Bitwa w cie­śni­nie Badung

Krazownik lekki De Ruyter, okret flagowy kadm. Karela Doormana. Fotografia z prob morskich. Fot. Nationaal Archief

Krazownik lekki De Ruyter, okret fla­gowy kadm. Karela Doormana. Fotografia z prob mor­skich. Fot. Nationaal Archief

W począt­ko­wej fazie wojny na Pacyfiku, gdy w lutym 1942 r., po opa­no­wa­niu Malajów i Singapuru, Japończycy kon­ty­nu­owali ofen­sywę mającą na celu zaję­cie Indii Holenderskich, a zwłasz­cza całego obszaru Jawy i Sumatry, doszło do star­cia w oko­licy wyspy Bali, nazy­wa­nej naj­czę­ściej bitwą w cie­śni­nie Badung. Została ona sto­czona pomię­dzy dwiema gru­pami okrę­tów Zespołu Uderzeniowego ABDA a kil­koma nisz­czy­cie­lami japoń­skimi osła­nia­ją­cymi trans­por­towce, które doko­nały wcze­śniej desantu wojsk na wyspę. Starcie, poprze­dza­jące decy­du­jącą o losach Jawy bitwę na Morzu Jawajskim, skoń­czyło się prze­graną sił alianc­kich, choć i Japończycy w jakimś stop­niu odczuli skutki tej walki.

Po opa­no­wa­niu w stycz­niu Borneo i Celebesu, Japończycy kon­ty­nu­ując ofen­sywę zajęli 9 lutego Makasar na Celebesie, zaś 15 lutego nie­zwy­kle ważny dla nich – bo bogaty w ropę naf­tową – Palembang. Siły kadm. Karela Doormana nie zdo­łały temu prze­szko­dzić, czę­sto zmu­szane w trak­cie podej­mo­wa­nych prób inter­wen­cji, do odwrotu po zacie­kłych ata­kach sil­nych japoń­skich for­ma­cji lot­ni­czych. Kolejnym celem Japończyków stała się Bali, a zwłasz­cza znaj­du­jące się na niej ważne lot­ni­sko Den Passar (współ­cze­śnie Denpasar). W przy­padku jego zdo­by­cia japoń­skie samo­loty mogły nie­ustan­nie ata­ko­wać z tego lot­ni­ska główną bazę mor­ską ABDA w Surabai. Miało to duże zna­cze­nie przed szy­ko­waną już naj­więk­szą ope­ra­cją desan­tową prze­ciwko samej Jawie.
17 lutego (tego dnia Japończycy zaata­ko­wali też Timor) roz­po­częła się akcja prze­ciwko lot­ni­sku na Bali. Do jego opa­no­wa­nia wyzna­czono siły 3. bata­lionu 1. pułku 48. Dywizji Piechoty. Zostały zaokrę­to­wane na trans­por­towce Sagami Maru (7189 BRT) i Sasago Maru (8260 BRT). W dro­dze z Makasaru osła­niały je nisz­czy­ciele: Asashio, Arashio, Ōshio i Michishio. Dodatkowe wspar­cie zapew­niał im od pół­nocy kadm. Kyuji Kubo na fla­go­wym krą­żow­niku lek­kim Nagara, wraz z nisz­czy­cie­lami Hatsushimo, Nenohi i Wakaba.
Wieczorem 18 lutego zespół desan­towy prze­mie­rzył cie­śninę Lombok (mię­dzy wyspami Lombok i Bali), dotarł do połu­dniowo-wschod­niego wybrzeża Bali i od godz. 02:00, już 19 lutego, roz­po­czął desan­to­wa­nie wojsk. Tej nocy jako pierw­sze pró­bo­wały powstrzy­mać Japończyków skie­ro­wane w ten rejon alianc­kie okręty pod­wodne. Dowodzony przez kmdr. ppor. Fredericka B. Wardera USS Seawolf zbli­żył się do zako­twi­czo­nych trans­por­tow­ców japoń­skich i wystrze­lił do obu po dwie tor­pedy. Niestety, żadna z nich nie zadzia­łała jak należy i odważna szarża ame­ry­kań­skiego dowódcy zakoń­czyła się nie­po­wo­dze­niem. Zaciekle kontr­ata­ko­wany przez jeden z japoń­skich nisz­czy­cieli łącz­nie 43 bom­bami głę­bi­no­wymi Seawolf zdo­łał ujść. Także drugi wezwany w ten rejon okręt pod­wodny, HMS Truant, ata­ko­wał nie­sku­tecz­nie i został odpę­dzony kontr­ak­cją Japończyków.
Nieco lepiej powio­dło się ran­kiem 13 bom­bow­com B-17 Flying Fortress i A-24 Banshee w nalo­cie na trans­por­towce. Jedna ze zrzu­co­nych bomb uszko­dziła maszynę trans­por­towca Sagami Maru i spo­wo­do­wała silny pożar, ale Japończykom udało się go opa­no­wać i ura­to­wać jed­nostkę. Sam atak nie zdo­łał zapo­biec pomyśl­nemu wyni­kowi japoń­skiej ope­ra­cji. Do połu­dnia lot­ni­sko Den Passar zostało opa­no­wane.

Wyjście Zespołu Uderzeniowego ku Bali

W uzgod­nie­niu ze swoim prze­ło­żo­nym – wadm. Conradem Helfrichem, kadm. Doorman zde­cy­do­wał o zaata­ko­wa­niu japoń­skich sił desan­to­wych pod Bali, tym bar­dziej, że nie wyda­wały się one zbyt silne. Do akcji posta­no­wił ruszyć oso­bi­ście z bazy Tjilatjap (dziś Cilacap) na fla­go­wym krą­żow­niku lek­kim De Ruyter, wraz z krą­żow­ni­kiem lek­kim Java, w asy­ście holen­der­skich nisz­czy­cieli Kortenaer i Piet Hein oraz ame­ry­kań­skich „czte­ro­faj­kow­ców” John D. Ford i Pope.
Druga grupa miała roz­po­cząć akcję z bazy Surabaja i zaata­ko­wać wkrótce po pierw­szej. Była zło­żona z nowo­cze­snego krą­żow­nika lek­kiego Tromp i znów sta­rych ame­ry­kań­skich nisz­czy­cieli Stewart, Parrott, John D. Edwards i Pillsbury. Nie zwró­cono jed­nak uwagi na moż­li­wość kon­cen­tra­cji w wybra­nym miej­scu i połą­cze­nia obu tych grup przed ata­kiem w jeden sil­niej­szy zespół, uzna­jąc to widocz­nie za rzecz… nie­po­trzebną.
Plan Doormana jed­nak został nieco utrud­niony, gdy 18 lutego jego okręty pod­nio­sły kotwice o godz. 21:50 i wyru­szyły z bazy Tjilatjap. Kortenaer pechowo wszedł na mie­li­znę, dozna­jąc uszko­dze­nia pod­wod­nej czę­ści kadłuba i jed­nej ze śrub napę­do­wych. W efek­cie został wyeli­mi­no­wany z akcji już na samym początku, pozo­sta­jąc w por­cie. Brak tej jed­nostki w bitwie w jakimś stop­niu zawa­żył póź­niej na wyniku dzia­łań całej grupy (Korteaner zato­nął 27 lutego w bitwie na Morzu Jawajskim). Druga grupa bojowa z bazy Surabaja miała pod­nieść kotwice i wyru­szyć cztery godziny póź­niej.
Zespół Doormana idąc ku Bali, zamie­rzał zaata­ko­wać Japończyków od strony połu­dnio­wego wej­ścia do cie­śniny Lombok (także grupa z Trompem miała póź­niej zaata­ko­wać od połu­dnia). Na koń­co­wym odcinku trasy okręty zwięk­szyły pręd­kość do mak­sy­mal­nej (stare nisz­czy­ciele ame­ry­kań­skie roz­wi­jały wów­czas pręd­kość około 30 w., czyli kilka węzłów mniej­szą, niż na samym początku służby).

  • Tadeusz Kasperski

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE