9. Bateria Artylerii Stałej w Ustce

9. Bateria Artylerii Stałej w Ustce. Schrony GPKO (z lewej) i CA z wieżą radaru.

9. Bateria Artylerii Stałej w Ustce. Schrony GPKO (z lewej) i CA z wieżą radaru.

Każdy kraj dys­po­nu­jący dostę­pem do morza, musi liczyć się z ewen­tu­al­no­ścią desantu na wybrzeże w przy­padku wojny. Oczywistym spo­so­bem prze­ciw­dzia­ła­nia jest roz­bu­dowa for­ty­fi­ka­cji brze­go­wych. O ich sku­tecz­no­ści w cza­sach nowo­żyt­nych może świad­czyć choćby obrona Półwyspu Helskiego we wrze­śniu 1939 r. Jedyna czte­ro­dzia­łowa bate­ria armat kal. 152 mm nie tylko utrzy­my­wała na dystans okręty Kriegsmarine, ale i zatrzy­mała natar­cie lądowe na Półwysep na gra­nicy dono­śno­ści swych poci­sków, a na doda­tek, mimo nie­moż­no­ści ukry­cia jej loka­li­za­cji i abso­lut­nego pano­wa­nia w powie­trzu przez Luftwaffe, nie stra­ciła w ciągu mie­siąca walk ani jed­nego działa.

Trudno więc dzi­wić się, że już w paź­dzier­niku 1945 r. zde­cy­do­wano się na for­ty­fi­ko­wa­nie pol­skiego wybrzeża i za naj­lep­sze roz­wią­za­nie uznano budowę bate­rii arty­le­ryj­skich, podob­nych do przed­wo­jen­nej, hel­skiej im. H. Laskowskiego. Pierwszą jed­nostkę – 31.DAN (Dywizjon Artylerii Nadbrzeżnej) zło­żony z 3 czte­ro­dzia­ło­wych bate­rii utwo­rzono 18 sierp­nia 1946 r. Pierwszą nową bate­rię (póź­niej­sza 11.BAS) utwo­rzono w Gdyni Redłowie w latach 1947 – 1948, po niej w latach 1950 – 1959 zbu­do­wano i wypo­sa­żono 10 kolej­nych. Wszystkie z wyjąt­kiem trzech były uzbro­jone w armaty B‑13 kal. 130 mm o dono­śno­ści 25 km. Od lat 60. pla­no­wano ich uzu­peł­nie­nie i osta­teczne zastą­pie­nie bate­riami wyrzutni kie­ro­wa­nych rakiet prze­ciw­o­krę­to­wych.
Baterie były w związku z tym od końca lat 50. stop­niowo kadro­wane, czyli prak­tycz­nie wyłą­czane z aktyw­nej służby i doglą­dane przez nie­liczną, „szkie­le­tową” obsadę. W 1974 r. działa pod­dano kon­ser­wa­cji (prze­stały być użyt­ko­wane), a 3 lata póź­niej zde­cy­do­wano o ich likwi­da­cji, która spro­wa­dziła się do znisz­cze­nia urzą­dzeń kie­ro­wa­nia ogniem, opróż­nie­nia maga­zy­nów amu­ni­cyj­nych i prze­zna­cze­nia obiek­tów bate­rii na inne cele. Wykorzystywano je głów­nie jako maga­zyny, a osta­tecz­nie nie­mal wszyst­kie zostały opusz­czone i ule­gały stop­nio­wej dewa­sta­cji. Zniszczenia w naj­mniej­szym stop­niu dotknęły obiek­tów naj­dłu­żej pozo­sta­ją­cych na tere­nach woj­sko­wych.
Najlepszy los spo­tkał bate­rię nr 13, czyli dawną bate­rię Laskowskiego – dzięki szczyt­nej histo­rii, usy­tu­owa­niu w pobliżu hel­skiej latarni mor­skiej i upo­rowi lokal­nych entu­zja­stów prze­kształ­cono ją w muzeum, choć obec­nie do zwie­dza­nia jest udo­stęp­niona tylko jedna dzia­ło­bit­nia.
Wielką szansę na jesz­cze lep­szy los ma 9.BAS w Ustce, gdyż – rów­nież siłami entu­zja­stów – jest przy­go­to­wy­wana do nie­mal peł­nego udo­stęp­nie­nia.
Na doda­tek obiekty bate­rii są wyjąt­kowo efek­towne, ponie­waż jako jedyna miała naj­więk­sze schrony: GPKO (główny punkt kie­ro­wa­nia ogniem) i CA (cen­trala arty­le­ryj­ska) z wieżą radaru Załp‑B wyko­nane jako naziemne – impo­nu­jące roz­mia­rami. Stan zacho­wa­nia obiek­tów jest na doda­tek zde­cy­do­wa­nie lep­szy od prze­cięt­nego (nie uwzględ­nia­jąc nawet takich roz­pacz­li­wych przy­pad­ków, jak zasy­pana 28.BAS w Gdyni Oksywiu, czę­ściowo wybu­rzona 25.BAS w Gdańsku Stogach (Sianki) lub osu­wa­jąca się z klifu wspo­mniana 11.BAS w Gdyni Redłowie).
Bateria i w prze­szło­ści była nie­prze­ciętna. Po pierw­sze, mimo krót­kiej służby, uży­wała dwóch nume­rów: 9.BAS (JW 4478) i 5.BAS (JW 4529, od 1968 r.). Po dru­gie, jako jedyna w Polsce została w 1962 r. włą­czona w skład 9.DAN (Dywizjonu Artylerii Nadbrzeżnej), któ­rego część sta­no­wiły 2 bate­rie uzbro­jone w wyrzut­nie rakiet prze­ciw­o­krę­to­wych Sopka. Bateria została z niego wydzie­lona w 1968 r. i wtedy nadano jej nowy numer – 5.BAS oraz pod­po­rząd­ko­wano 9.FOW w Helu. Po trze­cie bate­ria była użyt­ko­wana w spo­sób dość inten­sywny, co obja­wiało się względ­nie czę­stymi
strze­la­niami bojo­wymi. Inne bate­rie strze­lały znacz­nie rza­dziej, gdyż roz­miesz­czono je w pobliżu obiek­tów cywil­nych, a i zamy­ka­nie na czas strze­la­nia przy­le­głych do nich akwe­nów mor­skich bywało skom­pli­ko­wane.

  • Tomasz Szulc

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE