Chińskie wer­sje czołgu T‑54

  • Wojsko i Technika – Historia numer spe­cjalny 6/2018
Chinskie wersje czolgu T-54 oraz konstrukcje pochodne.

Chinskie wer­sje czolgu T‑54 oraz kon­struk­cje pochodne.

Chiny były i są pod wie­loma wzglę­dami poli­tyczno-gospo­dar­czym feno­me­nem i bar­dzo trudno oce­niać je, szu­ka­jąc ana­lo­gii do reszty świata. W cza­sach, gdy w Europie dopiero kształ­to­wało się poję­cie rze­mio­sła, w Chinach funk­cjo­no­wał naj­praw­dziw­szy prze­mysł z podzie­lo­nym pro­ce­sem pro­duk­cji, sie­cią koope­ran­tów itp. Teoretycznie to Chiny powinny roz­po­cząć rewo­lu­cję prze­my­słową co naj­mniej kil­ka­set lat przed jej począt­kiem w Europie. Tak się jed­nak nie stało, a od początku XIX wieku Państwo Środka coraz gwał­tow­niej pozo­sta­wało w tyle za świa­tem Zachodu. Po zakoń­cze­niu II wojny świa­to­wej w Chinach pra­wie nie było prze­my­słu, nie wspo­mi­na­jąc nawet o nowo­cze­snych jego gałę­ziach, takich jak prze­mysł lot­ni­czy, elek­tro­tech­niczny, che­miczny…

Gdy Chiny włą­czyły się jesie­nią 1950 r. do wojny kore­ań­skiej, prak­tycz­nie 100% uzbro­je­nia miliona „chiń­skich ochot­ni­ków” pocho­dziło z ZSRR. Na dłuż­szą metę było to roz­wią­za­nie nie do przy­ję­cia ani dla ChRL, gdyż ozna­czało pełne uza­leż­nie­nie od „pół­noc­nego sąsiada”, ani dla ZSRR, który musiałby bar­dzo znaczną część swo­jej pro­duk­cji zbro­je­nio­wej prze­ka­zy­wać Chinom. Dlatego od połowy lat 50. ub. wieku roz­po­częła się kam­pa­nia budowy prze­my­słu w Chinach. Gotowych tech­no­lo­gii, czę­sto kom­plet­nych linii pro­duk­cyj­nych wraz z tysią­cami instruk­to­rów dostar­czał ZSRR. Oczywiście, lwią część tego nowego prze­my­słu sta­no­wiły fabryki zbro­je­niowe. Jedną z nich zbu­do­wano w Baotou jako cen­trum pro­duk­cji czoł­gów. Pierwszym pro­duk­tem miał być T‑34 – 85, ale słusz­nie uznano, że lepiej skon­cen­tro­wać się na bar­dziej nowo­cze­snym T‑54. Produkcja ruszyła w 1958 r., a więc tylko rok póź­nej, niż w CSSR i Polsce. Co cie­kawe, według źró­deł rosyj­skich pro­duk­cje roz­po­częto w Chinach już w 1957 r., a pierw­sza licen­cja, jaką prze­ka­zano, doty­czyła czoł­gów T‑54, a dopiero póź­niej prze­ka­zano doku­men­ta­cję wer­sji T‑54A. Nawet na naj­star­szych chiń­skich zdję­ciach nie ma jed­nak czoł­gów T‑54 (wyróż­niały się na pierw­szy rzut oka bra­kiem prze­dmu­chi­wa­cza na lufie armaty D‑10T). Istnieje moż­li­wość, że wozy wypro­du­ko­wane w takiej kon­fi­gu­ra­cji zostały szybko dopro­wa­dzone do stan­dardu T‑54A, ale nawet w ZSRR takie dzia­ła­nia pod­jęto dopiero po latach eks­plo­ata­cji i nie doty­czyły one
wszyst­kich star­szych wozów.
Najpierw skła­dano czołgi z kom­ple­tów przy­sła­nych z ZSRR, póź­niej, przez długi czas były to wozy w kon­fi­gu­ra­cji uprosz­czo­nej, m.in. z nie­sta­bi­li­zo­waną armatą. Działa, sil­niki wraz z prze­kład­niami, radio­sta­cje i przy­rządy celow­ni­cze nadal dostar­czano z ZSRR. Nowe wozy, poka­zane po raz pierw­szy na defi­la­dzie z oka­zji dzie­się­cio­le­cia pro­kla­mo­wa­nia Chińskiej Republiki Ludowej, nazwano czoł­gami Typ 59. Niewątpliwie w Chinach w przy­padku wozów bojo­wych były też sto­so­wane ozna­cze­nia z pre­fik­sem WZ i STZ, ale były nada­wane przez pro­du­centa, a nie użyt­kow­nika. W przy­padku Typu 59 fabryczne ozna­cze­nie, to WZ120.
Podobno wypro­du­ko­wano ok. 10 000 czoł­gów Typ 59 w stop­niowo moder­ni­zo­wa­nych odmia­nach, z czego ponad 2000 wyeks­por­to­wano. Produkcję kon­ty­nu­owano do końca XX wieku, a według nie­któ­rych źró­deł zakoń­czono ją ok. 10 lat temu. Kolejne wer­sje wozów bojo­wych, bazu­jące na radziec­kim T‑54 są ujaw­niane w Chinach do dziś, ale naj­pew­niej jest to oferta moder­ni­za­cyjna, wyma­ga­jąca wyko­rzy­sta­nia kadłu­bów, ukła­dów jezd­nych i innych kom­po­nen­tów wcze­śniej wypro­du­ko­wa­nych wozów. Oferowane na eks­port czołgi nowych wer­sji mogą być prze­bu­do­wy­wane z maszyn, użyt­ko­wa­nych wcze­śniej przez Chińską Armię Ludowo-Wyzwoleńczą (PLA).

Typ 59

Produkowane w Chinach czołgi przez dłu­gie lata nie róż­niły się zewnętrz­nie od póź­nych serii T‑54A, na początku były uzbro­jone w prze­ciw­lot­ni­czy kara­bin maszy­nowy Typ 54 (DSzK), a potem Typ 59, czyli jego chiń­ską kopię, wyróż­nia­jącą się bra­kiem radia­tora na lufie. Ich armata, odpo­wied­nik D‑10TG, była sta­bi­li­zo­wana tylko w płasz­czyź­nie pio­no­wej (jak w T‑54A pro­du­ko­wa­nych w ZSRR do 1957 r.). Za wyma­ga­jące potwier­dze­nia należy uznać infor­ma­cje, że pierw­sze serie chiń­skich czoł­gów w ogóle nie miały sta­bi­li­za­tora (jak wcze­sne T‑54), a nawet elek­trycz­nego napędu obrotu wieży. Niejasna pozo­staje także kwe­stia układu jezd­nego wcze­snych chiń­skich czoł­gów. Nie ma mia­no­wi­cie zdjęć wozów z gąsie­ni­cami o otwar­tych, meta­lo­wych złą­czach, które w ZSRR były stan­dar­dem do 1965 r., a w czoł­gach cze­cho­sło­wac­kich i pol­skich sto­so­wano je jesz­cze dłu­żej. Podobnie jak w przy­padku armat można by domnie­my­wać, że wcze­śniej wypro­du­ko­wane czołgi z cza­sem przy­sto­so­wano do nowych gąsie­nic ze złą­czami gumowo-meta­lo­wymi, ale wyma­ga­łoby to także wymiany kół napę­do­wych i napi­na­ją­cych, co czyni takie, pozor­nie błahe, uspraw­nie­nie dość skom­pli­ko­waną ope­ra­cją.
W latach 80. poja­wiły się zdję­cia czoł­gów, zaopa­trzo­nych w dal­mierz lase­rowy, umiesz­czony w nie­wiel­kim obłym pojem­niku zamo­co­wa­nym nad nasadą lufy. Wozy te miały zawsze rów­nież dodat­kowy, trzeci reflek­tor, umo­co­wany obok włazu kie­rowcy, na lewej półce nad­gą­sie­ni­co­wej. Część z nich otrzy­mała dodat­kowe, nie­wiel­kie skrzynki na lewej półce, a przed­nie porę­cze na wieży prze­su­nięto w górę. Najwyraźniej jed­nak takie udo­sko­na­le­nia nie stały się stan­dar­dem dla wozów tej wer­sji.
Jeszcze rzad­sze są zdję­cia Typu 59 z dwiema poczwór­nymi wyrzut­niami gra­na­tów dym­nych na wieży. Niektóre mają także po pra­wej stro­nie lufy reflek­tor pod­czer­wony, inne – tylko pod­stawę do jego mon­tażu.
Na prze­strzeni ostat­nich 10 lat coraz czę­ściej poja­wiają się foto­gra­fie czoł­gów tego typu zaopa­trzo­nych w zestaw lase­ro­wej imi­ta­cji strze­lań i tra­fień. Nad nasadą lufy jest zamo­co­wana wyrzut­nia imi­ta­cyj­nych ładun­ków piro­tech­nicz­nych, na wieży usta­wiono halo­ge­nową lampę, sygna­li­zu­jącą „tra­fie­nie” przez prze­ciw­nika. Oznacza to, że wozy tej wer­sji są obec­nie coraz czę­ściej uży­wane w jed­nost­kach szkol­nych.
W prze­szło­ści na Typie 59 testo­wano roz­wią­za­nia, które nie weszły naj­wy­raź­niej do pro­duk­cji seryj­nej. Tak było z kom­ple­tem saper­skim, bar­dzo podob­nym do opra­co­wa­nego w Polsce dla wozu S‑69 (sze­rzej na ten temat: WiTH nr spec. 5/2018). Czołg miał z przodu lemiesz, a na tyl­nej czę­ści półek nad­gą­sie­ni­co­wych zamo­co­wano dwa pojem­niki z ładun­kami wydłu­żo­nymi. Były one znacz­nie więk­sze niż pol­skie, co nie zna­czy, że mie­ściły dłuż­sze bądź sil­niej­sze ładunki. Niemal na pewno takie wozy nie były pro­du­ko­wane na więk­szą skalę, być może pozo­stały pro­to­ty­pami.
Nadzwyczaj rzad­kie są zdję­cia chiń­skich czoł­gów przy­sto­so­wa­nych do poko­ny­wa­nia prze­szkód wod­nych po dnie. Można wręcz odnieść wra­że­nie, że przy­tła­cza­jąca więk­szość wozów nie jest do tego zdolna. Komplet wypo­sa­że­nia obej­muje czerp­nię powie­trza (rurę o nie­wiel­kiej śred­nicy) moco­waną w miej­sce pery­skopu dowódcy i rurę ewa­ku­acyjną nad wła­zem ładow­ni­czego. Ta ostat­nia jest inna, niż powszech­nie sto­so­wane na wozach z rodziny T‑54, a mia­no­wi­cie jej dolna część jest ścię­tym stoż­kiem, a górna, cylin­dryczna ma wyraź­nie mniej­szą śred­nicę niż właz.
Niemal rów­nie rzad­kie są foto­gra­fie wozów w wer­sji dowód­czej, wyróż­nia­ją­cych się dodat­kową anteną prę­tową zamo­co­waną w tyl­nej czę­ści stropu wieży. Najprawdopodobniej miały dwie dodat­kowe radio­sta­cje: KF i UKF, ale brak na ich temat jakich­kol­wiek infor­ma­cji.
Według ofi­cjal­nych infor­ma­cji, które w Chinach zda­rzają się nad­zwy­czaj rzadko, czołgi Typ 59 pro­du­ko­wano w Baotou do 1989 r. Nie jest przy tym jasne, czy cho­dzi o czołgi w kon­fi­gu­ra­cji „pod­sta­wo­wej”, nie­mal iden­tyczne z T‑54, czy wozy zmo­der­ni­zo­wane, opi­sane niżej. Nie ulega wąt­pli­wo­ści, że czołgi nie­zmo­der­ni­zo­wane są do dziś sze­roko eks­plo­ato­wane. To pod­sta­wowy, jeśli nie nie­mal jedyny sprzęt pan­cer­nych jed­no­stek szkol­nych, ale i uzbro­je­nie licz­nych dywi­zji zme­cha­ni­zo­wa­nych, a także nie­któ­rych pan­cer­nych. Co cie­kawe, z publi­ko­wa­nych zdjęć wynika, że nie tylko w jed­nost­kach szkol­nych Typ 59 jest eks­plo­ato­wany rów­no­le­gle z now­szymi czoł­gami, zwy­kle Typ 96. Takie roz­wią­za­nie powinno być trak­to­wane jako dale­kie od opti­mum, ale spo­tyka się je i w innych for­ma­cjach chiń­skich, np. w bry­ga­dach prze­ciw­lot­ni­czych wojsk lądo­wych stan­dar­dem jest nad­zwy­czajna pstro­ka­ci­zna sprzętu: armaty kal. 35 i 57 mm, wyrzut­nie rakiet kie­ro­wa­nych kilku typów o róż­nych osią­gach… Wytłumaczeniem takiej „filo­zo­fii” może być cią­gły nie­do­bór w miarę nowo­cze­snego sprzętu. Dlatego np. w pułku czoł­gów począt­kowo tylko jedna kom­pa­nia dys­po­nuje sprzę­tem now­szym, a pozo­stałe uży­wają star­szego. W miarę moż­li­wo­ści prze­zbraja się z cza­sem i stop­niowo kolejne kom­pa­nie.

  • Tomasz Szulc

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE