Amerykańskie czołgi w Armii Czerwonej

WITH_SPEC_1_2016_USA

Armia Czerwona w latach 1941 – 1943 tra­ciła wię­cej czoł­gów, niż pro­du­ko­wał jej rodzimy prze­mysł. Miała jed­nak sojusz­ni­ków, któ­rzy nie dopu­ścili do jej klę­ski, dostar­cza­jąc potrzebne do walki pojazdy.

Typowy sce­na­riusz rosyj­skiej opo­wie­ści o czoł­gach z Lend-Lease’u wygląda nastę­pu­jąco: opi­suje się czołg (pod­kre­śla­jąc jego wady), zazna­cza się, że został on dostar­czony w nie­wiel­kiej licz­bie (w dodatku był już prze­sta­rzały w chwili wysła­nia) i wyka­zuje się jego wady (naj­czę­ściej porów­nu­jąc go do Tygrysa). W tym miej­scu jest czas na zapre­zen­to­wa­nie nie­ofi­cjal­nej nazwy, jaką czer­wo­no­ar­mi­ści okre­ślali czołg – nie trzeba doda­wać, że nazwa ta wywo­dzi się od jego wad. Następnie mówi się, gdzie czołgi były uży­wane: z reguły się oka­zuje, że kariera bojowa była krótka, no i prze­bie­gała na dru­go­rzęd­nych fron­tach walki. Wreszcie pada stwier­dze­nie, że choć czołg był zagra­niczną tan­detą, to prze­cież w rękach doświad­czo­nego czer­wo­no­ar­mi­sty sta­wał się praw­dzi­wie zabój­czą bro­nią. Jako przy­kład podaje się bli­żej nie­zna­nego czoł­gi­stę o jakimś popu­lar­nym nazwi­sku, który na swej maszy­nie znisz­czył kil­ka­na­ście faszy­stow­skich czołgów.
Scenariusz taki obo­wią­zuje nie­prze­rwa­nie od sie­dem­dzie­się­ciu pię­ciu lat. W cza­sach ist­nie­nia ZSRS jego nie­prze­strze­ga­nie gro­ziło nawet wię­zie­niem, ale – siłą roz­pędu – obo­wią­zuje on do dziś. Co wię­cej, siła przy­zwy­cza­je­nia (i braku źró­deł) spra­wia, że taka nar­ra­cja jest nie­za­leżna od języka i środ­ków prze­kazu: wystar­czy spraw­dzić hasło w Wikipedii, żeby się o tym przekonać.
Tymczasem aliancka pomoc dla Związku Sowieckiego jest nie do przecenienia.

Droga do Lend-Lease’u

23 sierp­nia 1939 r. Związek Sowiecki pod­pi­sał sojusz z nazi­stow­skimi Niemcami, dopro­wa­dza­jąc do wybu­chu dru­giej wojny świa­to­wej. Przez pierw­szy rok Hitler i Stalin współ­pra­co­wali zgod­nie, pod­bi­ja­jąc do spółki całą Europę. Stany Zjednoczone długo zacho­wy­wały dystans w sto­sunku do wojny, lecz gdy na placu boju prze­ciw Hitlerowi i Stalinowi pozo­stała samotna Wielka Brytania, Biały Dom posta­no­wił sta­nąć po jej stro­nie. Motywy tego kroku były róż­no­rodne. Względy huma­ni­tarne grały nie­wielką rolę – więk­szość spo­łe­czeń­stwa popie­rała izo­la­cjo­nizm, a tylko nie­liczni chcieli „zwy­cię­stwa demo­kra­cji” nad komu­ni­zmem i naro­do­wym socjalizmem.
Ważniejsze były róż­no­rodne przy­czyny gospo­dar­cze. Stany Zjednoczone nie wyszły jesz­cze na dobre z wiel­kiego kry­zysu zapo­cząt­ko­wa­nego w 1929 r., a latem 1940 r. duża część przed­się­biorstw zbro­je­nio­wych zna­la­zła się na progu ban­kruc­twa – pro­du­ko­wała bowiem dla Francji, która po swo­jej klę­sce ani nie mogła, ani nie chciała ode­brać zamó­wio­nego sprzętu. Zamówienia bry­tyj­skie mogły dać impuls do roz­woju gospo­dar­czego. Poza tym Brytyjczycy nie tylko pła­cili za dostawy, ale pozwo­lili na zaję­cie wła­snych baz przez Amerykanów. Nie tylko zresztą wła­snych: Siły Zbrojne Stanów Zjednoczonych wkro­czyła bowiem także na Grenlandię i Islandię…
Stany Zjednoczone stały się „Arsenałem demo­kra­cji” już w 1938 r., gdy zawi­tała do nich fran­cu­ska misja zaku­powa. Gdyby nie klę­ska w czerwcu 1940 r., jesie­nią tego roku znaczna część fran­cu­skiego lot­nic­twa – nie­mal całego bom­bowo-roz­po­znaw­czego i pokła­do­wego oraz część myśliw­skiego – byłaby wypo­sa­żona w ame­ry­kań­skie samo­loty. Zamówienia na te samo­loty prze­jęli bły­ska­wicz­nie Brytyjczycy i wyko­rzy­stali je przede wszyst­kim w Afryce i na Środkowym i Dalekim Wschodzie. Jeszcze więk­szą pomoc uzy­skali w woj­nie mor­skiej, doko­nali też spo­rych zamó­wień na czołgi, wypo­sa­że­nie i inny sprzęt.
Zakupy te były moż­liwe dzięki decy­zji pod­ję­tej przez Stany Zjednoczone jesie­nią 1939 r. – pre­zy­dent zatwier­dził ją 5 listo­pada, po sze­ścio­ty­go­dnio­wej dys­ku­sji w Kongresie. Od tej chwili wal­czące strony obo­wią­zy­wała zasada cash and carry. Było to zła­ma­nie zasad neu­tral­no­ści, choć w teo­rii zakupy mogły czy­nić wszyst­kie strony kon­fliktu. Haczyk tkwił w tym, że za broń trzeba było zapła­cić gotówką i wywieźć ją z Ameryki wła­snymi środ­kami trans­portu. Z oczy­wi­stych przy­czyn nie mogli tego doko­nać Niemcy i Sowieci, a jedy­nie Francuzi i Brytyjczycy.
Większego popar­cia udzie­lono Wielkiej Brytanii równo rok póź­niej, po reelek­cji Franklina D. Roosevelta. Nie musząc dbać o pozy­ska­nie wybor­ców – w więk­szo­ści izo­la­cjo­ni­stów – ofi­cjal­nie ogło­sił on Stany Zjednoczone „Arsenałem Demokracji”, obie­cał pomoc dla Wielkiej Brytanii, a 11 marca 1941 r. zatwier­dził Lend-Lease Act, czyli ustawę o pożyczce i dzierżawie.

  • Tymoteusz Pawłowski

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE