Brytyjskie lot­nic­two stra­te­giczne do 1945 r. Cz.4

Nalezy stwierdzic, ze choc brytyjskie lotnictwo strategiczne nie bylo i nie moglo stac sie bronią na miare samodzielnego zwyciestwa w wojnie, to okazalo sie byc formacja, ktora ostatecznie przyczynila sie w duzym stopniu do sukcesow wojsk alianckich oraz zmniejszenia ich strat.

Nalezy stwier­dzic, ze choc bry­tyj­skie lot­nic­two stra­te­giczne nie bylo i nie moglo stac sie bro­nią na miare samo­dziel­nego zwy­cie­stwa w woj­nie, to oka­zalo sie byc for­ma­cja, ktora osta­tecz­nie przy­czy­nila sie w duzym stop­niu do suk­ce­sow wojsk alianc­kich oraz zmniej­sze­nia ich strat.

Bez względu na to czego pra­gnęli dowódcy dwóch alianc­kich stra­te­gicz­nych for­ma­cji bom­bo­wych, w wyż­szych krę­gach decy­zyj­nych już dawno usta­lono, że wojna przy­bie­rze kon­wen­cjo­nalną formę tj. roz­strzy­gnie się w wyniku bez­po­śred­niej walki sił lądo­wych. Pod ten sce­na­riusz pro­wa­dzono wszyst­kie dotych­cza­sowe przy­go­to­wa­nia a „baro­nom” lot­nic­twa stra­te­gicz­nego pozwa­lano na snu­cie i reali­zo­wa­nie wła­snych śmia­łych kon­cep­cji tylko do czasu gdy ich pomoc stała się naprawdę nie­zbędna – wła­śnie nad­szedł ten moment.

Już mgli­sta dyrek­tywa z Casablanki mówiła, że bom­bowce stra­te­giczne udzielą wszel­kiej moż­li­wej pomocy siłom lądu­ją­cym na kon­ty­nen­cie euro­pej­skim. Jej aktu­ali­za­cja, dyrek­tywa Pointblank, kon­ty­nu­owała ten trend, ponie­waż mówiła o koniecz­no­ści zmniej­sze­nia liczeb­no­ści nie­miec­kich sił myśliw­skich; bez uzy­ska­nia prze­wagi powietrz­nej nie mogło być mowy o pro­wa­dze­niu uda­nych dzia­łań inwa­zyj­nych. Jeszcze w listo­pa­dzie 1943 r. nie wie­dziano, jak dokład­nie wyko­rzy­stać stra­te­giczne siły bom­bowe i jak będzie wyglą­dała kwe­stia dowo­dze­nia nimi w ramach dzia­łań połą­czo­nych. Sprawę kom­pli­ko­wało dodat­kowo bry­tyj­skie przy­wią­za­nie do tra­dy­cji wpół-auto­no­micz­nych dowództw. Nie ma tutaj miej­sca na pełne przed­sta­wie­nie skom­pli­ko­wa­nej kwe­stii dowo­dze­nia wszyst­kimi alianc­kimi siłami powietrz­nymi pod­czas przy­go­to­wań do i w trak­cie ope­ra­cji „Overlord”, dla­tego sku­pimy się tu jedy­nie na naj­waż­niej­szych decy­zjach i faktach1.
W lutym 1944 r. wia­domo było, że gene­rał Eisenhower wyzna­czony na naczel­nego dowódcę Alianckich Sił Ekspedycyjnych sprze­ci­wia się wszyst­kiemu nie przed­sta­wia­ją­cemu cał­ko­wi­tej ope­ra­cyj­nej kon­troli nad cało­ścią Bomber Command oraz USSAFE.2. Temu z kolei sprze­ci­wiał się Churchill i po kilku dniach dys­ku­sji usta­lono w końcu, że plan stra­te­gicz­nych dzia­łań lot­ni­czych w ramach przy­go­to­wa­nia do ope­ra­cji „Overlord” ma być opra­co­wany przez zastępcę Eisenhowera, sir Arthura Teddera3 po kon­sul­ta­cjach z ACM Arthurem Harrisem i gene­ra­łem Spaatzem. Koordynacja ope­ra­cji bom­bo­wych miała być pro­wa­dzona przez sir Arthura Teddera. Miał on rów­nież nad­zo­ro­wać sir Trafforda Leigh-Mallory’ego (głów­no­do­wo­dzą­cego tak­tycz­nych Alianckich Ekspedycyjnych Sił Powietrznych) pod­czas two­rze­nia tak­tycz­nych pla­nów wyko­rzy­sta­nia lot­nic­twa. Następnie plany te miały być zaak­cep­to­wane przez sir Charlesa Portala i gene­rała Eisenhowera a połą­czeni sze­fo­wie szta­bów mieli zale­cić temu ostat­niemu sto­sowny do tych pla­nów spo­sób wyko­rzy­sta­nia stra­te­gicz­nych sił powietrz­nych. Ostatecznie zwierzch­nic­two nad tymi siłami prze­ka­zano gene­ra­łowi Eisenhowerowi 14 kwiet­nia 1944 r. Tym samym nie­for­mal­nym naczel­nym dowódcą lot­nic­twa na czas inwa­zji został sir Arthur Tedder, który miał kon­sul­to­wać się z oboma dowód­cami bom­bow­ców stra­te­gicz­nych, ale nie na zasa­dzie pod­le­gło­ści czy rów­no­ści, lecz zwierzch­nic­twa.
Plan stwo­rzony przez sir Leigh-Mallory’ego4 został przed­sta­wiony 3 marca 1944 r. i prze­wi­dy­wał zdo­by­cie prze­wagi powietrz­nej nad przy­czół­kiem oraz prze­cię­cie wszyst­kich połą­czeń kole­jo­wych łączą­cych jego naj­bliż­szy obszar z resztą kon­ty­nentu. Ta „kole­jowa pusty­nia” miała unie­moż­li­wić Niemcom szyb­kie prze­rzu­ce­nie posił­ków na nowo powstały drugi front. Plan miał dwa etapy – pierw­szy stra­te­giczny i drugi tak­tyczny. Zadaniem bom­bow­ców stra­te­gicz­nych pod­czas pierw­szego etapu było kon­ty­nu­owa­nie planu Pointblank czyli dzia­łań prze­ciwko Luftwaffe oraz ata­ko­wa­nie sys­temu kole­jo­wego we Francji i w zachod­nich Niemczech (cięż­kie naloty na naj­waż­niej­sze węzły, sta­cje roz­rzą­dowe i zakłady napraw­cze taboru). Podczas fazy tak­tycz­nej miano wyko­rzy­stać osią­gniętą prze­wagę powietrzną i dopro­wa­dzić do wstrzy­ma­nia ruchu na wszyst­kich liniach kole­jo­wych pro­wa­dzą­cych do Normandii.
Plan ten nie podo­bał się ani ACM Harrisowi, ani gene­ra­łowi Spaatzowi – obaj pra­gnęli kon­ty­nu­ować swoje wła­sne nie­za­leżne dzia­ła­nia stra­te­giczne. Dowódca poważ­nie wzmoc­nio­nej obec­nie 8. Armii Powietrznej posia­da­ją­cej już myśliwce dale­kiego zasięgu pra­gnął zaata­ko­wać, zgod­nie z ame­ry­kań­ską dok­tryną, nie­miec­kie prze­my­słowe wąskie gar­dło – w tym cza­sie był to prze­mysł pali­wowy. Głównodowodzący Bomber Command wykrę­cał się zaś od cze­ka­ją­cego go zada­nia twier­dząc, że jego bom­bowce nie są w sta­nie pre­cy­zyj­nie zbom­bar­do­wać nie­wiel­kich celów kole­jo­wych. Precyzja była w tym miej­scu szcze­gól­nie ważna, gdyż więk­szość z 74 wyzna­czo­nych celów tego sys­temu leżała na tery­to­rium oku­po­wa­nym, gdzie nie można było sobie pozwo­lić na nie­do­kład­ność, która ucho­dziła pła­zem w Niemczech. Eksperci sza­co­wali, że bom­bar­do­wa­nie celów kole­jo­wych, z któ­rych część leżała na gęsto zalud­nio­nych tere­nach, może spo­wo­do­wać śmierć od 10 000 do 15 000 fran­cu­skich i bel­gij­skich cywi­lów – miało to być smutne pre­lu­dium do wyzwo­le­nia Europy i Churchill ostro sprze­ci­wiał się takiemu rozwiązaniu5. Nie mógł on jed­nak zatrzy­mać reali­za­cji tych pla­nów, które wszy­scy wyżsi dowódcy woj­skowi (Eisenhower, Tedder, Portal) uzna­wali za nie­zbędne do powo­dze­nia ope­ra­cji „Overlord”; śmierć fran­cu­skich i bel­gij­skich cywili uwa­żano za tra­giczny, ale nie­unik­niony koszt suk­cesu. By uspo­koić sumie­nie pre­mier napi­sał w maju do pre­zy­denta Roosevelta, że abso­lut­nie nie popiera tych nalo­tów; ten odpi­sał, że to sprawa pozo­sta­jąca w gestii dowód­ców woj­sko­wych.
Sztab Lotnictwa, który nigdy do końca nie zre­zy­gno­wał z zamiaru pro­wa­dze­nia bom­bar­do­wań pre­cy­zyj­nych w nocy z coraz więk­szym poiry­to­wa­niem słu­chał tłu­ma­czeń ACM Harrisa. Sir Charles Portal uwa­żał, że argu­men­ta­cja głów­no­do­wo­dzą­cego jest zbyt „pod­ko­lo­ry­zo­wana” i zale­cił spo­rzą­dze­nie dyrek­tywy, która naka­zy­wa­łaby Bomber Command prze­pro­wa­dze­nie kilku eks­pe­ry­men­tal­nych ope­ra­cji prze­ciwko sta­cjom roz­rzą­do­wym poło­żo­nym na tere­nie Francji. Ujrzała ona świa­tło dzienne 4 marca 1944 r. Operacje te prze­pro­wa­dzone w marcu i w początku kwiet­nia w zde­cy­do­wa­nej więk­szo­ści zakoń­czyły się dużymi suk­ce­sami odnie­sio­nymi przy nie­wiel­kich stra­tach wśród fran­cu­skich cywi­lów. Pokazały, że prze­ciwko takim słabo bro­nio­nym celom wyma­ga­ją­cym mniej­szego prze­ni­ka­nia nie­przy­ja­ciel­skiej prze­strzeni powietrz­nej nocne bom­bowce stały się for­ma­cją zdolną do pre­cy­zyj­nych dzia­łań.
Po tych suk­ce­sach osta­tecz­nie zatwier­dzono plan ataku na sys­tem trans­por­towy i 15 kwiet­nia 1944 r. sir Arthur Tedder przed­sta­wił osta­teczną listę celów: 37 przy­dzie­lono Bomber Command a 42 Strategicznym Siłom Powietrznym Stanów Zjednoczonych. Dyrektywa, którą sir Arthur Tedder wydał 17 kwiet­nia 1944 mówiła, że: ogólną misją stra­te­gicz­nych Sił Powietrznych pozo­staje postę­pu­jąca destruk­cja i dez­or­ga­ni­za­cja nie­miec­kiego sys­temu mili­tar­nego, prze­my­sło­wego i gospo­dar­czego, oraz destruk­cja istot­nych ele­men­tów linii komu­ni­ka­cyj­nych. Podczas wypeł­nia­nia tej ogól­nej misji naj­bliż­szym celem jest znisz­cze­nie nie­miec­kich sił powietrz­nych przez sku­teczne pro­wa­dze­nie Połączonej Ofensywy Bombowej. Nasze ponowne wkro­cze­nie na Kontynent jest naj­waż­niej­szą ope­ra­cją 1944 roku; dla­tego też nasze Siły Powietrzne muszą udzie­lić alianc­kim armiom każ­dego moż­li­wego wspar­cia pod­czas umac­nia­nia się ich na przyczółku6. Odnosząc się do Bomber Command doku­ment kon­ty­nu­owano sło­wami: W świe­tle tak­tycz­nych trud­no­ści znisz­cze­nia pre­cy­zyj­nych celów w nocy bry­tyj­skie Bomber Command będzie nadal wyko­rzy­sty­wane zgod­nie z jego głów­nym celem dez­or­ga­ni­za­cji nie­miec­kiego przemysłu7. W prak­tyce jed­nak to gene­rał Eisenhower miał więk­szą moc decy­zyjną nad Bomber Command niż ta kolejna ogól­ni­kowa dyrek­tywa, która wbrew ostat­nim fak­tom i nasta­wie­niu Sztabu Lotnictwa czy­niła tak zna­czące ustęp­stwa na rzecz dzia­łań, które pra­gnął pro­wa­dzić ACM Harris.
Do czasu D‑Day siły ACM Harrisa poważ­nie zbom­bar­do­wały wszyst­kie przy­dzie­lone im cele – zada­nia te obej­mo­wały 8800 lotów bojo­wych pod­czas któ­rych zrzu­cono 42 000 t bomb8. Oprócz tego, w ramach przy­go­to­wań do inwa­zji Bomber Command ata­ko­wało rów­nież wiele innych celów takich jak umoc­nie­nia polowe, arty­le­ria nad­brzeżna, poste­runki radio­lo­ka­cyjne, skład­nice woj­skowe – wszyst­kie te dzia­ła­nia pro­wa­dzono na dużym obsza­rze, tak by nie­przy­ja­ciel nie mógł prze­wi­dzieć w któ­rym miej­scu nastąpi inwa­zja.
  • Łukasz Jaśkiewicz

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE