Admirał Ernest Troubridge

Krążownik pancerny HMS Defence, okręt flagowy Troubridge`a z okresu dowodzenia 1. Eskadrą Krążowników Floty Śródziemnomorskiej. Fot. Imperial War Museum via Wikipedia

Krążownik pan­cerny HMS Defence, okręt fla­gowy Troubridge‘a z okresu dowo­dze­nia 1. Eskadrą Krążowników Floty Śródziemnomorskiej. Fot. Imperial War Museum via Wikipedia

Nocą z 6 na 7 sierp­nia 1914 r. 1. Eskadra Krążowników kadm. Ernesta Troubridge’a zawró­ciła z kursu, który pro­wa­dził na prze­cię­cie drogi nie­miec­kiego krą­żow­nika linio­wego Goeben i towa­rzy­szą­cego mu krą­żow­nika lek­kiego Breslau zmie­rza­ją­cych do Turcji. Arystokrata i poto­mek towa­rzy­sza Nelsona, czło­nek elit ofi­cer­skich floty oraz przy­ja­ciel króla, zawró­cił wyma­wia­jąc się otrzy­ma­nym z Londynu pole­ce­niem uni­ka­nia walki z prze­wa­ża­ją­cymi siłami prze­ciw­nika. Cztery krą­żow­niki pan­cerne i trzy lek­kie wyko­nały unik, któ­rego stra­te­giczne kon­se­kwen­cje zwią­zane z prze­do­sta­niem się tak groź­nego okrętu nie­miec­kiego na wody Bosforu, łączą­cego stra­te­giczne akweny Morza Czarnego i Śródziemnego Brytyjczycy odczu­wali aż do 1918 r., kiedy to zato­pił dwa moni­tory Royal Navy. Sylwetka oskar­żo­nego o tchó­rzo­stwo admi­rała oraz szcze­góły i kon­se­kwen­cje całego zda­rze­nia są tema­tem poniż­szego opra­co­wa­nia.

Ernest Charles Thomas Troubridge uro­dził się 15 lipca 1862 r. w lon­dyń­skiej dziel­nicy Hampstead. Jego pra­dziad­kiem był Sir Thomas Troubridge – jeden z admi­ra­łów i bli­skich przy­ja­ciół Nelsona. Za udział w kam­pa­nii pod Neapolem w 1799 r. obda­ro­wany tytu­łem baro­neta, który prze­cho­dził na jego potom­ków i dawał im prawo posłu­gi­wa­nia się tytu­łem „Sir”. Jego syn, a dzia­dek Ernesta, także Thomas, kon­ty­nu­ował rodzinną karierę w Royal Navy, bio­rąc udział w kam­pa­nii 1812 r. i peł­niąc sta­no­wi­ska poszcze­gól­nych Lordów Morskich w Admiralicji. Ojciec Ernesta, rów­nież Thomas, wybrał jed­nak karierę w armii tra­cąc nogę i stopę w kam­pa­nii krym­skiej, w bitwie pod Inkermanem. Jego żoną była Louisa Jane Gurney, córka kwa­kra, wła­ści­ciela jed­nego z więk­szych pry­wat­nych ban­ków, który póź­niej prze­kształ­cił się w dzi­siej­szy Barclay’s Bank. Fakt ten nie pozo­stał bez zna­cze­nia dla przy­szłych losów admi­rała – posia­dłość dziadka ze strony matki sąsia­do­wała z let­nią rezy­den­cją kró­lew­ską Sandringham (na płn. od Cambridge), gdzie czę­sto prze­by­wał Książę Walii, póź­niej­szy Edward VII. Dziadek Ernesta nie­raz polo­wał z przy­szłym kró­lem, stąd dal­sze dwor­skie konek­sje admi­rała.
Ernest został osie­ro­cony w wieku 5 lat przez oboje rodzi­ców i wzięty na wycho­wa­nie przez wspo­mnia­nego dziadka ze strony matki. W 1874 r. oddano go do college’u z inter­na­tem w Wellington, gdzie spę­dził tylko rok. W 1875 prze­rwał cywilną edu­ka­cję i zgod­nie z rodzin­nymi tra­dy­cjami został prze­nie­siony do Royal Naval College w Dartmouth, miesz­czą­cym się na sta­rym drew­nia­nym okrę­cie linio­wym Britannia. Rok spę­dzony w college’u był potrzebny na osią­gnię­cie wieku 13 lat, który był dolną gra­nicą przyj­mo­wa­nia kan­dy­da­tów na ofi­ce­rów Royal Navy. Do ówcze­snego kor­pusu Royal Navy nie można było się jed­nak ani zapi­sać, ani wstą­pić. To flota decy­do­wała kto nadaje się na jej ofi­cera. Służba we flo­cie była ary­sto­kra­tycz­nym przy­wi­le­jem i człon­ko­stwem w eli­tar­nym klu­bie. Żołd ofi­cer­ski nie był duży, a wydatki „repre­zen­ta­cyjne” spore, tak więc uzy­ska­nie patentu ofi­cer­skiego i jego utrzy­ma­nie było rze­czą kosz­towną i wyma­ga­jącą spo­rych środ­ków wła­snych. Czesne w Dartmouth wyno­siło 35 fun­tów rocz­nie, co było mniej wię­cej pół­to­ra­roczną śred­nią pen­sją urzęd­nika niż­szego szcze­bla. Do tego kan­dy­dat musiał sam zaopa­trzyć się w mun­dur i bie­li­znę, a także sien­nik i poduszkę. Na kan­dy­da­tów z boga­tych, lecz nie­wy­star­cza­jąco dobrze uro­dzo­nych domów cze­kała śluza w postaci nie­ja­snych prze­pi­sów umoż­li­wia­ją­cych przy­stą­pie­nie do nie­zbyt wyma­ga­ją­cych egza­mi­nów wstęp­nych. Prawo nomi­no­wa­nia jed­nego kan­dy­data miał każdy nowo mia­no­wany koman­dor. Pozostałą pulą rzą­dził Pierwszy Lord Admiralicji, głów­nie za pomocą listów pole­ca­ją­cych od wyż­szych ofi­ce­rów floty i ary­sto­kra­cji. W tej mate­rii przy­na­leż­ność Troubridge’a do wła­ści­wej kasty nie pozo­sta­wiała żad­nych wąt­pli­wo­ści.
Troubridge ukoń­czył szkołę kade­tów w 1877 r. i został przy­dzie­lony jako pod­cho­rąży na pan­cer­nik Temeraire sta­cjo­nu­jący na Malcie. W 1881 r. otrzy­mał awans na pod­po­rucz­nika i wyzna­czono go na roczny kurs do szkoły arty­le­ryj­skiej i tor­pe­do­wej HMS Excellence w Chatham, który ukoń­czył w 1882 r. Po nim odde­le­go­wano go na żaglowo-parowy slup Satellite sta­cjo­nu­jący w Esquimalt na wyspie Vancouver w zachod­niej Kanadzie. Szybko jed­nak wró­cił z zesła­nia w rejon ówcze­śnie pozba­wiony mili­tar­nego zna­cze­nia dla floty, tra­fia­jąc w 1883 r. na 4 mie­siące na pokład jachtu kró­lew­skiego Victoria and Albert. We wrze­śniu wraz z awan­sem na porucz­nika został przy­dzie­lony ponow­nie na Morze Śródziemne – tym razem na pan­cer­nik wie­żowy Agamemnon.
W trak­cie służby na tym okrę­cie ura­to­wał mary­na­rza, który topił się po wypad­nię­ciu za burtę roz­pę­dzo­nego tor­pe­dowca. Za ten czyn otrzy­mał w 1888 r. srebrny medal Royal Humane Society.
W grud­niu 1887 wró­cił do Wielkiej Brytanii, słu­żąc na krótko na pan­cer­niku Sultan.
W grud­niu 1888 r. dostał przy­dział marze­nie – sta­no­wi­sko porucz­nika fla­go­wego wadm. George’a Watsona – dowódcy Eskadry Północnej Ameryki i Indii Zachodnich. Była to kolejna waka­cyjna jed­nostka Royal Navy, sta­cjo­nu­jąca w Halifaksie i obej­mu­jąca swym zasię­giem tery­to­rial­nym także Karaiby z Jamajką i Bermudami na czele. Etat porucz­nika fla­go­wego głów­no­do­wo­dzą­cego admi­rała miał spe­cjalne towa­rzy­skie zna­cze­nie. Formalnie był on odpo­wie­dzialny za komu­ni­ka­cję mię­dzy admi­ra­łem a resztą jed­no­stek zespołu, mając pod sobą sygna­li­stów na okrę­cie fla­go­wym. Nieformalnie fla­gowy porucz­nik był tro­chę adiu­tan­tem, a tro­chę osobą do towa­rzy­stwa admi­rała we wszyst­kich ofi­cjal­nych podró­żach, spo­tka­niach, balach i rau­tach.

  • Tadeusz Klimczyk

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE