Bell Helicopter otwiera się na woj­skową Polskę

AH-1Z jest jednym z kandydatów w polskim programie „Kruk” na następcę śmigłowców bojowych Mi-24. Producent przekonuje, że maszyny tego typu wykorzystywane przez USMC mają bardzo duże możliwości i są tanie w eksploatacji.

AH-1Z jest jed­nym z kan­dy­da­tów w pol­skim pro­gra­mie „Kruk” na następcę śmi­głow­ców bojo­wych Mi-24. Producent prze­ko­nuje, że maszyny tego typu wyko­rzy­sty­wane przez USMC mają bar­dzo duże moż­li­wo­ści i są tanie w eks­plo­ata­cji.

Amerykański kon­cern Bell Helicopter zwięk­sza swoją aktyw­ność w Polsce, któ­rej ofe­ruje śmi­głowce bojowe AH-1Z Viper, a także wie­lo­za­da­niowe trans­por­towe UH-1Y Venom. W celu zapre­zen­to­wa­nia swych pro­duk­tów firma pod­czas wyjazdu stu­dyj­nego poka­zała nie tylko śmi­głowce w czyn­nej służ­bie w Korpusie Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych, ale także linie pro­duk­cyjne.

Ani AH-1Z Viper, ani UH-1Y Venom nie były jesz­cze pre­zen­to­wane w Polsce, przez co obej­rze­nie ich z bli­ska było do tej pory bar­dzo trudne. Bell Helicopter zapro­sił grupę pol­skich dzien­ni­ka­rzy do Camp Pendleton w Kalifornii, który sta­nowi główną bazę ame­ry­kań­skiej pie­choty mor­skiej (USMC, US Marine Corps) na zachod­nim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. To tutaj sta­cjo­nują nie­które jed­nostki USMC, w tym zarówno AH-1Z jak i UH-1Y. Oba typy śmi­głow­ców sta­no­wią fla­gowe wyroby sek­cji woj­sko­wej kon­cernu Bell Helicopter, który łącz­nie zbu­do­wał w swo­jej histo­rii około 36 tysięcy śmi­głow­ców róż­nego typu, z czego 2 tysiące to maszyny sztur­mowe. Obecnie Bell Helicopter to część grupy prze­my­sło­wej Textron Inc., do któ­rej od nie­dawna należą rów­nież takie marki lot­ni­cze jak Cessna i Beechcraft.

AH-1Z Viper

Siedziba firmy Bell Helicopter znaj­duje się w Fort Worth w Teksasie, a wiro­płaty są pro­du­ko­wane rów­nież w zakła­dach w Amarillo i Mirabel w Kanadzie. Amarillo było dru­gim po Camp Pendleton istot­nym ele­men­tem podróży. Tam bowiem zapre­zen­to­wano linie mon­ta­żowe czte­rech maszyn, w tym AH-1Z Viper, UH-Y Venom, V-22 Osprey oraz demon­stra­tora tech­no­lo­gii V-280, bio­rą­cego udział w rywa­li­za­cji z duetem Boeing-Sikorsky w pro­gra­mie FVL. Szczegółowe przed­sta­wie­nie tych kon­struk­cji jest zby­teczne, jako że zarówno AH-1Z jak i V-280 zostały dokład­nie opi­sane w „Lotnictwo Aviation International” 6/2016. Dość stwier­dzić, że zda­niem Bell Helicopter AH-1Z, bo to on był główną atrak­cją wyjazdu stu­dyj­nego, to obec­nie naj­no­wo­cze­śniej­szy i naj­bar­dziej zaawan­so­wany śmi­gło­wiec bojowy świata, będący następcą śmi­głow­ców AH-1W Super Cobra, które mają zostać wyco­fane w USMC do 2020 r.
Jak podała firma, tak­tyczny pro­mień dzia­ła­nia śmi­głowca AH-1Z Viper to 257 km (w tym pół godziny prze­by­wa­nia w rejo­nie wyko­na­nia zada­nia bojo­wego). Maksymalny zasięg z wewnętrz­nym zapa­sem paliwa to 575 km lub 1200 km w przy­padku zabra­nia czte­rech dodat­ko­wych zbior­ni­ków paliwa na pod­wie­sze­niach zewnętrz­nych. Firma kil­ka­krot­nie pod­kre­ślała, że zaletą AH-1Z, któ­rego goto­wość bojowa w Afganistanie wyno­siła 90 pro­cent, jest silne uzbro­je­nie. Składa się na nie – w zależ­no­ści od kon­fi­gu­ra­cji – do 16 prze­ciw­pan­cer­nych poci­sków kie­ro­wa­nych AGM-114 Hellfire, nie­kie­ro­wane i kie­ro­wane poci­ski rakie­towe Hydra i APKWS kali­bru 70 mm oraz działko M197 kal. 20 mm.
Bell Helicopter szcze­gól­nie pod­kre­ślał posia­da­nie przez śmi­gło­wiec bojowy AH-1Z Viper uzbro­je­nia do walki powietrz­nej. O ile śmi­gło­wiec Boeing AH-64E Guardian może prze­nieść do dwóch kie­ro­wa­nych poci­sków rakie­to­wych „powie­trze-powie­trze” AIM-92 Stinger, to AH-1Z jest uzbro­jony w dwa więk­sze poci­ski rakie­towe AIM-9 Sidewinder, dys­po­nu­jące więk­szym zasię­giem. Pewną wadą na tle kon­ku­ren­cji jest fakt, że AH-1Z na chwilę obecną nie jest w sta­nie łączyć się z bez­za­ło­go­wymi stat­kami powietrz­nymi, co potrafi AH-64E. Bell Helicopter przy­znał jed­nak, że taka zdol­ność dla AH-1Z jest obec­nie roz­wa­żana i pierw­sze próby w tym kie­runku już zostały prze­pro­wa­dzone. Co do braku radio­lo­ka­cyj­nej sta­cji kie­ro­wa­nia ogniem to przed­sta­wi­ciele firmy stwier­dzili, że jest to dzia­ła­nie zamie­rzone, pra­cu­jący radar bowiem uła­twia wykry­cie i namie­rze­nie śmi­głowca. Istnieje jed­nak moż­li­wość zamon­to­wa­nia na AH-1Z radio­lo­ka­cyj­nej sta­cji kie­ro­wa­nia ogniem AN/APG-78 Longbow na życze­nie klienta.

  • Robert Czulda

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE