Albania i Grecja Włoska inwa­zja na Bałkanach

Determinacja i patriotyzm, znajomość terenu, przyzwoite wyszkolenie oraz uzbrojenie ilościowo ustępujące przeciwnikowi, ale porównywalne jakościowo sprawiły, że Grecja praktycznie obroniła się przed włoskim atakiem.

Determinacja i patrio­tyzm, zna­jo­mość terenu, przy­zwo­ite wyszko­le­nie oraz uzbro­je­nie ilo­ściowo ustę­pu­jące prze­ciw­ni­kowi, ale porów­ny­walne jako­ściowo spra­wiły, że Grecja prak­tycz­nie obro­niła się przed wło­skim ata­kiem.

Atak na Albanię i Grecję przy­niósł pań­stwom Osi okre­ślone korzy­ści, ale jed­no­cze­śnie wią­zał pewne siły, które mogły być użyte na innych teatrach dzia­łań wojen­nych. Jedną z naj­waż­niej­szych spraw był chrom, wystę­pu­jący w tych kra­jach w spo­rych ilo­ściach. Państwa te były głów­nymi dostaw­cami tego surowca dla państw Osi, a bez chromu nie da się stwo­rzyć wyso­ko­ga­tun­ko­wej stali, na przy­kład stali pan­cer­nej. Inne korzy­ści, to moż­li­wość kon­tro­lo­wa­nia żeglugi we wschod­niej czę­ści Morza Śródziemnego.

Warto wie­dzieć, że w okre­sie dru­giej wojny świa­to­wej chrom wydo­by­wano tylko w Jugosławii, Albanii, Grecji i Bułgarii. Albański chrom był wydo­by­wany przez wło­ską firmę Azienda Minerali Metallici Italiani, która zaspa­ka­jała zarówno wła­sne potrzeby, jak i eks­por­to­wała chrom do Niemiec. Od początku 1943 do kwiet­nia 1944 r. chrom był impor­to­wany przez Niemcy także z Turcji, ale kiedy ta ostat­nia odmó­wiła dal­szych dostaw, trzeba było ponow­nie zin­ten­sy­fi­ko­wać wydo­by­cie w Albanii i Grecji. Szczególnie w Grecji nie było to łatwe, bo docho­dziło do wielu aktów sabo­tażu, zarówno w samych kopal­niach, jak i przy trans­por­cie. Kiedy w listo­pa­dzie 1944 r. Niemcy osta­tecz­nie opu­ścili Grecję, Albanię i część Jugosławii, dostawy chromu zupeł­nie ustały. Przez pewien czas wyko­rzy­sty­wano ist­nie­jące zapasy, ale wio­sną 1945 r., m.in. z tego powodu, pro­duk­cja uzbro­je­nia w Niemczech zała­mała się.

Włoska inwazja na Albanię zaczęła się wcześnie rano 7 kwietnia 1939 r. i skończyła zajęciem kraju następnego dnia. Na zdjęciu wyładunek Bersalierów w albańskim porcie Wlora.

Włoska inwa­zja na Albanię zaczęła się wcze­śnie rano 7 kwiet­nia 1939 r. i skoń­czyła zaję­ciem kraju następ­nego dnia. Na zdję­ciu wyła­du­nek Bersalierów w albań­skim por­cie Wlora.

Albania miała dla Włoch ważne zna­cze­nie także z innego względu. Położona po dru­giej stro­nie Cieśniny Otranto sta­no­wiła klucz do Adriatyku, które Włochy trak­to­wały jako swoje morze wewnętrzne. Kontrolując oba brzegi Cieśniny Ontario można było łatwo kon­tro­lo­wać wej­ście na Adriatyk. Z kolei Grecja dawała dosko­nałe bazy wypa­dowe do spa­ra­li­żo­wa­nia żeglugi bry­tyj­skiej i fran­cu­skiej we wschod­niej czę­ści Morza Śródziemnego. Można było zablo­ko­wać prze­pływ trans­portu do Egiptu, Palestyny i na Cypr, a ponadto przez Kanał Sueski. Z kolei Francuzi mogli stra­cić dostęp do swo­ich posia­dło­ści w Lewancie, czyli w dzi­siej­szym Libanie i Syrii.

Albania powstała jako pań­stwo dopiero 28 lutego 1912 r. Wcześniej była czę­ścią Imperium Rzymskiego, póź­niej Bizancjum, a w końcu stała się czę­ścią Imperium Osmańskiego. W 1912 r., w wyniku rewolty Albańczyków, udało się wywal­czyć nie­pod­le­głość, ogło­szoną 28 listo­pada 1912 r. Oficjalnie uznano Albanię za pań­stwo w 1913 r. Po krót­kim okre­sie repu­bliki, Albania stała się kró­le­stwem, a na tron wstą­pił Ahmed ben Zogu, od 1922 r. pre­mier, a od 1925 r. pre­zy­dent Albanii. We wrze­śniu zmie­niono kon­sty­tu­cję i koro­no­wano go na króla, przy­jął tytuł Zog I. Był jedy­nym kró­lem Albanii w całej histo­rii pań­stwa.

Mimo wysił­ków króla Zoga I, Albania pozo­stała naj­bied­niej­szym i naj­bar­dziej zaco­fa­nym kra­jem w przed­wo­jen­nej Europie. Mogła zara­biać na wydo­by­ciu mine­ra­łów i na eks­por­cie drewna, ale na prze­szko­dzie stała głów­nie wyjąt­kowo słabo roz­wi­nięta sieć komu­ni­ka­cyjna. W cały kraju nie było ani jed­nej nor­mal­no­to­ro­wej linii kole­jo­wej, wyłącz­nie wąsko­to­rowe. Najdłuższa linia o sze­ro­ko­ści 760 mm pro­wa­dziła z rejo­nów wydo­byw­czych w Szkodrze po pół­nocno zachod­niej stro­nie kraju wzdłuż wybrzeża, przez duży port Durrës w cen­tralno zachod­niej czę­ści Albanii aż do portu Wlora na połu­dniu, łączna dłu­gość tej linii się­gała 200 km. Krótka linia tego samego typu łączyła port Velipoja w pół­noc­nej czę­ści kraju z mia­stecz­kiem Lezha, gdzie łączyła się z wcze­śniej wspo­mnianą linią. Kolejna linia 760 mm łączyła mały port Ishëm w środ­ko­wej czę­ści wybrzeża Albanii z Tiraną, prze­ci­na­jąc naj­dłuż­szą linię, sama miała nie­całe 40 km. Istniała też linia wąsko­to­rowa (760 mm) bie­gnąca w ówcze­snej Jugosławii, a dzi­siej­szej Macedonii, do Skopje, z leżą­cego w Albanii mia­steczka Pogradec nie­da­leko od jugo­sło­wiań­skiej gra­nicy, gdzie wydo­by­wano chrom. Jednak w Skopje trzeba było prze­ła­do­wy­wać ładunki na sieć nor­mal­no­to­rową, by wywieźć rudę chromu przez Belgrad do reszty Europy. Ogólnie sieć kolei wąsko­to­ro­wych o dłu­go­ści łącz­nej ok. 300 km, była mało efek­tywna, jako że małe pociągi o nie­wiel­kiej ładow­no­ści pro­wa­dziły paro­wozy roz­wi­ja­jące w naj­lep­szym razie 40 km/h, liniami o bez­na­dziej­nie małej prze­pu­sto­wo­ści. W rezul­ta­cie eks­port mine­ra­łów był rów­nież bar­dzo ogra­ni­czony.

Sieć dróg bitych w Albanii miała zale­d­wie około 800 km, a wszyst­kie pozo­stałe drogi to drogi polne, zupeł­nie nie­prze­jezdne wio­sną i jesie­nią, a zimą po pro­stu nie­wi­doczne pod śnie­giem. Po tych dro­gach naj­czę­ściej poru­szały się wozy konne, bowiem trans­port samo­cho­dowy nie­mal nie ist­niał w Albanii w 1939 r. Nawet oku­pu­jący Albanię Włosi, a póź­niej Niemcy nie zdo­łali w zna­czą­cym stop­niu roz­bu­do­wać sieci trans­por­to­wej, przy wywo­zie kopa­lin albań­skich pole­gali na nie­wiel­kiej i prze­cią­żo­nej sieci wąsko­to­ró­wek. Pierwszą linię nor­mal­no­to­rową otwarto w Albanii w listo­pa­dzie 1947 r.

Z kolei Grecja była kolebką euro­pej­skiej cywi­li­za­cji, kul­tury i demo­kra­cji. W II i I wieku przed naszą erą naj­pierw Macedonia, a póź­niej cała Grecja zostały pod­bite przez Cesarstwo Rzymskie, które pano­wało nad Grecją przez kil­ka­set lat, aż do roz­padu w V wieku. Wówczas na bli­sko tysiąc lat Grecja stała się nie­mal cen­tralną, istotną czę­ścią Bizancjum, mającą swoją sto­licę w Konstantynopolu, na ówcze­snym grecko-turec­kim pogra­ni­czu. Bizancjum obej­mo­wało tereny dzi­siej­szej Jugosławii, Albanii, Grecji i Turcji. Później, w XV wieku Grecja została pod­bita przez Osmanów – muzuł­mań­ski kali­fat powstały nie­całe dwa wieki wcze­śniej w pół­nocno zachod­niej Anatolii (Turcji). Stopniowo Imperium Osmańskie pod­biło nie­mal całe tereny nale­żące wcze­śniej do Bizancjum. Dopiero w wyniku dłu­giej wojny o nie­pod­le­głość w latach 1821 – 1832 Grecja odzy­skała nie­pod­le­głość, sta­jąc się kró­le­stwem.

W 1940 r. Grecja była pań­stwem o wiele bar­dziej roz­wi­nię­tym. Przemysł grecki roz­wi­nął się w kie­runku prze­my­słu wydo­byw­czego, ale też prze­twór­stwa metali (hut­nic­two), prze­twór­stwa spo­żyw­czego, prze­my­słu tek­styl­nego, ale przede wszyst­kim Grecja zasły­nęła z wiel­kiej floty han­dlo­wej. Rozwijała się też tury­styka, choć przed II wojną świa­tową nie była ona tak bar­dzo popu­larna, jak obec­nie. Mimo wszystko jed­nak, z lud­no­ścią około 5 milio­nów (w 1940 r., obec­nie ponad 10 mln) nie było to pań­stwo duże i silne eko­no­micz­nie. Grecja była przed wojną dość sil­nie zadłu­żona, z dużym defi­cy­tem budże­to­wym.

Z kolei Włochy pod wła­dzą Benito Mussoliniego stały się pań­stwem pro­wa­dzą­cym eks­pan­sjo­ni­styczną poli­tykę. Osobiste ambi­cje Mussoliniego były daleko idące. Jako nacjo­na­li­sta marzył on o budo­wie sil­nego pań­stwa, domi­nu­ją­cego nad całym regio­nem. Chciał odtwo­rzyć coś w rodzaju Imperium Rzymskiego, które ponow­nie domi­no­wa­łoby w rejo­nie Morza Śródziemnego. Miałoby się ono ponow­nie stać wło­skim morzem wewnętrz­nym. Dlatego w latach 30. Mussolini lawi­ro­wał mię­dzy dobrymi ukła­dami z Wielką Brytanią i Francją, a Niemcami, by móc zbu­do­wać eko­no­miczne i mili­tarne pod­stawy do przy­szłej eks­pan­sji. Ostatecznie, kiedy Włochy wsparły gen. Franco w hisz­pań­skiej woj­nie domo­wej w 1936 r., nastą­piło pogor­sze­nie się sto­sun­ków z Wielką Brytanią i Francją oraz zbli­że­nie z Niemcami. Ważną rolę w tej zmia­nie kursu poli­tyki zagra­nicz­nej ode­grał fakt, że Wielka Brytania i Francja były zde­cy­do­wa­nie za zacho­wa­niem dotych­cza­so­wego porządku w Europie, Niemcy zaś dążyli do jego rewi­zji, nie wyklu­cza­jąc zmiany gra­nic. Na tym samym zale­żało Włochom.

Włoska droga do pod­bo­jów na Bałkanach

Stopniowe zbli­że­nie wło­sko-nie­miec­kie, wyni­ka­jące głów­nie z udzie­la­nia pomocy gene­ra­łowi Franco w Hiszpanii nie było jesz­cze do końca skon­so­li­do­wane. Kiedy w marcu 1938 r. Niemcy zaanek­to­wali Austrię, Włochom nie za bar­dzo się to podo­bało. Mussolini musiał się jed­nak z tym pogo­dzić, bowiem jedy­nie Hitler mógł być jego sojusz­ni­kiem, na któ­rym mógł pole­gać. Obaj dyk­ta­to­rzy spo­tkali się po raz pierw­szy w czerwcu 1934 r. w Wenecji, ale nie we wszyst­kich spra­wach doszli do poro­zu­mie­nia – jedną z kości nie­zgody była wła­śnie Austria i nie­miec­kie dąże­nia do pod­po­rząd­ko­wa­nia sobie tego kraju, bowiem i Włosi mieli pewne żąda­nia tery­to­rialne wobec Austrii w połu­dnio­wym Tyrolu.

W tym cza­sie, od 1932 r., soju­szem z Włochami były zain­te­re­so­wane Węgry, któ­rych pre­mier Gyula Gömbös chciał stwo­rzyć alians prze­ciw­stawny tzw. Małej Entencie, czyli soju­szowi Jugosławii, Rumunii i Czechosłowacji prze­ciwko Węgrom, bowiem pomię­dzy tymi kra­jami a Węgrami trwały różne spory tery­to­rialne. Natomiast od 1935 r. soju­szem z Niemcami prze­ciwko ZSRR była zain­te­re­so­wana Japonia. Węgrzy nato­miast, po śmierci pre­miera Gömbös w 1936 r. wyco­fały się z pro­po­zy­cji soju­szu, ale po nich zostało potoczne okre­śle­nie „oś”, bowiem taką nazwę wło­sko-węgier­skiego aliansu pro­po­no­wał węgier­ski poli­tyk. Późniejszy sojusz zawarty osta­tecz­nie w 1940 r., nazwano ofi­cjal­nie Pakt Żelazny, ale nie­ofi­cjal­nie sojusz­ni­ków Niemiec do dziś nazywa się Państwa Osi.

Japonia była począt­kowo prze­ciwna włą­cza­niu Włoch do swo­jego soju­szu z Niemcami, bowiem chciała, by trak­tat doty­czył wyłącz­nie wza­jem­nego wspar­cia poli­tycz­nego, mili­tar­nego i gospo­dar­czego w przy­padku wojny z ZSRR. Japończycy oba­wiali się wcią­gnię­cia swo­jego pań­stwa w szer­sze sprawy euro­pej­skie, więc Włochy mogły sta­no­wić tylko prze­szkodę. Ostatecznie po dłu­gich nego­cja­cjach 25 listo­pada 1936 r. w Berlinie pod­pi­sano tzw. Pakt Antykominternowski, któ­rego sygna­ta­riu­szami był wice­mi­ni­ster spraw zagra­nicz­nych III Rzeszy, Joachim von Ribbentrop (wów­czas mini­strem spraw zagra­nicz­nych III Rzeszy był Konstantin von Neurath, ale trak­tat pod­pi­sano na szcze­blu wice­mi­ni­strów – sta­no­wisk ekwi­wa­lent­nych) oraz amba­sa­dor Japonii w Berlinie, Kintomo Mushakoji.

  • Michał i Jacek Fiszer, Jerzy Gruszczyński

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE