AW101 wal­czy o zwy­cię­stwo w dwóch obsza­rach zasto­so­wa­nia

AW101 to konstrukcja, która nie tylko pod każdym względem przewyższa parametrami śmigłowce obecnie używane przez Marynarkę Wojenną, lecz także wszystkie inne oferowane Siłom Zbrojnym RP.

AW101 to kon­struk­cja, która nie tylko pod każ­dym wzglę­dem prze­wyż­sza para­me­trami śmi­głowce obec­nie uży­wane przez Marynarkę Wojenną, lecz także wszyst­kie inne ofe­ro­wane Siłom Zbrojnym RP.

Z Krzysztofem Krystowskim, wice­pre­ze­sem Leonardo Helicopters, o ofer­cie tej grupy, w skład któ­rej wcho­dzi PZL-Świdnik S.A., w prze­targu na śmi­głowce dla Sił Zbrojnych RP, poten­cjale pol­skich zakła­dów i zwią­za­nych z nimi pla­nach roz­ma­wiają Jerzy Gruszczyński, Andrzej Kiński i Maciej Szopa.

Jaka jest dziś sytu­acja PZL-Świdnik S.A.?
Dobra, a to szcze­gól­nie cie­szy bio­rąc pod uwagę, że PZL-Świdnik to jedyny pol­ski pro­du­cent śmi­głow­ców, roz­wi­ja­jący tech­no­lo­gię i budu­jący te maszyny od pro­jektu do peł­nej pro­duk­cji, a potem wspie­ra­jący pro­dukt w całym cyklu jego życia. Nasze przy­chody w ubie­głym roku wynio­sły pra­wie miliard zło­tych. Znów naj­waż­niej­szą ich czę­ścią jest eks­port, przede wszyst­kim struk­tur kom­po­zy­to­wych, ponie­waż jeste­śmy cen­trum dosko­na­ło­ści w zakre­sie pro­duk­cji kom­po­zy­tów dla całej grupy Leonardo Helicopters. Ponownie przy­chody z samego eks­portu będą oscy­lo­wały w gra­ni­cach 700 mln zł, tak jak w 2015 roku. Ciekawostką jest, że nie tylko pro­du­ku­jemy te struk­tury i kadłuby, które już wcze­śniej sta­no­wiły naszą ofertę, czyli śmi­głowce AW139, AW189 i AW109. Teraz dołą­czyły do naszej pro­duk­cji także kadłuby AW169, czyli naj­now­szego śmi­głowca grupy Leonardo Helicopters, cer­ty­fi­ko­wa­nego zale­d­wie w 2015 roku.

Podobno jeste­ście jedy­nymi pro­du­cen­tami tych struk­tur na świe­cie?
Kadłuby AW169 powstają też we Włoszech, w Brindisi. To nowy śmi­gło­wiec, ale mamy na niego już ponad 160 zamó­wień i opcji. Fakt budowy struk­tur AW169 w Świdniku, ozna­cza zaufa­nie grupy Leonardo do naszej firmy, pod­kre­śla nasze kom­pe­ten­cje. To dobrze rokuje na przy­szłość.

A jak oce­nia Pan rok ubie­gły?
2016 był to przede wszyst­kim rok dobrej współ­pracy z Ministerstwem Obrony Narodowej. To mnie bar­dzo cie­szy. Zakończyliśmy dostawy śmi­głow­ców W3-PL Głuszec po doko­na­nej moder­ni­za­cji, zre­ali­zo­wa­li­śmy plan dostaw czę­ści zamien­nych i pod­ze­spo­łów, reali­zo­wa­li­śmy moder­ni­za­cję śmi­głow­ców Anakonda dla Marynarki Wojennej RP i przede wszyst­kim uru­cho­mi­li­śmy nowe cen­trum remon­towe, nasta­wione głów­nie na obsługę potrzeb Polskiej Armii.
Pewnym cie­niem na dobrym roku kładą się nasze opóź­nie­nia moder­ni­za­cji Anakond, mówię o tym bo jest to ważne zobo­wią­za­nie naszej firmy wobec Marynarki Wojennej i MON. Przyczyny tego są bar­dzo różne. Upatrywałbym ich w tym, że to nie były pro­ste remonty, a raczej skom­pli­ko­wane moder­ni­za­cje. Dostaliśmy śmi­głowce stare, a zwra­ca­li­śmy maszyny z nowymi funk­cjami, pod­sys­te­mami i ele­men­tami. Zmodyfikowaliśmy też łopaty wir­ni­ków, aby popra­wić ich para­me­try. Zawsze doda­wa­nie nowych ele­men­tów powo­duje, że mamy do czy­nie­nia z pro­duk­cją nie­mal pro­to­ty­pową i to jest naj­więk­sze ryzyko w całym przed­się­wzię­ciu. My zresztą nie opóź­ni­li­śmy się w samej moder­ni­za­cji, ale w pro­ce­sie odbioru czyli prób goto­wych śmi­głow­ców. Nie jest tajem­nicą, że przed­mio­tem popra­wek były kwe­stie doty­czące drgań. Ale jeśli mamy nowe pod­ze­społy, łopaty i tłu­miki drgań, to wpływa to na cały układ, wobec czego jedy­nym spo­so­bem spraw­dze­nia czy to działa, oprócz obli­czeń symu­la­cyj­nych, jest wła­śnie lata­nie. Podobnie było w pro­gra­mie Głuszec, gdzie musie­li­śmy inte­gro­wać maszyny z dwoma rodza­jami opro­gra­mo­wa­nia robio­nego przez ITWL. Niesprawiedliwe jest zrów­ny­wa­nie takich prac ze zwy­kłymi remon­tami i porów­ny­wa­nie czasu ich trwa­nia.

Ile Anakond zostało już prze­ka­za­nych?
Przekazaliśmy trzy z pię­ciu maszyn. Dwie ostat­nie są w trak­cie odbio­rów, i liczę na to, że do czerwca zostaną dostar­czone.

To wyze­ro­wa­nie waszych zale­gło­ści?
Tak. A teraz już wzię­li­śmy kolejną, szó­stą Anakondę z następ­nej serii, bo użyt­kow­ni­kowi zależy na uni­fi­ka­cji wszyst­kich śmi­głow­ców tego typu. Będzie pro­ściej, bo ona ma już część wypo­sa­że­nia, które na pierw­szych egzem­pla­rzach musie­li­śmy doło­żyć.

Czy szy­kuje się jakaś kon­ty­nu­acja pro­gramu Głuszec?
Uważałbym za rzecz wysoce sen­sowną żeby ten pro­gram kon­ty­nu­ować. Z tego powodu, że mamy dziś w Siłach Zbrojnych RP wiele Sokołów, które i tak wyma­gają remontu, uni­fi­ka­cji i moder­ni­za­cji. Skoro one tra­fią do zakładu, to byłoby mądrym dzia­ła­niem aby wyko­rzy­stać oka­zję i zmo­der­ni­zo­wać je do naj­wyż­szego ist­nie­ją­cego stan­dardu, czyli W-3PL Głuszec. Po pierw­sze dla­tego, że obec­nie Głuszec jest w SZ RP jedy­nym fak­tycz­nie goto­wym śmi­głow­cem wie­lo­za­da­nio­wym, który ma zin­te­gro­wany sys­tem awio­niki, uzbro­je­nia i łącz­no­ści. Po dru­gie jest to naj­no­wo­cze­śniej­szy śmi­gło­wiec obec­nie na wypo­sa­że­niu pol­skiego woj­ska. On pod wzglę­dem kształtu kadłuba czy układu napę­do­wego nie należy do naj­no­wo­cze­śniej­szych na świe­cie. Jeśli jed­nak popa­trzymy na jego para­me­try, to w porów­na­niu z nie­któ­rymi lek­kimi śmi­głow­cami ude­rze­nio­wymi, osiągi Głuszca nie są aż tak bar­dzo różne. Uważam, że W-3PL powi­nien zostać dopo­sa­żony w prze­ciw­pan­cerne poci­ski kie­ro­wane – to naj­szyb­szy i naj­prost­szy spo­sób wzmoc­nie­nia moż­li­wo­ści SZ RP w zakre­sie zwal­cza­nia pojaz­dów pan­cer­nych. Naprawdę nie ma rów­nie szyb­kiej do zre­ali­zo­wa­nia alter­na­tywy. Jeśli dodamy, że to 4 – 5 krot­nie tań­szy śmi­gło­wiec niż wyspe­cja­li­zo­wane maszyny ude­rze­niowe, na które trzeba cze­kać wiele lat, to powiem, że to naj­lep­sze roz­wią­za­nie. Zobaczymy oczy­wi­ście czy takie wnio­ski zostaną zawarte w prze­pro­wa­dzo­nym obec­nie stra­te­gicz­nym prze­glą­dzie obron­nym.

Dotychczas Głuszce nie powsta­wały zbyt szybko…
Zdaję sobie sprawę, że opóź­nie­nia z drugą czwórką kładą się cie­niem na W-3PL, ale głów­nie z punktu widze­nia wize­run­ko­wego. Ale jeśli odło­żymy na bok te kwe­stie, a wró­cimy do trzeź­wej kal­ku­la­cji, to doj­dziemy do wnio­sku, że nie ma moż­li­wo­ści żeby Głuszce teraz jako usta­bi­li­zo­wany sys­tem były opóź­nione w dosta­wach – one swoje pro­blemy wieku dzie­cię­cego już poko­nały. Armia może pozy­skać nowe zdol­no­ści szybko, tanio i mamy śmi­gło­wiec sprawny, który jest w sta­nie wybu­do­wać nam pomost do spo­koj­nego ocze­ki­wa­nia na doce­lowy śmi­gło­wiec ude­rze­niowy. Wiem, że piloci lubią latać Sokołami, to śmi­gło­wiec świet­nie znany pol­skiemu woj­sku. Istnieje duża liczba tych maszyn i baza logi­styczna i sys­tem wspar­cia eks­plo­ata­cji. Powinniśmy więc to zro­bić zwłasz­cza, że pro­gram pozy­ska­nia wyspe­cja­li­zo­wa­nych śmi­głow­ców ude­rze­nio­wych został opóź­niony.

  • Jerzy Gruszczyński, Andrzej Kiński i Maciej Szopa

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE