25 mm działka GAU-12 i GAU-22

F-35A w trakcie prob dzialania dzialka GAU-22/A w locie.

F-35A w trak­cie prob dzia­la­nia dzialka GAU-22/A w locie.

Choć kali­ber 25×137 mm nigdy nie zdo­był w siłach powietrz­nych państw NATO takiej popu­lar­no­ści jak 20×102 mm, to obec­nie prze­żywa swój mały come­back za sprawą działka GAU-22/A, sta­no­wią­cego uzbro­je­nie maszyn wie­lo­za­da­nio­wych nowej gene­ra­cji Lockheed Martin F-35. W niniej­szym arty­kule przed­sta­wiamy histo­rię roz­woju GAU-22, a także jego star­szego i cięż­szego poprzed­nika, czyli GAU-12. Oba należą do popu­lar­nej w Stanach Zjednoczonych broni pal­nej w ukła­dzie Gatlinga.

Amerykańskie działka w ukła­dzie Gatlinga nie­od­łącz­nie koja­rzą się z kor­po­ra­cją General Electric (GE). W 1948 r. GE prze­jął zakłady Bell Aircraft w Burlington, w sta­nie Vermont. Ta dzia­ła­jąca od początku XIX w. fabryka pro­du­ko­wała wów­czas wie­życzki strze­lec­kie do bom­bow­ców. GE stwo­rzył w Burlington swoje cen­trum roz­wo­jowo-pro­duk­cyjne broni strze­lec­kiej. W ramach kor­po­ra­cji ten oddział dzia­łał pod szyl­dem General Electric Armament Systems Division. Jego kres nastą­pił w latach 90. XX w., w cza­sach inten­syw­nej kon­so­li­da­cji prze­my­słu zbro­je­nio­wego Stanów Zjednoczonych, dal­sze prze­kształ­ce­nia zawiera kalen­da­rium.
Historia ame­ry­kań­skich napę­do­wych dzia­łek w ukła­dzie Gatlinga roz­po­częła się w czerwcu 1946 r., gdy GE pod­pi­sał umowę na opra­co­wa­nie nowej broni w ramach Projektu Vulcan. Opisanie histo­rii Vulcana zaję­łoby za dużo miej­sca. Wspomnijmy tylko, że w 1956 r. 6-lufowe pro­to­ty­powe działko T171E3 kali­bru 20×102 mm, stan­da­ry­zo­wane przez US Air Force (USAF) i US Army (USA) jako „M-61, 20mm Vulcan Aircraft Gun” weszło do pro­duk­cji jako M61A1. I od końca lat 50. wypie­rało rewol­we­rowe 20 mm Ford M39 z pokła­dów ame­ry­kań­skich bojo­wych odrzu­tow­ców, począw­szy od F-104C Starfighter (paź­dzier­nik 1956 r.) i F-105D Thunderchief (gru­dzień 1960 r.). Od lat 70. M61 mon­to­wano także w kolej­nej gene­ra­cji ame­ry­kań­skich myśliw­ców (F-14, F-15, F-16, F/A-18). Próbowano też innych roz­wią­zań, jak pla­no­wane do F-15 działko Philco-Ford GAU-7 (GAU – Gun, Aircraft, Unit; wygrało w kon­kur­sie z pro­to­ty­pem GE) w ukła­dzie Gatlinga na bez­łu­skową amu­ni­cję kal. 25 mm, któ­rego roz­wój prze­rwano z powodu nie­prze­zwy­cię­żo­nych pro­ble­mów z nabo­jami. W listo­pa­dzie 1970 r. GE ukoń­czył kon­stru­owa­nie 7-lufo­wego działka GAU-8/A Avenger kali­bru 30×173 mm do A-10 Thunderbolt II (powstało też pochodne 4-lufowe GAU-13/A). Jednak Avenger nie był naj­więk­szym Gatlingiem w histo­rii. Palmę pierw­szeń­stwa dzierży 6-lufowa armata T250 kali­bru 37×219 mm SR, skon­stru­owana w latach 1956 – 1962 w Springfield Armory do samo­bież­nego zestawu prze­ciw­lot­ni­czego T249 Vigilante.
Niektóre Gatlingi GE zna­la­zły zasto­so­wa­nie w okrę­to­wych sys­te­mach plot. – M61A1 w GD Mk 15 Phalanx, a GAU-8/A w holen­der­skim Signaal Goalkeeper (o innych zasto­so­wa­niach plot. M61 w WiT 2/2018).
Wdrożenia nie docze­kało się 3-lufowe działko GE XM188 kal. 30×113 mm (uzbro­je­nie pro­to­ty­po­wego śmi­głowca Bell YAH-63) i Compact Hi-Performance Aerial Gun (CHAG) dla USAF z 1976 r. – wer­sja roz­wo­jowa XM188 na amu­ni­cję 30×173 mm. Natomiast myśli­wiec F-22A Raptor uzbro­jono w działko M61A2.
Poza tym w ukła­dzie Gatlinga GE skon­stru­ował 7,62 mm kara­bin maszy­nowy GAU-2/A Aircraft Machine Gun/M134 Minigun (po wyco­fa­niu się GE i GD pro­duk­cję i roz­wój M134 pró­bują dziś zago­spo­da­ro­wać małe spółki: Dillon Aero, Garwood Industries i Profence), 3-lufowe 20 mm działko M197 (wer­sję roz­wo­jową XM301 zamon­to­wano na pro­to­ty­po­wym śmi­głowcu RAH-66 Comanche) i o ana­lo­gicz­nej budo­wie, 12,7 mm wkm GECAL 50 (dziś ofe­ro­wany przez GD OTS w wer­sji GAU-19/B), a w latach 60. także 6-lufowy XM124 Microgun na amu­ni­cję pośred­nią 5,56×45 mm, który nie tra­fił do pro­duk­cji. Natomiast obec­nie tek­sań­ska spółka Empty Shell ofe­ruje XM556 Mircogun (mimo nazwy i kon­cep­cji nie­spo­krew­niony z XM124), czyli dosłow­nie ręczny km, 6-lufowy, na amu­ni­cję 5,56×45 mm.
Działka GAU-22/A aktu­al­nie wytwa­rza fabryka GD OTS w Saco w sta­nie Maine (tzw. pod­od­dział Munitions, Armaments and Platform Systems), nato­miast za roz­wój działka odpo­wia­dał zakład GD OTS w Williston w Vermont, gdzie miesz­czą się filie pod­od­dzia­łów Tactical Air Munitions i Munitions, Armaments and Platform Systems (ta druga czę­ściowo poło­żona też w sąsied­nim Jericho). Jednak roz­wój F-35 cią­gnie się już tak długo, że prace nad GAU-22/A roz­po­częto jesz­cze w Burlington, w pod­od­dziale General Dynamics Armament and Technical Products.

Wyrównywacz

Mniej wię­cej w tym samym cza­sie, kiedy było już gotowe działko GAU-8/A, GE pra­co­wał też nad zbli­żo­nym kon­struk­cyj­nie dział­kiem, ale 5-lufo­wym na amu­ni­cję 25×137 mm (wg innej wer­sji punk­tem wyj­ścia było działko M61). Nowy Gatling otrzy­mał ozna­cze­nie GAU-12/A Equaliser (pol. czy­niący rów­nym, w ame­ry­kań­skim angiel­skim słowo odno­szące się tylko do broni). Podobnie jak w M61, wyko­rzy­stano napęd hydrau­liczny zasi­lany z układu pneu­ma­tycz­nego samo­lotu. Natomiast tak jak w GAU-8/A, w GAU-12/A dono­sze­nie nabo­jów było bez­ta­śmowe.
GAU-12/A, jak i inne wymie­nione w arty­kule Gatlingi, jest bro­nią napę­dową, wypo­sa­żoną w wiru­jący układ luf, podob­nie jak zamek o napę­dzie z zewnętrz­nego źró­dła mocy (elek­trycz­nego, hydrau­licz­nego lub pneu­ma­tycz­nego). Z tego powodu broń potrze­buje czasu zarówno do peł­nego roz­ru­chu układu luf (i osią­gnię­cia peł­nej usta­wio­nej szyb­ko­strzel­no­ści), jak i ich wyha­mo­wa­nia. Są to jed­nak ułamki sekund. W GAU-12 układ luf wiruje zgod­nie z ruchem wska­zó­wek zegara.
W nowe działko chciano uzbroić nowe wów­czas samo­loty sztur­mowe Hawker Siddeley AV-8A Harrier, pio­no­wego lub skró­co­nego startu i lądo­wa­nia, które wcho­dziły do wypo­sa­że­nia USMC od 1971 r. Gdy pro­to­typ nowego działka był już gotowy, jego pierw­sze próby na sten­dzie prze­pro­wa­dzono w okre­sie luty – marzec 1979 r. w ośrodku Naval Weapon Center China Lake, nale­żą­cym do US Navy. GAU-12/A testo­wano już z doce­lową amu­ni­cją, któ­rej roz­wój trwał rów­no­le­gle. Chodziło o prze­ciw­pan­cerno-zapa­la­jący (API) nabój PGU-20 z rdze­niem z tzw. zubo­żo­nego uranu, czyli izo­topu U-238 ze sztucz­nie obni­żoną ilo­ścią roz­sz­cze­pial­nego U-235 (fak­tycz­nie jest to stop uranu z tyta­nem w ilo­ści na ogół poni­żej 1%; w zależ­no­ści od typu poci­sku i pro­du­centa moż­liwe też inne dodatki: Mo, Nb, Zr). Strzelano do czoł­gów i trans­por­te­rów opan­ce­rzo­nych. Testy miały potwier­dzić zało­żone sku­pie­nie i nie­za­wod­ność działka oraz prze­bi­jal­ność amu­ni­cji. Pozytywne wyniki nawet prze­kro­czyły zało­że­nia, np. mak­sy­malna osią­gnięta prze­bi­jal­ność wynio­sła 2,4 cala (~6,1 cm). Otworzyło to drogę do zabu­do­wa­nia pro­to­typu działka na AV-8A. Ponieważ w pła­towcu nie było miej­sca, zde­cy­do­wano pod­wie­sić je w dwóch zasob­ni­kach-gon­do­lach pod kadłu­bem. Gondole były połą­czone ze sobą w ich tyl­nych czę­ściach, lewa gon­dola zawie­rała działko, a prawa 300 sztuk amu­ni­cji. Nową insta­la­cję (kla­sy­fi­ko­waną jako tzw. Engineering Test Unit) naj­pierw prze­te­sto­wał na sten­dzie GE na strzel­nicy w Burlington, a następ­nie wysłał ją do ośrodka Naval Air Test Center Patuxent River w Maryland, gdzie po raz pierw­szy zin­te­gro­wano nowe uzbro­je­nie z AV-8A. System testo­wano w warun­kach naziem­nych na strzel­nicy, póź­niej roz­po­częto próby w powie­trzu – naj­pierw spraw­dzono zacho­wa­nie gon­doli w cza­sie lotu, a następ­nie zaczęto strze­la­nia z uży­ciem amu­ni­cji ćwi­czeb­nej na poli­go­nie mor­skim. Pomyślny prze­bieg tych prób pozwo­lił w paź­dzier­niku 1980 r. roz­po­cząć ich kolejny etap, znów w China Lake. Tym razem strze­lano do sta­rych czoł­gów na pustyni (prócz kilku M47 użyto poje­dyn­czego T-62, część wozów była zatan­ko­wana i z zapa­sem amu­ni­cji bojo­wej do armat). AV-8A otwie­rał ogień w prze­dziale 30002000 stóp od celu (914,4÷609,6 m), lecąc z pręd­ko­ścią 500 węzłów, w nur­ko­wa­niu pod kątem 5°. GAU-8 osią­gnął nie­za­wod­ność 15 000 strza­łów bez zacię­cia, które w ogóle odno­to­wano tylko jedno. Największa pene­tra­cja celu wynio­sła 2,7 cala (~6,8 cm). Przy 1 – 1,5-sekundowych seriach osią­gano pożą­daną cel­ność. Do kolej­nej serii prób, także w China Lake, przy­stą­piono w maju 1981 r. Ich meto­do­lo­gia była zbli­żona do poprzed­nich. Tym razem chciano spraw­dzić górne limity moż­li­wo­ści nowego uzbro­je­nia – strze­lano z dystansu mniej­szego o ok. 400 stóp. Przypadek spra­wił, że była wtedy gor­sza pogoda – znacz­nie sil­niej­szy wiatr spo­wo­do­wał spa­dek cel­no­ści do 15% (wcze­śniej było to 20%). W rezul­ta­cie T-62 otrzy­mał łącz­nie tylko 13 tra­fień i żadne nie byłoby groźne dla czołgu w warun­kach bojo­wych. Już wów­czas musiało to una­ocz­nić dys­ku­syj­ność zwal­cza­nia czoł­gów ogniem dzia­łek odrzu­tow­ców.

  • Adam M. Maciejewski

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE