Zapisz się do naszego new­slet­tera

Wybierz listę(y):

ZAPOMNIAŁEŚ HASŁA?

Bell AH-1Z Viper stwo­rzony żeby zwy­cię­żać

LAI_2_2016_BELL

Podpułkownik pilot lot­nic­twa Korpusu Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych, Rory Feely.

Z pod­puł­kow­ni­kiem pilo­tem lot­nic­twa Korpusu Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych Rorym Feely’m i Keithem Flailem, wice­pre­ze­sem roz­woju glo­bal­nej sprze­daży wyro­bów mili­tar­nych w Bell Helicopters, o zale­tach i doświad­cze­niach z eks­plo­ata­cji przez Korpus Piechoty Morskiej śmi­głowca AH-1Z, roz­ma­wiają Jerzy Gruszczyński i Maciej Szopa.

Wiemy że gaba­ry­towo śmi­gło­wiec sztur­mowy AH-1Z Viper to kon­struk­cja pośred­nia mię­dzy śmi­głow­cami AH-1W Super Cobra i AH-64E Apache Guardian… Czyli to bar­dziej SuperCobra czy Apache Guardian?

Płk Rory Feely: Należy pod­kre­ślić, że AH-1Z to śmi­gło­wiec sztur­mowy nowej gene­ra­cji Korpusu Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych. AH-1Z i AH-64E są zasad­ni­czo jed­na­kowe jeśli cho­dzi o ich zdol­no­ści ofen­sywne; są to fak­tycz­nie śmi­głowce tej samej klasy. Z pespek­tywy prze­no­szo­nego uzbro­je­nia AH-1Z ma sześć węzłów pod­wie­szeń czyli wię­cej niż jaki­kol­wiek z pozo­sta­łych śmi­głow­ców ana­li­zo­wa­nych w ramach pro­gramu Kruk. AH-1Z ma podobne do AH-1W ozna­cze­nie i wygląd, ale to nowa kon­struk­cja stwo­rzona w XXI wieku od pod­staw, z wyko­rzy­sta­niem wielu naj­now­szych roz­wią­zań; lata szyb­ciej, ma więk­szy zasięg i prze­nosi wię­cej uzbro­je­nia od swo­jego poprzed­nika. Na przy­kład sta­no­wi­ska załogi AH-1Z wyglą­dają zupeł­nie ina­czej niż w AH-1W, dys­po­nują zaawan­so­waną cyfrową awio­niką o bar­dzo wyso­kim stop­niu inte­gra­cji. Testowałem AH-1W i AH-1Z – oby­dwie maszyny są dobre i spraw­dzone w walce, ale AH-1Z ofe­ruje o wiele więk­sze moż­li­wo­ści bojowe.

Czy AH-1Z Viper jest w sta­nie prze­trwać w stre­fie sil­nie nasy­co­nej środ­kami prze­ciw­lot­ni­czymi?

Płk Rory Feely: Przeżywalność Vipera na polu walki należy roz­pa­try­wać pod kil­koma wzglę­dami. Po pierw­sze śmi­gło­wiec ma niską sygna­turę wykry­cia. Waży około 8300 kg, co w połą­cze­niu z nie­wiel­kim prze­kro­jem poprzecz­nym kadłuba daje nie­wiel­kie odbi­cie rada­rowe. Niewielkie odbi­cie rada­rowe powo­duje, że trudno go namie­rzyć przez sys­temy wroga. Silniki są wypo­sa­żone w spe­cjalne układy zmniej­sza­jące sygna­turę ter­miczną AH-1Z. Śmigłowiec ma też sta­cje ostrze­ga­jące załogę przed opro­mie­nio­wa­niem radio­lo­ka­cyj­nym, lase­ro­wym i o zbli­ża­ją­cych się prze­ciw­lot­ni­czych poci­skach kie­ro­wa­nych, pozwa­la­jące na auto­ma­tyczne odpa­la­nie ter­micz­nych nabo­jów zakłó­ca­ją­cych. Maszyna z powo­dze­niem prze­szła bada­nia odpor­no­ściowe na ostrzał mało­ka­li­bro­wej arty­le­rii prze­ciw­lot­ni­czej i wiel­ko­ka­li­bro­wej broni strze­lec­kiej. Podobnie jak każdy sprzęt użyt­ko­wany w ame­ry­kań­skich siłach zbroj­nych i speł­niła wyma­ga­nia Korpusu Piechoty Morskiej. Szkolimy się też w lotach pro­fi­lo­wych na bar­dzo małych wyso­ko­ściach. Jest to potrzebne kiedy wystę­puje duże nasy­ce­nie wro­gimi środ­kami prze­ciw­lot­ni­czymi. Nie da się wtedy latać wyżej w „wol­nej prze­strzeni”.

Z powodu sil­nej obrony prze­ciw­lot­ni­czej poten­cjal­nego prze­ciw­nika pol­ska dok­tryna zakłada przede wszyst­kim defen­sywne wyko­rzy­sta­nie śmi­głow­ców sztur­mo­wych. Czy wpro­wa­dze­nie u nas Vipera mogłoby to zmie­nić?

Płk Rory Feely: Korpus Piechoty Morskiej sze­roko sto­suje tak­tykę „głę­bo­kiego wspar­cia lot­ni­czego”. Jest to auto­no­miczna misja ofen­sywna, w któ­rej trak­cie sami wyszu­ku­jemy cele do zwal­cza­nia, bazu­jąc na danych z wstęp­nego roz­po­zna­nia i obser­wa­cji pola walki – np. wyszu­ku­jemy opan­ce­rzone wozy bojowe, albo sta­no­wi­ska ogniowe arty­le­rii. Mamy moż­li­wość skry­tego wej­ścia w strefę nie­przy­ja­ciela na bar­dzo małej wyso­ko­ści, zli­kwi­do­wa­nia celów z dużej odle­gło­ści i bez­piecz­nego powrotu. Istnieje sześć funk­cji, które może wypeł­niać AH-1Z. Należą do nich: ofen­sywne wspar­cie lot­ni­cze, bez­po­śred­nie wspar­cie lot­ni­cze, zwal­cza­nie celów powietrz­nych, roz­po­zna­nie walką, walka elek­tro­niczna a także kon­trola ruchu stat­ków powietrz­nych oraz skut­ków ude­rzeń rakie­to­wych i arty­le­ryj­skich. AH-1Z jest czę­sto wyko­rzy­sty­wany jako plat­forma FAC (Forward Air Control) lub JTAC (Joint Tactical Air Control). W tym misjach AH-1Z może z bar­dzo dużą dokład­no­ścią napro­wa­dzać bomby z samo­lo­tów odrzu­to­wych i koor­dy­no­wać ostrzał arty­le­ryj­ski.

Jakie są Pana doświad­cze­nia zwią­zane z wyko­rzy­sta­niem Vipera z lądu i z pokładu okrętu? Mówi się, że na lądzie jego nie­za­wod­ność jest wyż­sza i wynosi 90 pro­cent, a na morzu – 78 proc.

Płk Rory Feely: Z mojego doświad­cze­nia wynika, że dostęp­ność statku powietrz­nego to jedna sprawa, a to czy na nim można pole­gać to co innego. Na okrę­cie jego goto­wość do dzia­ła­nia może być limi­to­wana tym jak szybko będziemy w sta­nie dostar­czyć na jego pokład odpo­wied­nie czę­ści. Łatwiej jest je dostar­czyć do bazy lądo­wej.

Ale czas obsług na pokła­dzie okrętu i na lądzie jest taki sam?

Płk Rory Feely: Dokładnie. W Korpusie Piechoty Morskiej mamy powie­dze­nie: szko­limy się tak jak wal­czymy. Podczas tre­ningu robimy więc wszystko dokład­nie tak jak w cza­sie wojny – nic nie ulega zmia­nie. I czy ser­wi­su­jemy maszyny na lądzie czy na okrę­cie, to robimy wszystko dokład­nie w ten sam spo­sób, zgod­nie ze zestan­da­ry­zo­wa­nym podej­ściem. Jeśli otwo­rzyć pod­ręcz­nik obsłu­gowy AH-1Z to nie ma tam nawet roz­róż­nień typu: to robimy na morzu, a to na lądzie.

Viper prze­nosi do 16 zna­nych bar­dzo dobrze prze­ciw­pan­cer­nych poci­sków kie­ro­wa­nych AGM-114 Hellfire. Czy roz­wa­ża­cie wpro­wa­dze­nie mniej­szych i tań­szych poci­sków tej klasy?

Płk Rory Feely: Już teraz AH-1Z ma sze­roki wachlarz uzbro­je­nia i 6 punk­tów pod­wie­szeń. Co wię­cej Viper ma naj­bar­dziej zróż­ni­co­wane moż­li­wo­ści prze­no­sze­nia uzbro­je­nia ze wszyst­kich śmi­głow­ców sztur­mo­wych na świe­cie. Przenosi kie­ro­wane poci­ski rakie­towe „powie­trze-powie­trze” AIM-9 Sidewinder, AGM-114 Hellfire, ale także lase­rowo napro­wa­dzane 70-mili­me­trowe rakiety, które mają znacz­nie mniej­szą gło­wicę bojową niż Hellfire. Viper może ich prze­no­sić mak­sy­mal­nie 76 sztuk, a ich praw­do­po­do­bień­stwo tra­fie­nia jest podobne jak w przy­padku AGM-114. Różnicę sta­nowi tu wła­śnie siła raże­nia – mocno opan­ce­rzo­nego czołgu 70 mm rakieta nie znisz­czy, ale lekki pojazd – jak naj­bar­dziej. Ten pocisk ma zasięg do 5 km. Na mniej­szych odle­gło­ściach bar­dzo sku­teczne jest 20 mm działko, zabu­do­wane w rucho­mym sta­no­wi­sku pod przo­dem kadłuba, które może być szybko napro­wa­dzane na cel dzięki sprzę­że­niu z heł­mem pilota, albo przy uży­ciu przed­niego opto­elek­tro­nicz­nego układu obser­wa­cyjno-celow­ni­czego.

A jak śmi­głowce Viper współ­pra­cują z JTAC-ami? Czy mogą oni wska­zy­wać cele także dla nich?

Płk Rory Feely: Jeżeli walka polega na star­ciu więk­szymi siłami niż przy uży­ciu samych tylko śmi­głow­ców (a zwy­kle się tak dzieje, ope­ru­jemy zwy­kle w ugru­po­wa­niach mie­sza­nych, dys­po­nu­ją­cych siłami lot­ni­czymi i naziem­nymi), to oczy­wi­ście tak. Mamy takie powie­dze­nie w Korpusie Piechoty Morskiej: Strzelanie bez manewru to mar­no­wa­nie amu­ni­cji, a manewr bez strze­la­nia to samo­bój­stwo. Zawsze więc zapew­niamy sobie ele­ment manew­rowy, lub osłonę – czy to przy uży­ciu arty­le­rii i manewru sił na lądzie, czy to przy uży­ciu wspar­cia powietrz­nego połą­czo­nego z manew­rem na lądzie. Viper może wypeł­niać kilka zesta­wów prze­wi­dzia­nych dla niego misji. Może peł­nić rolę wysu­nię­tego obser­wa­tora – lata­ją­cego JTAC-a – dla innych rodza­jów sił na lądzie, albo może słu­żyć jako plat­forma bli­skiego wspar­cia na ziemi. Wtedy rze­czy­wi­ście żoł­nierz na ziemi poka­zuje zało­dze Vipera gdzie ma strze­lać. W naszej dok­try­nie mamy też prze­wi­dziane napro­wa­dza­nie na cel kla­sycz­nych samo­lo­tów bojo­wych przez sen­sory Vipera. Znaczącą prze­wagą Vipera nad innymi śmi­głow­cami ude­rze­nio­wymi jest też to, że można go wyko­rzy­sty­wać do szko­le­nia do misji JTAC/FAC.

Czy Korpus Piechoty Morskiej używa przy wska­zy­wa­niu celów podob­nych pro­ce­dur i stan­dar­dów jak inne for­ma­cje Sił Zbrojnych Stanów Zjednoczonych?

Płk Rory Feely: Tak. Korpus doko­nał stan­da­ry­za­cji tego pro­cesu ze wszyst­kimi rodza­jami ame­ry­kań­skich sił zbroj­nych, a także z naszymi part­ne­rami zagra­nicz­nymi. Na przy­kład w marcu ubie­głego roku w cza­sie tre­ningu na Łotwie część bata­lionu pie­choty mor­skiej uczyła łotew­skich żoł­nie­rzy ope­ro­wa­nia jako JTAC – uczy­li­śmy ich tego według naszej dok­tryny. Trzeba pod­kre­ślić, że jeśli cho­dzi o dok­trynę JTAC/FAC, to aku­rat wła­śnie Korpus Piechoty Morskiej jest jej czo­ło­wym dostar­czy­cie­lem. Komunikujemy się z naszymi part­ne­rami, ale to wła­śnie nasza for­ma­cja jest odpo­wie­dzialna za utrzy­ma­nie dok­tryny JTAC/FAC. Po pro­stu na polu walki nauczy­li­śmy się to robić jako pierwsi. Stosowaliśmy wza­jemne napro­wa­dza­nie już w cza­sie wojny w Iraku w 2003 r. Jako pilot AH-1W zapew­nia­łem tam nie tylko wspar­cie powietrzne, ale napro­wa­dza­łem też samo­loty na cele. Śmigłowiec wypeł­niał więc rolę „mena­dżera” i plat­formy ognio­wej. W tym ostat­nim przy­padku mie­li­śmy łącz­ność bez­po­śred­nio z dowódz­twem, które wyzna­czało nam cele.

A jak wygląda sprawa świa­do­mo­ści sytu­acyj­nej? Na przy­kład w Polsce uży­wane są dzi­siaj różne sys­temy ISTAR i są pro­blemy z ich współ­dzia­ła­niem.

Płk Rory Feely: Poradziliśmy sobie z tym stan­da­ry­zu­jąc pro­ce­dury – u nas zazwy­czaj dowódca z naj­więk­szą świa­do­mo­ścią sytu­acyjną będzie dys­po­no­wał ogniem innych plat­form. Tutaj naj­waż­niej­sze są pro­ce­dury – ich tre­no­wa­nie i respek­to­wa­nie w celu odnie­sie­nia suk­cesu.

Czy Viper ma moż­li­wo­ści komu­ni­ko­wa­nia się z bez­za­ło­gow­cami podobne do tych jakie ma AH-64E?

Płk Rory Feely: Nie znam za bar­dzo moż­li­wo­ści Apache Guardiana w tym zakre­sie, ale AH-1W ma sys­tem komu­ni­ka­cji z bez­za­ło­go­wym stat­kiem powietrz­nym i jest to tak­tyczne łącze trans­mi­sji danych. Pozwala ono na poka­za­nie obrazu z pokła­do­wego sen­sora śmi­głowca ope­ra­to­rowi bez­za­ło­gowca, a sami możemy korzy­stać z obrazu poka­zy­wa­nego przez bez­za­ło­gowy sta­tek powietrzny. Podobna wymiana danych jest moż­liwa mię­dzy nami a żoł­nie­rzami pie­choty mor­skiej na ziemi, któ­rzy są wypo­sa­żeni w odpo­wied­nie urzą­dze­nia. Zainstalowanie podob­nych roz­wią­zań jest prze­wi­dziane w pro­gra­mie roz­wo­jo­wym AH-1Z i sta­nie się dostępne dla jed­no­stek ope­ra­cyj­nych od 2016 r.

  • Jerzy Gruszczyński, Maciej Szopa

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE
TOP