Artemis sio­stra Apolla cz.1

  • Lotnictwo Aviation International 8/2019
Symboliczna fotografia amerykańskiej flagi wskazującej Ziemię; misja  Apollo-17, 1972 r.

Symboliczna foto­gra­fia ame­ry­kań­skiej flagi wska­zu­ją­cej Ziemię; misja Apollo-17, 1972 r.

20 lipca bie­żą­cego roku minęło pół wieku od pierw­szego lądo­wa­nia ludzi na innym ciele nie­bie­skim – Księżycu. Program, w ramach któ­rego wyko­nano to i pięć kolej­nych lądo­wań, nosił nazwę Apollo. Obecnie reali­zo­wany przez NASA pro­gram powrotu ludzi na Księżyc, a w przy­szło­ści także lotów do innych desty­na­cji, otrzy­mał nazwę Artemida (ang. Artemis). Nazwa nie jest zasko­cze­niem, gdyż bogini ta była w mito­lo­gii grec­kiej bliź­nia­czą sio­strą Apolla, a pre­zy­dent Donald Trump 26 marca zade­kla­ro­wał, że w naj­bliż­szym lądo­wa­niu ludzi na Srebrnym Globie w dwu­oso­bo­wej zało­dze znaj­dzie się kobieta.

Terminarz

W wyda­nym przez Biały Dom doku­men­cie zostało napi­sane, że Stany Zjednoczone powinny przed­się­wziąć wysiłki dla lądo­wa­nia ludzi w rejo­nie połu­dnio­wego bie­guna Księżyca nie póź­niej, niż w 2024 r., do roku 2028 stwo­rzyć tam warunki do cią­głej obec­no­ści ludzi i zapla­no­wać dal­szą drogę badań Marsa. Celami pro­gramu księ­ży­co­wego NASA zostaną bada­nia naukowe, zarzą­dza­nie zaso­bami i zmniej­sze­nie ryzyka przy­szłych eks­pe­dy­cji na Marsa.
Wcześniej usta­no­wione ter­miny wpro­wa­dze­nia do eks­plo­ata­cji per­spek­ty­wicz­nego księ­ży­co­wego i mię­dzy­pla­ne­tar­nego statku Orion mają pozo­stać w mocy. NASA powinno zapew­nić wyko­na­nie bez­za­ło­go­wej misji EM‑1 (Exploration Mission) na orbitę Księżyca nie póź­niej, niż w 2020 r. i zało­go­wego oblotu EM‑2 nie póź­niej, niż w 2022 roku.
Postanowienie o przy­spie­sze­niu pro­gramu zało­go­wego pod­jęto na pod­sta­wie reko­men­da­cji, przy­ję­tych jed­no­gło­śnie przez Narodowy Radę ds. Kosmosu (National Space Council). Administratorowi NASA pole­cono przy­go­to­wać odpo­wied­nie zmiany w dyrek­ty­wie poli­tyki kosmicz­nej SPD‑1 (Space Policy Directive) z grud­nia 2017 r. zapro­po­no­wać reko­men­da­cje na następne posie­dze­nie NSC. Dla orga­ni­za­cji prac w ramach NASA zosta­nie powo­łany nowy wydział ds. Księżyca i Marsa (MoontoMars Mission Directorate). Stany Zjednoczone zamie­rzają nawią­zać kon­takt z zagra­nicz­nymi agen­cjami kosmicz­nymi w celu opra­co­wa­nia sta­łego pro­gramu badań i eks­plo­ra­cji Księżyca.

Pierwsi ludzie na Księżycu; misja Apollo-11, 1969 r.

Pierwsi ludzie na Księżycu; misja Apollo-11, 1969 r.

Tego samego dnia z dokład­niej­szymi wyja­śnie­niami ini­cja­tywy Trumpa wystą­pił w Centrum Lotów Kosmicznych im. Marshalla wice­pre­zy­dent Michael Pence. Stwierdził on, że per­spek­ty­wiczny pro­gram zało­go­wych lotów kosmicz­nych Stanów Zjednoczonych, któ­rego pod­stawą jest super­ciężka rakieta SLS (Space Launch System), nie roz­wija się w dosta­tecz­nym tem­pie, a kilka tygo­dnie wcze­śniej z wiel­kim roz­cza­ro­wa­niem przy­jął do wia­do­mo­ści infor­ma­cję, że datę pierw­szego lotu SLS prze­su­nięto z 2020 na 2021 r.
Pence powie­dział: Po wielu latach prze­kra­cza­nia budżetu i opóź­nia­nia ter­mi­nów mówią nam teraz, że naj­wcze­śniej na Księżyc możemy pole­cieć w roku 2028. I to po 18 latach od roz­po­czę­cia SLS i 11 lat po tym, gdy pre­zy­dent Stanów Zjednoczonych posta­wił NASA zada­nie powrotu ludzi na Księżyc! Panie i pano­wie – tak nie może być. Możemy pra­co­wać lepiej. Potrzebowaliśmy zale­d­wie ośmiu lat, żeby osią­gnąć Księżyc 50 lat temu i to nie będąc na nim nigdy wcze­śniej. Nie można teraz mar­no­wać 11 lat, żeby powró­cić w to samo miej­sce.
Pence mógłby tu przy­to­czyć dane, bar­dziej una­ocz­nia­jące prze­wle­kłość prac, czy porzu­ca­nia dobrze okre­ślo­nych celów, po prze­pra­co­wa­niu nad nimi wielu lat. Przecież niniej­szy pro­gram jest bez­po­śred­nim następcą ini­cja­tywy pre­zy­denta Georga Busha (syna), opu­bli­ko­wa­nej w stycz­niu 2004 r. wła­śnie w celu powrotu na Księżyc i zało­że­nia tam sta­łej bazy, a póź­niej pro­wa­dze­nia badań Marsa, pla­ne­toid i księ­ży­ców pla­net olbrzy­mów. Plan pod nazwą Constellation miał zostać wyko­nany według ówcze­snych ocen w 2015 roku…
Zresztą to wła­śnie wów­czas roz­po­częto pro­jek­to­wa­nie statku Orion, któ­rego budowa nadal trwa, a także per­spek­ty­wicz­nych rakiet, powsta­łych na bazie ele­men­tów pozo­sta­łych po zamknię­ciu pro­gramu Space Shutlle. Jednak w 2010 r. nowy pre­zy­dent Obama naka­zał zamknię­cie pro­gramu, aby zaosz­czę­dzić środki budże­towe na inne cele. Spotkawszy się z mocną opo­zy­cją ze strony Kongresu i prze­my­słu kosmicz­nego, wkrótce przed­sta­wił on nowy cel: loty w daleki kosmos z per­spek­tywą wyprawy na Marsa w poło­wie lat trzy­dzie­stych.
Po kilku latach poja­wił się pro­jekt nowej rakiety SLS, znów opar­tej na bazie tech­no­lo­gii i sil­ni­ków Spece Shuttle, został nawet sfi­nan­so­wany, lecz odle­gły hory­zont cza­sowy reali­za­cji i nie­okre­śle­nie kon­kret­nych celów dzia­łało znie­chę­ca­jąco. Potem poja­wił się rewo­lu­cyjny pro­jekt wysła­nia Oriona do zba­da­nia jed­nej z mniej­szych pla­ne­toid zbli­ża­ją­cych się do Ziemi, zamie­niony następ­nie na przy­wie­zie­nie jego frag­mentu przez sta­tek auto­ma­tyczny na orbitę oko­łok­się­ży­cową i następ­nie zba­da­nie go tam przez astro­nau­tów.
Krótko mówiąc, naj­pierw z Księżyca zre­zy­gno­wano, a póź­niej do niego wró­cono, jed­nak osiem lat zostało bez­pow­rot­nie utra­cone. 11 grud­nia 2017 r. Trump przy­wró­cił lądo­wa­nie na Księżycu, jego dłu­go­trwałe bada­nia i eks­plo­ata­cję, jako pierw­szo­rzędny cel ame­ry­kań­skiego pro­gramu kosmicz­nego.
NASA wystą­piła z manew­rem wyprze­dza­ją­cym pod nazwą Deep Spece Gateway (brama do dale­kiego kosmosu), jakąś mini-ISS umiesz­czoną w bli­żej nie­okre­ślo­nej loka­li­za­cji pomię­dzy Ziemią a Księżycem, pośred­nio dając znać, że z lądo­wa­niem można pocze­kać. Ale rok póź­niej Trump posta­wił NASA pod ścianą i naka­zał wyko­nać swoje zamie­rze­nia do końca dru­giej kaden­cji pre­zy­denc­kiej. Termin był mobi­li­zu­jący, ale czy realny?
Jego klu­czowy ele­ment, czyli lądow­nik, nie był jesz­cze nawet zapro­jek­to­wany, NASA jedy­nie roz­pi­sała kon­kurs na jego wer­sje o róż­nym udźwigu. Jednakże admi­ni­stra­cja Trumpa naci­ska wła­śnie na lądo­wa­nie. W swym wystą­pie­niu z 26 marca Pence powie­dział dalej: To, co nam jest teraz potrzebne, to czas. Nie, to nie pomyłka, teraz, tak jak w latach 60. XX wieku, rów­nież znaj­du­jemy się w wyścigu kosmicz­nym, tyle, że stawka jest coraz wyż­sza.
Przypomniał, że w stycz­niu bie­żą­cego roku Chińska Republika Ludowa została pierw­szym kra­jem, który osa­dził lądow­nik z łazi­kiem na odwrot­nej stro­nie Księżyca i nie­zmien­nie wyra­żaja chęć zosta­nia lide­rem w kosmo­sie. Tymczasem Stany Zjednoczone już ponad sie­dem lat nie posia­dają wła­snego statku kosmicz­nego i są zmu­szone pła­cić Federacji Rosyjskiej ponad 80 milio­nów dola­rów za każde miej­sce w statku Sojuz, lecą­cym do ISS.

  • Waldemar Zwierzchlejski

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE