Amerykańska armata prze­ciw­pan­cerna M3 kal. 37 mm

Podstawowym ciągnikiem działa w batalionowych plutonach przeciwpancernych był popularny Willys MB (Jeep), zwany oficjalnie ¼ ton truck.

Podstawowym cią­gni­kiem działa w bata­lio­no­wych plu­to­nach prze­ciw­pan­cer­nych był popu­larny Willys MB (Jeep), zwany ofi­cjal­nie ¼ ton truck.

W latach trzy­dzie­stych ubie­głego wieku US Army pod­jęła prace nad armatą prze­ciw­pan­cerną dla pie­choty i kawa­le­rii. Miała ona zastą­pić uży­wane wcze­śniej działo „oko­powe” M1 kal. 37 mm, które wpro­wa­dzono do uży­cia w cza­sie I wojny światowej.

W tym cza­sie czołgi nie przy­po­mi­nały jesz­cze dużych i dobrze opan­ce­rzo­nych wozów bojo­wych, jakie masowo sto­so­wano na polach walki II wojny świa­to­wej. Były to prze­waż­nie pojazdy lek­kie, osła­niane pan­ce­rzem 10 – 15 mm, a arty­le­ria polowa w zasa­dzie nie dys­po­no­wała poci­skami prze­ciw­pan­cer­nymi. Mimo to uznano, że broń tego typu jest nie­zbędna, a wypo­sa­że­nie ame­ry­kań­skiej pie­choty w armaty prze­ciw­pan­cerne miało jej dać narzę­dzie do sku­tecz­nej walki z wro­gimi pojaz­dami pancernymi.
US Army naj­pierw posta­no­wiła się przyj­rzeć zagra­nicz­nym kon­struk­cjom tego typu. Generałowie chcieli jak naj­lżej­szego uzbro­je­nia, łatwego w obsłu­dze, tak by pie­chota – a nie wyspe­cja­li­zo­wane jed­nostki arty­le­rii – mogła je sku­tecz­nie obsłu­gi­wać i łatwo prze­miesz­czać z miej­sca na miej­sce. Nie bez zna­cze­nia była też moż­li­wość łatwego ukry­cia działa prze­ciw­pan­cer­nego. Słusznie prze­wi­dy­wano, że naj­sku­tecz­niej będą dzia­łały te armaty, któ­rych załogi czoł­gów nie wykryją odpo­wied­nio wcze­śnie; dla­tego w pierw­szej kolej­no­ści w 1935 r. zaku­piono we Francji działo Canon de anti­char 25 mm semi-auto­ma­ti­que modèle 1934 firmy Hotchkiss. Było to działo kal. 25 mm, ale strze­la­jące poci­skami o pręd­ko­ści począt­ko­wej aż 918 m/s. Do odle­gło­ści 500 m prze­bi­jało ono pan­cerz do 40 mm pod kątem pro­stym; na więk­szych odle­gło­ściach sku­tecz­ność gwał­tow­nie spa­dała ze względu na lekki (ważący około 0,3 kg) pocisk. Masa działa rzędu 490 kg była zbli­żona do cię­żaru ówcze­snych armat ppanc kal. 37 mm. Niemieckie działo tego typu 3,7 cm PaK 36 ważyło nawet mniej – 440 kg, a szwedzki Bofors
kal. 37 mm tylko 380 kg.
Pierwsze doświad­cze­nia z wojny domo­wej w Hiszpanii z lat 1936 – 1937 poka­zały, że obrona prze­ciw­pan­cerna jest bar­dzo ważna. Atak czoł­gów na pie­chotę oka­zy­wał się być bar­dzo sku­teczny, o czym mel­do­wali ame­ry­kań­scy ofi­ce­ro­wie łącz­ni­kowi. W tej sytu­acji w stycz­niu 1937 r. US Army pod­jęła decy­zję o opra­co­wa­niu armaty ppanc kal. 37 mm. Takie działo było wystar­cza­jąco lek­kie (masę mak­sy­malną okre­ślono na 1000 fun­tów, czyli 454 kg), a jed­no­cze­śnie wystar­cza­jąco sku­teczne w walce z ówcze­snymi czoł­gami z pan­ce­rzem o gru­bo­ści nie prze­kra­cza­ją­cej 20 mm, na odle­gło­ści do 800‑1000 m. Ponieważ uzbro­je­nie ówcze­snych czoł­gów w postaci kara­bi­nów maszy­no­wych bądź armat kal. 20 – 37 mm było rów­nież sku­teczne do odle­gło­ści około 800 m, uznano to za cał­ko­wi­cie wystarczające.
W Hiszpanii po raz pierw­szy użyto nowego nie­miec­kiego działa Rheinmetall PaK 36 kal. 37 mm – i posta­no­wiono je zaku­pić w celu dokład­nego zba­da­nia, a być może nawet pod­pa­trze­nia kon­kret­nych roz­wią­zań tech­nicz­nych. Stąd powstała legenda, że ame­ry­kań­ska armata M3 była kopią nie­miec­kiej PaK 36, co w isto­cie nie jest prawdą – mimo pew­nego zewnętrz­nego podobieństwa.
W maju 1937 r. na poli­go­nie Aberdeen Proving Ground odbyła się kon­fe­ren­cja na temat opra­co­wa­nia nowej armaty ppanc, na któ­rej zade­mon­stro­wano też zaku­pione nie­miec­kie działo PaK 36. W kon­fe­ren­cji uczest­ni­czyli przed­sta­wi­ciele trzech głów­nych zain­te­re­so­wa­nych służb: pie­choty, kawa­le­rii i arty­le­rii. Nie wszy­scy byli zgodni co do kon­struk­cji przy­szłego działa. Piechurzy chcieli pro­stoty, a arty­le­rzy­ści dokład­no­ści. Padła na przy­kład kwe­stia celo­wa­nia – czy ma to robić jeden żoł­nierz w obu płasz­czy­znach, pozio­mej i pio­no­wej, czy ma to robić dwóch żoł­nie­rzy jak chciała arty­le­ria, jeden w każ­dej płasz­czyź­nie. Ostatecznie jed­nak zwy­cię­żyła kon­cep­cja pie­choty, która miała być głów­nym użyt­kow­ni­kiem armaty ppanc. Wszyscy byli nato­miast zgodni, że nie­miecki celow­nik tele­sko­powy to dobre roz­wią­za­nie; dzięki niemu celow­ni­czy działa nie musiał wychy­lać się zza osłony prze­ciw­o­dłam­ko­wej obser­wu­jąc cel przez wizjer, lecz jego wizjer był scho­wany za osłoną, celow­nik bowiem przy­po­mi­nał nieco pery­skop okrętu pod­wod­nego. To roz­wią­za­nie posta­no­wiono sko­pio­wać w kon­struk­cji ame­ry­kań­skiej. Konferencja usta­liła też, że szcze­gó­łowe wyma­ga­nia i nad­zór nad opra­co­wa­niem działa zosta­nie powie­rzony Szefostwu Piechoty (Infantry Branch), samym zaś opra­co­wa­niem zaj­mie się Departament Uzbrojenia (Ordnance Departament) z sie­dzibą w Camp Lee w Wirginii. Konkretne pro­jek­to­wa­nie armaty pro­wa­dził ośro­dek kon­struk­cyjny US Army – Benét Laboratories, miesz­czący się na tere­nie Watervliet Arsenal, póź­niej­szego pro­du­centa działa. Prace pro­jek­towe prze­bie­gały bar­dzo szybko i już 9 wrze­śnia 1937 r. pro­jekt został zatwier­dzony do reali­za­cji, a wła­ści­wie dwa pro­jekty – armaty i jej łoża wraz z pod­wo­ziem. Można było przy­stą­pić do budowy prototypu.
  • Michał Fiszer, Jerzy Gruszczyński

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE