Cedynia 1945

Członkowie Volkssturmu uzbrojeni w karabin maszynowy MG-42 kal. 7,92 mm; 15 lutego 1945 r.

Członkowie Volkssturmu uzbro­jeni w kara­bin maszy­nowy MG-42 kal. 7,92 mm; 15 lutego 1945 r.

Niemieckie przed­mo­ście w zakolu Odry pod Cedynią powstało na sku­tek sku­pie­nia wysiłku wojsk sowiec­kich na dwóch roz­bież­nych kie­run­kach: pod Pyrzycami, gdzie skon­cen­tro­wała się 2. Armia Pancerna Gwardii, fron­tem na pół­noc prze­ciw woj­skom nie­miec­kim kon­cen­tru­ją­cym się w rejo­nie Szczecin-Dąbia oraz pod Kienitz i Kostrzynem, gdzie 5. Armia Uderzeniowa i 8. Armia Gwardii utwo­rzyły stra­te­gicz­nie ważne przy­czółki na lewym brzegu Odry. W efek­cie pod Cedynią zabra­kło sił zdol­nych kon­tro­lo­wać teren na pra­wym brzegu Odry. Sytuację tę wyko­rzy­stali Niemcy, któ­rzy gorącz­kowo odbu­do­wy­wali linie frontu nad Odrą.

W nocy z 12 lutego odci­nek frontu od Starej Odry do Schwedt zaczęły obsa­dzać pod­od­działy 1. Dywizji Morskiej. Wobec bier­no­ści strony sowiec­kiej, na prawy brzeg Odry prze­gru­po­wał się 310. i 316. bata­lion ze składu 4. pułku mor­skiego 1. Dywizji Morskiej. Kompanie pie­choty w sile 80 – 100 ludzi umoc­niły się we wsiach Osinów Dolny – Cedynia – Stary Kostrzynek – Stara Rudnica.
Na sku­tek roz­woju sytu­acji pod Kienitz i Kostrzynem Sowietom zabra­kło sił, które można by było prze­rzu­cić w rejon Cedyni. W tej sytu­acji roz­kaz do wyj­ścia nad Odrę otrzy­mała 82. Dywizja Strzelców (DS), która nacie­rała w awan­gar­dzie 61. Armii, prze­cho­dząc tym samym w ope­ra­cyjne pod­po­rząd­ko­wa­nie dowódz­twa 5. Armii Uderzeniowej. Dywizja dzia­łała w izo­la­cji od jed­no­stek macie­rzy­stej armii, z roz­cią­gnię­tymi liniami zaopa­trze­nia, toteż nie była w sta­nie pod­jąć dzia­łań zaczep­nych prze­ciwko obroń­com przed­mo­ścia. Dopiero inter­wen­cja dowódz­twa 2. Armii Pancernej Gwardii pozwo­liła na opa­no­wa­nie Cedyni. Wieczorem 5 lutego mia­sto zostało zdo­byte przez żoł­nie­rzy. pułku moto­cy­klo­wego gwar­dii z 2. Armii Pancernej Gwardii.

Pomimo utraty Cedyni, mary­na­rze z 1. Dywizji Morskiej zdo­łali umoc­nić przy­czó­łek na tyle mocno, że kolejne dzia­ła­nia zaczepne 82. DS podej­mo­wane w dru­giej poło­wie lutego nie dały zna­czą­cych suk­ce­sów tere­no­wych. 310. i 316. bata­lion mor­ski bro­niły przed­mo­ścia cedyńskiego5 przez mie­siąc. W nocy z 67 marca 1945 r. mary­na­rze zostali zlu­zo­wani przez nowo utwo­rzony zwią­zek tak­tyczny SS-Kampfgruppe „Solar” pod dowódz­twem SS-Hauptsturmführer Siegfrieda Miliusa, który pod­le­gał ope­ra­cyj­nie 610. Dywizji Specjalnej. Według mel­dunku z 27 lutego skład SS-Kampfgruppe „Solar” przed­sta­wiał się nastę­pu­jąco:

  • Sztab liczący 29 żoł­nie­rzy uzbro­jo­nych w 8 rkm;
  • 600. bata­lion strzel­ców spa­do­chro­no­wych SS, liczący 689 żoł­nie­rzy uzbro­jo­nych w 54 rkm, 4 ckm, 3 moź­dzie­rze 80 mm, 3 armaty ppanc 75 mm, 6 dział pie­choty 75 mm, 4 działka plot;
  • bata­lion SS-Jagdverband „Mitte” liczący 680 żoł­nie­rzy uzbro­jo­nych w 45 rkm, 2 ckm, 5 moź­dzie­rzy 120 mm, 3 armaty ppanc 75 mm, 5 dział pie­choty 75 mm oraz 12 moź­dzie­rzy 50 mm;
  • oddział SS „Schwedt” w sile 208 żoł­nie­rzy skła­da­jący się z kom­pa­nii trans­por­te­rów opan­ce­rzo­nych (11 pojaz­dów), kom­pa­nii samo­cho­dów pan­cer­nych (4 samo­chody) oraz kom­pa­nii kola­rzy uzbro­jo­nych w 22 rkm;
  • kom­pa­nia strzel­ców wybo­ro­wych w sile 44 żoł­nie­rzy;
  • kom­pa­nia cięż­kich dział pie­choty SS licząca 153 ludzi i 6 dział 150 mm;
  • kom­pa­nia łącz­no­ści licząca 164 ludzi.

Łącznie, na początku marca, grupa bojowa liczyła 1983 ludzi uzbro­jo­nych w 135 kara­bi­nów maszy­no­wych, 20 moź­dzie­rzy, 6 armat ppanc, 16 dział pie­choty, 10 dzia­łek plot, 11 trans­por­te­rów opan­ce­rzo­nych i 4 samo­chody pan­cerne.
23 marca 1945 r. załoga przy­czółka została wzmoc­niona przez 2. kom­pa­nię mar­szową sfor­mo­waną w Bad Freienwalde z przy­pad­ko­wych żoł­nie­rzy zatrzy­my­wa­nych przez żan­dar­mów z SS. Jednostka liczyła 120 ludzi uzbro­jo­nych w kara­biny, kara­binki sztur­mowe i Panzerfausty. Kompania poko­nała Odrę z pomocą łódek i moto­ró­wek, a następ­nie została pod­po­rząd­ko­wana dowódcy 600. bata­lionu strzel­ców spa­do­chro­no­wych SS. Dodatkowo na rzecz SS-Kampfgruppe „Solar” dzia­łały 3 – 4 działa pan­cerne StuG III ze składu 184. Brygady Dział Szturmowych. Obrońcy mogli rów­nież liczyć na wspar­cie bate­rii arty­le­rii i plot zaj­mu­ją­cych sta­no­wi­ska na lewym brzegu Odry.

Warto dodać, że żoł­nie­rze 600. bata­lionu strzel­ców spa­do­chro­no­wych SS zasły­nęli w cza­sie bitwy w Ardenach, kiedy to prze­brani w ame­ry­kań­skie mun­dury weszli w skład 150. Brygady Pancernej pod dowódz­twem osła­wio­nego SS-Obersturmbannführera Otto Skorzenego, sam bata­lion zaś „debiu­to­wał” pod­czas ope­ra­cji „Panzerfaust”, która pozwo­liła na oba­le­nie regenta Królestwa Węgier – admi­rała Miklósa Horthy’ego. Również kom­pa­nia z SS-Jagdverband „Mitte” wal­czyła w Ardenach w skła­dzie 150. Brygady Pancernej. Obie jed­nostki można uznać za eli­tarne, gdyż rekru­to­wały się z ochot­ni­ków posia­da­ją­cych doświad­cze­nie bojowe i brały udział w ope­ra­cjach o cha­rak­te­rze spe­cjal­nym. Symptomatyczne jest to, że dwa tak wybo­rowe bata­liony zostały użyte pod Cedynią jako zwy­kła pie­chota w warun­kach zbli­żo­nych z tych zna­nych z frontu zachod­niego I wojny świa­to­wej.

Stanowisko dowo­dze­nia SS-Kampfgruppe „Solar” przy­go­to­wano pomię­dzy Starym Kostrzynkiem a sta­cją kole­jową Stary Kostrzynek. Na pra­wym skrzy­dle nie­miec­kiej obrony, naprze­ciw Starej Rudnicy umoc­nił się 600. bata­lion strzel­ców spa­do­chro­no­wych SS, SS-Jagdverband „Mitte” zaś bro­nił wzgó­rza 60,0 na lewym skrzy­dle frontu. Oddział SS „Schwedt” sta­no­wił odwód dowódcy grupy.

Uzbrojeni w ręczne granatniki przeciwpancerne Panzerfaust żołnierze 1. Dywizji Morskiej nad Odrą. Kadr z niemieckiego filmu propagandowego.

Uzbrojeni w ręczne gra­nat­niki prze­ciw­pan­cerne Panzerfaust żoł­nie­rze 1. Dywizji Morskiej nad Odrą. Kadr z nie­miec­kiego filmu pro­pa­gan­do­wego.

Teren, w któ­rym bro­nili się Niemcy jest lekko pofał­do­wany i pozba­wiony cech szcze­gól­nie sprzy­ja­ją­cych obro­nie, dla­tego też obrońcy cały czas roz­bu­do­wy­wali sys­tem głę­bo­kich umoc­nień polo­wych i schro­nów. W ramach przy­go­to­wań do obrony sape­rzy roz­ko­pali wały prze­ciw­po­wo­dziowe i spię­trzyli wody Odry, tak że obszar mię­dzy Osinowem Dolnym a rzeką oraz tereny na połu­dnie od szosy Stary Kostrzynek – Stara Rudnica został cał­ko­wi­cie zalany wodą. W efek­cie linia stycz­no­ści z woj­skami sowiec­kimi wyno­siła nieco ponad 3,5 km, zaś powierzch­nia nie prze­kra­czała 15 km2. 9 marca 1945 r. zabłą­kany sowiecki gra­nat arty­le­ryj­ski spo­wo­do­wał eks­plo­zję ładun­ków wybu­cho­wych pod­ło­żo­nych pod mostem przez Odrę. Dwa przę­sła mostu runęły do wody. Niemiecki przy­czó­łek został odcięty od zaple­cza. Dopiero pod koniec marca udało się nie­miec­kim sape­rom zbu­do­wać pro­wi­zo­ryczną kładkę w opar­ciu o resztki zawa­lo­nej kon­struk­cji mostu.

Nie ma pew­no­ści na jakie korzy­ści ope­ra­cyjne liczyło dowódz­two Grupy Armii „Wisła” decy­du­jąc się na upo­rczywą obronę przy­czół­ków. Prawdopodobnie Himmler zało­żył, że ich ist­nie­nie na pra­wym brzegu Odry opóźni ofen­sywę Armii Czerwonej na Berlin. Ponadto upo­rczywa obrona pod Schwedt i Cedynią uspra­wie­dli­wiała jego decy­zję o skie­ro­wa­niu jed­no­stek o cha­rak­te­rze spe­cjal­nym na front w roli zwy­kłej pie­choty.

Sytuacja ope­ra­cyjna 1. FB na początku lutego 1945 r. nie pozwo­liła na zli­kwi­do­wa­nie nie­miec­kiego przed­mo­ścia pod Cedynią. Dla marsz. Żukowa pierw­szo­rzędne zna­cze­nie miały wła­sne przy­czółki utwo­rzone pod Kienitz i Kostrzynem. Ich utrzy­ma­nie stwa­rzało bez­po­śred­nie zagro­że­nie dla Berlina. Ponadto skom­pli­ko­wała się sytu­acja pra­wego skrzy­dła frontu, które na sku­tek powol­nego mar­szu jed­no­stek 1. Armii WP oraz sowiec­kich 47. i 61. Armii roz­cią­gnęło się na dystan­sie 180 km. Dowódca frontu z nie­po­ko­jem obser­wo­wał kon­cen­tra­cję wojsk nie­miec­kich w rejo­nie Szczecin-Dąbia, oba­wia­jąc się zwrotu zaczep­nego z tego kie­runku. W świe­tle powyż­szego, fakt utrzy­my­wa­nia przez Niemców nie­wiel­kiego przy­czółka nie wzbu­dzał więk­szych obaw. Obszar przed­mo­ścia był zbyt mały, aby wypro­wa­dzić z niego natar­cie o cha­rak­te­rze ope­ra­cyj­nym, toteż marsz. Żukow zde­cy­do­wał się blo­ko­wać je do czasu osta­tecz­nej roz­prawy z pomor­skim zgru­po­wa­niem wojsk nie­miec­kich.

Możliwość likwi­da­cji przy­czółka pod Cedynią poja­wiła się dopiero 20 marca 1945 r. z chwilą znisz­cze­nia nie­miec­kiego przed­mo­ścia w rejo­nie Szczecin-Dąbia (ope­ra­cja alt­dam­ska). Marsz. Żukow myślał już o zbli­ża­ją­cej się wiel­kimi kro­kami ope­ra­cji ber­liń­skiej, a obec­ność żoł­nie­rzy nie­miec­kich na pra­wym brzegu Odry kom­pli­ko­wała kon­cen­tra­cję wła­snych wojsk przed osta­teczną ofen­sywą. Operację likwi­da­cji jed­no­stek nie­miec­kich pod Cedynią miały prze­pro­wa­dzić woj­ska 47. Armii, któ­rej to pod­po­rząd­ko­wano 82. DS. W związku z tym, że Niemcy przez ostat­nie pół­to­rej mie­siąca sil­nie umoc­nili obszar przed­mo­ścia, dowódz­two 47. Armii otrzy­mało do dys­po­zy­cji potężne wspar­cie arty­le­ryj­skie. Jedną z jed­no­stek, które miały uczest­ni­czyć w bitwie pod Cedynią była 1. Samodzielna Brygada Moździerzy Ludowego Wojska Polskiego (LWP).

Polska bry­gada moź­dzie­rzy?

Historia arty­le­ryj­skiego związku tak­tycz­nego LWP, jakim była 1. Samodzielna Brygada Moździerzy (SBM), jest pod wie­loma wzglę­dami nie­ty­powa.

1. SBM była jedy­nym tego rodzaju związ­kiem bojo­wym w LWP w okre­sie II wojny świa­to­wej. Istniały co prawda tego typu pod­od­działy moź­dzie­rzy, ale nie było dru­giej bry­gady, w któ­rej sku­piono by pod jed­nym dowódz­twem aż 144 moź­dzie­rze 120 mm. Brygady moź­dzie­rzy były rzad­ko­ścią także w Armii Czerwonej. Brygada była rów­nież jedy­nym związ­kiem tak­tycz­nym LWP, który cały swój szlak bojowy, poprzez Pomorze Zachodnie aż po Berlin i Łabę, prze­szedł w skła­dzie wojsk sowiec­kich. Krótko mówiąc, po sfor­mo­wa­niu na ziemi pod­la­skiej bry­gada wyszła ze składu arty­le­ryj­skich związ­ków tak­tycz­nych LWP i zna­la­zła się wśród związ­ków Armii Sowieckiej i nigdy nie wsparła swym ogniem pol­skich pie­chu­rów.

1. Samodzielna Brygada Moździerzy została utwo­rzona na pod­sta­wie zało­żeń nor­ma­tywno-eta­to­wych sowiec­kiej arty­le­rii. Przydatność tego typu bry­gad została potwier­dzona w cza­sie dzia­łań bojo­wych w róż­no­rod­nych warun­kach na fron­cie wschod­nim. Brygada sfor­mo­wana została na pod­sta­wie roz­kazu nr 8 Naczelnego Dowódcy LWP z 20 sierp­nia 1944 r., jako jed­nostka arty­le­rii odwodu Naczelnego Dowództwa.

W skład 1. SBM wcho­dziły: dowódz­two i sztab wraz z bate­rią dowo­dze­nia, 5., 8., 10. i 11. pułk moź­dzie­rzy, 13. park arty­le­ryj­ski i oddział infor­ma­cji woj­sko­wej. Dowództwo bry­gady zostało sfor­mo­wane według etatu nr 08535, pułki moź­dzie­rzy według etatu nr 08510, park arty­le­ryj­ski zaś według etatu nr 08536.

Każdy pułk moź­dzie­rzy (pm) skła­dał się z dowódz­twa i sztabu, dwóch dywi­zjo­nów moź­dzie­rzy i parku arty­le­ryj­skiego. Każdy dywi­zjon moź­dzie­rzy skła­dał się z plu­tonu dowo­dze­nia i dwóch plu­to­nów ognio­wych (każdy po trzy moź­dzie­rze). Etatowo pułk two­rzyło 596 ludzi (73 ofi­ce­rów, 152 pod­ofi­ce­rów, 377 kano­nie­rów) oraz sprzętu w postaci 36 moź­dzie­rzy, 36 rusz­nic prze­ciw­pan­cer­nych i 97 samo­cho­dów. Według wymie­nio­nych eta­tów, po dołą­cze­niu dusz­pa­ster­stwa woj­sko­wego, dodat­ko­wych sta­no­wisk dla lek­to­rów i tłu­ma­czy, bry­gada liczyła 2651 ludzi (315 ofi­ce­rów, 757 pod­ofi­ce­rów i 1579 sze­re­gow­ców). Podstawowe uzbro­je­nie jed­nostki sta­no­wiły moź­dzie­rze 120 mm wz. 38. Ponadto według etatu bry­gada była uzbro­jona w 144 rusz­nice ppanc i 1375 kara­bi­nów. Transport jed­no­stce zapew­niało 412 samo­cho­dów. Park samo­cho­dowy skła­dał się z cię­ża­ró­wek GAZ-AA i ZiS-5 oraz samo­cho­dów tere­no­wych Dodge WC-51/52, które uży­wano do holo­wa­nia moź­dzie­rzy.

Faktycznie for­mo­wa­nie bry­gady roz­po­częło się na początku wrze­śnia 1944 r. w rejo­nie Siedlec. Sztab bry­gady i 11. pm ulo­ko­wał się w Mokobodach. Wieś Kisielany Kuce została gar­ni­zo­nem 5. pm i 13. parku arty­le­ryj­skiego. Również kwa­ter­mi­strzo­stwo bry­gady zosta­wiło w Kisielanach swoje tabory z zaopa­trze­niem. Z kolei 10. pm zain­sta­lo­wał się w Osinach Dolnych, a 8. pm wybrał Dmochy. Tym samym w począt­ko­wej fazie for­mo­wa­nia pułki roz­lo­ko­wały się w pro­mie­niu 21 km wokół wsi Mokobody, co nega­tyw­nie wpły­wało na pro­ces for­mo­wa­nia.

Dowództwo nad jed­nostką objął Rosjanin – płk Wasilij Jurin, doświad­czony ofi­cer arty­le­rii Armii Czerwonej, który wcze­śniej dowo­dził sowiec­kim 210. pm 21. SBM. Zastępcą dowódcy ds. poli­tyczno-wycho­waw­czych został Polak – por. Feliks Wojtowicz.

1. SBM w 40% została sfor­mo­wana z żoł­nie­rzy pobo­ro­wych wcie­lo­nych do woj­ska z tere­nów opa­no­wa­nych przez Armię Czerwoną. Znaczny odse­tek sta­no­wili dwu­dzie­sto­kil­ku­letni chłopi z mazo­wiec­kich i pod­la­skich wio­sek. W zacho­wa­nych imien­nych spi­sach kadry dowód­czej i żoł­nie­rzy czę­sto prze­wi­jają się takie miej­sco­wo­ści jak: Jadów, Nowiniki, Stojadł, Szewnica, Tłuszcz, Urle, Węgrów, Wilczaniec, Zawiszyn… . Co naj­mniej 300 z nich słu­żyło wcze­śniej w Armii Krajowej. Reszta żoł­nie­rzy rekru­to­wała się z kre­sów wschod­nich, któ­rzy prze­waż­nie byli starsi wie­kiem. Kadra ofi­cer­ska w 90 – 85% skła­dała się z ofi­ce­rów sowiec­kich. W paź­dzier­niku 1944 r. na 154 ofi­ce­rów arty­le­rii 134 było naro­do­wo­ści rosyj­skiej, 9 ukra­iń­skiej, 7 bia­ło­ru­skiej i tylko 4 pol­skiej.

Oficerowie przy­byli z ZSRS posia­dali duże doświad­cze­nie bojowe i byli prze­ko­nani o swo­jej war­to­ści. Od początku sta­rali się prze­by­wać w obrę­bie wła­snego kręgu naro­do­wo­ścio­wego, two­rząc her­me­tyczną grupę. Polskim żoł­nie­rzom poświę­cali tylko tyle czasu, ile wyma­gały tego warunki służby. Sowieci nie stro­nili od bie­siad i alko­holu, a dys­cy­plina woj­skowa nie była ich naj­sil­niej­szą stroną. Tylko w jed­nym roz­ka­zie dowódcy bry­gady z 31 paź­dzier­nika 1944 r. wymie­nia się 10 kar dys­cy­pli­nar­nych. Wachlarz prze­wi­nień był sze­roki: znie­wa­ża­nie prze­ło­żo­nych, ordy­narne zacho­wa­nie się w obec­no­ści star­szych ofi­ce­rów, zanie­dby­wa­nie obo­wiąz­ków służ­bo­wych, natar­czywe uwo­dze­nie zatrud­nio­nych w bry­ga­dzie kobiet, roz­bi­cie samo­chodu w sta­nie nie­trzeź­wym, itp.
Osobną grupę sta­no­wili ofi­ce­ro­wie infor­ma­cji woj­sko­wej – kontr­wy­wiadu. Swoją dzia­łal­ność opie­rali na destruk­cyj­nym wpły­wie stra­chu, jaki sta­rali się zaszcze­pić wśród wąt­pią­cych we wła­dzę ludową. Kadry w tym pio­nie rekru­to­wały się z sze­re­gów sowiec­kich lub Polaków, któ­rzy poszli na współ­pracę z NKWD. Oficerowie infor­ma­cji nie liczyli się w bry­ga­dzie prak­tycz­nie z nikim i z niczym. Raporty i mel­dunki o sta­nie nastro­jów w każ­dym z ogniw bry­gady, nawet tych naj­drob­niej­szych, tra­fiały poza wie­dzą dowódz­twa do wydzia­łów i zarzą­dów Informacji Wojskowej WP.
Por. Feliks Wojtowicz, zastępca dowódcy bry­gady ds. poli­tyczno-wycho­waw­czych, tak scha­rak­te­ry­zo­wał ten pion w jed­nym ze swo­ich mel­dun­ków: Oficerowie Informacji w bry­ga­dzie nad­uży­wają wła­dzy, stra­szą, zamy­kają z puł­ków żoł­nie­rzy bez przy­czyny. Twierdzą, że nikomu się nie pod­po­rząd­kują. Aparat poli­tyczno-wycho­waw­czy bry­gady uwa­żają za zbędny balast. Odgrażają się, że jesz­cze zoba­czymy, co to zna­czą sta­rzy cze­ki­ści. Dużo piją i cią­gle wygra­żają rewol­we­rem. Oficerów poli­tycz­nych w puł­kach mają za mło­ko­sów. Warto jesz­cze dodać, że ofi­ce­ro­wie infor­ma­cji woj­sko­wej z całą bez­względ­no­ścią tro­pili byłych żoł­nie­rzy AK, pod byle pre­tek­stem aresz­tu­jąc ich i prze­ka­zu­jąc pro­ku­ra­tu­rze woj­sko­wej. Wydziałem Informacji Wojskowej w bry­ga­dzie kie­ro­wał kpt. Siemion Konaczenkow, a następ­nie Gabriel Śliwko.

Fakt, że nie­mal cały kor­pus ofi­cer­ski bry­gady two­rzony był przez Rosjan, a ofi­ce­ro­wie infor­ma­cji woj­sko­wej byli gwa­ran­tem lojal­no­ści jed­nostki wobec władz ZSRS powo­duje, że dopusz­czalne jest trak­to­wa­nie 1. SBM jako jed­nostki pol­sko-sowiec­kiej.

Formalnie for­mo­wa­nie 1. SBM zostało zakoń­czone 7 stycz­nia 1945 r. 20 lutego w bry­ga­dzie słu­żyło 2442 ludzi z 2651 prze­wi­dzia­nych eta­tem (278 ofi­ce­rów, 515 pod­ofi­ce­rów i 1649 sze­re­gow­ców). Jednostka posia­dała kom­plet uzbro­je­nia, przy­rzą­dów obser­wa­cyj­nych i innego wypo­sa­że­nia. Do peł­nego etatu bra­ko­wało jedy­nie samo­cho­dów 140 samo­cho­dów, co ozna­cza, że jed­nostka dys­po­no­wała jedy­nie 56% z prze­wi­dzia­nych środ­ków trans­portu. Praktycznie ładow­ność jaka pozo­sta­wała do dys­po­zy­cji była jesz­cze mniej­sza, gdyż część cię­ża­ró­wek prze­by­wała w napra­wie na sku­tek uste­rek i zuży­cia eks­plo­ata­cyj­nego. Pomimo bra­ków w parku samo­cho­do­wym 1. SBM była jed­nostką w pełni zmo­to­ry­zo­waną, zdolną do szyb­kiej zmiany dys­lo­ka­cji. 144 moź­dzie­rze 120 mm czy­niły z bry­gady war­to­ściową jed­nostkę dys­po­nu­jącą dużą siłą ognia.

Działo pancerne Sturmgeschutz III Ausf. G nad Odrą. Kadr z niemieckiego filmu propagandowego.

Działo pan­cerne Sturmgeschutz III Ausf. G nad Odrą. Kadr z nie­miec­kiego filmu propagandowego.29 stycz­nia 1945 r. 1. SBM otrzy­mała roz­kaz do prze­gru­po­wa­nia z rejonu Siedlec do miej­sco­wo­ści Piątek poło­żo­nej na połu­dnie od Kutna. Przemarsz zakoń­czył się 9 lutego 1945 r. W nowym rejo­nie roz­lo­ko­wa­nia żoł­nie­rze bry­gady kon­ty­nu­owali szko­le­nie, pod­czas gdy apa­rat poli­tyczno-wycho­waw­czy sku­pił się na agi­ta­cji pro­pa­gan­do­wej wśród miej­sco­wej lud­no­ści. Zgodnie z pla­nem for­mo­wa­nia okres szko­le­nia miał wynieść pół­to­rej mie­siąca. Ze względu na trud­no­ści mate­rialne czas ten wydłu­żył się do 3 mie­sięcy, w trak­cie któ­rych prze­pro­wa­dzono 5 ostrych strze­lań.

Dużym pro­blem dla dowódz­twa bry­gady były dezer­cje. Tylko w okre­sie w okre­sie Świat Bożego Narodzenia i Nowego Roku zde­zer­te­ro­wało 37 żoł­nie­rzy. Żołnierze ucie­kali z powodu nie naj­lep­szych warun­ków byto­wych i kiep­skiego wyży­wie­nia. Największą bolączką bry­gady był brak obu­wia dla ponad 300 żoł­nie­rzy, któ­rzy cho­dzili prak­tycz­nie boso. Ponadto bra­ko­wało cie­plej bie­li­zny i odzieży zimo­wej. Niemały wpływ na decy­zję o dezer­cji miał poli­tyczny cha­rak­ter woj­ska, co wyra­żało się w agre­syw­nej agi­ta­cji pro­wa­dzo­nej przez tzw. poli­tru­ków. Dopiero w przeded­niu wyj­ścia na front bry­gada otrzy­mała bra­ku­jące obu­wie. Z kolei pro­blem znisz­czo­nego i nie­kom­plet­nego umun­du­ro­wa­nia roz­wią­zali sami żoł­nie­rze, przy­wdzie­wa­jąc zdo­byczne ele­menty umun­du­ro­wa­nia nie­miec­kiego. Z braku lep­szej alter­na­tywy dowódz­two jed­nostki bry­gady przy­my­kało oczy na nie­re­gu­la­mi­nowe odzie­nie.

24 lutego 1945 r. roz­po­częła się ope­ra­cja pomor­ska Armii Czerwonej. Następnego dnia dowódz­two bry­gady otrzy­mało roz­kaz prze­gru­po­wa­nia jed­nostki do strefy przy­fron­to­wej. Do 28 lutego jed­nostka ześrod­ko­wała się w rejo­nie miej­sco­wo­ści Człopa, gdzie otrzy­mano wia­do­mość o ope­ra­cyj­nym pod­po­rząd­ko­wa­niu jed­nostki dowódz­twu 3. Armii Uderzeniowej.

  • Kamil Anduła

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE