Amerykańskie samo­loty bojowe dla sojusz­ni­ków z Zatoki Perskiej

Obecnie w regionie Bliskiego Wschodu uderzeniowe F-15E Strike Eagle eksploatują dwa państwa – Izrael i Arabia Saudyjska, to drugie sukcesywnie kupuje kolejne egzemplarze.

Obecnie w regio­nie Bliskiego Wschodu ude­rze­niowe F-15E Strike Eagle eks­plo­atują dwa pań­stwa – Izrael i Arabia Saudyjska, to dru­gie suk­ce­syw­nie kupuje kolejne egzem­pla­rze.

17 listo­pada Departament Stanu Stanów Zjednoczonych poin­for­mo­wał o wyda­niu zgody na poten­cjalną sprze­daż do dwóch państw basenu Zatoki Perskiej wie­lo­za­da­nio­wych samo­lo­tów bojo­wych pro­du­ko­wa­nych przez kon­cern Boeing. Powyższa, nie­wąt­pli­wie poli­tyczna, decy­zja odblo­ko­wuje pro­ce­durę znaj­du­jącą się w przy­sło­wio­wej „zamra­żarce” od około trzech lat.

Ostrożność, wyni­ka­jąca z geo­po­li­tyki, skut­ku­jąca regla­men­ta­cją sprze­daży zaawan­so­wa­nych maszyn bojo­wych do tego regionu, już spo­wo­do­wała utratę czę­ści zysków przez ame­ry­kań­skich pro­du­cen­tów. Oba pań­stwa – Kuwejt i Katar – a więc jedni z klu­czo­wych sojusz­ni­ków USA w tej czę­ści świata, wcze­śniej zde­cy­do­wały się na zakup takich maszyn w Europie Zachodniej. Można to uza­sad­niać dywer­sy­fi­ka­cją dostaw­ców, ale kto wie, czy jeśli ame­ry­kań­ska zgoda nie zosta­łaby wyra­żona wcze­śniej, to bene­fi­cjen­tem całych pro­gra­mów zaku­pów nie byłyby kon­cerny ze Stanów Zjednoczonych.
Stara prawda o han­dlu bro­nią mówi, że broni nie kupuje się tylko ze względu na jej moż­li­wo­ści tak­tyczno-tech­niczne, ale w dużej mie­rze z racji jej zna­cze­nia poli­tycz­nego, a w przy­padku sprze­daży (przy­naj­mniej jeśli cho­dzi o obrót legalny) względy poli­tyczne mają wręcz zna­cze­nie klu­czowe. W szcze­gól­no­ści potwier­dza się to w przy­padku kon­tak­tów z naj­więk­szym eks­por­te­rem uzbro­je­nia i sprzętu woj­sko­wego na świe­cie, czyli Stanami Zjednoczonymi. Sprzedaż samo­lo­tów bojo­wych w ramach pro­ce­dury Foreign Military Sales (FMS) jest zależna od wyda­nia zgody na ich eks­port przez naj­wyż­sze czyn­niki decy­zyjne. Nie może więc dzi­wić fakt, że waż­nym ele­men­tem tej ukła­danki są poglądy głów­nego „loka­tora” Białego Domu i opi­nia zasię­gnięta przez niego u dorad­ców ana­li­zu­ją­cych oddzia­ły­wa­nie geo­po­li­tyczne. W oma­wia­nym przy­padku zie­lone świa­tło zapa­liło się 27 wrze­śnia br. i doty­czyło także Bahrajnu, który na zgodę Departamentu Stanu i Kongresu jesz­cze czeka.
W ramach upu­blicz­nio­nych wnio­sków eks­por­to­wych, które tra­fiły do ame­ry­kań­skiego ciała usta­wo­daw­czego w celu osta­tecz­nej akcep­ta­cji, wła­dze Kataru są zain­te­re­so­wane zaku­pem 72 wie­lo­za­da­nio­wych samo­lo­tów bojo­wych Boeing F-15QA Strike Eagle wraz z pakie­tem uzbro­je­nia pre­cy­zyj­nego, a także ulo­ko­wa­niem cen­trum szko­le­nia pilo­tów na tery­to­rium Stanów Zjednoczonych i wspar­ciem logi­styczno-szko­le­nio­wym. Całość została wyce­niona przez ame­ry­kań­ską admi­ni­stra­cję na kwotę 21,1 mld USD! Kuwejt nato­miast jest zain­te­re­so­wany naby­ciem, za kwotę 10,1 mld USD, 40 wie­lo­za­da­nio­wych samo­lo­tów bojo­wych Boeing F/A-18E/F Super Hornet (w sto­sunku 328) wraz z wypo­sa­że­niem dodat­ko­wym, obej­mu­ją­cym m.in.: osiem zapa­so­wych sil­ni­ków F414-GE-400, zapa­sową sta­cję radio­lo­ka­cyjną AN/APG-79 AESA, cztery zapa­sowe 20 mm działka M61A2, pięć zapa­so­wych zesta­wów sys­te­mów samo­obrony, 240 wyrzutni LAU-127E/A, 12 zasob­ni­ków obser­wa­cyjno-celow­ni­czych AN/AAQ-33 Sniper, 14 zasob­ni­ków obser­wa­cyjno-celow­ni­czych AN/ASQ-228 ATFLIR i 48 celow­ni­ków naheł­mo­wych JHMCS. Dodatkowo pakiet obej­muje wypo­sa­że­nie do misji prze­ła­ma­nia obrony prze­ciw­lot­ni­czej – kom­pu­tery CLC prze­zna­czone do współ­pracy z poci­skami rodziny AGM-88 HARM. Kuwejtczycy są także zain­te­re­so­wani zaku­pem ośmiu zesta­wów kon­fo­rem­nych zbior­ni­ków paliwa. Zostały one z suk­ce­sem prze­te­sto­wane przez Boeinga w cza­sie prac nad wer­sją Super Hornet Advanced w 2013 r. i obec­nie są ofe­ro­wane w pakie­cie moder­ni­za­cyj­nym dla US Navy, a także wzbu­dziły zain­te­re­so­wa­nie dotąd jedy­nego użyt­kow­nika eks­por­to­wego Super Hornetów, czyli Australii.
Zgoda admi­ni­stra­cji i wzra­sta­jące szanse na sfi­na­li­zo­wa­nie obu umów, nawet przy zmniej­szo­nej licz­bie samo­lo­tów, ma olbrzy­mie zna­cze­nie dla Boeinga. Pozwoli bowiem na utrzy­ma­nie linii mon­ta­żo­wych obu typów maszyn, zlo­ka­li­zo­wa­nych w zakła­dach w St. Louis, w sta­nie Missouri, które dzięki temu będą mogły pra­co­wać co naj­mniej do pierw­szej połowy trze­ciej dekady tego wieku. Ostateczne liczba zamó­wio­nych maszyn może odbie­gać od zawar­tych w zapy­ta­niach ofer­to­wych, gdyż – według dostęp­nych infor­ma­cji – Katar chce kupić 36 F-15QA i zapi­sać w opcji kon­traktu moż­li­wość jego roz­sze­rze­nia o kolej­nych 36, Kuwejt z kolei 28 F/A-18E/F z opcją na 12 kolej­nych, bez wska­za­nia wer­sji. Według źró­deł lokal­nych kon­trakt – o spo­dzie­wa­nej war­to­ści 5 mld USD – ma doty­czyć 28 maszyn. Informują one też, że dodat­kowo Boeing miał zade­kla­ro­wać odku­pie­nie obec­nie uży­wa­nych samo­lo­tów F/A-18C/D. W przy­padku Kataru nie­wia­domą jest koń­cowa kon­fi­gu­ra­cja maszyn, źró­dła w Izraelu i Zjednoczonych Emiratach Arabskich wska­zują, że może to być wer­sja bazu­jąca na roz­wią­za­niach zapro­po­no­wa­nych w ramach kon­cep­cyj­nego F-15SE Silent Eagle.
  • Łukasz Pacholski

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE