Bojowy wóz pie­choty Kurganiec-25

Bojowy wóz piechoty Kurganiec-25 w konfiguracji „defiladowej”

Bojowy wóz pie­choty Kurganiec-25 w kon­fi­gu­ra­cji „defi­la­do­wej”. Wyrzutnie sys­temu samo­obrony Afganit są nie­za­ła­do­wane, na ogni­wach gąsie­nic zało­żono poli­me­rowe nakładki – „asfal­to­chody”.

Związek Radziecki był nie­mal do końca swego ist­nie­nia świa­to­wym lide­rem w dzie­dzi­nie bojo­wych wozów pie­choty. Wprawdzie idea stwo­rze­nia sil­nie uzbro­jo­nego trans­por­tera opan­ce­rzo­nego poja­wiła się jesz­cze w Niemczech pod­czas II wojny świa­to­wej, ale nie została wów­czas zre­ali­zo­wana. Dopiero na początku lat 60. dowódcy Armii Radzieckiej zle­cili kon­struk­to­rom opra­co­wa­nie wozu bojo­wego, który mógłby prze­wo­zić jed­no­cze­śnie dru­żynę pie­choty, nadą­żać za czoł­gami w tere­nie, bez przy­go­to­wa­nia poko­ny­wać prze­szkody wodne, wspie­rać ogniem dzia­ła­nia desantu, a nawet zwal­czać czołgi prze­ciw­nika.

Potężne, arty­le­ryj­sko-rakie­towe uzbro­je­nie Obiektu 765/BMP‑1 (Bojewaja Maszina Piechoty – bojowy wóz pie­choty, bwp), wpro­wa­dzo­nego do linii w 1966 r., było skut­kiem ogra­ni­czo­nych moż­li­wo­ści ówcze­snych prze­ciw­pan­cer­nych poci­sków kie­ro­wa­nych – nie mogły one cel­nie razić bli­skich celów, tj. znaj­du­ją­cych się w odle­gło­ści do 500 m. Dlatego trzeba było uzu­peł­nić ich wyrzut­nię nisko­ci­śnie­niową armatą 2A28 Grom (o bali­styce zbli­żo­nej do cięż­kiego gra­nat­nika SPG‑9), strze­la­jącą poci­skami kumu­la­cyj­nymi na odle­głość do ok. 700800 m. Natomiast kom­bi­na­cja rela­tyw­nie sil­nego zespołu napę­do­wego i nie­wiel­kiej masy pojazdu poskut­ko­wała jego bar­dzo dobrymi cha­rak­te­ry­sty­kami jazdy w tere­nie. W ten spo­sób na świa­to­wym rynku broni poja­wiła się nowa jakość, a poten­cjalni prze­ciw­nicy zaczęli opra­co­wy­wać podobne wozy bojowe ze znacz­nym opóź­nie­niem. Do końca ist­nie­nia, ZSRR miał w dzie­dzi­nie bojo­wych wozów pie­choty prze­wagę nad resztą świata, choć np. BMP‑3 z końca lat 80. był kon­struk­cją tyleż nowa­tor­ską, co kon­tro­wer­syjną. Z dru­giej jed­nak strony, już u schyłku zim­nej wojny, idea kon­struk­cji radziec­kich bwp prze­stała odpo­wia­dać wyma­ga­niom współ­cze­snego pola walki, na któ­rym ochrona wnę­trza stała się rów­nie istotna co cha­rak­te­ry­styki trak­cyjne i uzbro­je­nie. A w tym aspek­cie kon­struk­cje z ZSRR, ze względu na wymóg pły­wa­nia, zde­cy­do­wa­nie prze­gry­wały z więk­szo­ścią zachod­nich.

Do dziś nie ujaw­niono infor­ma­cji o pojaz­dach tej klasy, które zaczęto pro­jek­to­wać pod koniec ist­nie­nia ZSRR. Wiadomo, że były wśród nich: gąsie­ni­cowy BMP‑4, desan­towy BMD‑4 i pojazdy kołowe. W latach 90. ub.w. w Rosji pró­bo­wano kon­ty­nu­ować prace badaw­czo-roz­wo­jowe, choć budowa pro­to­ty­pów została zaha­mo­wana przez brak źró­deł finan­so­wa­nia. „Siłą roz­pędu” zbu­do­wano jedy­nie kołowy bwp nowej gene­ra­cji – BTR-90 Rostok i nową wieżę z uzbro­je­niem do bwp – Bachcza.

Sytuacja zaczęła zmie­niać się na lep­sze po zastą­pie­niu Borysa Jelcyna przez Władimira Putina u steru wła­dzy i po znacz­nym wzro­ście cen ropy. Wrócono zatem i do prac nad nowymi bojo­wymi wozami pie­choty.

Na pewno na wery­fi­ka­cję ich roz­wią­zań kon­struk­cyj­nych nie­mały wpływ miały doświad­cze­nia zgro­ma­dzone przez Wojska Lądowe Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej pod­czas kon­flik­tów na Kaukazie oraz infor­ma­cje i obser­wa­cje, doty­czące zasto­so­wa­nia bwp w kon­flik­tach na całym świe­cie, któ­rych w latach 90. XX wieku i na początku XXI było cał­kiem sporo. Te wnio­ski były zapewne bar­dzo szcze­gó­łowe i nigdy ich nie upu­blicz­niono, ale można zary­zy­ko­wać przy­pusz­cze­nie, jaki był ich ogólny kształt. W świe­tle nowych doświad­czeń kry­tycz­nie oce­niono radziec­kie bwp, które kon­stru­owano z myślą o „wiel­kiej woj­nie” prze­ciwko rów­no­rzęd­nemu prze­ciw­ni­kowi, w któ­rej klu­czem do suk­cesu miała być siła ognia i zdol­no­ści trak­cyjne w tere­nie, włącz­nie z moż­li­wo­ścią szyb­kiego poko­ny­wa­nia prze­szkód wod­nych. Z racji cia­snego wnę­trza „stare” bwp nie nada­wały się do dłu­go­trwa­łych misji patro­lo­wych, a wymu­szone ogra­ni­cze­nie masy wła­snej skut­ko­wało nie­mal sym­bo­licz­nym opan­ce­rze­niem (poza czo­ło­wym), przez co wozy były wraż­liwe na ostrzał z boków i z tyłu, a to jest nie­mal nie­uchronne pod­czas kon­flik­tów asy­me­trycz­nych. Miały też bar­dzo niską odpor­ność na wybu­chy min (gene­ral­nie lepiej zno­szą je pojazdy kołowe). Rygorystyczne wyma­ga­nia doty­czące masy pojaz­dów skut­ko­wały mini­ma­li­za­cją roz­mia­rów kadłuba, a to z kolei czy­niło bwp mało uni­wer­sal­nymi i pozo­sta­wiało mały mar­gi­nes masy i prze­strzeni na potrzeby nie­unik­nio­nych moder­ni­za­cji, czy też kon­stru­owa­nia na ich bazie warian­tów spe­cja­li­stycz­nych. Zamiast wie­lo­eta­po­wej moder­ni­za­cji star­szych pojaz­dów pla­no­wano szyb­kie wdra­ża­nie kolej­nych gene­ra­cji sprzętu, co było racjo­nalne w cza­sach, gdy były to pojazdy nie­zbyt skom­pli­ko­wane i rela­tyw­nie tanie. Kolejną, spe­cy­ficzną cechą pierw­szych radziec­kich bwp było to, że nie­mal nie pla­no­wano budowy na ich bazie pojaz­dów o innym prze­zna­cze­niu. Armia Radziecka zama­wiała tak wiel­kie ilo­ści sprzętu, że ist­niało uza­sad­nie­nie dla opra­co­wa­nia i pro­duk­cji wyspe­cja­li­zo­wa­nych nośni­ków pojaz­dów spe­cjal­nych: wozów łącz­no­ści, dowo­dze­nia, samo­bież­nych zesta­wów prze­ciw­lot­ni­czych i prze­ciw­pan­cer­nych, sta­cji radio­lo­ka­cyj­nych itd.

Chiński bwp ZBD-97 jest zdumiewająco podobny do wczesnej konfiguracji Kurgańca. Nie ma ekranów burtowych, a system samoobrony jest ograniczony do odpalanych ręcznie wyrzutni granatów dymnych.

Chiński bwp ZBD-97 jest zdu­mie­wa­jąco podobny do wcze­snej kon­fi­gu­ra­cji Kurgańca. Nie ma ekra­nów bur­to­wych, a sys­tem samo­obrony jest ogra­ni­czony do odpa­la­nych ręcz­nie wyrzutni gra­na­tów dym­nych.

Konkluzja była pro­sta. Nowy bwp musi zna­cząco róż­nić się od swych poprzed­ni­ków, musi być znacz­nie lepiej opan­ce­rzony, a jego załoga, oprócz wyraź­nie wyż­szego kom­fortu pracy, musi mieć szanse na prze­ży­cie róż­nego typu zasa­dzek. Wóz musi także słu­żyć jako baza licz­nych pojaz­dów spe­cjal­nych. Oznaczało to nie­moż­ność wyko­rzy­sta­nia BMP‑3, gdyż pojazd ten ma ogra­ni­czoną nośność i nie­per­spek­ty­wicz­nie zlo­ka­li­zo­wany oraz bar­dzo cia­sny prze­dział desan­towy. Użycie jako nośnika czołgu, a w rachubę wcho­dził wła­ści­wie tylko T‑90, ozna­czało zasto­so­wa­nie bar­dzo cięż­kiego i dość pry­mi­tyw­nego układu jezd­nego, wsku­tek czego nowy bwp byłby znacz­nie cięż­szy, niż było to konieczne, mało kom­for­towy i nie­per­spek­ty­wiczny. Zatem nowy pojazd musiał być skon­stru­owany od pod­staw. Oczywiście, z wyko­rzy­sta­niem naj­lep­szych i naj­bar­dziej obie­cu­ją­cych spo­śród roz­wią­zań, opra­co­wa­nych do wcze­śniej­szych radziec­kich i rosyj­skich kon­struk­cji.
Nie było jed­nak nadziei na wyko­rzy­sta­nie pro­ce­dury sto­so­wa­nej z powo­dze­niem w ZSRR. Dla speł­nie­nia wyma­gań woj­ska kilka biur kon­struk­cyj­nych opra­co­wy­wało wtedy nowe pojazdy, budo­wano ich pro­to­typy, pod­da­wano je kry­tycz­nej oce­nie, eli­mi­no­wano naj­mniej udane, pozo­stałe dosko­na­lono, pro­du­ko­wano serie doświad­czalne, które uczest­ni­czyły w dłu­go­trwa­łych i trud­nych pró­bach poli­go­no­wych, w któ­rych wyniku wybie­rano naj­lep­sze roz­wią­za­nie. Na przy­kład w przy­padku BMP‑3, od ofi­cjal­nego roz­po­czę­cia prac do przy­ję­cia na uzbro­je­nie upły­nęło dzie­więć lat. W Rosji było wpraw­dzie kilka biur kon­struk­cyj­nych, które dys­po­no­wały odpo­wied­nim doświad­cze­niem, ale nie było dość środ­ków na rów­no­le­głe finan­so­wa­nie prac roz­wo­jo­wych. Znaczącą rolę odgry­wała także pre­sja czasu – nowy sprzęt był bar­dzo potrzebny woj­sku, a jesz­cze bar­dziej rosyj­skim poli­ty­kom, któ­rzy chcieli prze­ko­nać wła­snych oby­wa­teli, a także „świat zewnętrzny” o tym, że sku­tecz­nie przy­wra­cają Rosji pozy­cję super­mo­car­stwa. Nowe uzbro­je­nie jest jed­nak dobrym instru­men­tem w tym pro­pa­gan­dowo-mar­ke­tin­go­wym wido­wi­sku tylko wtedy, gdy poja­wia się szybko. O ile więc w ZSRR było dość czasu i środ­ków, żeby wdra­żać rze­czy­wi­ście nowa­tor­skie kon­struk­cje, to w Rosji naj­istot­niej­szy jest czas, a to wyklu­cza sys­te­mowe poszu­ki­wa­nia nowych roz­wią­zań. Jedynym wyj­ściem jest mak­sy­malne wyko­rzy­sta­nie już ist­nie­ją­cych, czę­sto zagra­nicz­nych roz­wią­zań, zwy­kle bez reflek­sji w rodzaju: „czy rze­czy­wi­ście powin­ni­śmy w tej dzie­dzi­nie naśla­do­wać zagra­nicę”.

Pierwotny plan prze­zbro­je­nia Wojsk Lądowych SZ FR prze­wi­dy­wał stwo­rze­nie wspól­nej plat­formy do wszyst­kich przy­szłych gąsie­ni­co­wych wozów bojo­wych, ale dość szybko oka­zało się, że jest to moż­liwe jedy­nie w teo­rii. Można mia­no­wi­cie stwo­rzyć zestaw modu­łów, z któ­rych dałoby się „zło­żyć” zarówno pojazdy rela­tyw­nie lek­kie, jak i naj­cięż­sze. Aby miały one ocze­ki­wane wła­ści­wo­ści, trzeba byłoby jed­nak w nie­mal każ­dej apli­ka­cji sto­so­wać sporą ilość ele­men­tów uni­ka­to­wych i w osta­tecz­nym rezul­ta­cie poziom uni­fi­ka­cji „skraj­nych”, czyli naj­lżej­szych i naj­cięż­szych pojaz­dów z takiej rodziny byłby bar­dzo niski. Dlatego woj­skowi decy­denci osta­tecz­nie zde­cy­do­wali się na zamó­wie­nie pojaz­dów nale­żą­cych do dwóch rodzin: cięż­kiej, w skład któ­rej mia­łyby wejść: czołg, cięż­kie działo samo­bieżne, nośnik wyrzutni rakiet, ciężki bojowy wóz pie­choty i wóz zabez­pie­cze­nia tech­nicz­nego oraz lek­kiej – bazy do bojo­wego wozu pie­choty i nośnika lżej­szych sys­te­mów uzbro­je­nia.

W ciągu ostat­nich kil­ku­na­stu lat w Rosji utarł się zwy­czaj, że prace nad nowym uzbro­je­niem naj­chęt­niej zleca się fir­mom, które osią­gnęły suk­cesy eks­por­towe i dys­po­nują z tego tytułu znacz­nymi środ­kami wła­snymi na bada­nia i roz­wój. Kierując się tą zasadą opra­co­wa­nie Zunifikowanej Ciężkiej Platformy Gąsienicowej, któ­rej nadano nazwę Armata, zle­cono inży­nie­rom z biura kon­struk­cyj­nego przy NPK UrałWagonZawod w Niżnym Tagile, który eks­por­tuje T‑90, a nie bar­dziej doświad­czo­nemu i nie­gdyś inno­wa­cyj­nemu zespo­łowi z Fabryki Kirowskiej w Sankt Petersburgu, gdyż ta nie ma od lat zamó­wień z zagra­nicy, a i na lokal­nym rynku dawno wyco­fała się z pro­duk­cji czoł­gów.

Opracowaniem lek­kiej plat­formy gąsie­ni­co­wej mogły zająć się dwa zespoły, OAO Kurganskij maszi­no­stri­tiel­nyj zawod z Kurganu i OAO Wołgogradskij trak­tor­nyj zawod w Wołgogradzie. Pierwszy skon­stru­ował nie­gdyś BMP‑2 (Obiekt 675) i ‑3 (Obiekt 688M), a drugi stwo­rzył rodzinę bojo­wych wozów desantu BMD‑1 (Obiekt 915), ‑2 (Obiekt 916), ‑3 (Obiekt 950). Ponieważ tych ostat­nich nie­mal nie eks­por­to­wano (poza nie­licz­nymi BMD‑1) i fabryka z Wołgogradu przez 20 lat z tru­dem utrzy­my­wała płyn­ność finan­sową, wybór był oczy­wi­sty – nowa plat­forma miała powstać w zakła­dach OAO Kurganmaszzawod. Później kwe­stia wyboru firmy odpo­wie­dzial­nej za jej powsta­nie sama się roz­wią­zała, gdyż obaj poten­cjalni kon­ku­renci zostali połą­czeni w jedną firmę – kon­cern OOO Traktornyje Zawody. Wybiegając naprzód należy wspo­mnieć, że z powodu kło­po­tów finan­so­wych (fak­tycz­nie ban­kruc­twa, mimo licz­nych zamó­wień!) zakła­dów w Kurganie i podob­nych pro­ble­mów Traktornych Zawodow, w marcu 2017 r. oddano je pod zarząd potęż­nej kor­po­ra­cji Rostech, która od nie­dawna jest także wła­ści­cie­lem UrałWagonZawoda.

Atutem Kurganmaszzawoda było także i to, że prze­wi­du­jąc nowe potrzeby SZ FR (i nie tylko) oraz dys­po­nu­jąc środ­kami na to, w fabryce już wcze­śniej pod­jęto prace nad nowym pojaz­dem.
Koordynował je główny kon­struk­tor Alieksandr Nikonow (obec­nie dyrek­tor gene­ralny firmy). Wprawdzie naj­wy­raź­niej kon­cen­tro­wano uwagę na kon­cep­cji bojo­wego wozu pie­choty z armatą kali­bru 45 lub 57 mm, ale prze­kształ­ce­nie pro­jektu w uni­wer­salną plat­formę nie było bar­dzo trudne. Nazwa Kurganiec poja­wiła się ofi­cjal­nie po raz pierw­szy w wystą­pie­niu byłego dowódcy Wojsk Pancernych Wojsk Lądowych SZ FR gen. Siergieja Majewa w 2004 r., czyli przed for­mal­nym zamó­wie­niem pro­jektu, co nastą­piło wio­sną 2010 r. Według nie­ofi­cjal­nych infor­ma­cji, w rze­czy­wi­sto­ści prace zaini­cjo­wano w Specjalnym Biurze Konstrukcyjnym Budowy Maszyn w Kurganie jesz­cze pod koniec XX w. Głównym kon­struk­to­rem pojazdu był Siergiej Salnikow, a po jego śmierci w 2014 r., Siergiej Abdułow.

Kurganiec od tyłu. Tył wozu jest pozbawiony dodatkowego opancerzenia – to konfiguracja przewidziana dla transportera opancerzonego.

Kurganiec od tyłu. Tył wozu jest pozba­wiony dodat­ko­wego opan­ce­rze­nia – to kon­fi­gu­ra­cja prze­wi­dziana dla trans­por­tera opan­ce­rzo­nego.

Z powodu póź­niej­szego zło­że­nia zamó­wie­nia i roz­po­czę­cia cen­tral­nego finan­so­wa­nia, a także braku opar­cia we wcze­śniej­szych pra­cach, powszech­nie zakła­dano, że Kurganiec będzie „zamy­kał pele­ton”, albo wręcz nie będzie nadą­żał za postę­pem prac nad pojaz­dami pozo­sta­łych rodzin – cięż­kiej gąsie­ni­co­wej Armaty i koło­wego Bumieranga. Tymczasem wiele wska­zuje, że to wła­śnie Kurgańca zapro­jek­to­wano naj­szyb­ciej i z wyprze­dze­niem wobec innych wozów przy­stą­piono do budowy pro­to­ty­pów. Już w stycz­niu 2013 r. poja­wiły się foto­gra­fie potwier­dza­jące budowę kadłuba pierw­szego pro­to­typu. We wrze­śniu 2013 r., przy oka­zji wystawy sprzętu wojsk lądo­wych Russian Expo Arms w Niżnym Tagile, zor­ga­ni­zo­wano dla naj­waż­niej­szych osób w pań­stwie i siłach zbroj­nych pre­zen­ta­cję per­spek­ty­wicz­nych kon­struk­cji. Były na niej podobno drew­niane makiety Armaty i Bumieranga oraz… nie­mal gotowy pro­to­typ Kurgańca!

Co prawda zapo­wiedź ówcze­snego dyrek­tora Kurganmaszzawoda Igora Giske, że 16 wozów weź­mie udział w defi­la­dzie 9 maja 2014 r. przy­szło szybko sko­ry­go­wać i datę publicz­nej pre­zen­ta­cji prze­nieść na maj 2015 r., ale nawet jej dotrzy­ma­nie było spo­rym wyzwa­niem.

Nieco kla­row­niej­sza wyda­wała się przy­szłość wież do pojaz­dów nowej rodziny. Po pierw­sze, miały być w mak­sy­mal­nym stop­niu zuni­fi­ko­wane z opra­co­wy­wa­nymi od jakie­goś czasu do pojaz­dów obu pozo­sta­łych rodzin, czyli cięż­kiego bwp i cięż­kiego trans­por­tera gąsie­ni­co­wego z rodziny Armata oraz koło­wego bwp i trans­por­tera z rodziny Bumierang. Po dru­gie, od cza­sów ZSRR głów­nym twórcą takich wież, zwa­nych obec­nie „modu­łami”, a wów­czas „sys­te­mami wie­żo­wymi”, było Biuro Konstrukcyjne Przyrządów (KBP) z Tuły, które nie­prze­rwa­nie reali­zuje liczne kon­trakty zagra­niczne, a więc dys­po­nuje wła­snymi środ­kami na finan­so­wa­nie prac roz­wo­jo­wych, czego nie można powie­dzieć o poten­cjal­nej „wie­żo­wej” kon­ku­ren­cji. Ta jed­nak poja­wiła się nieco nie­ocze­ki­wa­nie w postaci CNII Buriewiestnik z Niżnego Nowgorodu, który przez całe dzie­się­cio­le­cia pozo­sta­wał w cie­niu innych firm, a w rze­czy­wi­sto­ści czę­sto two­rzył naj­bar­dziej nowa­tor­skie i per­spek­ty­wiczne roz­wią­za­nia w dzie­dzi­nie uzbro­je­nia arty­le­ryj­skiego w całym ZSRR. Pod koniec lat 90. kon­struk­to­rzy tej firmy jako pierwsi w Rosji zare­ago­wali na świa­towy trend budowy zdal­nie ste­ro­wa­nych oraz bez­za­ło­go­wych wież do wozów bojo­wych i w momen­cie roz­po­czę­cia pro­gra­mów wie­lo­za­da­nio­wych plat­form zaofe­ro­wali nie­mal gotowe roz­wią­za­nia. Szczególnie w dzie­dzi­nie lek­kich sta­no­wisk do trans­por­te­rów opan­ce­rzo­nych, któ­rych główne uzbro­je­nie sta­no­wią obec­nie 7,62 mm i 12,7 mm kara­biny maszy­nowe. Pierwsze z nich przy­po­mina nieco wieżę trans­por­tera BTR-80A, dru­gie – lżej­sze – opra­co­wane w ramach pro­gramu Zawieta, jest kon­struk­cją cał­ko­wi­cie ory­gi­nalną.

Ostatecznym spraw­dzia­nem deter­mi­na­cji kon­struk­to­rów nowych wozów bojo­wych było speł­nie­nie ocze­ki­wań poli­ty­ków i dostar­cze­nie par­tii pojaz­dów przed jubi­le­uszową defi­ladą z oka­zji Dnia Zwycięstwa 9 maja 2015 r. w Moskwie. Było oczy­wi­ste, że taki cel wymusi sze­reg nie­opty­mal­nych decy­zji. Przede wszyst­kim, zamiast jak zwy­kle zbu­do­wać naj­pierw demon­stra­tory tech­no­lo­gii, potem pro­to­typy, a póź­niej pojazdy przed­se­ryjne i dosko­na­ląc ich kon­struk­cję na każ­dym z wymie­nio­nych eta­pów, trzeba było teraz wypro­du­ko­wać par­tie po kil­ka­na­ście wozów cho­ciaż zewnętrz­nie wyglą­da­ją­cych na peł­no­war­to­ściowe kon­struk­cje. Na doda­tek z każ­dej rodziny w defi­la­dzie miały uczest­ni­czyć wozy w co naj­mniej dwóch kon­fi­gu­ra­cjach, co podwa­jało liczbę potrzeb­nych plat­form. Ostatecznie wyzwa­niu nie spro­stali tylko twórcy koło­wego Bumieranga, dostar­cza­jąc w ostat­niej chwili tylko cztery pojazdy. Kurgańce uczest­ni­czyły w trwa­ją­cych od kwiet­nia 2015 r. pró­bach defi­lady. Początkowo zde­kom­ple­to­wane nawet zewnętrz­nie, bo pozba­wione bur­to­wych ekra­nów-pły­wa­ków, z nie­kom­plet­nymi wie­żami, a na doda­tek w licz­bie tylko 10 wozów. Ostatecznie jed­nak dostar­czono ich dość, by w defi­la­dzie wzięła udział zarówno kolumna bwp, jak i trans­por­te­rów opan­ce­rzo­nych.

Kurganiec-25 widziany z góry. Widać siatkę na wlocie powietrza do silnika z lewej burty oraz umieszczone obok siebie włazy dowódcy i kierowcy.

Kurganiec-25 widziany z góry. Widać siatkę na wlo­cie powie­trza do sil­nika z lewej burty oraz umiesz­czone obok sie­bie włazy dowódcy i kie­rowcy.

Nowy bojowy wóz pie­choty powi­nien otrzy­mać ozna­cze­nie BMP‑4, choć obec­nie sto­suje się dwa inne ozna­cze­nia: zakła­dowe Obiekt 695 i pół­ofi­cjalne woj­skowe B‑11.

W odróż­nie­niu od powszech­nie chwa­lo­nych Armaty i Bumieranga, Kurganiec spo­tkał się z powszechną i dru­zgo­cącą kry­tyką, głów­nie ze względu na swoje roz­miary. Analitycy wska­zy­wali na znaczne prze­kro­cze­nie „kry­tycz­nej” wyso­ko­ści kadłuba, które na polu walki skut­kuje rady­kal­nym wzro­stem praw­do­po­do­bień­stwa tra­fie­nia środ­kami raże­nia prze­ciw­nika. Podkreślano, że nie było prak­tycz­nych powo­dów do aż takiego wzro­stu roz­mia­rów. Krytykowano także uzbro­je­nie obu wer­sji pojazdu, choć w tym przy­padku można było z dużą dozą praw­do­po­do­bień­stwa przy­jąć, że nie jest ono doce­lowe, w odróż­nie­niu od kon­fi­gu­ra­cji kadłuba i układu jezd­nego.

Kolejna moskiew­ska defi­lada w maju 2016 r. była oka­zją do stwier­dze­nia, że przez rok nie zmie­niono istot­nie kon­fi­gu­ra­cji obu wer­sji Kurgańca, a ujaw­nione w mię­dzy­cza­sie infor­ma­cje wska­zują na to, że i pojazdy pochodne na tej plat­for­mie wyglą­dają mniej wię­cej tak, jak wcze­śniej zapla­no­wano. Ponieważ jed­nak zapewne tylko jeden z nich – wóz pomocy tech­nicz­nej dotąd powstał „w metalu”, można przy­pusz­czać, że w tej dzie­dzi­nie wpro­wa­dzane z cza­sem zmiany będą poważ­niej­sze.

Dla lep­szego prze­śle­dze­nia ewo­lu­cji Kurgańca warto przyj­rzeć się naj­pierw jego naj­star­szym bądź naj­wcze­śniej ujaw­nio­nym kon­fi­gu­ra­cjom.

Ewolucja kon­cep­cji

Wszystko wska­zuje na to, że począt­kowo pra­co­wano tylko nad bojo­wym wozem pie­choty i roz­pa­try­wano tylko jedną ogólną kon­fi­gu­ra­cję wozu: prze­dział napę­dowy z przodu, prze­dział bojowy z wieżą w czę­ści środ­ko­wej i prze­dział desan­towy z tyłu. Nie było to bynaj­mniej oczy­wi­ste, gdyż BMP‑3 i cała rodzina BMD, a także pierw­sze radziec­kie „uni­wer­salne” plat­formy gąsie­ni­cowe miały inny ogólny układ kon­struk­cyjny.
Kurganiec miał mieć układ jezdny zbli­żony do zasto­so­wa­nego w BMP‑3, choć koła napę­dowe miały się zna­leźć z przodu. W jego skład miało wcho­dzić sześć par kół nośnych i trzy pary kół pod­trzy­mu­ją­cych górną gałąź gąsie­nicy. Ukłonem kon­struk­to­rów w stronę zama­wia­ją­cego „uni­wer­salną plat­formę” było stwo­rze­nie wer­sji układu jezd­nego z pię­cioma i sied­mioma parami kół nośnych. Krótki kadłub miał być opty­malny, np. do wozów roz­po­znaw­czych, a długi do nośni­ków sprzętu i uzbro­je­nia, np. dział samo­bież­nych, wyrzutni rakiet itd. Z cza­sem także bwp posta­no­wiono budo­wać w opar­ciu o sied­mio­ko­łowy układ jezdny, a osta­tecz­nie otrzy­mały go i „defi­la­dowe” trans­por­tery opan­ce­rzone.

Ujawniono dwie kon­fi­gu­ra­cje prze­działu załogi. W pierw­szej, prze­ję­tej z BMP‑1/-2, kie­rowca miał sie­dzieć z przodu, na lewo od prze­działu napę­do­wego, za nim znaj­do­wało się sta­no­wi­sko dowódcy wozu. Obok dowódcy, za tylną ścianą prze­działu napę­do­wego, umiesz­czono kolejne sie­dzi­sko z oddziel­nym wła­zem i zesta­wem pery­sko­pów, było to miej­sce działonowego/operatora uzbro­je­nia. W dru­giej wer­sji trzej człon­ko­wie załogi mieli zaj­mo­wać miej­sca obok sie­bie, za prze­dzia­łem napę­do­wym i dys­po­no­wać trzema wła­zami usta­wio­nymi w jed­nej linii. Przedział załogi miał być połą­czony z desan­to­wym, zaj­mu­ją­cym całą środ­kową i tylną część kadłuba.

Tył kadłuba bojowego wozu piechoty w wersji „defiladowej”, dobrze widoczny warstwowy pancerz drzwi.

Tył kadłuba bojo­wego wozu pie­choty w wer­sji „defi­la­do­wej”, dobrze widoczny war­stwowy pan­cerz drzwi.

Jako pierw­szy z kon­stru­owa­nych w ZSRR i Rosji bwp, Kurganiec miał od początku prze­dział desan­towy w kon­fi­gu­ra­cji pasyw­nej, czyli prze­wo­żeni żoł­nie­rze nie mieli pro­wa­dzić ognia z jego wnę­trza. Dawało to wymierne korzy­ści: ochrona burt mogła być znacz­nie sku­tecz­niej­sza (brak otwo­rów strzel­nic), dzięki roz­miesz­cze­niu sie­dzisk desantu wzdłuż burt wnę­trze prze­działu było prze­stron­niej­sze i umoż­li­wiało także prze­wo­że­nie nie­wiel­kich ładun­ków, noszy z ran­nymi itd., można też było zasto­so­wać mniej­sze, jed­no­czę­ściowe drzwi tylne i luki górne. Na wybór takiej kon­fi­gu­ra­cji rzu­to­wały z pew­no­ścią ten­den­cje świa­towe i wnio­ski z eks­plo­ata­cji BMP‑1/-2, któ­rych desant w prak­tyce nie był w sta­nie pro­wa­dzić cel­nego ognia z broni indy­wi­du­al­nej pod­czas ruchu pojazdu.

W ten spo­sób kadłub Kurgańca-25 upodob­nił się do innych wozów tej kate­go­rii, np. szwedz­kiego CV90 czy nie­miec­kiej Pumy. Kształt kadłuba jest też zaska­ku­jąco podobny do chiń­skiego bwp ZBD-97 (ujaw­nio­nego w 2003 r. odpo­wied­nika BMP‑3 z zaku­pio­nym w Rosji uzbro­je­niem). Być może wyja­śnia to, jak chiń­skim kon­struk­to­rom udało się bez wcze­śniej­szych zna­czą­cych doświad­czeń stwo­rzyć tak udany pojazd. Prawdopodobnie wsparli ich „bez­ro­botni” wtedy inży­nie­ro­wie z Kurganmaszzawoda, któ­rzy póź­niej zapewne wyko­rzy­stali rezul­taty tej „pracy zle­co­nej” do szyb­szego stwo­rze­niu nowego bwp dla wła­snej armii.

Szybko zmie­niała się kon­cep­cja uzbro­je­nia nowego wozu bojo­wego, nato­miast infor­ma­cji o uzbro­je­niu przy­szłego trans­por­tera opan­ce­rzo­nego w ogóle nie ujaw­niano (być może nie pla­no­wano wtedy w ogóle jego budowy). Początkowo, co potwier­dzały nie­ofi­cjalne infor­ma­cje i „prze­cieki”, np. w postaci modeli nowego wozu, które wrę­czano wysoko posta­wio­nym gościom fabryki, pla­no­wano że będzie kon­ty­nu­owana kon­cep­cja uzbro­je­nia BMP‑3, któ­rego pod­stawę sta­nowi 100 mm armata śred­nio­ci­śnie­niowa 2A70, będąca rów­no­cze­śnie wyrzut­nią ppk, sprzę­żona z 30 mm armatą auto­ma­tyczną 2A72. Bodaj jedy­nym zarzu­tem wobec tej kon­cep­cji był ogra­ni­czony kali­ber poci­sków kumu­la­cyj­nych armaty, przez co ich sku­tecz­ność w zwal­cza­niu wozów bojo­wych nowej gene­ra­cji mogłaby oka­zać się nie­wy­star­cza­jąca. Zastosowanie zało­go­wej wieży z takim uzbro­je­niem (np. Bachcza) ozna­cza­łoby jed­nak zaję­cie spo­rej czę­ści prze­działu desan­to­wego przez kosz wieży ze sta­no­wi­skami dowódcy i dzia­ło­no­wego oraz zapa­sem amu­ni­cji, co ogra­ni­cza zna­cząco prze­strzeń dla desantu lub wymusi poważne zwięk­sze­nie dłu­go­ści kadłuba. Dlatego dość szybko wieżę prze­kształ­cono w bez­za­ło­gową, która tylko pozor­nie przy­po­mi­nała znaną i spraw­dzoną Bachczę. Identyczny był zestaw uzbro­je­nia, ale cały zapas amu­ni­cji mie­ścił się nie w koszu wieży, ale w jej roz­bu­do­wa­nej tyl­nej niszy. Wzdłuż pra­wej ściany wieży umiesz­czono maga­zyn z zata­śmo­waną amu­ni­cją 30 mm, a resztę niszy zaj­mo­wać miał maga­zyn amu­ni­cji 100 mm z auto­ma­tem łado­wa­nia. Wieża nie miała wła­zów, gdyż dzia­ło­nowy i dowódca mie­liby sta­no­wi­ska w pod­wo­ziu. Przyrządy obser­wa­cyjno-celow­ni­cze były typowe dla nowych kon­struk­cji KBP, np. sys­te­mów wie­żo­wych Bierieżok lub Rubież‑M do moder­ni­zo­wa­nego BMP‑2. W skład ich zestawu wcho­dziły: sta­bi­li­zo­wany, pano­ra­miczny, dzienno-nocny przy­rząd dowódcy, umoż­li­wia­jący mu wyko­ny­wa­nie wszyst­kich zadań dzia­ło­no­wego (kil­ler-kil­ler). Ten ostatni miałby podobny, choć nie­ru­chomy przy­rząd, umiesz­czony po lewej stro­nie jarzma uzbro­je­nia. Wszystko wska­zuje na to, że w przy­padku awa­rii auto­ma­tyki prze­wi­dy­wano moż­li­wość ręcz­nej obsługi uzbro­je­nia. Rozbudowana tylna nisza wieży zasła­niała więk­szą część stropu prze­działu desan­to­wego, wsku­tek czego trzeba było zre­zy­gno­wać z gór­nych wła­zów dla desantu, a to było nie­wąt­pli­wie nie­ko­rzystne.

Co cie­kawe, pro­jek­to­wany w tym samym cza­sie kołowy bwp Bumierang miał od razu bez­za­ło­gową wieżę z innym zesta­wem uzbro­je­nia, też zapro­jek­to­waną w KBP. Nie ozna­cza to, że od początku była pla­no­wana także dla Kurgańca. Zapewne jed­nak ambit­niej­sze plany kon­struk­to­rów wozu gąsie­ni­co­wego w zakre­sie jego uzbro­je­nia zarzu­cono na rzecz uni­fi­ka­cji. Co zna­mienne, zasto­so­wa­nie iden­tycz­nej wieży do wszyst­kich trzech bwp spo­tkało się z naj­sil­niej­szą kry­tyką w przy­padku naj­cięż­szego z nich, czyli BMP T‑15 Armata, który ze wzglę­dów ope­ra­cyj­nych i gaba­ry­towo-maso­wych może i powi­nien być sil­niej uzbro­jony.

Ostatecznie wybrana kon­fi­gu­ra­cja, wypo­sa­że­nie i uzbro­je­nie Kurgańca w wer­sji bwp oraz trans­por­tera opan­ce­rzo­nego są zapewne nie tyle wyni­kiem dogłęb­nej ana­lizy, ile skut­kiem nie­wąt­pli­wego pośpie­chu, wymu­szo­nego żąda­niami poli­ty­ków. Niektóre z tych pospiesz­nych decy­zji zapewne będzie można w przy­szło­ści sko­ry­go­wać, ale z innymi trzeba się będzie pogo­dzić, gdyż ich zmiana pro­wa­dzi­łaby do fun­da­men­tal­nych zmian w kon­fi­gu­ra­cji pojazdu i znacz­nego wydłu­że­nia prac kon­struk­cyjno-wdro­że­nio­wych.

Opis kon­struk­cji
Według rosyj­skich auto­rów i auto­ry­te­tów, kadłub Kurgańca jest wyko­nany ze stali, nato­miast zgod­nie z nie­daw­nymi infor­ma­cjami pro­du­centa pod­sta­wo­wym mate­ria­łem kon­struk­cyj­nym jest stop alu­mi­nium pan­cer­nego ABT-102, a pod­sta­wowa gru­bość bla­chy, z któ­rej są wyci­nane ele­menty kadłuba, to 15 mm.

Pod wzglę­dem ogól­nej kon­fi­gu­ra­cji pojazd wraca do spraw­dzo­nych roz­wią­zań BMP‑1/-2: prze­dział napę­dowy zlo­ka­li­zo­wano z przodu kadłuba, obok niego znaj­duje się sta­no­wi­sko kie­rowcy, a prze­dział bojowy zaj­muje cen­tralną i tylną część kadłuba. Wieża została prze­su­nięta ku tyłowi, dzięki czemu wylot lufy nie wystaje poza obrys kadłuba. Jest to zwią­zane z potrzebą wywa­że­nia wozu, ale ogra­ni­cza mini­malny kąt ostrzału uzbro­je­nia lufo­wego.

Istnieją dwie, róż­niące się znacz­nie od sie­bie, wer­sje aran­ża­cji przed­niej czę­ści kadłuba. Wersja pierw­sza, lepiej znana, to kon­fi­gu­ra­cja pojaz­dów „defi­la­do­wych”. Silnik 2W-06 zaj­muje w niej cały przód kadłuba. Stanowisko kie­rowcy znaj­duje się nie­mal w osi wzdłuż­nej wozu, jego właz otwiera się przez obrót w lewo. Przed wła­zem zamon­to­wano trzy kla­syczne pery­skopy. Stanowisko dowódcy ulo­ko­wano z pra­wej strony, obok kie­rowcy. Jego właz otwiera się do przodu, a przed nim znaj­duje się poje­dyn­czy pery­skop. Otwierany w ten spo­sób właz dowódcy zapew­nia mu dodat­kową ochronę, gdy – tra­dy­cyj­nie – pro­wa­dzi obser­wa­cję z otwar­tego włazu. Mimo otwar­tego włazu dowódcy, wieża może obra­cać się w zakre­sie po ok. 45° na boki. Otwarty właz kie­rowcy nie ogra­ni­cza obrotu wieży. Wloty powie­trza do chłod­nic sil­nika znaj­dują się z lewej strony kadłuba, na wyso­ko­ści włazu kie­rowcy.

Druga wer­sja wyróż­nia się trzema wła­zami w gór­nym, przed­nim pan­ce­rzu. Przedział napę­dowy z sil­ni­kiem JaMZ-780 znaj­duje się z pra­wej strony, na wyso­ko­ści prze­działu kie­rowcy i w jego gór­nej czę­ści nie ma wlo­tów powie­trza. Kierowca zaj­muje miej­sce w lewej, przed­niej czę­ści kadłuba, jego właz otwiera się przez obrót, a przed nim znaj­dują się trzy pery­skopy. Za nim znaj­duje się drugi właz z owalną pokrywą otwie­ra­jącą się do przodu, do góry. Przed tym wła­zem zamon­to­wano dwa pery­skopy. Identyczny właz umiesz­czono obok, na pra­wej bur­cie, przed nim znaj­duje się tylko jeden pery­skop, a jeden dodat­kowy umiesz­czono, z nie­ja­snych powo­dów, mię­dzy oboma wła­zami.

W porów­na­niu ze star­szymi, radziec­kimi jesz­cze, wozami bojo­wymi bodaj naj­bar­dziej zmie­niło się śro­do­wi­sko pracy kie­rowcy – ma on do dys­po­zy­cji duży wie­lo­funk­cyjny moni­tor. Kolejny krok może sta­no­wić wdro­że­nie apa­ra­tury NSI-05.1 – wyświe­tla­cza naheł­mo­wego, zastę­pu­ją­cego moni­tory. Obecnie ta kon­struk­cja KB Displiej jest dość masywna i przy­mo­co­wana do zwy­kłego heł­mo­fonu, ale doce­lowo ma to być zin­te­gro­wany hełm ochronny z rodza­jem przy­łbicy z wyświe­tla­czem two­rzą­cym „wir­tu­alną rze­czy­wi­stość”. Z moni­to­rów korzy­stają także dowódca i dzia­ło­nowy, także desant ma do dys­po­zy­cji co naj­mniej jeden moni­tor, wyświe­tla­jący obraz z dowol­nie wybra­nej kamery sys­temu obser­wa­cyj­nego.

Dla kie­rowcy, ale i dla żoł­nie­rzy desantu, któ­rzy nie dys­po­nują kla­sycz­nymi pery­sko­pami, zain­sta­lo­wano cztery zespoły kamer, jeden skie­ro­wany do przodu i umiesz­czony dość ryzy­kow­nie na kra­wę­dzi przed­niego pan­ce­rza, jeden skie­ro­wany do tyłu i dwa na bur­tach, dla powięk­sze­nia pola widze­nia tych ostat­nich w ekra­nach bur­to­wych wyko­nano kli­no­wate wycię­cia. Podczas poko­ny­wa­nia prze­szkód wod­nych, gdy pod­nie­siony falo­chron zasła­nia przed­nią kamerę, kie­rowca obser­wuje teren za pomocą kanału optycz­nego jed­nego z przy­rzą­dów obser­wa­cyjno-celow­ni­czych umiesz­czo­nych na wieży. Może rów­nież wyświe­tlić na jed­nym ze swych moni­to­rów obraz z tak­tycz­nego bez­za­ło­gowca.

Na przed­nim pan­ce­rzu zamon­to­wano ruchomy falo­chron peł­niący funk­cję dodat­ko­wego ekranu prze­ciw­ku­mu­la­cyj­nego. Istnieją dwie wer­sje falo­chronu o róż­nej kon­struk­cji. Jedna z nich została zaopa­trzona w zdwo­jone prze­wody hydrau­liczne popro­wa­dzone na zewnątrz obu burt. Na dol­nej pły­cie przed­niego pan­ce­rza zamon­to­wano nie­wielki lemiesz, prze­zna­czony do samo­oko­py­wa­nia, o kon­struk­cji podob­nej do zasto­so­wa­nej w czoł­gach T‑72, ale o mniej­szej sze­ro­ko­ści. Co cie­kawe, wszystko wska­zuje na to, że dla zapew­nie­nia sztyw­no­ści lemie­sza pod­czas pracy zaopa­trzono go w nie­spo­ty­kany gdzie indziej rodzaj roz­pó­rek, umiesz­czo­nych mię­dzy nim a dolną płytą przed­niego pan­ce­rza.

Przedział bojowy i desan­towy zaj­mują cen­tralną i tylną część kadłuba. Mieści się w nim osiem (według innych źró­deł – sześć) sie­dzisk, zamo­co­wa­nych do stropu, ple­cami do burt. Siedzenia mają zagłówki i pod­pórki pod nogi, czte­ro­punk­towe pasy bez­pie­czeń­stwa i moż­li­wość tłu­mio­nego nie­li­niowo ruchu w osi pio­no­wej, a wszystko to służy zwięk­sze­niu praw­do­po­do­bień­stwa prze­trwa­nia przez desant wybu­chu miny pod gąsie­nicą lub dnem wozu. Samo dno jest podwójne, a prze­strzeń pomię­dzy pły­tami pan­cer­nymi jest wypeł­niona lek­kim mate­ria­łem tłu­mią­cym. Dolna płyta pan­cerna ma kształt spłasz­czo­nego klina, aby roz­pra­szać falę ude­rze­niową powstałą w wyniku wybu­chu miny prze­ciw­den­nej.

Zespół tyl­nych drzwi, pro­wa­dzą­cych do prze­działu desan­to­wego jest jakby nało­żony na tylny pan­cerz. Składa się nań kwa­dra­towa rampa, w którą zostały wbu­do­wane nie­wiel­kie drzwi. Zarówno rampa, jak i drzwi mają kon­struk­cję war­stwową, zapew­nia­jącą wysoki poziom ochrony bali­stycz­nej. Jedyny otwór strzel­ni­czy został wbu­do­wany w tylne drzwi. W chwili otwar­cia drzwi auto­ma­tycz­nie roz­kłada się ażu­rowy sto­pień, uła­twia­jący wsia­da­nie i wysia­da­nie. Na zdję­ciach z hali pro­duk­cyj­nej, poka­zu­ją­cych wozy bliż­sze kon­fi­gu­ra­cji seryj­nej niż defi­la­do­wej, cała tylna część kadłuba jest osło­nięta dodat­ko­wymi modu­łami opan­ce­rze­nia, wzmoc­niono nawet pokrywy dwóch nie­wiel­kich pęd­ni­ków stru­go­wod­nych. Niejasna pozo­staje kwe­stia gór­nego włazu do prze­działu desan­to­wego. Rozmiary wieży, a szcze­gól­nie jej tyl­nej niszy, miesz­czą­cej maga­zyn amu­ni­cji, wyklu­czyły mon­taż peł­no­wy­mia­ro­wego włazu nad gło­wami żoł­nie­rzy desantu, co jest dość istot­nym man­ka­men­tem – np. desant nie może opu­ścić wozu w wodzie bez jego zala­nia.

Burty wozu są pła­skie, pozba­wione otwo­rów obser­wa­cyj­nych i strzel­ni­czych. Ich odpor­ność bali­styczną zwięk­szają moduły pan­ce­rza dodat­ko­wego, podob­nego do zasto­so­wa­nych w BMP-3M, ale nie muszą być one mon­to­wane, gdyż mini­malny poziom bez­pie­czeń­stwa zapew­nia pan­cerny kadłub. Wojskowi decy­denci zażą­dali zasto­so­wa­nia odpor­niej­szego niż w BMP‑1/-2/-3, a więc i cięż­szego, opan­ce­rze­nia. Opracował je sławny NII Stali z Moskwy w opar­ciu o naj­now­sze osią­gnię­cia z dzie­dziny mate­ria­łów cera­micz­nych, kom­po­zy­tów i wyso­ko­wy­trzy­ma­łych metali lek­kich. Ekrany bur­towe bar­dzo przy­po­mi­nają kon­struk­cję opra­co­waną przez NII Stali w ramach eks­por­to­wej moder­ni­za­cji BMP‑3 (rezul­tat NIR Karkas), ale mają więk­szą gru­bość i znacz­nie więk­sze roz­miary. Dwie przed­nie sek­cje wypo­sa­żono w stop­nie i uchwyty uła­twia­jące zało­dze zaję­cie miej­sca w wozie. Jest nie­mal pewne, że duża gru­bość far­tu­chów bur­to­wych jest skut­kiem nada­nia im cha­rak­teru wie­lo­funk­cyj­nego. Głównym zada­niem jest ochrona bali­styczna. W tym przy­padku znaczna gru­bość modu­łów pozwala na umiesz­cze­nie w nich kilku warstw osłon roz­dzie­lo­nych lek­kimi prze­kład­kami (np. pianką poli­ure­ta­nową, a nawet aero­że­lem). Zabezpiecza to ponoć nie­mal cał­ko­wi­cie przed poci­skami kumu­la­cyj­nymi, ale stwa­rza też moż­li­wość speł­nie­nia przez moduły dru­giej funk­cji – zwięk­sze­nia zapasu pły­wal­no­ści pojazdu. Oznacza to, że obję­tość lek­kich prze­kła­dek musi być znaczna. Dotąd ujaw­niono dwie inne kon­fi­gu­ra­cje ekra­nów. Pierwsza różni się bra­kiem przed­nich stopni i uchwy­tów oraz poziomą linią podziału wszyst­kich modu­łów. Druga jest popra­wioną kon­fi­gu­ra­cją „defi­la­dową” – pierw­szy moduł ma sko­śną przed­nią ścianę, a ostatni jest nie­znacz­nie krót­szy, ma ścięte tylne naroża i sko­śne tylne ściany. Kształt ekra­nów jest dzięki temu nieco bar­dziej opły­wowy, co prze­kłada się na nieco mniej­sze ryzyko ich mecha­nicz­nego uszko­dze­nia pod­czas jazdy w tere­nie. Na zewnętrz­nych powierzch­niach modu­łów poja­wiły się dodat­kowe usztyw­nie­nia (?). Można domnie­my­wać, że ekrany w wozach seryj­nych będą jesz­cze bar­dziej dopra­co­wane.

Wieża bezzałogowa Bumierang-BM widziana z góry. Nad jej tylną niszą znajduje się jednoczęściowa pokrywa magazynu amunicji.

Wieża bez­za­ło­gowa Bumierang-BM widziana z góry. Nad jej tylną niszą znaj­duje się jed­no­czę­ściowa pokrywa maga­zynu amu­ni­cji.

Aparatura łącz­no­ści i dowo­dze­nia jest zin­te­gro­wana, obej­muje odbior­nik nawi­ga­cji sate­li­tar­nej, kilka radio­sta­cji, cen­tralny kom­pu­ter, apa­ra­turę dys­try­bu­cji infor­ma­cji do człon­ków załogi i desantu. Całość jest przy­sto­so­wana do współ­pracy ze zauto­ma­ty­zo­wa­nym sys­te­mem dowo­dze­nia ASUW-TZ Sozwiezdije.

Jak wspo­mniano, na wstęp­nym eta­pie pro­jek­to­wa­nia Kurgańca prze­wi­dy­wano zasto­so­wa­nie wieży wywo­dzą­cej się z BMP‑3, a potem jej odmiany bez­za­ło­go­wej. Później poja­wił się wymóg uni­fi­ka­cji wież wszyst­kich trzech nowych bwp. O ile dwa pierw­sze mogły bez trudu pomie­ścić któ­rąś z wież BMP‑3, to dla koło­wego Bumieranga byłyby one zbyt duże. Do tego ostat­niego wozu KBP pro­jek­to­wało wieżę z sys­te­mem uzbro­je­nia takim samym, jak do zmo­der­ni­zo­wa­nego BMP‑2 Bierieżok. Już wcze­śniej poja­wiały się infor­ma­cje, że KBP pra­cuje nad uni­wer­salną wieżą bez­za­ło­gową (ros. BBM, Biezekipażnyj Bojewoj Modul’ – bez­za­ło­gowy moduł bojowy), noszącą nazwę Epocha. Gdy ujaw­niono pierw­sze zdję­cia nowej kon­struk­cji, nawet naj­bar­dziej kom­pe­tentni rosyj­scy ana­li­tycy nie mieli wąt­pli­wo­ści, że to wła­śnie ona. Tymczasem w upu­blicz­nio­nej pre­zen­ta­cji KBP podano infor­ma­cję, że wieża nosi nazwę Bumierang-BM (sufiks, to zapewne skrót okre­śle­nia Bojewoj Modul – moduł bojowy). W tej samej pre­zen­ta­cji poja­wił się rysu­nek wieży Epocha, która jest tylko podobna do Bumierang-BM. Podano też daty roz­po­czę­cia pro­duk­cji (przy­ję­cia na uzbro­je­nie?) wież Bumierang-BM i Epocha. Są to – odpo­wied­nio – 2015 i 2020 rok. Nie wia­domo, dla­czego druga z wież wymaga tak dłu­giego dopra­co­wy­wa­nia i testów. Na pewno nie wiąże się to z potrzebą roz­le­głego testo­wa­nia sys­temu uzbro­je­nia, gdyż wszystko wska­zuje na to, że jest on w obu wie­żach taki sam. Czyżby więc tyle czasu wyma­gało opra­co­wa­nie nowego sys­temu obser­wa­cyjno-celow­ni­czego?

Wieża Bumierang-BM jest uzbro­jona w 30 mm armatę auto­ma­tyczną 2A42, 7,62 mm kara­bin maszy­nowy PKTM i cztery prze­ciw­pan­cerne poci­ski kie­ro­wane 9M133M‑2/FM‑2/FM‑3 sys­temu Korniet‑D. Korniety są obec­nie ofe­ro­wane z róż­nymi gło­wi­cami bojo­wymi, choć podobno dotąd SZ FR zama­wiają tylko wer­sję pod­sta­wową M‑2, z tan­de­mową gło­wicą kumu­la­cyjną o prze­bi­jal­no­ści jed­no­rod­nego pan­ce­rza sta­lo­wego ponad 11001300 mm za osłoną reak­tywną i zasięgu 1508000 m. Wersje z gło­wicą odłam­kową FM‑3 lub ter­mo­ba­ryczną FM‑2 mają zasięg do 10 000 m. Wszystkie odmiany są napro­wa­dzane w modu­lo­wa­nej lase­ro­wej wiązce pro­wa­dzą­cej, gene­ro­wa­nej przez jeden z przy­rzą­dów celow­ni­czo-obser­wa­cyj­nych wozu. Takie roz­wią­za­nie zapew­nia więk­szą sta­bil­ność napro­wa­dza­nia, lep­szą odpor­ność na zakłó­ce­nia i mniej­sze ryzyko zaalar­mo­wa­nia nie­przy­ja­ciela, gdyż wiązka pro­wa­dząca ma słab­szą moc od gene­ro­wa­nej przez pod­świe­tla­cze, ma także czę­sto­tli­wość, któ­rej nie wykrywa więk­szość współ­cze­snych sys­te­mów samo­osłony pojazdu (z SSP‑1 Obra‑3 na czele). Armata jest sta­bi­li­zo­wana w dwóch płasz­czy­znach, ma mak­sy­malną szyb­ko­strzel­ność 600 strz./min, jest zasi­lana dwu­stron­nie, a jej zapas to 500 nabo­jów (zazwy­czaj 160 nabo­jów 3UBR8 z poci­skami prze­ciw­pan­cer­nymi pod­ka­li­bro­wymi i 340 3UOF8 z odłam­kowo-burząco-zapa­la­ją­cymi).

Przyrządy obser­wa­cyjno-celow­ni­cze są dzienno-nocne. Do obser­wa­cji i celo­wa­nia służą dwa sta­bi­li­zo­wane przy­rządy opto­elek­tro­niczne – dzia­ło­no­wego (sprzę­żony z uzbro­je­niem, umiesz­czony z pra­wej strony wieży) i dowódcy z polem obser­wa­cji 360°. Głowice przy­rzą­dów mają kon­struk­cję modu­łową – ich prawa strona, z trzema okrą­głymi oknami, jest w obu taka sama, lewa strona gło­wicy dowódcy ma trzy okna, a dzia­ło­no­wego dwa. Dowódca może w dowol­nej chwili prze­jąć funk­cje dzia­ło­no­wego, wska­zy­wać mu w try­bie auto­ma­tycz­nym wykryte przez sie­bie cele (hun­ter-kil­ler), może też nie­za­leż­nie od niego pro­wa­dzić ogień (kil­ler-kil­ler). Przewidziane są: auto­ma­tyczne, wie­lo­spek­tralne poszu­ki­wa­nie celów, spe­cjalna pro­ce­dura poszu­ki­wa­nia celów zama­sko­wa­nych, rów­no­cze­sne ostrze­li­wa­nie dwóch celów poci­skami lub jed­nym ppk i armatą. Możliwe jest auto­ma­tyczne śle­dze­nie celów, także powietrz­nych, przy kącie pod­nie­sie­nia lufy do 70° oraz pro­wa­dze­nie ognia zgod­nie ze wska­za­niami zewnętrz­nymi do celów nie­wi­docz­nych (dowo­dze­nie sie­cio­cen­tryczne).

Wieża nie jest jed­nak iden­tyczna z zamon­to­waną na bwp Armata, a róż­nica spro­wa­dza się do roz­miesz­cze­nia na niej ele­men­tów sys­temu samo­obrony SPZ pro­duk­cji NPO Elektromaszina z Czelabińska. Wokół wieży zain­sta­lo­wano sześć kaset zawie­ra­ją­cych po dwa ładunki zakłó­ca­jące i trzy „dwu­okienne” bloki współ­pra­cu­ją­cych z nimi czuj­ni­ków – jeden na przed­nim pan­ce­rzu, dwa na bokach wieży, w jej tyl­nej czę­ści. Kasety miesz­czą ładunki wyraź­nie dłuż­sze, niż Tucza i są usta­wione nie­mal poziomo, co ozna­cza inny cha­rak­ter sto­so­wa­nych w nich ładun­ków. Według pro­du­centa ładunki two­rzą zasłonę w paśmie widzial­nym, pod­czer­wieni i zakre­sie mikro­fa­lo­wym (radio­lo­ka­cyj­nym).

System ochrony aktyw­nej Afganit umiesz­czono na kadłu­bie, ale wyrzutni poci­sków 3UOF-24G jest wię­cej, niż na T‑15, bo w sumie aż 20 i zapew­niają ochronę okrężną. Cztery na przed­nim pan­ce­rzu osła­niają przód i boki kadłuba w zakre­sie ok. ±45°, dwa­na­ście znaj­duje się w dwóch pakie­tach za wła­zami załogi – osła­niają boki wozu, kolejne cztery umiesz­czono za wieżą i osła­niają tył pojazdu. Stosownie do tego liczbę blo­ków czuj­ni­ków zwięk­szono do pię­ciu: dwa obser­wują przed­nią pół­s­ferę, dwa boki, a jeden tył. Co cie­kawe, z dwóch pakie­tów czuj­ni­ków, umiesz­czo­nych w tyl­nych naro­żach kadłuba, lewy „patrzy” do tyłu, a prawy w bok. Natomiast czuj­nik obser­wu­jący teren z lewej strony wozu jest umiesz­czony nie­sy­me­trycz­nie, w poło­wie kadłuba. Kurganiec nie ma nato­miast anten apa­ra­tury radio­lo­ka­cyj­nej, które są zamon­to­wane na wieży czołgu T‑14 i powszech­nie wiąże się je z apa­ra­turą wykry­wa­nia i śle­dze­nia celów Afganita. Oznacza to, że ich obec­ność nie jest konieczna do pra­wi­dło­wego dzia­ła­nia sys­temu.
Niewątpliwie jedną z przy­czyn budowy dwóch wer­sji kadłuba Kurgańca jest brak jasno­ści co do osta­tecz­nej jed­nostki napę­do­wej. Początkowo było nie­mal pewne, że napęd pojazdu będzie sta­no­wił sil­nik 2W-06 – 3W, opra­co­wy­wany przez Czelabińskij Traktornyj Zawod Urałtrak we współ­pracy z firmą Salut, dostar­cza­jącą tur­bo­sprę­żarkę. Dwa pro­to­typy sil­nika miały być gotowe w marcu 2013 r., a potem miała roz­po­cząć się pro­duk­cja sil­ni­ków par­tii infor­ma­cyj­nej. Pojazdy nimi napę­dzane nosiły ozna­cze­nie Kurganiec-25DD-Cz, co zapewne należy tłu­ma­czyć Dizelnyj Dwigatiel Czelabińsk (z sil­ni­kiem wyso­ko­pręż­nym z Czelabińska). Silnik ma sześć cylin­drów w ukła­dzie bok­ser, jego pojem­ność sko­kowa to 17 litrów, a moc ok. 370 kW/503 KM. W swej wer­sji pod­sta­wo­wej jed­nostka napę­dowa jest dobrze znana i spraw­dzona, bo od końca lat 80. sto­suje się ją m.in. jako napęd bojo­wego wozu desantu BMD‑3, a prace nad nią roz­po­częto jesz­cze kil­ka­na­ście lat wcze­śniej. W porów­na­niu z zachod­nimi sil­ni­kami o podob­nej mocy 2W-06 wyróż­nia się spo­rym zuży­ciem paliwa i zaska­ku­jąco dużą masą przy rela­tyw­nie nie­wiel­kich gaba­ry­tach. Wcześniej za bar­dziej per­spek­ty­wiczny uzna­wano sil­nik UTD-29/32, dale­kiego kuzyna UTD-20, sta­no­wią­cego napęd BMP‑1, i pla­no­wano zastą­pie­nie nim także 2W-06 w BMD‑4/4M.

Podczas wystawy Armija-2016 podano infor­ma­cję, że doce­lo­wym sil­ni­kiem do całej rodziny ma być JaMZ-780 lub 7801. Zarówno 2W-06, jak i UTD-29 są jed­nost­kami napę­do­wymi do wozów bojo­wych, w któ­rych klu­czową rolę odgry­wała mini­malna wyso­kość, a pojazdy miały rela­tyw­nie nie­wielką masę. Natomiast sil­nik JaMZ, nie dość, że jest nowo­cze­sny, to też zde­cy­do­wa­nie wyż­szy i moc­niej­szy, co lepiej wpi­suje się w gaba­ryty i masę pojaz­dów nowej gene­ra­cji. Ma moc 551 kW/750 KM przy 2300 obr./min, a mak­sy­malny moment obro­towy 2550 Nm osiąga przy 1600 obr./min. Jest to rzę­dowa jed­nostka sze­ścio­cy­lin­drowa o pojem­no­ści sko­ko­wej 12,4 l, a jej resurs pro­du­cent okre­ślił na 2500 h. Z sil­ni­kiem są zin­te­gro­wane dwie tur­bo­sprę­żarki opra­co­wane przez firmę Turbotiechnika. Można domnie­my­wać, że z tym sil­ni­kiem pojazd nazywa się Kurganiec-25DD-Ja. Do takiego sil­nika były zresztą dosto­so­wane kadłuby pierw­szych pro­to­ty­pów wozu. Na potrzeby defi­lady zbu­do­wano jed­nak wozy z sil­ni­kami 2W-06, gdyż jed­nostka napę­dowa z Jarosławia nie była jesz­cze gotowa.

Silnik jest połą­czony w power-pack z blo­kiem hydro­me­cha­nicz­nej prze­kładni. Zespół napę­dowy znaj­duje się w przed­niej czę­ści kadłuba, nato­miast z pra­wej burty, na półce nad­gą­sie­ni­co­wej, w pobliżu połowy dłu­go­ści kadłuba, umiesz­czono pomoc­ni­czy agre­gat zasi­la­jący (APU). Podczas pły­wa­nia napęd zapew­niają pęd­niki stru­go­wodne, wspo­ma­gane przez obra­ca­jące się gąsie­nice. Woda do pęd­ni­ków jest pobie­rana przez dwa otwory w tyl­nej czę­ści dna kadłuba.

Wloty powie­trza chło­dzą­cego znaj­dują się z obu burt, na stro­pie prze­działu desan­to­wego. Jest przez nie rów­nież pobie­rane powie­trze do chło­dze­nia stru­mie­nia spa­lin, który jest wyrzu­cany do tyłu, przez zespół usta­wio­nych sko­śnie żalu­zji. Podobno dzięki takiemu ich usta­wie­niu tłu­miony jest nieco obłok kurzu, two­rzony za wozem przez pra­cu­jące w suchym grun­cie gąsie­nice. Umieszczenie sil­nika z przodu, a wylotu spa­lin z tyłu kadłuba jest korzystne ze względu na mini­ma­li­za­cję sygna­tury ciepl­nej także w pro­jek­cji bocz­nej wozu, ale skut­kuje koniecz­no­ścią insta­la­cji dłu­gich kana­łów wylo­to­wych, praw­do­po­dob­nie w podwój­nym dnie kadłuba, potrzebą ich izo­la­cji ciepl­nej i znacz­nym dła­wie­niem prze­pływu spa­lin, a w rezul­ta­cie spad­kiem efek­tyw­nej mocy sil­nika.

Układ jezdny przy­po­mina roz­wią­za­nie znane z BMP‑3, ale koła napę­dowe znaj­dują się z przodu. Podstawowa wer­sja pojazdu ma sie­dem kół nośnych i trzy pod­trzy­mu­jące. Interesującą kwe­stią jest typ zawie­sze­nia pojazdu. Oficjalnie podano, że Kurganiec „będzie miał” zawie­sze­nie hydro­pneu­ma­tyczne o regu­lo­wa­nym prze­świ­cie w zakre­sie od 100 do 500 mm. Z tego wynika, że obec­nie zawie­sze­nie jest prost­sze – z ele­men­tami amor­ty­zu­ją­cymi w postaci drąż­ków skręt­nych, a jego zastą­pie­nie hydro­pe­neu­ma­tycz­nym będzie wyma­gało zna­czą­cych zmian w kon­struk­cji dol­nej czę­ści kadłuba. Tymczasem na dwóch fir­mo­wych foto­gra­fiach widać wyraź­nie, że pojazd „leży” na grun­cie, czyli dys­po­nuje moż­li­wo­ścią regu­la­cji prze­świtu w znacz­nym zakre­sie. Być może to pro­to­typ wer­sji z doce­lo­wym zawie­sze­niem. Gąsienice są drob­no­ogni­wowe, z ażu­ro­wymi pió­rami i poli­me­ro­wymi nakład­kami – „asfal­to­cho­dami”.

  • Tomasz Szulc

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE