Chiński lot­ni­sko­wiec Shandong

Shandong, najnowszy lotniskowiec Marynarki Wojennej ChALW, pierwszy zbudowany w ChRL.

Shandong, naj­now­szy lot­ni­sko­wiec Marynarki Wojennej ChALW, pierw­szy zbu­do­wany w ChRL.

Gdy w 1998 r. nie­znana nikomu pry­watna firma Chong Lot z Makau kupiła na Ukrainie za 30 mln USD nie­ukoń­czony ciężki krą­żow­nik lot­ni­czy Wariag (eks-Riga) pro­jektu 1143.6, tylko naj­więksi opty­mi­ści spo­śród zagra­nicz­nych ana­li­ty­ków prze­po­wia­dali, że kie­dyś zasili on Marynarkę Wojenną Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Znacznie powszech­niej przyj­mo­wano, że cho­dzi o stwo­rze­nie kolej­nego „parku roz­rywki” z wyko­rzy­sta­niem wiel­kiego okrętu, tak jak zro­biono z Kijewem i Minskiem pro­jektu 1143, kupio­nymi w Rosji.

Według ofi­cjal­nych infor­ma­cji, Wariag był pozba­wiony układu napę­do­wego, dla­tego nie­któ­rzy snuli egzo­tyczne wizje wyko­rzy­sta­nia jed­nostki jako bez­na­pę­do­wej barki do prób wypo­sa­że­nia spe­cjal­nego: aero­fi­ni­sze­rów, tram­po­liny star­to­wej, a może i wind do samo­lo­tów w inte­re­sie chiń­skiej floty, która kie­dyś – raczej póź­niej niż wcze­śniej – powinna doj­rzeć do budowy wła­snych lot­ni­skow­ców.

W tych roz­wa­ża­niach nie wzięto pod uwagę bar­dzo istot­nego czyn­nika, jakim był dostęp do doku­men­ta­cji tech­nicz­nej okrętu. Chińczycy uzy­skali ją z dwóch źró­deł: peters­bur­skiego biura kon­struk­cyj­nego Niewskoje PKB, gdzie zapro­jek­to­wano okręty rodziny proj. 1143, i Stoczni Czarnomorskiej w Nikołajewie (dziś Mikołajów na Ukrainie), gdzie je zbu­do­wano. Rosjanie sprze­dali doku­men­ta­cję w głę­bo­kim prze­ko­na­niu, że chiń­skie stocz­nie jesz­cze przez dekady nie będą w sta­nie zbu­do­wać tak skom­pli­ko­wa­nego okrętu. Były pod­stawy do takiego rozu­mo­wa­nia – jesz­cze na początku lat 90. naj­więk­szymi okrę­tami powsta­ją­cymi w Chińskiej Republice Ludowej były nisz­czy­ciele proj. 051 – jed­nostki na pozio­mie tech­nicz­nym jed­no­stek radziec­kich z początku lat 50. Natomiast Ukraińcom było w ogóle wszystko jedno – nie pla­no­wali budowy okrę­tów podob­nej wiel­ko­ści dla wła­snych potrzeb, a szanse na ich eks­port wyda­wały się wtedy (i dziś) równe zeru.

Dzięki tej doku­men­ta­cji chiń­scy inży­nie­ro­wie nie musieli żmud­nie odtwa­rzać dzie­siąt­ków tysięcy skom­pli­ko­wa­nych rysun­ków w opar­ciu o nie­do­koń­czoną kon­struk­cję Wariaga. Proces „wstecz­nego pro­jek­to­wa­nia” (reverse engi­ne­ering) tak wiel­kiej i zło­żo­nej kon­struk­cji zająłby wiele lat, a dopiero potem można byłoby przy­stą­pić do odbu­dowy okrętu. Bardzo poważ­nym pro­ble­mem byłyby także: opra­co­wa­nie, budowa, prze­te­sto­wa­nie i wresz­cie mon­taż układu napę­do­wego. Z cza­sem oka­zało się, że ten ostatni kło­pot nie ist­niał od początku, gdyż na lot­ni­skowcu siłow­nia została zain­sta­lo­wana jesz­cze za cza­sów ist­nie­nia ZSRR.

Liaoning widziany z lotu ptaka od strony rufy.

Liaoning widziany z lotu ptaka od strony rufy.

Pierwszy lot­ni­sko­wiec

Po sze­regu pery­pe­tii okręt opu­ścił port w Mikołajowie pod koniec 2001 r. i w marcu następ­nego roku dotarł do chiń­skiego Dalianu. Postępy prac remon­to­wych przy Wariagu, pro­wa­dzo­nych od 2005 r., był począt­kowo nie­wiel­kie, ale osta­tecz­nie okręt był gotowy do prób mor­skich już w 2011 r. Został zmo­der­ni­zo­wany i dopro­wa­dzony do peł­nej spraw­no­ści oraz – jakoby – goto­wo­ści bojo­wej. Jest wpraw­dzie sła­biej uzbro­jony, gdyż zde­mon­to­wano pod­po­kła­dowe wyrzut­nie SM-233A poci­sków prze­ciw­o­krę­to­wych 3M45 sys­temu P‑700 Granit, bate­rie poci­sków prze­ciw­lot­ni­czych 3M330 sys­temu 3S95 Kinżał zastą­piono czte­rema znacz­nie lżej­szymi, osiem­na­sto­pro­wad­ni­co­wymi HHQ-10 z rakie­tami o zasięgu 6 km (odpo­wied­nik RIM-116 RAM), a zamiast ośmiu zesta­wów rakie­towo-arty­le­ryj­skich 3M87 Kortik zamon­to­wano tylko trzy arty­le­ryj­skie zestawy H/PJ-11 z poje­dyn­czymi, jede­na­sto­lu­fo­wymi (sic!) 30 mm arma­tami rota­cyj­nymi.

Nieco więk­szy jest za to pod­po­kła­dowy han­gar (w ory­gi­nale miał wymiary 153×26×7,2 m), czyli pla­no­wana dla Wariaga mak­sy­malna liczba 44 samo­lo­tów Su-33 mogłaby zostać jesz­cze nieco zwięk­szona. Półoficjalne źró­dła chiń­skie mówią o mak­sy­mal­nie 50 myśliw­cach, z czego 15 mia­łoby stale znaj­do­wać się na pokła­dzie, pod­czas gdy stan­dar­dowa liczba ma nie prze­kra­czać 35 sztuk.

Zmieniono nieco kon­struk­cję nad­bu­dówki, przy­sto­so­wu­jąc ją do insta­la­cji wbu­do­wa­nych anten ścia­no­wych sys­temu radio­lo­ka­cyj­nego typu 346. Było to powro­tem do wcze­śniej­szego radziec­kiego roz­wią­za­nia, gdyż na poprzed­niku Wariaga – cięż­kim krą­żow­niku lot­ni­czym proj. 1143.5 Admirał Fłota Sowietskowo Sojuza Kuzniecow zain­sta­lo­wano takie anteny sys­temu Mars-Passat, ale radziecka mary­narka nie była z niego zado­wo­lona i na kolej­nym okrę­cie zastą­piono je sys­te­mem Forum z kla­sycz­nymi, obro­to­wymi ante­nami (inte­gro­wał sta­cję MR-650 Podbieriezowik i dwie MR-750 Friegat-2M). Nie zain­sta­lo­wano także sys­temu radio­tech­nicz­nego wspo­ma­ga­nia lądo­wa­nia Riezistor z ante­nami w cha­rak­te­ry­stycz­nej dla ostat­nich radziec­kich okrę­tów lot­ni­czych cylin­drycz­nej osło­nie die­lek­trycz­nej na szczy­cie nad­bu­dówki.

Radar typu 346 pra­cuje w paśmie S i jest połą­czony ze znacz­nie mniej­szą anteną, emi­tu­jącą w paśmie C, współ­pra­cu­jącą z sys­te­mami prze­ciw­lot­ni­czymi (jest to istotne dla dys­po­nu­ją­cych nimi nisz­czy­cieli, a nie­po­trzebne dla lot­ni­skowca). W Internecie można zna­leźć szcze­gó­łową histo­rię opra­co­wa­nia tego radaru wraz z licz­nymi nazwi­skami jego twór­ców. Problem polega jed­nak na tym, że podob­nie, jak wiele „czy­sto chiń­skich” kon­struk­cji mili­tar­nych, także i ten radar powstał za gra­nicą, a kon­kret­nie na Ukrainie, na bazie Mars-Passata.

W czerwcu 2011 r. po raz pierw­szy potwier­dzono ofi­cjal­nie, że remon­to­wany lot­ni­sko­wiec zosta­nie włą­czony w skład chiń­skiej floty. Próby prze­bie­gały spraw­nie i 25 wrze­śnia 2012 r., w obec­no­ści ówcze­snego pre­zy­denta Hu Jintao, na lot­ni­skowcu pod­nie­siono ban­derę nada­jąc mu imię Liaoning i numer bur­towy 16. Liaoning to nazwa chiń­skiej pro­win­cji w pobliżu gra­nicy z Koreańską Republiką Ludowo-Demokratyczną. To w niej znaj­duje się wielka stocz­nia w Dalian, gdzie okręt był remon­to­wany.

Służba lot­ni­skowca jest, jak dotąd, typowa dla wielu jed­no­stek chiń­skich, czyli nie­zbyt inten­sywna. Liaoning bazuje w Qingdao na pół­wy­spie Szantung, ale wypływa w morze rela­tyw­nie rzadko i w zagra­nicz­nych mediach regu­lar­nie poja­wiają się spe­ku­la­cje na temat jego ogra­ni­czo­nej goto­wo­ści bojo­wej. Samoloty wyko­nują loty głów­nie z lądu i nie jest to lot­ni­sko w ośrodku doświad­czal­nym CFTE w Xian, gdzie zbu­do­wano peł­no­wy­mia­rową tram­po­linę i pas do lądo­wa­nia z aero­fi­ni­sze­rami. Nie jest także wyko­rzy­sty­wane lot­ni­sko w Tujiatang koło Szanghaju, gdzie powstała roz­le­gła insta­la­cja, która może słu­żyć do prób kata­pulty paro­wej. Jej kon­struk­cja mia­łaby być sko­pio­wana z kata­pult eks­au­stra­lij­skiego lot­ni­skowca HMAS Melbourne sprze­da­nego na złom do Chin w 1985 r. ze spraw­nym wypo­sa­że­niem pokła­do­wym (!).

Liaoning nie odbył dotąd ani jed­nego dłuż­szego rejsu na odle­glej­sze akweny, nie uczest­ni­czył we wspól­nych ćwi­cze­niach z okrę­tami zagra­nicz­nymi itd. Według nie­po­twier­dzo­nych infor­ma­cji, co naj­mniej do 2018 r. nie został włą­czony w struk­tury MW ChALW i słu­żył do celów doświad­czal­nych oraz szko­le­nia. W sierp­niu 2018 r. został skie­ro­wany do Dalian w celu odby­cia remontu. Prace trwały do 20 stycz­nia 2019 r., a w ich wyniku wpro­wa­dzono także kosme­tyczne zmiany w wypo­sa­że­niu elek­tro­nicz­nym – zde­mon­to­wano m.in. dwa radary nawi­ga­cyjne. Niektóre opra­co­wa­nia podają, że po remon­cie został włą­czony w skład jed­nego ze związ­ków ope­ra­cyj­nych floty, ale nie zostało to w żaden spo­sób potwier­dzone.

Drugi lot­ni­sko­wiec

Po roz­po­czę­ciu prac na Wariagu stało się jasne, że wła­dze Chin zde­cy­do­wały o impo­nu­ją­cej roz­bu­do­wie MW ChALW. Do końca lat 80. była to struk­tura, dosto­so­wana do dzia­łań przy­brzeż­nych – jed­nostki o więk­szej dziel­no­ści mor­skiej i auto­no­micz­no­ści sta­no­wiły zde­cy­do­waną mniej­szość, a ich zada­niem w przy­padku kon­fliktu miało być co naj­wy­żej blo­ko­wa­nie Tajwanu, nie brano przy tym zapewne pod uwagę kon­fron­ta­cji z US Navy, a jedy­nie z siłami mor­skimi „zbun­to­wa­nej pro­win­cji”. Lata 90. to zakup pierw­szych nowo­cze­snych okrę­tów pod­wod­nych i nisz­czy­cieli w Rosji, a także zamó­wie­nie w niej pro­jek­tów per­spek­ty­wicz­nej fre­gaty oraz nisz­czy­ciela i dłu­go­ter­mi­nowy kon­trakt na dostawy uzbro­je­nia, a także elek­tro­niki okrę­to­wej.

Najtajniejszą czę­ścią tego pakietu umów była dostawa siłowni do ato­mo­wych okrę­tów pod­wod­nych nowej gene­ra­cji. Nawet jed­nak wtedy wizja rychłego wej­ścia do służby chiń­skich lot­ni­skow­ców wyda­wała się zupeł­nie nie­re­alna. Warto jed­nak pamię­tać, że chiń­scy poli­tycy nie muszą kie­ro­wać się typową dla demo­kra­cji zachod­nich zasadą, że podej­mo­wane decy­zje powinny przy­no­sić skutki nie póź­niej, niż przed koń­cem dru­giej kaden­cji (czyli 810 lat od ich pod­ję­cia), aby zagwa­ran­to­wały wize­run­kową korzyść pod­czas kolej­nych wybo­rów. Dlatego ich plany się­gają czę­sto w znacz­nie dal­szą przy­szłość, a ich skutki mogą być począt­kowo nie­mal nie­wi­doczne.

  • Tomasz Szulc

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE