. Po osią­gnię­ciu mini­mal­nego zapasu paliwa Daggery zawró­ciły do Rio Grande, i bez­piecz­nie wylą­do­wały o godzi­nie 9:45.

Brak schronów na lotnisku w Port Stanley na Malwinach spowodował, że nie było możliwe przerzucenie na nie odrzutowych samolotów bojowych, bez obawy że szybko zostaną zniszczone przez brytyjskie lotnictwo.

Brak schro­nów na lot­ni­sku w Port Stanley na Malwinach spo­wo­do­wał, że nie było moż­liwe prze­rzu­ce­nie na nie odrzu­to­wych samo­lo­tów bojo­wych, bez obawy że szybko zostaną znisz­czone przez bry­tyj­skie lot­nic­two.

Ciekawe jest zesta­wie­nie róż­nic w cha­rak­te­ry­sty­kach argen­tyń­skich Mirage i bry­tyj­skich Sea Harrierów. Z uwagi na spe­cy­fikę kon­struk­cji, czyli obra­cane dysze wylo­towe sil­nika, pio­no­wzlot Sea Harrier dys­po­no­wał na małych wyso­ko­ściach lep­szą manew­ro­wo­ścią. Istotną prze­wagę dawały Brytyjczykom rów­nież wyso­ko­ma­new­rowe rakiety Sidewinder w naj­now­szej odmia­nie AIM-9L, dostar­czone pil­nie przez Stany Zjednoczone. Harriery zostały w nie uzbro­jone zale­d­wie kilka tygo­dni przed kon­flik­tem. Pociski te mogły być odpa­lane nie­za­leż­nie od poło­że­nia celu w sto­sunku do ata­ku­ją­cego; nie było koniecz­no­ści ataku wyłącz­nie z tyl­nej pół­s­fery, jak w przy­padku argen­tyń­skich rakiet Shafrir‑2. Jednak naj­waż­niej­szą prze­wagą Harrierów była moż­li­wość dłuż­szego prze­by­wa­nia w rejo­nie wysp.

Argentyńskie Mirage z kolei były sku­tecz­niej­sze na dużych wyso­ko­ściach, gdzie dys­po­no­wały prze­wagą zwrot­no­ści i pręd­ko­ści oraz zuży­wały mniej paliwa. Warto pamię­tać, że samo­loty odrzu­towe na małych wyso­ko­ściach zuży­wają znacz­nie wię­cej paliwa. Ponadto Mirage i Daggery nie mogły uzu­peł­niać paliwa w powie­trzu, dla­tego też jego zuży­cie było kry­tycz­nym czyn­ni­kiem zna­cząco wpły­wa­ją­cym na moż­li­wo­ści maszyn. W przy­padku braku paliwa powrót na kon­ty­nent był bowiem nie­moż­liwy.

Krótki czas dzia­ła­nia samo­lo­tów nad wyspami unie­moż­li­wił klu­czowi „Toro” prze­chwy­ce­nie Sea Harrierów ata­ku­ją­cych tego dnia pozy­cje na lot­ni­sku w Port Stanley. Obrona prze­ciw­lot­ni­cza Puerto Argentino została posta­wiona w stan goto­wo­ści, aby ode­przeć ewen­tu­alne kolejne ataki lot­ni­cze. Na lot­ni­sku BAM Condor dowódca po roz­po­czę­ciu nalotu wydał sta­cjo­nu­ją­cym samo­lo­tom Pucara roz­kaz natych­mia­sto­wego startu, aby ura­to­wać maszyny przed znisz­cze­niem; jeden IA 58 został jed­nak znisz­czony.

Atak bry­tyj­skich samo­lo­tów na Wyspy potwier­dzał, że znaczne siły prze­ciw­nika znaj­dują się w nie­wiel­kiej odle­gło­ści od wysp, stwier­dzały to rów­nież dane z roz­po­zna­nia lot­ni­czego oraz wska­za­nia rada­rów. Prowadziło to do kon­klu­zji, że wkrótce nastąpi desant na jedną z plaż lub w jed­nym z nie bro­nio­nych por­tów. Spodziewając się rychłego roz­po­czę­cia ope­ra­cji desan­to­wej, dowódca FAS skie­ro­wał nad wyspy pra­wie wszyst­kie dostępne samo­loty myśliw­skie i bom­bowe, uzbro­jone do zwal­cza­nia celów powietrz­nych i naziem­nych. Miały one być kie­ro­wane na cele przez cen­trum dowo­dze­nia i napro­wa­dza­nia na Malwinach. Zadaniem myśliw­ców było też przy­cią­gnię­cie uwagi ewen­tu­al­nych patro­lu­ją­cych samo­lo­tów bry­tyj­skich, aby bom­bowce mogły w tym cza­sie zaata­ko­wać okręty. Łącznie wyko­nano tego dnia 58 lotów bojo­wych.

Przedstawmy teraz histo­rię lotu, który stał się chrztem bojo­wym FAA. Jak wspo­mina autor, wtedy Primer Teniente Guillermo Posadas, ofi­cer tech­niczny II eska­dry Daggerów sta­cjo­nu­ją­cej w bazie San Julian:
Po godzi­nie 15 byłem w sali odpraw pilo­tów, przy­go­to­wu­ją­cych się do kolej­nego wylotu bojo­wego i spo­dzie­wa­ją­cych się rychłego nadej­ścia roz­kazu czę­ścio­wego (przed­sta­wia­ją­cego w syn­te­tycz­nej for­mie instruk­cje wyko­na­nia zada­nia bojo­wego). Historyczny radio­gram nad­szedł o 15:30; samo­loty miały wystar­to­wać w kie­runku wysp o godzi­nie 16:00, zada­nie dla naszej eska­dry sfor­mu­ło­wano nastę­pu­jąco:
Rozkaz czę­ściowy Nr 1105
Data: 01-MAJ-82
Kryptonim: TORNO (hiszp. tokarka)
IFF: 5515
Zadanie: Atak na cele nawodne
Rozpoczęcie ataku: godzina 16:35 – lot nad morzem wzdłuż wybrzeża na pół­noc od wysp na bar­dzo małej wyso­ko­ści; cztery bry­tyj­skie okręty pły­nące z kie­runku pół­noc­nego, odle­głość 17 km od Stanley.

Nie zda­wa­li­śmy sobie wtedy sprawy, że wła­śnie nade­szły chwile mające być jed­nymi z naj­waż­niej­szych w histo­rii Sił Powietrznych Argentyny, a to my mie­li­śmy być głów­nymi akto­rami. Gdy chwilę póź­niej szli­śmy do maszyn, dało się odczuć panu­jącą atmos­ferę ner­wo­wego pod­nie­ce­nia. Technicy wyko­ny­wali ostat­nie prace przy samo­lo­tach, inni wery­fi­ko­wali spraw­ność prze­wo­dów rozruchowych2, a spe­cja­li­ści uzbro­je­nia po raz ostatni spraw­dzali pod­wie­szone bomby i rakiety. Patrząc na rząd sto­ją­cych jak zwy­kle przed wylo­tem maszyn wciąż myśla­łem, że prze­cież nic nie może pójść źle; wyko­ny­wa­li­śmy ruty­nowe czyn­no­ści dokład­nie tak, jak wiele razy wcze­śniej.

Trzy Daggery klu­cza „Torno” stały na nie­wiel­kiej płasz­czyź­nie posto­jo­wej lot­ni­ska, każdy uzbro­jony w dwie bomby 250 kg ze spa­do­chro­nami hamu­ją­cymi. Samolotem C‑432 miał lecieć Capitano Dimeglio, C‑407 – Teniente Roman, C‑412 zaś Primer Teniente Aguirre Faget. Na dro­dze koło­wa­nia stały dwa samo­loty klu­cza „Fortin” (hiszp. Fort), C‑403 Capitano Donadille oraz C‑421 Primer Teniente Senna. Będą one sta­no­wić eskortę maszyn grupy „Torno”.

O godzi­nie 15:55 Capitano Dimeglio pod­niósł prawą rękę i zato­czył jej pal­cem wska­zu­ją­cym koło, był to roz­kaz uru­cho­mie­nia sil­ni­ków przez wszyst­kich pilo­tów. W miarę zwięk­sza­nia się pręd­ko­ści obro­to­wej sil­ni­ków hałas stał się ogłu­sza­jący. Maszyny ruszyły z miej­sca i po chwili gwał­tow­nie zatrzy­mały się, spraw­dza­jąc spraw­ność hamul­ców. Mechanicy po kolei poka­zy­wali pilo­tom pod­nie­sione kciuki, sym­bo­li­zu­jące „wszystko w porządku”, można star­to­wać…

Na pasie samo­loty wyko­nały ostat­nią próbę sil­nika. Specjaliści uzbro­je­nia zdjęli zabez­pie­cze­nia zapal­ni­ków bomb i rakiet, poka­zu­jąc następ­nie pilo­tom ich czer­wone taśmy ostrze­gaw­cze – to już ostat­nie chwile przed star­tem, wszystko jest gotowe i spraw­dzone. Pełny ciąg, dopa­lacz, mak­sy­malny dopa­lacz, zwol­nie­nie hamul­ców. Gdy pierw­szy samo­lot roz­po­czął roz­bieg, okrzyki rado­ści mecha­ni­ków zostały zagłu­szone hukiem sil­ni­ków poszcze­gól­nych star­tu­ją­cych maszyn. Jeden po dru­gim Daggery odry­wały się od ziemi i kie­ro­wały w stronę wysp, nie wie­dząc jesz­cze, że wkrótce będą wra­cać do domu okryte chwałą chrztu bojo­wego…

Niestety droga star­towa bazy nie miała odpo­wied­nich para­me­trów dla tych maszyn. Jej dłu­gość wyno­siła tylko 2400 m; dla bez­piecz­nych ope­ra­cji w pełni zatan­ko­wa­nych i uzbro­jo­nych samo­lo­tów powinna być znacz­nie dłuż­sza. Na koń­cach pasa nie było rów­nież barier hamu­ją­cych.

Dwie godziny póź­niej, około 18:40 cze­ka­li­śmy nie­cier­pli­wie na powrót samo­lo­tów, wpa­tru­jąc się wciąż w hory­zont. Nagle ktoś gło­śno krzyk­nął. Wracali! Spoglądając na wschód w stronę oce­anu, mogli­śmy dostrzec świa­tła lądo­wa­nia pierw­szych powra­ca­ją­cych Daggerów, scho­dzą­cych kolejno z dużą pręd­ko­ścią do lądo­wa­nia. Pierwszy z nich przy­zie­mił, i cią­gnąc za sobą roz­wi­nięty spa­do­chron hamu­jący zatrzy­mał się na końcu pasa; z hamul­ców pod­wo­zia uno­sił się dym. Bezbłędne lądo­wa­nie; kilka chwil póź­niej na pasie stały rów­nież pozo­stałe maszyny. Samoloty kolejno zako­ło­wały na swoje miej­sca posto­jowe i wyłą­czyły sil­niki; pra­wie wszy­scy obecni w bazie rzu­cili się do maszyn i oto­czyli pilo­tów – Romana, Dimeglio i Aguirre Fageta, ocze­ku­jąc na spra­woz­da­nie z lotu.

Wkrótce nad­le­ciały rów­nież samo­loty eskorty, pilo­to­wane przez Donadille i Senna; udało im się unik­nąć bez­po­śred­niego spo­tka­nia z wyko­nu­ją­cymi bojowy patrol powietrzny Harrierami, które zamie­rzały prze­chwy­cić zarówno eskortę, jak i klucz Torno.

Siły Powietrzne Argentyny po raz pierw­szy w swo­jej histo­rii wzięły udział w walce z lot­nic­twem woj­sko­wym innego kraju, wyka­zu­jąc się przy tym odpo­wied­nim pro­fe­sjo­na­li­zmem i przy­no­sząc chwałę swo­jej jed­no­stce. Pierwszy w pełni bojowy lot został wyko­nany przez II Dywizjon Lotniczy Daggerów.

Warto zauwa­żyć, że bazy nie dys­po­no­wały pomo­cami nawi­ga­cyj­nymi ani radio­lo­ka­to­rami napro­wa­dza­nia, które pro­fi­lak­tycz­nie wyłą­czono. Z powodu zagro­że­nia namie­rze­niem i ewen­tu­al­nym ata­kiem Brytyjczyków, loty w kie­runku Wysp i z powro­tem były wyko­ny­wane z wyko­rzy­sta­niem jedy­nie pro­stej, lecz sku­tecz­nej nawi­ga­cji z mapą, busolą i zegar­kiem, z popraw­kami na zało­żone w pla­nie wyso­ko­ści lotu.

Klucz „Torno” nad­le­ciał nad wyspy około godziny 16:30 czasu lokal­nego. Trzy bry­tyj­skie okręty zostały zasko­czone w trak­cie pro­wa­dze­nia ostrzału arty­le­ryj­skiego pozy­cji argen­tyń­skich wokół Puerto Argentino (Port Stanley). Jednostkami tymi były nisz­czy­ciel klasy County HMS Glamorgan (D19) oraz dwie fre­gaty Typu 21, HMS Arrow (F173) i HMS Alacrity (F174). Według wstęp­nego raportu Glamorgan został uszko­dzony przez dwie bomby, które spa­dły nie­opo­dal obu burt okrętu; z kolei fre­gaty były lekko uszko­dzone ogniem z dzia­łek.

Powrót do bazy odbył się na dużej wyso­ko­ści z uwagi na nie­wielki zapas paliwa; ponadto każdy samo­lot leciał na innej wyso­ko­ści, aby utrud­nić prze­chwy­ce­nie patro­lu­ją­cym myśliw­com prze­ciw­nika. Prawdę mówiąc, myśliwce prze­ciw­nika zbli­żyły się do Argentyńczyków, lecz klucz „Fortin” zdo­łał się od nich odda­lić. W atmos­fe­rze peł­nej eufo­rii pięć samo­lo­tów wró­ciło bez­piecz­nie do San Julian bez więk­szych uszko­dzeń. Musieliśmy jedy­nie wymie­nić antenę VHF w samo­lo­cie C‑432, prze­strze­loną poci­skiem małego kali­bru.

Oddajmy teraz głos pilo­tom bio­rą­cym udział w pierw­szym ataku.
Sprawozdanie z lotu dowódcy klu­cza „Torno”, Capitano Norberto Dimeglio:
…Wystartowaliśmy z San Julian z ładun­kiem dwóch bomb 250 kg i trzema dodat­ko­wymi 1300-litro­wymi zbior­ni­kami paliwa. Start z mak­sy­mal­nym ładun­kiem wyma­gał od nas dużej uwagi. Użyliśmy peł­nej mocy sil­ni­ków, mimo tego ode­rwa­li­śmy się od pasa tuż przed jego koń­cem. Podczas lotu zmie­nia­li­śmy pręd­kość, aby wyjść na cel o uprzed­nio zapla­no­wa­nym cza­sie.
Zbliżając się do Zatoki Zwiastowania (hiszp. Bahía de la Anunciación, ang. Zatoka Berkeley) nie widzie­li­śmy jesz­cze żad­nych okrę­tów. Skręciliśmy w prawo w kie­runku Puerto Argentino, zwra­ca­jąc uwagę aby lecieć nisko nad morzem, co trzy­mało nas też z dala od wła­snej arty­le­rii prze­ciw­lot­ni­czej. W tym momen­cie dys­po­no­wa­li­śmy zapa­sem paliwa więk­szym o 100 litrów niż wyma­gany do bez­piecz­nego powrotu, dzięki czemu mogli­śmy poszu­ki­wać celów jesz­cze przez dwie minuty. Wydawało się że trwają one wiecz­nie; wkrótce dostrze­głem trzy bry­tyj­skie okręty w nie­wiel­kiej odle­gło­ści od brzegu, usta­wione rów­no­le­gle do linii brze­go­wej. Największa jed­nostka znaj­do­wała się od nas dalej, niż dwie pozo­stałe. Najdalszy okręt miał duże białe osłony anten; począt­kowo roz­po­zna­łem go jako nisz­czy­ciel Typ 42, dwa inne były mniej­szymi fre­ga­tami.

Wydałem roz­kaz zwięk­sze­nia pręd­ko­ści, każdy z nas otrzy­mał swój cel. Chwilę póź­niej przy­stą­pi­łem do ataku na naj­więk­szy okręt, nad­la­tu­jąc od strony rufy. Wystrzeliłem serię z dzia­łek 30 mm, a następ­nie zrzu­ci­łem bomby. Gdy prze­le­cia­łem nad okrę­tem, skrę­ci­łem w prawo; dostrze­głem przede mną kolejną jed­nostkę i wystrze­li­łem w jej kie­runku pozo­stałą amu­ni­cję z dzia­łek. Widziałem wyraź­nie wybu­chy poci­sków na nad­bu­dów­kach; prze­le­cia­łem w nie­wiel­kiej odle­gło­ści od okrętu pro­wa­dzą­cego szyk. Spodziewałem się, że w każ­dej chwili będę ostrze­lany przez prze­ciw­nika ogniem z dzia­łek lub rakie­tami, dla­tego odcho­dząc z ataku lecia­łem bar­dzo nisko, bli­sko powierzchni oce­anu. W trak­cie powrotu poste­ru­nek napro­wa­dza­nia z Malwinów poin­for­mo­wał, że sta­rają się nas prze­chwy­cić Sea Harriery. Przez pewien czas kon­ty­nu­owa­li­śmy więc lot na małej wyso­ko­ści, aby unik­nąć wykry­cia przez radio­lo­ka­tory prze­ciw­nika.

Tak pierw­szy atak zapa­mię­tał Primer Teniente Roman:
…Gdy zbli­ża­li­śmy się do rejonu ataku, widocz­ność nie była naj­lep­sza, niebo było pokryte niskimi chmu­rami, zbli­żał się wie­czór i nasze poszu­ki­wa­nia mogły oka­zać się bez­owocne. Gdy nasz zapas paliwa zbli­żał się do mini­mum nie­zbęd­nego do powrotu do bazy, dostrze­gli­śmy bry­tyj­skie okręty około 15 km na połu­dniowy wschód od Puerto Argentino i skie­ro­wa­li­śmy się w ich kie­runku.
Z dużej odle­gło­ści okręty wyglą­dały jak małe pudełka, uno­szące się na wodzie w nie­wiel­kiej odle­gło­ści od sie­bie. Dzięki podej­ściu do celu na małej wyso­ko­ści zasko­czy­li­śmy prze­ciw­nika, żadna z jed­no­stek nie otwo­rzyła ognia gdy się do nich zbli­ża­li­śmy, a dopiero w trak­cie ataku; samo­lot Teniente Aguirre Fageta został cel­nie ostrze­lany przez obronę prze­ciw­lot­ni­czą jed­nej z fre­gat, która uszko­dziła jedną z anten VHF jego maszyny.

Całkowicie ich zasko­czy­li­śmy! Dowódca for­ma­cji Capitano Dimeglio leciał nieco przed nami, wydał roz­kaz zaata­ko­wa­nia każ­dego z okrę­tów, które widzie­li­śmy przed sobą. Kierując się na cel spraw­dzi­łem po raz kolejny prze­łącz­niki uzbro­je­nia i zwięk­szy­łem nieco wyso­kość lotu. Kątem oka widzia­łem ude­rze­nia o wodę poci­sków wystrze­lo­nych przez Dimeglio, two­rzące linię koń­czącą się na nad­bu­dów­kach okrętu po mojej lewej stro­nie. Zbliżyłem się do mojego celu nie otwie­ra­jąc ognia z działka. Nacisnąłem spust, zrzu­ca­jąc dwie bomby 250 kg; ode­rwały się od Daggera i spa­dały w kie­runku jed­nego z okrę­tów.

Po zakoń­cze­niu ataku zgod­nie z pla­nem kon­ty­nu­owa­li­śmy lot na bar­dzo małej wyso­ko­ści, sil­niki pra­co­wały pełną mocą; po około minu­cie skie­ro­wa­łem się w stronę kon­ty­nentu i roz­po­czą­łem wzno­sze­nie. Odchodząc znad celu widzie­li­śmy liczne poci­ski smu­gowe wystrze­li­wane z okrę­tów, które zaata­ko­wa­li­śmy; naj­wy­raź­niej prze­ciw­nik otrzą­snął się z zasko­cze­nia i prze­szedł do aktyw­nej obrony.

W tym samym cza­sie sta­no­wi­sko napro­wa­dza­nia na Malwinach poin­for­mo­wało o lecą­cych w naszym kie­runku dwóch Harrierach z bojo­wego patrolu powietrz­nego. Ponieważ moje radio było aku­rat usta­wione na inną czę­sto­tli­wość, nie sły­sza­łem ostrze­żeń cen­trum napro­wa­dza­nia i po krót­kim locie na małej wyso­ko­ści roz­po­czą­łem wzno­sze­nie, nie mając świa­do­mo­ści nad­cią­ga­ją­cego nie­bez­pie­czeń­stwa. Inni piloci mojego klu­cza pozo­stali na małej wyso­ko­ści przez dłuż­szy czas, aby unik­nąć wykry­cia przez radio­lo­ka­tory prze­ciw­nika, gorzej loka­li­zu­jące cele na tle ziemi i wody. Lecieli nisko przez kilka minut, przez co ich samo­loty zuży­wały wię­cej paliwa; po jakimś cza­sie zrzu­cili zbior­nik paliwa z pod­ka­dłu­bo­wego węzła nr 4, aby zmniej­szyć opory i zuży­cie.

Rozpoczynając wzno­sze­nie się rozej­rza­łem się w poszu­ki­wa­niu pozo­sta­łych maszyn klu­cza, lecą­cych wtedy nisko nad zie­mią; nie­opo­dal brzegu dostrze­głem tylko wysoki słup wody. Jak się póź­niej oka­zało, był to zestrze­lony Mirage IIIEA kapi­tana Garcia Cuerva, który zde­rzył się z wodą nie­da­leko Puerto Argentino.

Sprawdziłem zuży­cie paliwa mojej maszyny; było akcep­to­walne, więc zde­cy­do­wa­łem nie zrzu­cać trzech dodat­ko­wych zbior­ni­ków paliwa, wie­dząc, że będą nam bar­dzo potrzebne w naj­bliż­szych tygo­dniach. Po wznie­sie­niu się na różne wyso­ko­ści lotu, wszyst­kie trzy samo­loty mojego klu­cza przy­były do bazy San Julian pra­wie rów­no­cze­śnie. Z powodu róż­nych wyso­ko­ści lotu (ja lecia­łem naj­wy­żej) mój samo­lot miał naj­wię­cej paliwa, więc dowódca klu­cza naka­zał mi lądo­wa­nie w ostat­niej kolej­no­ści. Po lądo­wa­niu cały per­so­nel eska­dry powi­tał nas z wielką rado­ścią – wszy­scy powró­ci­li­śmy bez­piecz­nie do bazy z pierw­szej misji bojo­wej Sił Powietrznych Argentyny, w któ­rej zaata­ko­wa­li­śmy okręty prze­ciw­nika.

Według raportu sfor­mu­ło­wa­nego po locie bilans ataku był nastę­pu­jący:
– Fregata Typu 21 HMS Alacrity: uszko­dzona,
– Fregata Typu 21 HMS Arrow: lekko uszko­dzona (poci­skami dzia­łek),
– Niszczyciel HMS Glamorgan: uszko­dzony.

Jako główny inży­nier eska­dry mia­łem zaszczyt nama­lo­wać na lewej bur­cie jed­nego z samo­lo­tów syl­wetkę zaata­ko­wa­nej fre­gaty; została ona w poło­wie zama­lo­wana, co ozna­czało uszko­dze­nie. Według dostęp­nych ówcze­śnie infor­ma­cji odno­śnie sys­te­mów obrony prze­ciw­lot­ni­czej bry­tyj­skich okrę­tów sza­co­wano, że są one w sta­nie zestrze­lić 85 pro­cent ata­ku­ją­cych samo­lo­tów, dając naszym pilo­tom jedy­nie 15 pro­cent szans na prze­trwa­nie ataku.

Wiele lat po zakoń­cze­niu wojny wete­rani obu stron kon­fliktu nawią­zali ze sobą przy­ja­zne kon­takty. Dzięki wymia­nie infor­ma­cji o poszcze­gól­nych wyda­rze­niach można było usta­lić ich dokładny prze­bieg, nie nazna­czony wszech­obec­nymi w trak­cie walki emo­cjami i nie­do­kład­no­ściami. Tym samym wiemy teraz, że w rze­czy­wi­sto­ści pierw­szy atak FAA zakoń­czył się nieco innym wyni­kiem, niż pier­wot­nie myśle­li­śmy – jed­nak wcale nie mniej waż­nym.

Fregata HMS Arrow została tra­fiona poci­skami dzia­łek 30 mm, które zra­niły jed­nego z mary­na­rzy (był to pierw­szy bry­tyj­ski żoł­nierz ranny pod­czas tej wojny). Siła wybu­chu bomb, które eks­plo­do­wały w wodzie obok obu burt HMS Glamorgan była tak duża, że pra­wie wyrzu­ciła okręt nad powierzch­nię wody. Późniejsza inspek­cja kadłuba w suchym doku po zakoń­cze­niu wojny poka­zała spore wgnie­ce­nia w kadłu­bie okrętu, będące wła­śnie rezul­ta­tem wybu­chów bomb. Zaobserwowany nad jed­nym z okrę­tów dym, wyglą­da­jący na sku­tek tra­fie­nia bombą, był w rze­czy­wi­sto­ści dymem z komi­nów jed­nostki, któ­rej sil­niki pra­co­wały pełną mocą, aby jak naj­szyb­ciej zwięk­szyć pręd­kość i zmie­nić pozy­cję.

Czy pierw­szy atak klu­cza „Torno” tego dnia był suk­ce­sem?
1 maja 1982 r. głów­nym celem posta­wio­nym przed eska­drami FAA przez FAS była odpo­wiedź na ataki bry­tyj­skiej floty pro­wa­dzą­cej inten­sywny ostrzał arty­le­ryj­ski roz­miesz­czo­nych na wyspach oddzia­łów argen­tyń­skich; te ostat­nie nie były nie­stety w sta­nie odpo­wie­dzieć ogniem. Pokazaliśmy, że w przy­padku zasko­cze­nia bry­tyj­skich jed­no­stek pły­wa­ją­cych moż­liwe było ich sku­teczne zaata­ko­wa­nie, co potwier­dziły póź­niej­sze wyda­rze­nia. Tym samym, jeżeli ponow­nie posta­wimy to pyta­nie – czy pierw­szy atak prze­ciwko okrę­tom wyko­nany przez FAA był suk­ce­sem – należy odpo­wie­dzieć na nie twier­dząco. Cel w postaci zato­pie­nia lub zmu­sze­nia do odpły­nię­cia spod brze­gów Wysp okrę­tów ostrze­li­wu­ją­cych argen­tyń­skie pozy­cje został osią­gnięty, nie­za­leż­nie od nie­znacz­nych uszko­dzeń zada­nych jed­nost­kom pły­wa­ją­cym. Podchodząc z respek­tem do efek­tów pierw­szego dnia ope­ra­cji bojo­wych rela­cjo­no­wa­nych przez jego uczest­ni­ków, dzięki nowym infor­ma­cjom FAA mogły ure­al­nić rezul­taty dzia­łań.

Podsumowanie pierw­szego dnia dzia­łań – wyko­nano nastę­pu­jące misje bojowe:
– 3 Mirage, 5 Dagger, kryp­to­nim „Torno”. Zadanie: atak na cele nawodne. Piloci: Capitano Norberto Dimeglio (C‑432), Teniente Gustavo Aguirre Faget (C‑412), Primer TenienteCésar Román (C‑407). Uzbrojenie: bomby 250 kg ze spa­do­chro­nami hamu­ją­cymi.
– 2 Mirage, 5 Dagger, kryp­to­nim „Fortin”. Zadanie: osłona z powie­trza. Piloci : Capitan Guillermo Donadille (C‑403), Primer Teniente Jorge Senn (C‑421). Uzbrojenie: rakiety Shafrir‑2.
– 2 A‑4C Skyhawk. Zadanie: osłona z powie­trza. Piloci: Teniente Nestor Lopez (C‑303) i Primer Teniente Daniel Manzotti (C‑310).
– 2 A‑4C Skyhawk, kryp­to­nim „Pampa”. Zadanie: roz­po­zna­nie ofen­sywne, osłona z powie­trza. Piloci: Capitan Eduardo Almoño (C- 322) i Alférez Charles Codrington (C‑325). Uzbrojenie : rakiety Shaffrir‑2.
– 2 Mirage IIIEA, kryp­to­nim „Buitre”. Zadanie: osłona z powie­trza. Załogi: Captano Raul Gambandé (I- 016), Primer Teniente Roberto Yebra (I- 014). Uzbrojenie: rakiety Magic.
– 2 Mirage IIIEA, kryp­to­nim „Dardo”. Zadanie: osłona z powie­trza. Piloci: Capitano Gustavo García Cuerva (I- 019), Primer Teniente Carlos Perona (I- 015). Uzbrojenie: rakiety Magic.
– 2 Mirage 5 Dagger, kryp­to­nim „Rubio”. Zadanie: osłona z powie­trza. Piloci: Teniente José Ardiles (C‑433), Capitano Carlos Rohde. Uzbrojenie: rakiety Shafrir‑2.
– 3 Canberra Mk 62, kryp­to­nim „Ruta”. Zadanie: atak na okręty w Zatoce Zwiastowania. Załogi: Capitano Juan Nogueira, Capitano Raúl Sánchez ( B‑105); Capitano Eduardo Rodino , Primer Teniente Armando Dubroca (B‑108); Primer Teniente Ernesto Lozano, Teniente Ernesto Cooke (B‑109). Uzbrojenie: po cztery bomby Mk 17 (454 kg).
– 3 Canberra Mk 62, kryp­to­nim „Rifle”. Zadanie: atak na okręty w Zatoce Zwiastowania. Załogi: Capitano Alberto Balgorrí, Mayor Enrique Rodeyro (B‑102); Primer Teniente Eduardo De Ibanez, Primer Teniente Mario Gonzalez (B‑110); Capitano Eduardo Garcia, Primer Teniente Jorge Puebla Segat (B‑104). Uzbrojenie: po cztery bomby Mk 17 (454 kg).
– 4 A‑4B Skyhawk, kryp­to­nim „Trueno”. Zadanie: atak na cele mor­skie. Piloci: Capitano Pablo Carballo (C‑215), Teniente Carlos Rinke (C‑212), Primer Teniente Carlos Chacon (C‑225) i Alférez Leonardo Carmona (C‑240). Uzbrojenie: po trzy bomby ze spa­do­chro­no­wymi urzą­dze­niami hamu­ją­cymi.
– 2 A‑4B Skyhawk, kryp­to­nim „Foca”. Zadanie: atak na cele mor­skie. Piloci: Capitano Carlos Varela, Teniente Mario Roca. Uzbrojenie: po trzy bomby ze spa­do­chro­no­wymi urzą­dze­niami hamu­ją­cymi.
– 3 A‑4C Skyhawk, kryp­to­nim „Lana”. Zadanie: atak na okręty w Zatoce Zwiastowania. Piloci: Capitano Jorge Garcia, Teniente Jorge Casco, Alférez Isaac, Teniente Jorge Gerardo Farías. Uzbrojenie: po dwie bomby ze spa­do­chro­no­wymi urzą­dze­niami hamu­ją­cymi.
– 3 A‑4B Skyhawk. Zadanie: osłona z powie­trza. Piloci: Primer Teniente Mariano Velasco (C‑206), Teniente Carlos Osses (C- 246), Primer Teniente Héctor Sánchez (C‑209).

Według FAA bilans dzia­łań 1 maja wyglą­dał nastę­pu­jąco:
– FAS wyko­nały tego dnia 58 lotów bojo­wych.
– Straty od ognia nie­przy­ja­ciela: trzy samo­loty zestrze­lone, dwóch pilo­tów zgi­nęło, jeden ura­to­wany.
– Inne straty: jeden samo­lot zestrze­lony przez wła­sną arty­le­rię plot, pilot zgi­nął.
– Dwa samo­loty prze­rwały wyko­na­nie zada­nia z powodu pro­ble­mów tech­nicz­nych.
– Pięć samo­lo­tów prze­rwało zada­nia aby unik­nąć prze­chwy­ce­nia przez samo­loty prze­ciw­nika.
– Na wyspach: Jeden samo­lot sztur­mowy Pucara znisz­czony w BAM Condor (Goose Green).
– W Sapper Hill ostrzał bry­tyj­ski znisz­czył pojazd uży­wany do kon­troli ruchu lot­ni­czego.

Straty bry­tyj­skiej grupy bojo­wej:
– Niszczyciel klasy County HMS Glamorgan – uszko­dzony.
– Dwie fre­gaty klasy Amazon (Typ 21), HMS Arrow i HMS Alacrity – uszko­dzone.
– Jeden Sea Harrier zestrze­lony (praw­do­po­dob­nie Lt Cdr G.W. Batt), jeden uszko­dzony.

Analizując wyda­rze­nia z argen­tyń­skiego punktu widze­nia możemy zauwa­żyć, że dzia­ła­nia bom­bow­ców stra­te­gicz­nych RAF nie spo­wo­do­wały wyłą­cze­nia głów­nego lot­ni­ska Malwinów z użyt­ko­wa­nia, mimo wiel­kiego wysiłku wło­żo­nego w zapla­no­wa­nie i wyko­na­nie pierw­szej ope­ra­cji „Black Buck”. Rezultatami nalotu Vulcana było jedy­nie uszko­dze­nie budynku lot­ni­sko­wego, znisz­cze­nie jed­nego maga­zynu oraz nie­wiel­kiego budynku wyko­rzy­sty­wa­nego przez lot­nic­two mary­narki. Najbardziej widocz­nym efek­tem akcji, który jed­nak nie wpły­nął na wstrzy­ma­nie lotów, był pięt­na­sto­me­tro­wej śred­nicy kra­ter na jed­nym z koń­ców pasa star­to­wego.

Patrząc na dzia­ła­nia sił dowo­dzo­nych przez Admirała Woodwarda można powie­dzieć, że w żad­nym momen­cie wojny nie zdo­łały one unie­moż­li­wić korzy­sta­nia z lot­nisk, mimo znisz­cze­nia ogniem arty­le­rii okrę­to­wej i w wyniku nalo­tów poje­dyn­czych samo­lo­tów Pucara, MB.339 i Shorts Skyvan. Posiadanie na okrę­tach naj­now­szej gene­ra­cji elek­tro­nicz­nych środ­ków wykry­wa­nia nie zapo­bie­gło ata­kom lot­nic­twa argen­tyń­skiego – znaczna więk­szość samo­lo­tów zaata­ko­wała wyzna­czone cele. Sea Harriery zdo­łały jed­nak zestrze­lić trzy samo­loty naj­now­szymi poci­skami AIM-9L, dostar­czo­nymi w try­bie alar­mo­wym ze Stanów Zjednoczonych.

Brytyjski dowódca musiał jed­nak odło­żyć w cza­sie desant na wyspy peł­nymi siłami. Na Malwinach zna­la­zły się jedy­nie małe grupy wojsk spe­cjal­nych, które roz­po­znały teren i przy­czy­niły się do suk­cesu póź­niej­szych dzia­łań na lądzie. Konflikt o Malwiny zakoń­czył się osta­tecz­nie 14 czerwca zwy­cię­stwem Brytyjczyków. Jednak od pierw­szych walk 1 maja 1982 r. do roz­po­czę­cia desantu Brytyjczyków na wyspy upły­nęły jesz­cze trzy tygo­dnie; walki na lądzie trwały przez 24 kolejne dni.

  • Major (R) FAA VGM Guillermo S. Posadas

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE