Bitwa pod Garfagnana, czyli „wło­skie Ardeny”

Żołnierze “kolorowej” 92. DP powracający z sukcesem z patrolu, z niemieckim jeńcem.

Żołnierze “kolo­ro­wej” 92. DP powra­ca­jący z suk­ce­sem z patrolu, z nie­miec­kim jeń­cem.

Przeprowadzona w ostat­nich dniach grud­nia 1944 r. bitwa w górzy­stym, leśnym rejo­nie Garfagnana pod wie­loma wzglę­dami przy­po­mi­nała nie­miecką ope­ra­cję pro­wa­dzoną w tym samym nie­mal cza­sie w Ardenach. Różnicę sta­no­wił jed­nak znacz­nie mniej­szy roz­mach – to zapewne wła­śnie dzięki niemu woj­skom Osi udało się uzy­skać suk­ces, przy­naj­mniej lokalny.

24 lipca 1943 r. w obli­czu kolej­nej klę­ski wojsk wło­skich, tym razem już na wła­snej ziemi, czego efek­tem była utrata Sycylii, Wielka Rada Faszystowska ogło­siła usu­nię­cie Benito Mussoliniego z funk­cji prze­wod­ni­cza­cego par­tii. Następnego dnia rezy­gna­cję duce z funk­cji dyk­ta­tora pań­stwa przy­jął król Włoch – Wiktor Emanuel III. Ustępujący dyk­ta­tor został aresz­to­wany. Jego miej­sce, z misją poro­zu­mie­nia się z alian­tami zachod­nimi, prze­jął były szef sztabu armii wło­skiej (zdy­mi­sjo­no­wany dwa lata wcze­śniej za klę­skę w Grecji) gene­rał Pietro Badoglio. Rokowania z mocar­stwami zachod­nimi trwały przez cały sier­pień, aż wresz­cie 8 wrze­śnia 1943 r. Włochy zgo­dziły się pod­pi­sać bez­wa­run­kową kapi­tu­la­cję. Dotychczasowy sojusz­nik Rzymu był jed­nak przy­go­to­wany na taki roz­wój wyda­rzeń. Niemieckie woj­ska – sta­cjo­nu­jące dotąd na Półwyspie Apenińskim dla jego obrony przez idą­cym z połu­dnia prze­ciw­ni­kiem – bły­ska­wicz­nie zaczęły przej­mo­wać kon­trolę nad tere­nami nie zaję­tymi jesz­cze przez alian­tów.
22 dywi­zje zadzia­łały według przy­go­to­wa­nego uprzed­nio planu, jako że rezy­gna­cja Włochów z walki była brana pod uwagę. Wszelkie prze­jawy oporu wobec tych dzia­łań bez­li­to­śnie miaż­dżono, zarówno w Italii, jak i na Bałkanach. Niemcy czuli się do tego upraw­nieni w obli­czu – obrzy­dli­wego ich zda­niem – aktu zdrady. Chcieli także dać byłym sojusz­ni­kom czy­telny sygnał, aby tym spraw­niej opa­no­wać pogar­sza­jącą się sytu­ację. Wielu z tych, któ­rzy prze­ciw­sta­wiali się Niemcom, ginęło; innym oka­zano skrajny brak sza­cunku – ponad 600 tys. żoł­nie­rzy zostało wysła­nych do Niemiec jako nie­wol­ni­cza siła robo­cza. W tej sytu­acji wielu Włochów dotych­czas sym­pa­ty­zu­ją­cych z Niemcami osta­tecz­nie się do nich zra­ziło, a nie­dawni sojusz­nicy zaczęli być postrze­gani jako oku­panci.
Już 10 wrze­śnia armia nie­miecka prze­jęła kon­trolę nad Rzymem, zmu­sza­jąc króla i rząd Badogliego do ewa­ku­acji do Brindisi (ewa­ku­acji władz nie­daw­nej potęgi mor­skiej doko­nano na pokła­dzie bry­tyj­skich okrę­tów, co było tym bar­dziej upo­ka­rza­jące). Dwa dni póź­niej oddział spe­cjalny SS dowo­dzony przez sturm­ban­n­füh­rera Otto Skorzenny’ego odbił prze­trzy­my­wa­nego nie­da­leko Rzymu Mussoliniego, który został prze­wie­ziony do kwa­tery Hitlera w Rastenburgu i „namó­wiony” do kon­ty­nu­owa­nia walki u boku III Rzeszy. Było jasne, że Mussoliniemu trudno będzie odzy­skać dawne zna­cze­nie jako wodzowi dru­giej potęgi Osi w Europie, a jego rola zosta­nie zre­du­ko­wana do nie­miec­kiego pionka, poma­ga­ją­cego w utrzy­ma­niu gra­nicy jak naj­da­lej na połu­dnie od Niemiec. 23 wrze­śnia Mussolini wró­cił do ojczy­zny, gdzie pro­kla­mo­wał Włoską Republikę Socjalną. Jej sto­licą ogło­szono Rzym, jed­nak z przy­czyn prak­tycz­nych wła­dze tego mario­net­ko­wego pań­stwa pozo­stały w miej­sco­wo­ści Salò w pół­noc­nych Włoszech (stąd nie­ofi­cjalna nazwa pań­stwa: Republika Salò, powstała według podob­nej logiki jak nazwa Rząd Vichy).
28 paź­dzier­nika 1943 r. ogło­szono powsta­nie Sił Zbrojnych Włoskiej Republiki Socjalnej. Na papie­rze była to nie­za­leżna siła zbrojna dys­po­nu­jąca wła­sną mary­narką wojenną, lot­nic­twem i siłami lądo­wymi – w rze­czy­wi­sto­ści jed­nak miała za zada­nie przede wszyst­kim utrzy­mać spo­kój na pod­le­głych Republice tere­nach, czyli wal­czyć z coraz sil­niej­szą par­ty­zantką zło­żoną z wła­snych roda­ków, także komu­ni­styczną. Do tego docho­dziło dość skromne wspie­ra­nie armii nie­miec­kiej w walce na lądzie i w powie­trzu. Włoskie myśliwce brały też udział w zwal­cza­niu alianc­kich wypraw bom­bo­wych idą­cych na Niemcy od połu­dnia, cho­ciaż ich liczeb­ność nigdy nie prze­kro­czyła sied­miu dywi­zjo­nów. O tym, w jakim stop­niu zada­nia repu­bli­kań­skich sił zbroj­nych pole­gały na utrzy­my­wa­niu spo­koj­nych tyłów dla wal­czą­cych na fron­cie Wehrmachtu i SS, świad­czy skład oso­bowy poszcze­gól­nych pod­le­głych wła­dzom w Salò for­ma­cji. I tak armię lądową two­rzyły zale­d­wie cztery nie­wiel­kie dywi­zje, które Włoskiej Republice Socjalnej pozwo­lili stwo­rzyć Niemcy (zezwo­le­nie obej­mo­wało stwo­rze­nie mak­sy­mal­nie czte­rech dywi­zji):
  • 1. Dywizja Bersalierów „Italia” ( dwa pułki ber­sa­lie­rów, pułk arty­le­rii, jed­nostki wspar­cia),
  • 2. Dywizja Piechoty „Littorio” (pułk pie­choty, pułk strzel­ców alpej­skich, pułk arty­le­rii, jed­nostki wspar­cia),
  • 3. Dywizja Piechoty Morskiej „San Marco” (dwa pułki pie­choty mor­skiej, pułk arty­le­rii, jed­nostki wspar­cia),
  • 4. Dywizja Alpejska „Monterosa” (dwa pułki strzel­ców alpej­skich, pułk arty­le­rii gór­skiej, jed­nostki wspar­cia).

Łącznie jed­nostki te, rekru­tu­jące się z róż­nych wło­skich for­ma­cji (głów­nie spo­śród ludzi inter­no­wa­nych wcze­śniej przez Niemców) i szko­lone w Bawarii (Dywizję „San Marco” szko­lono koło Grafenwöhr, „Monterosa” – w Münsingen, „Italia” – w Henbergu, a „Littorio” – w Sennelager) w latach 1943 – 44, liczyły około 52 tys. ludzi. Ich moty­wa­cja do walki była różna: wielu zgo­dziło się na dołą­cze­nie do Sił Zbrojnych Włoskiej Republiki Socjalnej tylko po to, aby wydo­stać się z nie­miec­kich obo­zów pracy, gdzie pano­wały tra­giczne warunki bytowe, a śmier­tel­ność wśród jeń­ców była bar­dzo wysoka. „Zdrajców” Niemcy trak­to­wali bowiem dużo gorzej niż obję­tych kon­wen­cjami jeń­ców alianc­kich.
Włoskie dywi­zje two­rzono według meto­dyki nie­miec­kiej, podobna była też ich orga­ni­za­cja. Jeśli cho­dzi o wypo­sa­że­nie, to sta­no­wiło ono mie­szankę sprzętu wło­skiego i nie­miec­kiego. Np. 4. Dywizja Alpejska „Monterosa” – uwa­żana za naj­le­piej uzbro­joną wło­ską dywi­zję w całej dru­giej wojny świa­to­wej – miała na wypo­sa­że­niu 1500 pisto­le­tów maszy­no­wych MP-40 i kon­struk­cji wło­skich, 1000 kara­bi­nów maszy­no­wych, w tym głów­nie MG-42, 50 moź­dzie­rzy 80 mm, 36 hau­bic 75/13, 12 hau­bic 105/17, trzy działa polowe 75/27, 21 75 mm lek­kich dział pie­choty, 12 nie­miec­kich armat prze­ciw­pan­cer­nych 7540 PAK, 36 pan­zer­schrec­ków, 144 pan­zer­fau­sty, 12 20 mm armat prze­ciw­lot­ni­czych, 24 mio­ta­cze ognia i 6 samo­cho­dów opan­ce­rzo­nych. Szkolenie każ­dej miało trwać około sze­ściu mie­sięcy. Po wyszko­le­niu pierw­szych czte­rech jed­no­stek pla­no­wano utwo­rzyć kolejny rzut liczący dru­gie tyle dywi­zji, jed­nak koniec wojny pokrzy­żo­wał te plany.

  • Maciej Szopa

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE