Bezzałogowi myśliwi

Wizualizacja bezzałogowego systemu poszukiwania i śledzenia okrętów podwodnych. Obecnie Stany Zjednoczone i Izrael testują rozwiązania tego rodzaju.

Wizualizacja bez­za­ło­go­wego sys­temu poszu­ki­wa­nia i śle­dze­nia okrę­tów pod­wod­nych. Obecnie Stany Zjednoczone i Izrael testują roz­wią­za­nia tego rodzaju.

Konwencjonalne okręty pod­wodne, w szcze­gól­no­ści wypo­sa­żone w napęd nie­za­leżny od dostępu powie­trza atmos­fe­rycz­nego (Air Independent Propulsion, AIP), są prze­ciw­ni­kiem coraz trud­niej­szym do wykry­cia, śle­dze­nia, a gdy zaj­dzie potrzeba, także i znisz­cze­nia. Ich poszu­ki­wa­nia anga­żują ponadto liczne siły na- i pod­wodne, jak też lot­ni­cze. Szczególnie ten ostatni aspekt w połą­cze­niu z postę­pu­jącą potrzebą zmniej­sza­nia zagro­że­nia dla życia ludz­kiego, spra­wiają, że zwal­cza­nie okrę­tów pod­wod­nych (ZOP) może stać się wkrótce domeną nie tylko plat­form zało­go­wych.

Szybki roz­wój tech­niczny wraz ze wspo­mnianą tro­ską o bez­pie­czeń­stwo żoł­nie­rzy powo­duje, że coraz czę­ściej w dzia­ła­niach mili­tar­nych spo­tkać można bez­za­ło­gowe pojazdy róż­nej wiel­ko­ści, prze­zna­cze­nia i o odmien­nym pozio­mie „samo­świa­do­mo­ści”. Realizują one zada­nia w powie­trzu (UAV – Unmanned Aerial Vehicles), na lądzie (UGV – Unmanned Ground Vehicles), a także w śro­do­wi­sku mor­skim (USV – Unmanned Surface Vehicles i UUV – Unmanned Underwater Vehicles). Co cie­kawe, idea wyko­rzy­sta­nia zdal­nie ste­ro­wa­nych plat­form w dzia­ła­niach mor­skich nie jest niczym nowym, gdyż pierw­sze tego typu roz­wią­za­nie pla­no­wano zasto­so­wać już w 1944 r. pod­czas ope­ra­cji lądo­wa­nia w Normandii. Pomysłodawcą była Kanada, która zapro­po­no­wała budowę bez­za­ło­go­wej jed­nostki Comox Torpedo w ukła­dzie wodo­lotu napę­dza­nego dwoma gwiaz­do­wymi sil­ni­kami lot­ni­czymi. Dzięki wyso­kiej pręd­ko­ści, sza­co­wa­nej wów­czas na 60 w., mia­łaby ona spraw­nie posta­wić zasłonę dymną przed samym lądo­wa­niem alian­tów. Ostatecznie nie została jed­nak wyko­rzy­stana bojowo.

Sea Hunter podczas jednej z faz prób morskich, obejmujących testy zwrotności i prędkości maksymalnej.

Sea Hunter pod­czas jed­nej z faz prób mor­skich, obej­mu­ją­cych testy zwrot­no­ści i pręd­ko­ści mak­sy­mal­nej.

W ostat­nich deka­dach UUV i USV sto­so­wane były przede wszyst­kim – co nie powinno dzi­wić – do wykry­wa­nia i zwal­cza­nia zagro­że­nia mino­wego. Obecnie jed­nak przej­mują one nowe, bar­dziej zło­żone zada­nia, któ­rymi są: poszu­ki­wa­nie, śle­dze­nie i zwal­cza­nie zanu­rzo­nych okrę­tów pod­wod­nych. O tym, jak poważne zagro­że­nie sta­no­wią wspo­mniane we wstę­pie kon­wen­cjo­nalne okręty pod­wodne, prze­ko­nała się – mimo dys­po­no­wa­nia zna­czącą prze­wagą tech­niczną i liczebną – US Navy. Wciąż naj­po­tęż­niej­sza flota świata nie­jed­no­krot­nie zapra­szała pań­stwa zaprzy­jaź­nione dys­po­nu­jące jed­nost­kami tej klasy do wspól­nych ćwi­czeń. Ich efekty były naj­czę­ściej opła­kane. Brazylia, Chile, Republika Federalna Niemiec, Szwecja czy Włochy wysy­łały na Atlantyk okręty typów: 212A, A19/Gotland, Scorpène, a nawet leciwe już 2091400, każ­do­ra­zowo prze­ko­nu­jąc gospo­da­rzy, że bez trudu są one w sta­nie poko­nać rubież osłony sił ZOP grup lot­ni­skow­co­wych, zło­żoną z nisz­czy­cieli typu Arleigh Burke i krą­żow­ni­ków typu Ticonderoga, zapro­jek­to­wa­nych do walki z sowiec­kimi ato­mo­wymi okrę­tami pod­wod­nymi na oce­anach. Siły ZOP US Navy ponoć „nie dały rady” z dystansu 600 m wykryć nawet pol­skich prze­rdze­wia­łych Foxtrotów w cza­sie pierw­szych wspól­nych BALTOPS-ów na Bałtyku…
Problem jest o tyle poważny, że okrę­tami o napę­dzie kon­wen­cjo­nal­nym, w tym wypo­sa­żo­nymi w napęd AIP, któ­rych sygna­tury aku­styczne są na wyjąt­kowo niskim pozio­mie, dys­po­nują m.in. Chińska Republika Ludowa i Federacja Rosyjska, a w kon­se­kwen­cji odbiorcy ich jed­no­stek eks­por­to­wych, nie­jed­no­krot­nie zan­ta­go­ni­zo­wani ze Stanami Zjednoczonymi.
Obecnie naj­bar­dziej zaawan­so­wane bez­za­ło­gowe kon­struk­cje zapro­jek­to­wane przede wszyst­kim do zadań ZOP testo­wane są w USA i w Izraelu. O ile jed­nak w obu przy­pad­kach cel jest ten sam, to zde­cy­do­wano się odmien­nie podejść do kwe­stii jego wyko­naw­stwa, jak rów­nież zasad­ni­czych cech: nie­za­leż­no­ści od bazy (auto­no­micz­no­ści) i auto­no­mii dzia­ła­nia.

Morski myśliwy Made in USA

Już na początku 2010 r. DARPA (Defense Advanced Research Projects Agency, Agencja Zaawansowanych Projektów Badawczych w Obszarze Obronności) roz­po­częła stu­dia nad pozy­ska­niem jed­nostki nawod­nej zdol­nej do nie­za­leż­nego i dłu­go­trwa­łego śle­dze­nia okrę­tów pod­wod­nych, cechu­ją­cej się przy tym wysoką auto­no­mią oraz zasię­giem. Podobnym sys­te­mem było zain­te­re­so­wane także ONR (Office of Naval Research, Biuro Badań Morskich). We wrze­śniu 2014 r. obie orga­ni­za­cje pod­pi­sały MoA w spra­wie finan­so­wa­nia pro­gramu ACTUV (Anti-Submarine Warfare Continuous Trail Unmanned Vessel). Jego celem była reali­za­cja trzech pod­sta­wo­wych zadań: zba­da­nia poten­cjału plat­formy nawod­nej od początku pro­jek­to­wa­nej jako bez­za­ło­gowa; dopra­co­wa­nie sys­te­mów auto­no­micz­nych, zdol­nych do reali­za­cji zadań w dużym odda­le­niu od bazy przez długi okres z prze­strze­ga­niem posta­no­wień mię­dzy­na­ro­do­wych kon­wen­cji mor­skich (w tym prze­pi­sów o zapo­bie­ga­niu koli­zjom COLREG); demon­stra­cja moż­li­wo­ści sys­temu do wykry­wa­nia i śle­dze­nia nowo­cze­snych kon­wen­cjo­nal­nych okrę­tów pod­wod­nych w znacz­nym odda­le­niu od głów­nych sił wła­snych. Dodatkowym celem, jaki posta­wiono pro­gra­mowi, było stwo­rze­nie plat­formy, któ­rej koszt jed­nost­kowy (przy pro­duk­cji seryj­nej) nie prze­kro­czyłby gra­nicy 20 mln USD.
Wstępne wyma­ga­nia dla ACTUV, które DARPA i ONR okre­śliły na samym początku prac stu­dyj­nych, doty­czyły przede wszyst­kim: pro­mie­nia dzia­ła­nia bez potrzeby uzu­peł­nia­nia paliwa wyno­szą­cego co naj­mniej 3000 km, dłu­go­trwa­ło­ści misji co naj­mniej 30 dni rejsu w rejon zain­te­re­so­wa­nia i z powro­tem oraz kolej­nych 30 dni na wyko­ny­wa­nie zadań w rejo­nie, przy zało­że­niu mak­sy­mal­nego obcią­że­nia ener­ge­tycz­nego. Od przy­szłej plat­formy wyma­gano także wyso­kiej pręd­ko­ści mar­szo­wej i mak­sy­mal­nej, sta­tecz­no­ści na fali oraz manew­ro­wo­ści. Parametry te miały zapew­nić prze­wagę nad dowol­nym kon­wen­cjo­nal­nym okrę­tem pod­wod­nym.
Podczas pierw­szej fazy pro­gramu DARPA pod­pi­sała umowy (każda o war­to­ści 2 mln USD) z pię­cioma spół­kami, któ­rych zada­niem było opra­co­wa­nie kon­cep­cji archi­tek­tury sys­temu i okre­śle­nie jego efek­tyw­no­ści. Były to: Northrop Grumman Undersea Systems, QinetiQ North America, SAIC Intelligence, Surveillance & Reconnaissance Group i Security Technology Group. Kolejne trzy kon­trakty o war­to­ści po 500 000 USD pod­pi­sano z: University of Washington Applied Physics Laboratory, Spatial Integrated Systems i Sonalysts. Podmioty te odpo­wie­dzialne były z kolei za testy aktyw­nych sys­te­mów hydro­lo­ka­cyj­nych wyso­kich czę­sto­tli­wo­ści, opra­co­wa­nie i demon­stra­cję algo­ryt­mów odpo­wie­dzial­nych za dzia­ła­nia auto­no­miczne oraz za opra­co­wa­nie symu­la­to­rów tak­tycz­nych.

  • Marcin Chała

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE