Broń sowiec­kiej piechoty

Bron sowieckiej piechoty do 1941 r.

Bron sowiec­kiej pie­choty do 1941 r.

Robotniczo-Chłopskiej Armii Czerwonej od chwili jej utwo­rze­nia były potrzebne duże ilo­ści broni, ponie­waż wodzo­wie „rewo­lu­cji pro­le­ta­riac­kiej”, świę­cie wie­rząc w dogmaty „naj­bar­dziej przo­du­ją­cej” mark­si­stow­sko-leni­now­skiej nauki, pla­no­wali w bez­li­to­snej walce kla­so­wej zbu­rzyć cały „świat wyzy­sku” – kom­plet­nie i w pla­ne­tar­nej skali.

Zaraz po zakoń­cze­niu wojny domo­wej sowiec­kie kie­row­nic­two przy­stą­piło do odbu­dowy znisz­czo­nego prze­my­słu zbro­je­nio­wego. W 1922 r. w fabry­kach przy­stą­piono do wymiany zuży­tego parku maszy­no­wego na nowe wypo­sa­że­nie. W tym celu za gra­nicą zaku­piono fre­zarki, sprzęt dla kuźni i tłoczni, narzę­dzia, roz­wi­nięto przy­go­to­wa­nie kadr. Ale dopiero w 1925 r. jakość pro­duk­cji i zuży­cie mate­ria­łów udało się zbli­żyć do „przed­wo­jen­nych” (do 1914 r.) norm. Dla uspraw­nie­nia zarzą­dza­nia w grud­niu 1925 r. pięć fabryk zgru­po­wano w Truście Broni i Karabinów Maszynowych Głównego Zarządu Przemysłu Zbrojeniowego, na czele któ­rego posta­wiono Gienricha Bruno. W 1927 r. opra­co­wano pię­cio­letni pań­stwowy pro­gram prze­zbro­je­nia armii.
W spadku po sta­rej rosyj­skiej armii Robotniczo-Chłopska Armia Czerwona (Raboczie-Kriestjanskaja Krasnaja Armija, RKKA) otrzy­mała trzy­li­niowy kara­bin Mosin wz. 1891 (od miary kali­bru – trzy linie; linia rów­nała się 0,1 cala – 2,54 mm), kara­bi­nek tego samego sys­temu, ciężki kara­bin maszy­nowy Maksim wz. 1910 na pod­sta­wie Sokołowa, rewol­wer Nagant wz. 1895 i roz­ma­ite inne obce wzory. Wytwarzano je w fabry­kach broni w Tule i Iżewsku. Amunicję do broni strze­lec­kiej pro­du­ko­wano w zakła­dach w Tule, Uljanowsku, Podolsku i Ługańsku.

Karabin

Pięcionabojowy kara­bin Siergieja I. Mosina kali­bru 7,62 mm, pro­sty pod wzglę­dem budowy i w obsłu­dze, trwały i bez­a­wa­ryjny w dzia­ła­niu, od 1891 r. był pod­sta­wową bro­nią rosyj­skiej pie­choty, prze­zna­czoną zgod­nie z regu­la­mi­nami do raże­nia prze­ciw­nika ogniem, bagne­tem i kolbą. Był on wytwa­rzany w warian­cie dla pie­choty oraz dra­goń­skim i kozac­kim, odróż­nia­ją­cymi się jedy­nie dłu­go­ścią lufy, a kozacki oprócz tego nie miał bagnetu. Szybkostrzelność w warun­kach bojo­wych docho­dziła do 15 strza­łów na minutę, mak­sy­malna odle­głość celo­wa­nia – 2000 m.
Razem z dobrą bali­styką, wysoką żywot­no­ścią lufy i zamka kara­bin miał cały bukiet wro­dzo­nych kon­struk­cyj­nych nie­do­stat­ków. Bezpiecznik był pro­sty, ale nie­zmier­nie nie­wy­godny w korzy­sta­niu. Słynny roz­dzie­lacz nabo­jowy, peł­niący jed­no­cze­śnie rolę wyrzut­nika łusek, odwrot­nie – był zło­żony, drogi w pro­duk­cji i czuły na uszko­dze­nia. Pudełkowy maga­zy­nek bez sprę­żyny utrud­niał łado­wa­nie. Krótka i nie­wy­godna była rączka zam­kowa; oprócz tego przy prze­ła­do­wa­niu zamek wysu­wał się daleko z komory zam­ko­wej, przez co nawet jego nie­wiel­kie skrzy­wie­nie albo zabru­dze­nie utrud­niały dosła­nie następ­nego naboju do komory nabo­jo­wej. Język spu­stowy miał dłu­gie i napięte wej­ście bez „uprze­dze­nia”. Długie, pro­ste łoże nie uła­twiało utrzy­ma­nia kara­binu przy celo­wa­niu, a silny odrzut szybko męczył strzelca. Ciężar lufy został zby­tecz­nie zwięk­szony, dodat­kowo czwór­granny bagnet, archa­iczny nawet dla końca XIX wieku, zawsze był przy­mo­co­wany do kara­binu i strze­la­nie miało być pro­wa­dzone tylko z nim. Wszystko to nie sprzy­jało cel­no­ści strze­la­nia i obni­żało szyb­ko­strzel­ność w warun­kach bojo­wych. Z punktu widze­nia wygody korzy­sta­nia rosyj­ski kara­bin pie­choty był prze­zna­czony przede wszyst­kim nie do walki ognio­wej, a do walki wręcz. Bagnet, jak daw­niej, uwa­żano za „zucha”, a kulę – za „głu­pią”. Już na początku XX wieku było jasne, że rosyj­ska „trzy­li­niówka” pod wzglę­dem wielu para­me­trów ustę­puje nie­miec­kiemu kara­bi­nowi Mauser wz. 1898 i japoń­skiemu Arisaka wz. 1897. Jednakże każda pro­po­zy­cja moder­ni­za­cji Mosina spo­ty­kała się z bra­kiem środ­ków finan­so­wych i opo­rem pań­stwo­wych fabryk, nie zamie­rza­ją­cych nic zmie­niać w uru­cho­mio­nej z dużym tru­dem pro­duk­cji. W 1907 r. poja­wił się kara­bi­nek kawa­le­ryj­ski, zacho­wu­jący wszyst­kie wady systemu.
Dopiero w 1912 r. mini­ster­stwo obrony wydzie­liło pie­nią­dze na moder­ni­za­cję kara­binu pie­choty zgod­nie z pro­jek­tem gene­rała-lejt­nanta Nikołaja Chołodowskiego. Skrócił on lufę o 36 mm, zmniej­szył cię­żar łoża za pomocą zewnętrz­nych podłuż­nych wyżło­bień, zasto­so­wał zamek z wydłu­żoną rączką zam­kową, upro­ścił prze­ła­do­wa­nie, ulep­szył mecha­nizm spu­stowy, wyko­rzy­stał alu­mi­nium do wyko­na­nia nie­któ­rych detali, dwu­krot­nie zmniej­szył cię­żar bagnetu, nadał łożu więk­szy kąt zała­ma­nia i uczy­nił jego szyjkę cień­szą, zakoń­cze­nie kolby wypo­sa­żył w sze­reg drew­nia­nych nakła­dek, które pozwa­lały skra­cać lub wydłu­żać łoże z uwzględ­nie­niem budowy ciała strzelca, popra­wił celow­nik. W wyniku wpro­wa­dzo­nych zmian udało się usu­nąć nie­które kon­struk­cyjne nie­do­statki, obni­żyć cię­żar ogólny kara­binu o 0,55 kg, uczy­nić go łatwiej­szym w utrzy­ma­niu przy strzelaniu.
Karabin Mosina-Chołodowskiego z powo­dze­niem prze­szedł próby. 27 czerwca 1914 r. Fabryka w Tule otrzy­mała zada­nie wyko­na­nia 4000 egzem­pla­rzy, ale nie upły­nął nawet mie­siąc, a wszel­kie dzia­ła­nia w tym kie­runku zostały zatrzy­mane w związku z gwał­tow­nym pogor­sze­niem się sytu­acji mię­dzy­na­ro­do­wej. W paź­dzier­niku zaś zada­nie to odło­żono „do zakoń­cze­nia wojny”. Ciekawe, że Niemcy w 1915 r. zna­leźli moż­li­wość prze­ro­bie­nia zdo­bycz­nych rosyj­skich kara­bi­nów pod mau­se­row­ski nabój kali­bru 7,92 mm – przy czym skró­cili lufę, ulep­szyli mecha­nizm spu­stowy, tak że otrzy­mali lekki spust z uprze­dze­niem, roz­dzie­lacz nabo­jowy peł­niący jed­no­cze­śnie rolę wyrzut­nika łusek roz­dzie­lono na dwie oddzielne czę­ści, zwięk­sza­jąc ich nie­za­wod­ność, wyko­rzy­stano maga­zy­nek z two­rzywa sztucz­nego, przy­spie­sza­jący zała­do­wa­nie i, oczy­wi­ście, strze­lano z kara­binu bez bagnetu.
Doświadczenie I wojny świa­to­wej poka­zało, że długi kara­bin, strze­la­jący moc­nym nabo­jem, prze­stał być opty­malną bro­nią pie­choty. Było potrzebne skró­ce­nie kara­binu i zmniej­sze­nie cię­żaru, jego moder­ni­za­cja, którą prze­pro­wa­dzono w wielu kra­jach. W Rosji sowiec­kiej wywią­zała się dys­ku­sja na temat celo­wo­ści moder­ni­za­cji albo zamiany będą­cego w uzbro­je­niu wzoru kara­binu na nowo­cze­śniej­szy model, w wyniku któ­rej została sfor­mu­ło­wana ocena, że cho­ciaż kara­bin wz. 1891 ustę­puje zagra­nicz­nym wzor­com, to po wpro­wa­dze­niu ulep­szeń cał­ko­wi­cie będzie odpo­wia­dał sta­wia­nym wyma­ga­niom. Podkreślono też, że wpro­wa­dze­nie nowego wzoru kara­binu byłoby bez­sen­sowne, ponie­waż staje się on prze­sta­rza­łym rodza­jem broni. Szybkie przej­ście na bar­dziej współ­cze­sne sys­temy auto­ma­tyczne w tym cza­sie wyda­wało się oczywiste.

  • Władimir Bieszanow

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE