Bałtycki kocioł: Estonia, Łotwa i Litwa

Szerokotorowy estonski pociag pancerny nr 2 w m. Valga na pograniczu estonsko-lotewskim w lutym 1919 r.

Szerokotorowy eston­ski pociag pan­cerny nr 2 w m. Valga na pogra­ni­czu eston­sko-lotew­skim w lutym 1919 r.

Estonia, Łotwa i Litwa mają w sumie obszar połowy Polski, ale rap­tem szó­stą część jej lud­no­ści. Te małe pań­stwa – przede wszyst­kim dzięki szczę­śli­wym wybo­rom poli­tycz­nym – wywal­czyły sobie nie­pod­le­głość po I woj­nie świa­to­wej. Nie potra­fiły jed­na­ko­bro­nić jej pod­czas kolejnej…

Narody bał­tyc­kie łączy jedy­nie poło­że­nie geo­gra­ficzne. Różnią je wyzna­nia (kato­lic­kie lub lute­rań­skie), a także pocho­dze­nie etniczne. Estończycy są naro­dem ugro­fiń­skim (daleko spo­krew­nio­nym z Finami i Węgrami), Litwini są Bałtami (bli­sko spo­krew­nio­nymi ze Słowianami), a naród łotew­ski powstał w wyniku połą­cze­nia się ugro­fiń­skich Liwów z bał­tyj­skimi Zemgalami, Łatgalami i Kurami. Różna jest też histo­ria tych trzech naro­dów: naj­więk­szy wpływ na Estonię mieli Szwedzi, Łotwa była pań­stwem z prze­wagą kul­tury nie­miec­kiej, a Litwa – pol­skiej. W grun­cie rze­czy trzy narody bał­tyc­kie ufor­mo­wały się dopiero w XIX wieku, gdy zna­la­zły się w gra­ni­cach Imperium Rosyjskiego, któ­rego władcy hoł­do­wali zasa­dzie „dziel i rządź”. Urzędnicy car­scy pro­mo­wali wów­czas kul­turę chłop­ską – tzn. estoń­ską, łotew­ską, żmudzką – po to, żeby osła­bić wpływy skan­dy­naw­skie, nie­miec­kie i pol­skie. Odnieśli suk­ces, który ich prze­rósł: młode narody bał­tyc­kie szybko zwró­ciły się prze­ciwko swoim rosyj­skim „dobro­czyń­com” i opu­ściły gra­nice impe­rium. Stało się to jed­nak dopiero po I woj­nie światowej.

Wielka wojna nad Bałtykiem

Gdy latem 1914 r. roz­po­częła się I wojna świa­towa, Rosja była w dosko­na­łym poło­że­niu: zarówno dowódz­two nie­miec­kie, jak i austro-węgier­skie – zmu­szone do walki na dwa fronty – nie mogło skie­ro­wać prze­ciw armii car­skiej dużych sił i środ­ków. Rosjanie zaata­ko­wali Prusy Wschodnie dwiema armiami: jedna z nich została bły­sko­tli­wie znisz­czona przez Niemców pod Tannenbergiem, a druga – ode­pchnięta. Jesienią ope­ra­cje prze­nio­sły się na teren Królestwa Polskiego, gdzie obie strony cha­otycz­nie wymie­niały ciosy. Nad Bałtykiem – po dwóch „bitwach na jezio­rach mazur­skich” – front zamarł na linii daw­nej gra­nicy. Decydujące oka­zały się wyda­rze­nia na połu­dnio­wej flance frontu wschod­niego – w Małopolsce i Karpatach. 2 maja 1915 r. pań­stwa cen­tralne roz­po­częły tu dzia­ła­nia ofen­sywne i – po bitwie pod Gorlicami – odnio­sły wielki sukces.
W tym cza­sie Niemcy prze­pro­wa­dzili kilka małych ata­ków z Prus Wschodnich – miały one unie­moż­li­wić Rosjanom wysła­nie posił­ków do Małopolski. Dowództwo rosyj­skie ogo­ło­ciło jed­nak pół­nocną flankę frontu wschod­niego z wojsk, rzu­ca­jąc je do zatrzy­ma­nia austro-węgier­skiej ofen­sywy. Nie przy­nio­sło to zado­wa­la­ją­cego rezul­tatu na połu­dniu, w dodatku na pół­nocy skromne siły nie­miec­kie zadzi­wia­jąco łatwo zdo­by­wały kolejne mia­sta. Sukcesy państw cen­tral­nych na obu flan­kach frontu wschod­niego prze­ra­ziły Rosjan i skło­niły do ewa­ku­acji wojsk z oskrzy­dlo­nego od pół­nocy i połu­dnia Królestwa Polskiego. Wielka ewa­ku­acja prze­pro­wa­dzona latem 1915 r. – 5 sierp­nia Niemcy wkro­czyli do Warszawy – dopro­wa­dziła Armię Rosyjską do kata­strofy. Utraciła ona bli­sko pół­tora miliona żoł­nie­rzy, nie­mal połowę posia­da­nego sprzętu oraz znaczną część zaple­cza prze­my­sło­wego. Co prawda jesie­nią ofen­sywa państw cen­tral­nych została zatrzy­mana, ale wyni­kało to raczej z decy­zji poli­tycz­nych Berlina i Wiednia – po zneu­tra­li­zo­wa­niu armii car­skiej zde­cy­do­wano się skie­ro­wać woj­ska prze­ciwko Serbom, Włochom i Francuzom – niż z roz­pacz­li­wych rosyj­skich kontrataków.
Pod koniec wrze­śnia 1915 r. front wschodni zamarł na linii przy­po­mi­na­ją­cej gra­nicę wschod­nią II Rzeczypospolitej: od Karpat na połu­dniu biegł pro­sto na pół­noc, do Dyneburga. Tutaj – pozo­sta­wia­jąc mia­sto w rękach rosyj­skich – front zakrę­cał na zachód, idąc wzdłuż Dźwiny do Bałtyku. Nadbałtycka Ryga znaj­do­wała się w rękach Rosjan, z mia­sta ewa­ku­owano jed­nak zakłady prze­my­słowe i znaczną część miesz­kań­ców. Na linii Dźwiny front stał ponad dwa lata. Po nie­miec­kiej stro­nie pozo­sta­wały więc: Królestwo Polskie, guber­nia kowień­ska oraz guber­nia kur­landzka. Niemcy odbu­do­wali insty­tu­cje pań­stwowe Królestwa Polskiego, a z guberni kowień­skiej zor­ga­ni­zo­wali Królestwo Litwy.

  • Tymoteusz Pawłowski

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE