Apache z bezzałogowcami

Wizja wspolpracy MQ-1C Gray Eagle z AH-64E juz sie ziscila, ale daleko jej jeszcze do poziomu wymaganego przez US Army.

Wizja wspol­pracy MQ-1C Gray Eagle z AH-64E juz sie ziscila, ale daleko jej jesz­cze do poziomu wyma­ga­nego przez US Army.

Boeing AH-64 Apache to jeden z naj­bar­dziej cenio­nych śmi­głow­ców bojo­wych na świe­cie, znany z wyso­kiej efek­tyw­no­ści bojo­wej, ale także wyso­kich kosz­tów wią­żą­cych się z jego zaku­pem i eks­plo­ata­cją. Maszyna nie jest już naj­now­sza, ale w ciągu ponad trzech dekad eks­plo­ata­cji została pod­dana kolej­nym moder­ni­za­cjom, które odmła­dzały jej wypo­sa­że­nie i dosto­so­wy­wały do wyma­gań współ­cze­snego pola walki. Dzięki temu śmi­głowce te, jak dotąd, podą­żały z duchem czasu. Nie ina­czej dzieje się dziś – w epoce sys­te­ma­tycz­nego wzro­stu moż­li­wo­ści i zna­cze­nia w kon­flik­tach zbroj­nych bez­za­ło­go­wych sys­te­mów powietrznych.

Zasadnicze pakiety moder­ni­za­cyjne wią­zały się z nada­wa­niem Apache’owi kolej­nych sufik­sów lite­ro­wych. I tak pod­sta­wowa wer­sja śmi­głowca to AH-64A, a wer­sje B i C wią­zały się z pro­gra­mami moder­ni­za­cyj­nymi z początku lat 90. System nawi­ga­cyjny oparty na GPS, nowe środki łącz­no­ści, nowe łopaty wir­nika głów­nego, pro­po­no­wane w ramach prac nad AH-64B, zostały potem wdro­żone na czę­ści AH-64A, któ­rym jed­nak nie zmie­niono w związku z tym ozna­cze­nia. Sam pro­gram AH-64B nie został w pełni zre­ali­zo­wany bynaj­mniej nie z powodu cięć budże­to­wych, ale poja­wie­nia się licz­nych nowych roz­wią­zań tech­nicz­nych, co spo­wo­do­wało zaini­cjo­wa­nie sze­rzej zakro­jo­nych prac w ramach pro­gramu AH-64C. Ten z kolei był pro­po­zy­cją, która – po doda­niu mili­me­tro­wego radaru kie­ro­wa­nia ogniem Lockheed Martin/Northrop Grumman AN/APG-78 Longbow z sys­te­mem wykry­wa­nia i kla­sy­fi­ka­cji celów, zdol­nym do wykry­cia i zapa­mię­ta­nia pozy­cji 128 celów i śle­dze­nia 16 z nich (sys­tem po 30 sekun­dach wypra­co­wuje sekwen­cję kolej­nych namie­rzeń celów za pomocą radaru, tak żeby w opty­malny spo­sób napro­wa­dzać na nie poci­ski Hellfire w odstę­pach 5-cio sekun­do­wych) – wyewo­lu­owała w pro­gram, wdro­żo­nego do seryj­nej pro­duk­cji, AH-64D Apache Longbow. Propozycje pro­po­no­wane wcze­śniej w wer­sji C i zasto­so­wane w wer­sji D obej­mo­wały także: zaawan­so­wane sen­sory opto­elek­tro­ni­cze, wypo­sa­że­nie kabin typu glass cock­pit, a dodat­kowo także wzmoc­nione sil­niki General Electric T700-GE-701 wer­sji C, o mocy zwięk­szo­nej z 1260 kW/1690 KM do 1490 kW/1996 KM. Nacisk poło­żono także na sys­temy trans­mi­sji danych w zakre­sie, jaki był osią­galny na początku lat 90. System łącz­no­ści został zin­te­gro­wany ze środ­kami wykry­wa­nia celów, co umoż­li­wiło dzie­le­nie się infor­ma­cjami mię­dzy poszcze­gól­nymi AH-64D w ugru­po­wa­niu, a także prze­ka­zy­wa­nie ich oddzia­łom naziem­nym. Program Apache Longbow został zatwier­dzony w 1990 r., a bada­nia jego pro­to­ty­pów zostały zre­ali­zo­wane w latach 1992 – 1995. Porównanie z AH-64A wyka­zało, że wer­sja D ma sied­mio­krot­nie więk­szą szansę na prze­trwa­nie na polu bitwy i jest czte­ro­krot­nie sku­tecz­niej­sza, jeśli cho­dzi o zwal­cza­nie zasad­ni­czych celów. W związku z tym, w paź­dzier­niku 1995 r., zaapro­bo­wano peł­no­ska­lową pro­duk­cję, a dokład­niej prze­bu­dowę pierw­szych 232 AH-64A do stan­dardu D. Koszt tego przed­się­wzię­cia wyniósł 1,9 mld USD, a dostawy maszyn do jed­no­stek ruszyły w marcu 1997 r.
Apache Longbow był maszyną cięż­szą, i pomimo wzro­stu mocy sil­ni­ków, cha­rak­te­ry­zu­jącą się gor­szymi osią­gami w locie, za to zdolną do raże­nia celów ze znacz­nie więk­szej odle­gło­ści (6 – 8 km), także spo­nad prze­szkód tere­no­wych. Słowem Apache Longbow stał się zdolny do bez­kar­nego dzia­ła­nia spoza zasięgu wielu środ­ków obrony prze­ciw­lot­ni­czej wojsk prze­ciw­nika, w tym mało­ka­li­bro­wej arty­le­rii prze­ciw­lot­ni­czej i prze­no­śnych prze­ciw­lot­ni­czych zesta­wów rakie­to­wych, a także do wykry­cia i neu­tra­li­za­cji prze­ciw­nika zanim ten zorien­tuje się w sytu­acji. Taka dok­tryna uży­cia ide­al­nie wpa­so­wy­wała się w kie­ru­nek, w jakim podą­żały wów­czas całe Siły Zbrojne Stanów Zjednoczonych, wpro­wa­dza­jące kolejne wer­sje swo­ich myśliw­ców 4. gene­ra­cji (F-16C/D, F/A-18E/F Super Hornet). Cechowały je gor­sze cha­rak­te­ry­styki w locie od poprzed­nich wer­sji, za to ich sys­temy wykry­wa­nia celów i prze­no­szone uzbro­je­nie dawały im prze­wagę nad – nadal wysoko manew­ro­wymi – myśliw­cami sowieckimi/rosyjskimi, które coraz czę­ściej zaczęto pogar­dli­wie okre­ślać na Zachodzie jako „samo­loty sportowe”.
Informacji o sytu­acji na polu walki przez lata dostar­czał Apache’owi lekki śmi­gło­wiec roz­po­znaw­czy Bell OH-58D, spe­cjal­nie w tym celu opra­co­wany w ramach, pro­wa­dzo­nego na początku lat 80., pro­gramu Army Helicopter Improvement Program (AHIP). Prototyp tej maszyny, bazu­jący na spraw­dzo­nym OH-58 Kiowa, wzniósł się w powie­trze w 1983 r., a do służby zaczęła być wdra­żana począw­szy od 1985 r. Konstrukcja ta powstała począt­kowo do wspie­ra­nia oddzia­łów naziem­nych i pro­wa­dze­nia roz­po­zna­nia na rzecz arty­le­rii, ale w 1988 r. poja­wiły się dodat­kowe środki, w kwo­cie 138 mln USD, na dosto­so­wa­nie OH-58D do współ­pracy z AH-64. Miały one współ­dzia­łać na zasa­dzie łowca – zabójca (hun­ter – kil­ler), gdzie OH-58D miał wykry­wać cele, a AH-64 je likwi­do­wać. Nawiązywało to do spraw­dzo­nej wcze­śniej­szej współ­pracy pomię­dzy OH-58A/C Kiowa a AH-1 Cobra.
Zadaniem mniej­szej maszyny było ope­ro­wa­nie w zespo­łach z AH-64, tyle że bli­żej nie­przy­ja­ciela i oświe­tla­nie za pomocą pod­świe­tla­cza lase­ro­wego celów jego poci­skom kie­ro­wa­nym Hellfire. Pomocne w tym były takie atuty kon­struk­cji, jak: nie­wiel­kie roz­miary, wysoka manew­ro­wość, zdol­ność do wyko­ny­wa­nia lotów pro­fi­lo­wych nisko nad zie­mią i wyko­rzy­sty­wa­nie prze­szkód tere­no­wych, zza któ­rych śmi­gło­wiec mógł pro­wa­dzić obser­wa­cję za pomocą gło­wicy opto­elek­tro­nicz­nej Northrop Grumman Mast Mounted Sight (MMS), umiesz­czo­nej nad wir­ni­kiem głów­nym. MMS inte­gro­wała: kamerę LLLTV z 12-krot­nym zoo­mem, kamerę ter­mo­wi­zyjną i lase­rowy dal­mierz, peł­niący rów­nież funk­cję pod­świe­tla­cza celów.
W 1991 r. do US Army zaczęły tra­fiać OH-58D zdolne dodat­kowo do prze­no­sze­nia uzbro­je­nia, okre­ślane jako OH-58D Kiowa Warrior. Możliwość tę wpro­wa­dzono póź­niej we wszyst­kich użyt­ko­wa­nych egzem­pla­rzach. Maszyny te peł­niły ważną rolę w lot­nic­twie US Army przez ponad ćwierć wieku. Historia ich służby dobie­gła końca 19 wrze­śnia 2017 r., kiedy z bazy Langley-Eustis, w Wirginii, wyko­nano ostatni lot na śmi­głowcu tego typu, co zakoń­czyło pro­ces jego wyco­fy­wa­nia roz­po­częty w maju 2014 r. Na zakoń­cze­nie eks­plo­ata­cji lek­kich part­ne­rów AH-64 zło­żyło się wiele czyn­ni­ków, w tym straty ponie­sione przez te maszyny w cza­sie tzw. wojny z ter­ro­ry­zmem. W jej trak­cie utra­cono aż 35 wiro­pła­tów tego typu, co przy­pła­ciło życiem 35 lot­ni­ków. Wiele innych maszyn odnio­sło uszko­dze­nia, a wszyst­kie były inten­syw­nie uży­wane, co przy­czy­niło się do ich przy­spie­szo­nego zużycia.

  • Maciej Szopa

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE