Amerykańskie krą­żow­niki cięż­kie typu Northampton cz.1

Krazownik ciezki USS Louisville na zdjeciu z 1939 lub 1940 r. juz z wodnosamolotami Curtiss SOC Seagull na katapultach, ktore zastapily Vought O3U Corsair.

Krazownik ciezki USS Louisville na zdje­ciu z 1939 lub 1940 r. juz z wod­no­sa­mo­lo­tami Curtiss SOC Seagull na kata­pul­tach, ktore zasta­pily Vought O3U Corsair.

Sześć okrę­tów typu Northampton, sta­no­wią­cych wraz z wcze­śniej­szymi dwoma okrę­tami typu Pensacola pierw­szą gene­ra­cję ame­ry­kań­skich krą­żow­ni­ków waszyng­toń­skich, ode­grało w dzia­ła­niach wojen­nych US Navy na Pacyfiku w okre­sie II wojny świa­to­wej nie­ba­ga­telną rolę zasłu­gu­jąc na miano „koni robo­czych” floty ame­ry­kań­skiej. Brały udział w więk­szo­ści bitew z okrę­tami Cesarskiej Floty Japońskiej. Niewątpliwą zaletą krą­żow­ni­ków typu Northampton była wysoka pręd­kość i duże roz­miary, które pozwa­lały na moder­ni­za­cję oraz dozbro­je­nie.

Budowa wiel­kich flot linio­wych w pierw­szych latach XX wieku a także czte­ro­let­nia wojna świa­towa dopro­wa­dziły w 1918 r. do ruiny lub trud­nej sytu­acji finan­so­wej naj­więk­sze mocar­stwa świa­towe. Z tego też powodu, w atmos­fe­rze prze­ko­na­nia o tym, że miniona wojna była ostat­nią z wojen, poja­wiły się w sze­re­gach poli­ty­ków głosy o zna­le­zie­niu spo­sobu na zapo­bie­że­nie kolej­nemu, wyści­gowi zbro­jeń mor­skich. Nadal kosz­towny w budo­wie pan­cer­nik był tym, co sta­no­wiło o potę­dze każ­dej liczą­cej się floty świata, a zatem to wła­śnie budowa nowych pan­cer­ni­ków, coraz dosko­nal­szych, coraz sil­niej uzbro­jo­nych ale i coraz kosz­tow­niej­szych miała być tym, co nale­żało w jakiś spo­sób ogra­ni­czyć.
W tym cza­sie w Stanach Zjednoczonych, znaj­du­ją­cych się w nie­naj­lep­szej kon­dy­cji finan­so­wej zaczęły się toczyć dys­ku­sje nad zor­ga­ni­zo­wa­niem mię­dzy­na­ro­do­wej kon­fe­ren­cji roz­bro­je­nio­wej. Prezydent Woodrow Wilson, uczest­ni­czący wcze­śniej w kon­fe­ren­cji wer­sal­skiej także podzie­lał zda­nie prze­ciw­ni­ków zbro­jeń i był przy­chylny wszel­kim ini­cja­ty­wom poko­jo­wym. Stany Zjednoczone posia­dały wystar­cza­jąco potężną flotę liniową i z eko­no­micz­nego punktu widze­nia nowy wyścig zbro­jeń mor­skich sta­no­wiłby widmo poważ­nego kry­zysu gospo­dar­czego. Podobne nastroje pano­wały w Wielkiej Brytanii i Francji, dla­tego też pro­po­zy­cja ame­ry­kań­skiego sekre­ta­rza stanu Charlesa E. Hughesa wysto­so­wana 8 czerwca 1921 r. do Wielkiej Brytanii, Francji, Włoch i Japonii, która w okre­sie I wojny świa­to­wej, wciąż jesz­cze zwią­zana soju­szem z Wielką Brytanią była po stro­nie państw Ententy, spo­tkała się z akcep­ta­cją rzą­dów tych kra­jów.
Początek obrad miał miej­sce 12 listo­pada 1921 r. w Waszyngtonie, stąd póź­niej­sza nazwa kon­fe­ren­cja waszyng­toń­ska. Jej zasad­ni­czym celem było wstrzy­ma­nie lub poważne ogra­ni­cze­nie budowy nowych, kosz­tow­nych okrę­tów głów­nych klas. Na „celow­niku” zna­la­zły się przede wszyst­kim pan­cer­niki i krą­żow­niki liniowe, któ­rych ilość miała ulec ogra­ni­cze­niu tona­żo­wymi limi­tami. Istniejące okręty, w prak­tyce te naj­star­szej budowy, któ­rych ist­nie­nie wykra­czało poza usta­lone limity miały powę­dro­wać na złom, a budowy nowych okrę­tów zaka­zano. Spośród tych, które w tym cza­sie znaj­do­wały się na róż­nych eta­pach budowy udało się zacho­wać w dro­dze wyjątku kilka jed­no­stek, jed­nakże reszta miała iść na złom lub ewen­tu­al­nie zostać ukoń­czona jako lot­ni­skowce. Zakaz ten miał obo­wią­zy­wać przez kolejne dzie­sięć lat począw­szy od dnia pod­pi­sa­nia wspól­nych poro­zu­mień trak­ta­to­wych, czyli 6 lutego 1922 r.
Poza wstrzy­ma­niem budowy nowych okrę­tów linio­wych, trak­tat pre­cy­zyj­nie okre­ślał mak­sy­malną wypor­ność dla wszel­kich okrę­tów poza pan­cer­ni­kami i lot­ni­skow­cami oraz kali­ber armat arty­le­rii głów­nej. Maksymalną wypor­ność stan­dard okre­ślono na 10 000 t a mak­sy­malny, dopusz­czalny kali­ber armat usta­lono na 8 cali, czyli 203 mm. Wyporność stan­dard odno­siła się do okrętu w pełni wypo­sa­żo­nego, uzbro­jo­nego, z załogą na pokła­dzie, zapa­sami żyw­no­ści i amu­ni­cji, jed­nakże bez paliwa i wody słu­żą­cej do zasi­la­nia kotłów. Na limit 8 cali dla arty­le­rii głów­nej naci­skała głów­nie Wielka Brytania, któ­rej zale­żało na zacho­wa­niu swo­ich pię­ciu nowych, dopiero co ukoń­czo­nych dużych krą­żow­ni­ków typu Hawkins uzbro­jo­nych w armaty 190 mm. Okręty te pod wzglę­dem wypor­no­ści stan­dard także zbli­żały się do gra­nicy 10 000 t.
Zakaz budowy nowych pan­cer­ni­ków i krą­żow­ni­ków linio­wych, który w zamy­śle ini­cja­to­rów zwo­ła­nia kon­fe­ren­cji waszyng­toń­skiej miał powstrzy­mać nowy wyścig zbro­jeń spra­wił, że roz­po­czął się wyścig zbro­jeń ukie­run­ko­wany na budowę nowych, naj­sil­niej­szych okrę­tów arty­le­ryj­skich o uzbro­je­niu i wypor­no­ści okre­ślo­nej poro­zu­mie­niami trak­ta­to­wymi.
Do 1922 r. żadne z państw nie budo­wało wcze­śniej krą­żow­ni­ków sto­su­jąc się do tak kon­kret­nie okre­ślo­nych, mię­dzy­na­ro­do­wych usta­leń w zakre­sie wypor­no­ści i uzbro­je­nia, a klasę krą­żow­ni­ków zazwy­czaj dzie­lono na trzy pod­klasy: krą­żow­niki liniowe, krą­żow­niki pan­cerne i krą­żow­niki zwia­dow­cze (scout cru­isers), zwane z cza­sem lek­kimi. Kiedy jed­nak nie można było budo­wać dalej nowych, coraz więk­szych i sil­niej uzbro­jo­nych pan­cer­ni­ków, każda z czo­ło­wych flot świata sku­piła się na tym, na co pozwa­lał trak­tat waszyng­toń­ski, czyli na okrę­tach o wypor­no­ści 10 000 t i uzbro­jo­nych w armaty o mak­sy­mal­nym kali­brze 203 mm. Tak zro­dziła się kon­cep­cja krą­żow­nika waszyng­toń­skiego, zwa­nego z cza­sem dość ogól­nie krą­żow­ni­kiem cięż­kim.

Pierwsze ame­ry­kań­skie krą­żow­niki waszyng­toń­skie

Rada Główna (General Board) US Navy, któ­rej zada­niem było usta­la­nie cha­rak­te­ry­styk nowych okrę­tów dla floty, dostrze­gła duży poten­cjał w moż­li­wo­ści budo­wa­nia okrę­tów arty­le­ryj­skich z arma­tami 203 mm o wypor­no­ści 10 000 t. Zahamowanie reali­za­cji potęż­nych pla­nów budowy pan­cer­ni­ków (6 okrę­tów typu South Dakota) oraz krą­żow­ni­ków linio­wych (6 jed­no­stek typu Lexington) spra­wiło, że wyżsi ofi­ce­ro­wie ame­ry­kań­skiej floty zaczęli postrze­gać nowe okręty arty­le­ryj­skie jako zastęp­stwo dla pan­cer­ni­ków. Wstępne sza­cunki pozwa­lały okre­ślić, że nowe okręty będą osią­gały co naj­mniej 30 w pręd­ko­ści, a więc znacz­nie wię­cej niż ostat­nie pan­cer­niki US Navy typu Colorado, co w połą­cze­niu z odpo­wied­nią ilo­ścią armat 203 mm mogło zaowo­co­wać
naprawdę groź­nym okrę­tem.
Nie zwle­ka­jąc Rada Główna zwró­ciła się do Kongresu o zgodę na budowę aż ośmiu takich okrę­tów w roku budże­to­wym 1924. Propozycja nie została zaak­cep­to­wana, jed­nakże nie­zra­żona Rada Główna wystą­piła z kolej­nym wnio­skiem budowy aż 12 okrę­tów nowej klasy na rok budże­towy 1925. I tym razem nie uzy­skano zgody. Kolejny wnio­sek Rady Głównej doty­czył budowy aż 16 okrę­tów w dwóch seriach po 8 jed­no­stek. W związku z docie­ra­ją­cymi infor­ma­cjami o budo­wie takich okrę­tów w Wielkiej Brytanii i Japonii, Kongres 18 grud­nia 1924 r. zatwier­dził budowę pierw­szych ośmiu krą­żow­ni­ków waszyng­toń­skich, przy czym przy­znał fun­du­sze na budowę jedy­nie dwóch pierw­szych okrę­tów. Środki na budowę pozo­sta­łych sze­ściu okrę­tów miały zostać przy­znane w roku budże­to­wym 1926 i 1927.
Pierwsze dwa okręty ame­ry­kań­skie nowej klasy zapro­jek­to­wano z ogrom­nym naci­skiem na utrzy­ma­nie się w limi­tach wypor­no­ści przy jed­no­cze­snym naci­sku na silne uzbro­je­nie i wysoką pręd­kość okrę­tów. Dwa bliź­nia­cze krą­żow­niki Pensacola i Salt Lake City oddane do służby w lutym 1930 i grud­niu 1931 r., oka­zały się okrę­tami dobrze uzbro­jo­nymi (każdy posia­dał po 10 armat 203 mm jako arty­le­rię główną) i szyb­kimi (ponad 32 w), jed­nakże pra­wie zupeł­nie pozba­wio­nymi opan­ce­rze­nia. Projektanci tak bar­dzo przej­mo­wali się wypor­no­ścią, że w efek­cie koń­co­wym okręty miały wypor­ność 9100 t stan­dard, a więc o 900 t mniej, niż dopusz­czały poro­zu­mie­nia trak­ta­towe. Dużych roz­mia­rów zamknięte wieże arty­le­ryj­skie, gdzie roz­miesz­czono na lawe­tach po dwie i po trzy armaty miały tak cien­kie ścianki, że w zasa­dzie nie można nazwać ich opan­ce­rzo­nymi. Pas pan­ce­rza bur­to­wego o gru­bo­ści
64 – 102 mm nie zapew­niał sku­tecz­nej ochrony dla maszy­nowni i kotłowni, przez co okręty te bar­dzo szybko prze­zwano „bla­szan­kami” albo „sko­rup­kami jajek uzbro­jo­nymi w młoty”.
Druga grupa ame­ry­kań­skich krą­żow­ni­ków waszyng­toń­skich, zło­żona z 6 okrę­tów miała zostać zbu­do­wana według zmo­dy­fi­ko­wa­nego pro­jektu okrę­tów typu Pensacola. Mimo tego, że etap prac pro­jek­to­wych prze­bie­gał w cza­sie, kiedy zarówno Pensacola jak i Salt Lake City dopiero roz­po­czy­nano budo­wać, pod­jęto decy­zję o powięk­sze­niu roz­mia­rów kadłu­bów kolej­nych okrę­tów, nie­znacz­nym wzmoc­nie­niu ich opan­ce­rze­nia i mody­fi­ka­cji uzbro­je­nia, gdzie arty­le­rię główną roz­miesz­czoną w czte­rech wie­żach (dwie trój­dzia­łowe i dwie dwu­dzia­łowe) na typie Pensacola, zastą­piono zesta­wem trzech wież trój­dzia­ło­wych 203 mm.

  • Grzegorz Nowak

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE