Black Prince i Conqueror

  • Wojsko i Technika Historia numer specjalny 6/2019
Zachowany do dziś czołg ciężki Conqueror I z kolekcji Muzeum Czołgów w Bovington w Wielkiej Brytanii.

Zachowany do dziś czołg ciężki Conqueror I z kolek­cji Muzeum Czołgów w Bovington w Wielkiej Brytanii.

Ironią losu jest to, że w cza­sie dru­giej wojny świa­to­wej Wielka Brytania nie dys­po­no­wała żad­nym czoł­giem cięż­kim, mogą­cym wes­przeć wła­sne wozy bojowe w walce z nie­przy­ja­ciel­skimi cięż­kimi wozami bojo­wymi. Niemcy wpro­wa­dzili do uzbro­je­nia kilka róż­nych typów mniej lub bar­dziej uda­nych pojaz­dów, takich jak czołgi cięż­kie Tiger i Tiger II oraz działa samo­bieżne Ferdinand, Jagdpanther i Jagdtiger, cha­rak­te­ry­zu­jące się solidną ochroną pan­cerną i sil­nym uzbro­je­niem. Podobnie było w ZSRR, gdzie w dru­giej poło­wie wojny z powo­dze­niem użyto czoł­gów cięż­kich IS‑2 oraz cięż­kich dział samo­bież­nych ISU-122 i ISU-152. Rzutem na taśmę czołg ciężki wpro­wa­dzili do uży­cia Amerykanie – M26 Pershing.

Tylko Wielka Brytania zaspała. Użyto co prawda powol­nych, sil­nie opan­ce­rzo­nych czoł­gów pie­choty Churchill, ale były one sto­sun­kowo słabo (jak na swoją masę) uzbro­jone. Dla odmiany sto­sun­kowo dobrze uzbro­jona odmiana czołgu Sherman znana jako Firefly, wypo­sa­żona w dosko­nałe działo 17-fun­towe, była nie­wy­star­cza­jąco opan­ce­rzona. Przebudzenie przy­szło za późno jak na drugą wojnę świa­tową, ale po woj­nie Wielka Brytania wpro­wa­dziła do uzbro­je­nia czołgi cięż­kie Conqueror. Jedyne czołgi cięż­kie, jakie kie­dy­kol­wiek Armia Brytyjska wpro­wa­dziła do swo­jego uzbro­je­nia.
Do pew­nego stop­nia rolę czoł­gów cięż­kich zna­nych z innych armii w woj­sku bry­tyj­skim speł­niały czołgi pie­choty. I cho­ciaż takie wozy jak A12 Matilda o masie w gra­ni­cach 27 t, jesz­cze lżej­szy Valentine o masie 16 – 18 t w zależ­no­ści od wer­sji, czy nawet A22 Churchill o masie bojo­wej 38,5 t trudno nazwać cięż­kimi z tech­nicz­nego punktu widze­nia, to jed­nak rola jaką speł­niały one na polu walki przy­po­mi­nała tą, jaką w ZSRR speł­niały czołgi IS‑2 czy działa samo­bieżne ISU-122 i ISU-152.
Niemcy swoje czołgi cięż­kie Tiger wyko­rzy­sty­wali nieco ina­czej, do wspar­cia wła­snych czoł­gów, czy jako „decy­du­jący argu­ment” w kul­mi­na­cyj­nych momen­tach bitwy, ale jed­nak ich rola też nieco przy­po­mi­nała tą, jaką Brytyjczycy przy­pi­sy­wali wła­snym czoł­gom pie­choty. Jednakże pod wzglę­dem cech tech­niczno-tak­tycz­nych, bry­tyj­skie czołgi pie­choty trudno zali­czyć do cięż­kich. Nie tylko ze względu na samą masę, bo prze­działy masowe kla­sy­fi­ka­cji wozów bojo­wych są cał­kiem umowne. Przede wszyst­kim jed­nak przy­jęto, że czołg ciężki ma dwie cechy wyróż­nia­jące go spo­śród masy czoł­gów śred­nich, czy to uży­wa­nych jako sprzęt manew­ro­wych wojsk pan­cerno-zme­cha­ni­zo­wa­nych, czy do wspar­cia pie­choty. Jedna z tych cech to potężne opan­ce­rze­nie, chro­niące ten czołg przed sze­roką gamą środ­ków prze­ciw­pan­cer­nych, jakie mogły być prze­ciw­sta­wione pie­cho­cie nacie­ra­ją­cej przy wspar­ciu czoł­gów. Oraz chro­niące je w obro­nie, kiedy prze­ciw­nik podej­muje prze­ła­ma­nie naszych linii obron­nych przy wspar­ciu czoł­gów i dział samo­bież­nych. I trzeba przy­znać, że w tym wzglę­dzie bry­tyj­skie czołgi pie­choty speł­niały (lepiej lub gorzej) opi­sane wyma­ga­nie – na ich ochronę pan­cerną kła­dziono szcze­gólny nacisk.
Drugą cha­rak­te­ry­styczną cechą czoł­gów cięż­kich było nato­miast rów­nie silne uzbro­je­nie, z reguły sil­niej­sze niż na czoł­gach śred­nich, co dawało im prze­wagę nie tylko nad wro­gimi czoł­gami, ale także umoż­li­wiało nisz­cze­nie za pomocą ich dział umoc­nień polo­wych, wykry­tych środ­ków prze­ciw­pan­cer­nych na dużej odle­gło­ści i innych „twar­dych” celów. W przy­padku ostrzału pozy­cji pie­choty, siła raże­nia poci­sku oraz odle­głość roz­lotu odłam­ków umoż­li­wiały nato­miast zada­wa­nie zna­czą­cych strat. I tego wła­śnie warunku bry­tyj­skie czołgi nie speł­niały. Ich uzbro­je­nie było takie same, a nie­kiedy nawet słab­sze, niż czoł­gów „krą­żow­ni­czych” (szyb­kich) prze­zna­czo­nych do pan­cer­nych dzia­łań manew­ro­wych. Ich opan­ce­rze­nie dawało się powięk­szyć nie tylko kosz­tem zna­czą­cego spadku ich mobil­no­ści, ale także kosz­tem nie zwięk­sza­nia siły ich uzbro­je­nia. Dlatego masę dawało się utrzy­mać na pozio­mie masy czoł­gów śred­nich, choćby w gór­nej gra­nicy prze­wi­dzia­nego dla nich prze­działu masy.
Pierwszy i ostatni brytyjski czołg piechoty – po lewej A11 Matilda I, po prawej – A43 Black Prince. Czołgów tej klasy używano do wsparcia piechoty w natarciu i do niszczenia obiektów pola walki. Nie musiały rozwijać dużej prędkości, ale musiały mieć silne opancerzenie i odpowiednie uzbrojenie.

Pierwszy i ostatni bry­tyj­ski czołg pie­choty – po lewej A11 Matilda I, po pra­wej – A43 Black Prince. Czołgów tej klasy uży­wano do wspar­cia pie­choty w natar­ciu i do nisz­cze­nia obiek­tów pola walki. Nie musiały roz­wi­jać dużej pręd­ko­ści, ale musiały mieć silne opan­ce­rze­nie i odpo­wied­nie uzbro­je­nie.

Mimo to, dla porządku, należy wspo­mnieć o jed­nym pro­gra­mie roz­woju czołgu pie­choty, mają­cego pewne cechy czołgu cięż­kiego. Jednak bar­dzo szybko jego uzbro­je­nie, począt­kowo sil­niej­sze od ówcze­snych kon­struk­cji, stało się stan­dar­dowe dla seryj­nych czoł­gów szyb­kich i czoł­gów pie­choty. Gdyby wóz ten wszedł do pro­duk­cji, to byłby kolej­nym przy­kła­dem czołgu pie­choty, choć o pew­nych cechach (masa, opan­ce­rze­nie) czołgu cięż­kiego. Tym czoł­giem jest A33 o dziw­nej nazwie Excelsior. Dziwnej, bo dosłow­nie można to prze­tłu­ma­czyć jako „wełna drzewna”, taka uży­wana do opa­ko­wań, ale w prze­no­śni używa się tego słowa także do okre­śle­nia wyso­kiego stan­dardu cze­goś.
Na wcze­snym eta­pie roz­woju czołgu pie­choty A22 Churchill zaczęto mar­twić się o jego mobil­ność i opan­ce­rze­nie. Pojawiły się głosy kry­tyki, że jedno i dru­gie dość szybko może oka­zać się nie­wy­star­cza­jące. Jednocześnie jed­nak w fir­mie Nuffield Mechanization & Aero Limited z Birmingham powsta­wał nowy czołg szybki, następca A15 Crusader, znany jako A24 Cavalier. Jego zawie­sze­nie typu Christie, spraw­dzone w czoł­gach A13 Covenanter i A15 Crusader, gwa­ran­to­wało przy­zwo­ite wła­sno­ści poru­sza­nia się tak po dro­dze, jak i w tere­nie. Jednym z pomy­słów było więc wyko­rzy­sta­nie pro­jek­to­wa­nego wozu, z jego kształ­tem kadłuba, zawie­sze­niem i napę­dem do zapro­jek­to­wa­nia czołgu pie­choty, o zmie­nio­nych prze­ło­że­niach skrzyni bie­gów (żeby zwięk­szyć moment obro­towy, czyli „siłę” sil­nika kosz­tem zmniej­sze­nia pręd­ko­ści – w prze­wi­dy­wa­niu więk­szej masy wozu) i o znacz­nie zwięk­szo­nej gru­bo­ści opan­ce­rze­nia.
W mię­dzy­cza­sie na bazie czołgu A24 Cavalier opra­co­wano ulep­szony pro­jekt, począt­kowo prze­wi­du­jąc napęd w postaci nieco ulep­szo­nego, ale sta­rego sil­nika Liberty o mocy 410 KM (A27L Centaur), póź­niej wymie­nio­nego na sil­nik Rolls-Royce Meteor o mocy 600 KM (A27M Cromwell). Dalsze pro­jekty czołgu pie­choty kon­cen­tro­wały się teraz na bazie tej zmo­der­ni­zo­wa­nej kon­struk­cji, z zało­że­niem, że punk­tem wyj­ścia będzie czołg szybki A27M Cromwell.
Pierwszy pro­jekt nazwany A28 prze­wi­dy­wał pro­ste zwięk­sze­nie opan­ce­rze­nia, bez więk­szych zmian samej kon­struk­cji. Pancerz czo­łowy miał mieć gru­bość 76,2 mm, a na bokach miały być zamon­to­wane pan­cerne ekrany chro­niące pod­wo­zie. Aby utrzy­mać masę na pozio­mie 28 t zde­cy­do­wano się na zmniej­sze­nie opan­ce­rze­nia dachu kadłuba i wieży, tyłu kadłuba i dna. Zewnętrzne ekrany na pod­wo­ziu miały mieć gru­bość 47,6 mm, boki kadłuba zaś – 27 mm płyta zewnętrzna i 14,3 mm płyta wewnętrzna. Bok kadłuba miał dwie płyty (jak kadłub sztywny i lekki okrętu pod­wod­nego), bowiem pomię­dzy nimi umiesz­czono duże sprę­żyny amor­ty­zu­jące waha­czy kół nośnych – amor­ty­za­cja wewnętrzna sys­temu Christie. Podobne roz­wią­za­nie znamy z czołgu T‑34, który rów­nież w dol­nej czę­ści kadłuba miał dwie płyty pan­cerne, poje­dyn­cza była w gór­nej, sko­śnej, ponad pod­wo­ziem. A28 pozo­stał tylko w pla­nach.
W kolej­nym pro­jek­cie A31 Infantry Cromwell prze­wi­dziano wzmoc­nie­nie pod­wo­zia i zmianę prze­ło­że­nia, co umoż­li­wiało zwięk­sze­nie masy wozu. Pancerz czo­łowy wieży miał być zwięk­szony do 114 mm, boczny wieży do 88,9 mm i tylny wieży 82,6 mm. Czołowy pan­cerz kadłuba miał mieć 101,2 mm, boki kadłuba (obie płyty łącz­nie) – 58,7 mm, a tył kadłuba – 38,1 mm. W pro­jek­cie nie prze­wi­dziano bocz­nych ekra­nów pan­cer­nych na pod­wo­ziu. Przewidywana masa – 32 t. W odmia­nie A32 prze­wi­dziano kolejne zmiany pod­wo­zia z dodat­ko­wym uło­ży­sko­wa­niem wał­ków na któ­rych zawie­szono waha­cze i ich odpo­wied­nim wzmoc­nie­niem, tak by można było jesz­cze bar­dziej zwięk­szyć masę.
Projektowano też wer­sję czołgu pie­choty ozna­czoną A35, która miała być zbu­do­wana na bazie wozu A34 Comet, z podob­nymi wzmoc­nie­niami pan­ce­rza. Jak wia­domo A34 Comet był uzbro­jony w armatę HV 77 mm, czyli 17-fun­tówkę ze skró­coną lufą z 60 kali­brów do 50 kali­brów, o tym samym kali­brze 76,2 mm, ale strze­la­jącą amu­ni­cją zespo­loną z krót­szym ładun­kiem mio­ta­ją­cym. Dzięki temu armata ta miała moż­li­wo­ści prze­bi­ja­nia pan­ce­rza zde­cy­do­wa­nie lep­sze, niż stan­dar­dowa armata QF 75 mm sta­no­wiąca uzbro­je­nie czoł­gów A27L Centaur i A27M Cromwell, choć nieco gor­sze od moż­li­wo­ści „zwy­kłej” 17-fun­tówki. Jednak armata 17-fun­towa nie mie­ściła się w wieży Cromwella, dla­tego musiała powstać odmiana A30 Challenger z wysoką wieżą, wspie­ra­jąca stan­dar­dowe Cromwelle w walce z czoł­gami w podobny spo­sób, jak wozy Firefly z 17-fun­tówką wspie­rały w walce z czoł­gami zwy­kłe Shermany z armatą kal. 75 mm.
Rozwiązanie kom­pro­mi­sowe, czyli skró­cona 17-fun­tówka ze słab­szym ładun­kiem mio­ta­ją­cym, okre­ślana jako HV 77 mm (choć jej praw­dziwy kali­ber to 76,2 mm), mie­ściła się w zmo­dy­fi­ko­wa­nej wieży Cromwella i tak powstał A34 Comet. Natomiast mniej znany jest pro­jekt A35, który był czoł­giem pie­choty o wzmoc­nio­nym pan­ce­rzu i więk­szej masie, powstały na bazie Cometa. Podobnie jak A28, A31 i A32, także pro­jekt A35 pozo­stał na papie­rze, nie docze­kał się reali­za­cji „w metalu”.
Realizacji docze­kał się nato­miast pro­jekt A33 Excelsior. Także i on został zbu­do­wany na bazie zmo­dy­fi­ko­wa­nego kadłuba i wieży czołgu A27M Cromwell. Dwa pro­to­typy tego czołgu zbu­do­wano w fir­mie English Electric, w jej czoł­go­wych zakła­dach w Stafford, gdzie pod­jęto też pro­duk­cję A27L Centaur i A27M Cromwell.
Projektowanie A33 pod­jęto we wrze­śniu 1942 r., po tym jak znane były już doświad­cze­nia z uży­cia A22 Churchill w cza­sie rajdu na Dieppe z 19 sierp­nia 1942 r. Tym razem w czołgu użyto posze­rzony wewnętrz­nie kadłub Cromwella (bez wewnętrz­nych płyt, ze względu na zmianę zawie­sze­nia) oraz zawie­sze­nie z kołami i gąsie­ni­cami zapo­ży­czo­nymi z ame­ry­kań­skiego czołgu cięż­kiego T1E2 (M6), który był pro­jek­to­wany z myślą o uży­ciu przez oba kraje, a który osta­tecz­nie nie wszedł do pro­duk­cji. Zawieszenie to wyko­rzy­sty­wało po trzy wózki z każ­dej strony na dwa duże koła każdy, z waha­czami (pcha­nym i wle­czo­nym) pod­par­tymi zewnętrz­nymi sprę­ży­nami amor­ty­zu­ją­cymi. Czołg miał więc sześć kół nośnych w trzech wóz­kach, choć ory­gi­nalny ame­ry­kań­ski M6 mający więk­szą masę miał cztery wózki z ośmioma kołami. W dru­gim pro­to­ty­pie zasto­so­wano wzo­ro­wane na nich, ale zapro­jek­to­wane w Wielkiej Brytanii wózki i zawie­sze­nie typu RL.
Nazwa ta pocho­dziła od pierw­szych liter firm, które je opra­co­wały – Rolls-Royce i London, Midland and Scottish Railway (LMS). Oba pro­to­typy czoł­gów A33 Excelsior były napę­dzane zmo­dy­fi­ko­wa­nym sil­ni­kiem Rolls-Royce Meteor o mocy 620 KM przy 2550 obro­tów na minutę. Z sil­ni­kiem współ­pra­co­wała skrzy­nia bie­gów i układ prze­nie­sie­nia mocy Merrit-Brown. Miała ona pięć bie­gów do przodu i jeden wsteczny. Oba wozy miały też zmo­dy­fi­ko­waną wieżę z czołgu A27M Cromwell, z armatą kal. 75 mm i zapa­sem amu­ni­cji 80 nabo­jów zespo­lo­nych. Uzbrojenie dodat­kowe skła­dało się z dwóch kara­bi­nów maszy­no­wych BESA kal. 7,92 mm, jeden w kadłu­bie i jeden w wieży sprzę­żony z dzia­łem, a zapas amu­ni­cji do nich (w taśmach) – 5000 nabo­jów. Ponadto na wieży mon­to­wano też podwójny kara­bin maszy­nowy Vickers K dosto­so­wany do strze­lań prze­ciw­lot­ni­czych kal. 7,62 mm z zapa­sem amu­ni­cji 2000 nabo­jów w maga­zyn­kach.
Pancerz obu pro­to­ty­pów był wyraź­nie pogru­biony w sto­sunku do czołgu Cromwell. Przód wieży miał gru­bość 114,3 mm, boki wieży 88,9 mm, a tył wieży – 76,2 mm. Dach wieży – 25 mm, dno kadłuba – 20 mm, a góra kadłuba – 14,5 mm. Cztery przed­nie płyty kadłuba miały różną gru­bość, bowiem ich nachy­le­nie do pionu było różne. Idąc od góry, pio­nowa płyta miała 114,3 mm, kolejna, pra­wie pozioma – 51 mm, następna pochy­lona ale pod nie­wiel­kim kątem do pionu – znów 114,3 mm i wresz­cie naj­niż­sza, pra­wie pozioma – 51 mm. Boki kadłuba miały gru­bość 51 mm, a bocz­nych ekra­nów osła­nia­ją­cych nie­mal całe boki kadłuba na zewnętrz od pod­wo­zia – 76,2 mm. Tył kadłuba też był solid­nie opan­ce­rzony – 76,2 mm główna tylna pio­nowa płyta, 51 mm niż­sza i 39,9 mm naj­niż­sza, naj­bar­dziej nachy­lona w sto­sunku do pionu. Czołg miał więc naprawdę solidne opan­ce­rze­nie porów­ny­walne z nie­miec­kim wozem Tiger.
Czy odpor­ność tego pan­ce­rza była rów­nie duża? Trudno to oce­nić, bowiem nie­miecka meta­lur­gia stała na wyso­kim pozio­mie, ale w dru­giej poło­wie wojny Niemcom bra­ko­wało istot­nych skład­ni­ków uszla­chet­nia­ją­cych stal, takich jak cho­ciażby wol­fram. Ciekawostką czołgu były boczne wyj­ścia ewa­ku­acyjne, poprzez wykroje w kadłu­bie, spe­cjalne tuby (tunele) do przej­ścia i pan­cerne okrą­głe klapy w zewnętrz­nych osło­nach pan­cer­nych.
Firma English Electric nazy­wała ten czołg Excelsior, która to nazwa na trwałe do niego przy­lgnęła, ale dopiero po dru­giej woj­nie świa­to­wej, wśród hob­by­stów i mode­la­rzy. W ofi­cjal­nych doku­men­tach z cza­sów jego ist­nie­nia wóz nazy­wano A33 Assault Tank albo A33 Heavy Tank (odpo­wied­nio – czołg sztur­mowy lub czołg ciężki). Jak widać w ofi­cjal­nej ter­mi­no­lo­gii prze­wi­jało się okre­śle­nie „czołg ciężki”, choć jego masa, w przy­padku dru­giego pro­to­typu nie­mal równo 40 t, sytu­owała go na pogra­ni­czu. Gdyby czołg wszedł do pro­duk­cji, prze­wi­dy­wano dla niego nazwę Commodore, czyli zaczy­na­jącą się literą C, co stało się w poło­wie wojny tra­dy­cją dla wszyst­kich kolej­nych czoł­gów bry­tyj­skich.
Kiedy poja­wiły się pro­to­typy czołgu, pierw­szy na początku 1943 r., a drugi w poło­wie 1943 r., pro­blemy z wozem A22 Churchill zaczęły być już pomyśl­nie roz­wią­zy­wane. W tej sytu­acji zde­cy­do­wano się na wiel­ko­se­ryjną pro­duk­cję kolej­nych wer­sji A22 Churchill, w tym jego odmiany A22F Churchill VII (począt­kowo otrzy­mała ozna­cze­nie A42), uzbro­jo­nej w armatę QF 75 mm, taką samą jak w Cromwellu. Wspomniana decy­zja pod­jęta we wrze­śniu 1943 r. zakoń­czyła dal­szy roz­wój czołgu A33, przy­naj­mniej w dotych­cza­so­wej postaci. Próby dru­giego pro­to­typu były co prawda kon­ty­nu­owane do końca 1943 r., ale miały one cha­rak­ter doświad­czalny.
Ostatnim akor­dem roz­woju czołgu A33 miała być jego odmiana A35, w któ­rej zde­cy­do­wano się powięk­szyć śred­nicę wieży do 167,6 cm (66 cali), tak by w czołgu można było umie­ścić wieżę pocho­dzącą z czołgu A34 Comet, a w któ­rej znaj­do­wało się działo HV 77 mm (które miało fak­tyczny kali­ber 76,2 mm, była to odmiana słyn­nej 17-fun­tówki z lufą skró­coną z 60 do 50 kali­brów i krót­szym ładun­kiem mio­ta­ją­cym). W ten spo­sób czołg ten miał mieć moż­li­wość łatwiej­szego nisz­cze­nia cięż­kich wozów bojo­wych prze­ciw­nika w cza­sie wspie­ra­nia pie­choty – głów­nie przy odpie­ra­niu kontr­ata­ków wroga. Czołg A35 pozo­stał jed­nak tylko w pro­jek­cie.
W pro­jek­cie pozo­stała też wer­sja A37, w któ­rej pla­no­wano wydłu­żyć kadłub i dodać po jesz­cze jed­nym wózku z kołami nośnymi (cztery wózki, osiem kół, jak w ame­ry­kań­skim czołgu cięż­kim M6). Na kadłu­bie miała być zamon­to­wana wieża podobna do wieży czołgu A30 Challenger ze zwy­kłą armatą 17-fun­tową kal. 76,2 mm o nor­mal­nej dłu­go­ści lufy. Masa tej wer­sji miała wyno­sić 52 t, więc śmiało można ten wóz zali­czyć do kate­go­rii cięż­kich. Nie docze­kała się jed­nak reali­za­cji, bowiem zde­cy­do­wano się wię­cej wysiłku poświę­cić two­rze­niu podob­nego wozu, ale na bazie spraw­dzo­nego już Churchilla – niżej opi­sa­nego A43 Black Prince. W prze­ci­wień­stwie do A37, A43 Black Prince docze­kał się budowy pro­to­ty­pów.
Spośród obu pro­to­ty­pów A33 zacho­wano jeden z nich – drugi, w któ­rym wkład bry­tyj­skiej myśli kon­struk­cyj­nej był więk­szy. Trafił on do Bovington Tank Museum, gdzie znaj­duje się do dziś, choć aktu­al­nie prze­cho­dzi reno­wa­cję i nie jest udo­stęp­niony zwie­dza­ją­cym.

Pamiętny wrze­sień 1943 r.

Po pierw­szym uda­nym uży­ciu czoł­gów M4 Sherman w dru­giej bitwie pod El Alamein, bry­tyj­ska dok­tryna uży­cia i dal­szego roz­woju czoł­gów ule­gła pew­nemu zachwia­niu. Dotychczasowa pew­ność o koniecz­no­ści podziału ról mię­dzy wyspe­cja­li­zo­wane czołgi szyb­kie do dzia­łań „krą­żow­ni­czych”, czyli do reali­zo­wa­nia pan­cer­nych zago­nów oraz wyspe­cja­li­zo­wane czołgi pie­choty, powolne ale sil­nie opan­ce­rzone, zaczęła się teraz chwiać. Okazało się bowiem, że udany czołg M4 Sherman dosko­nale nadaje się do wypeł­nia­nia obu tych zadań. W lutym 1943 r. zaczęto roz­wa­żać budowę czołgu uni­wer­sal­nego (dosłow­nie – Universal Tank), który być może mógłby być roz­wi­jany wspól­nie z Amerykanami jako wspólny pro­jekt, nazy­wany wów­czas Victory Tank (czołg zwy­cię­stwa).
9 marca 1943 r. Komisja ds. Czołgów – Tank Board zare­ko­men­do­wała opra­co­wa­nie nowego czołgu szyb­kiego (Medium Cruiser) i „cięż­kiego czołgu szyb­kiego” (Heavy Cruiser). Tank Board została zor­ga­ni­zo­wana w maju 1940 r. w celu wypra­co­wa­nia kie­run­ków roz­woju broni pan­cer­nej i skła­dała się ze spe­cja­li­stów ze Sztabu Generalnego, Ministerstwa Zaopatrzenia (Ministry of Supply) oraz przed­sta­wi­cieli pro­du­cen­tów sprzętu pan­cer­nego. Od 16 wrze­śnia 1942 r. do zakoń­cze­nia prac Komisji ds. Czołgów 25 kwiet­nia 1945 r. jej prze­wod­ni­czą­cym był kmdr por. rez. E. Robert Micklem, jeden z kon­struk­to­rów firmy Vickers-Armstrong, sto­jący jed­no­cze­śnie na czele Armoured Fighting Vehicle Division (z Ministerstwa Zaopatrzenia). W skład tego ostat­niego wcho­dził też Department of Tank Design – Departament Opracowania Czołgów, będący pań­stwo­wym biu­rem kon­struk­cyj­nym pra­cu­ją­cym nad pro­jek­tami nowych czoł­gów. W dru­giej poło­wie wojny na czele tego ostat­niego stał Sir Cluade Gibb.
W lipcu 1943 r. czołg, który wstęp­nie okre­ślono jako „Heavy Cruiser”, gen. por. Ronald Weeks, zastępca szefa Sztabu Generalnego, nazwał „British Tiger”. Nazwa taka padła w jego notatce do Sekretarza Wojny, Sir P. Jamesa Grigga. Ostatecznie jed­nak we wrze­śniu 1943 r. roz­po­czął się roz­wój czołgu ozna­czo­nego przez Ministerstwo Zaopatrzenia indek­sem A41, który okre­ślono mia­nem „Heavy Cruiser”. Nadal nie był to czołg uni­wer­salny, ale miał to być sil­nie opan­ce­rzony czołg szybki, uzbro­jony w armatę 17-fun­tową kal. 76,2 mm zdolną do nisz­cze­nia wszyst­kich ówcze­snych nie­miec­kich wozów bojo­wych z roz­sąd­nej odle­gło­ści.
Ostatecznie jed­nak z pro­gramu tego naro­dził się czołg mający cechy wozu uni­wer­sal­nego, uży­wany w nowych, powo­jen­nych dywi­zjach pan­cer­nych i pie­choty (w któ­rych wpro­wa­dzono bata­liony czoł­gów w każ­dej bry­ga­dzie), zarówno w roli czołgu do dzia­łań manew­ro­wych, jak i w roli wozu wspar­cia pie­choty. Czołg A41 jest bar­dziej znany pod swoją nazwą Centurion którą otrzy­mał nieco póź­niej i był pojaz­dem nie­zwy­kle uda­nym, uży­wa­nym w wielu pań­stwach i bar­dzo długo.
Równolegle jed­nak pod­jęto opra­co­wa­nie cięż­kiego wozu wspar­cia, któ­rego korze­nie wywo­dzą się od czołgu pie­choty. W pierw­szej kolej­no­ści miała powstać odmiana czołgu pie­choty A22 Churchill, uzbro­jona w armatę 17-fun­tową, a zatem zdolna do walki z wszel­kimi typami wozów bojo­wych prze­ciw­nika. Pojazd ten otrzy­mał indeks A43 i nazwę Black Prince, na cześć księ­cia Edwarda z XIV wieku, któ­rego tak wła­śnie nazy­wano. Miał to być swego rodzaju „Super Churchill”, prze­wi­dy­wany jako następca czołgu pie­choty.
Kiedy okre­ślano wstępne wyma­ga­nia na A41 Centurion i A43 Black Prince, we wrze­śniu 1943 r., jedyne doświad­cze­nia w wal­kach z Niemcami na lądzie jakie miała Wielka Brytania, to dzia­ła­nia bojowe w Afryce Północnej i na Sycylii. Nie do końca były one repre­zen­ta­tywne w sto­sunku do tego, czego spo­dzie­wano się na kon­ty­nen­cie euro­pej­skim, w walce o osta­teczne poko­na­nie Niemiec. Obawiano się walk w trud­nym pagór­ko­wa­tym, czę­ściowo zale­sio­nym tere­nie o wyso­kim stop­niu urba­ni­za­cji (czego oczy­wi­ście nie było na afry­kań­skiej pustyni), ale przede wszyst­kim oba­wiano się prze­ła­my­wa­nia przy­go­to­wa­nej obrony, opar­tej zarówno o umoc­nie­nia polowe, jak i stałe, tak jak na Wale Atlantyckim czy na Linii Zygfryda. Ważną sprawą była też walka z nowymi nie­miec­kimi czoł­gami o sil­nym uzbro­je­niu i opan­ce­rze­niu. To wła­śnie leżało u pod­staw wyma­gań na czołgi A41 i A43.
Także we wrze­śniu 1943 r. zatwier­dzono pomysł budowy cięż­kiego sztur­mo­wego działa samo­bież­nego A39. Wstępne wyma­ga­nia na taki wóz były sfor­mu­ło­wane już w kwiet­niu 1943 r. we wspól­nym memo­ran­dum spo­rzą­dzo­nym przez Sekretariat Wojny i Ministerstwo Zaopatrzenia. Miało to być sil­nie opan­ce­rzone działo pan­cerne uzbro­jone w armatę dużej mocy, zdolne zarówno do nisz­cze­nia cięż­kich pojaz­dów pan­cer­nych wroga, jak i przede wszyst­kim sta­łych beto­no­wych umoc­nień. 13 maja 1943 r. spo­rzą­dzono wstępne rysunki kon­struk­cyjne takiego pojazdu. A we wrze­śniu 1943 r. na posie­dze­niu Tank Board, uznano taki wóz za nie­zbędny do pro­wa­dze­nia dzia­łań w Europie, przy­datny w prze­ła­my­wa­niu sta­łych umoc­nień oraz doraź­nie zbu­do­wa­nych umoc­nień sta­łych w ramach two­rzo­nych przez Niemców linii obron­nych w Europie zachod­niej. Zakładano że będzie to wóz uzbro­jony w armatę 17-fun­tową, z pan­ce­rzem czo­ło­wym nie cień­szym niż 152 mm oraz pan­ce­rzem bocz­nym o gru­bo­ści co naj­mniej 60 % pan­ce­rza czo­ło­wego.
Dlatego wła­śnie wrze­śniowe decy­zje pod­jęte z reko­men­da­cji Tank Board, a pod­jęte przez Ministerstwo Zaopatrzenia wspól­nie z Sekretariatem Wojny były dość ważne. Spośród zatwier­dzo­nych wtedy pro­jek­tów reali­za­cji docze­kały się trzy: działo samo­bieżne A39 nazwane Tortoise (żółw lądowy), A41 póź­niej nazwany Centurion i A43 noszący „fabryczną” nazwę Black Prince. Fabryczną, bowiem ofi­cjalne woj­skowe nazwy (w przy­padku czoł­gów zaczy­na­jące się na literę C) w zasa­dzie nada­wano dopiero po przy­ję­ciu danego pojazdu do uzbro­je­nia.

  • Michał Fiszer, Jerzy Gruszczyński

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE